sobota, 18 listopada 2017

Wielkie (o)burzenie Pałacu Kultury i Nauki

Autor:  Marcin Sałański
Jedni z czołowych polityków PiS szokują i wywołują burzę w mediach z historią w tle. Wicepremierzy Gliński i Morawiecki nie widzą przeszkód, by zburzyć symbol Warszawy – Pałac Kultury i Nauki. Nie jest to jednak pomysł nowy. Co i rusz słowa o burzeniu „Pekinu” pojawiają się w debacie publicznej niczym starożytne ceterum censeo PKiN delendam esse. 

22 lipca 1944 roku w Chełmie ogłoszono komunistyczny Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, zaś w 1952 roku uchwalono Konstytucję PRL. 22 lipca był wielkim, corocznym świętem Polsku Ludowej. Tego właśnie symbolicznego dnia w roku 1955 do użytku oddano w Warszawie Pałac Kultury i Nauki. Zbudowany w ciągu trzech lat jako „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”, już w 1953 roku, dwa dni po śmierci Józefa Stalina, otrzymał jego imię. Dla jednych to mimo upływu lat symbol komunizmu, który jak nic innego powinien zostać zburzony, dla innych z kolei to nieodłączny element panoramy Warszawy, jeden z jej ważnych symboli i atrakcji turystycznych.


Dyskusja o tym, czy w przestrzeni nowoczesnej i demokratycznej stolicy jest miejsce na relikt radzieckiego nacisku powraca co i rusz od ponad 25 lat. Już po 1989 roku pojawiły się pierwsze propozycje zabudowy otoczenia pałacu, z pomysłem wyburzenia go włącznie. „PeKiN”, jak nazywali go warszawiacy, na 40-lecie miał nawet zostać rozebrany i zwrócony Rosjanom jako nieudany prezent. Na szczęście był to tylko primaaprilisowy żart.
Piszę „na szczęście”, bo jako urodzony w latach 80. warszawiak nie rozumiem postulatu zburzenia Pałacu Kultury. Nie rozumiem go także jako wykształcony historyk. Nie rozumiem go w końcu tak po prostu, na chłopski rozum – wyburzenie PKiN i postawienie na jego miejscu innej budowli pociągnęłoby za sobą gigantyczne koszty. A po co one nam, podatnikom? Minister Morawiecki mówi, że chciałby, żeby ten relikt komunizmu zniknął i żeby powstało w tym miejscu coś nowego. Idąc tym tropem to trzeba by wyburzyć pół Warszawy, której prawie każdy budynek jest przecież obiektem socrealistycznym lub powstał z komunistycznych pieniędzy.
Idźmy zatem za ciosem i przebudujmy Plac Konstytucji z jego masywnymi pomnikami przodowników pracy albo Stare Miasto. Zburzmy też wiele innych reliktów, będących przypomnieniem trudnej i bolesnej historii – ot np. Malbork jako symbol krzyżacko-niemieckiego nacisku na dawnych Polakach. A tak bardziej na poważnie, może usuniemy obóz w Auschwitz-Birkenau? W obu przypadkach nikt nie rzuciłby takiego pomysłu, bo w obu przypadkach wszyscy zgodnie mówimy o ważnych miejscach pamięci, o fragmentach naszej historii.
Pałac Kultury i Nauki w WarszawieBudowa Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie (1954, domena publiczna)
Dwa lata temu, na 60-lecie Pałacu Kultury i Nauki działacze Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie postulowali o zburzenie Pałacu powołując się na fakt, że wiele samorządów gminnych zdecydowało się na rozbiórkę pomników sławiących Armię Czerwoną i jej żołnierzy. Organizacja w odpowiedzi na huczne celebrowanie urodzin Pałacu wzywała władze Warszawy, aby uczciły 60. rocznicę oddania budynku do użytku decyzją o zburzeniu go. Tego architektonicznego monstrum, mającego przypominać Polakom, że są niewolnikami Sowietów.

Oczywiście nie zabrakło wycierania sobie twarzy polską historią. W eter poszedł zatem zapomniany przez wielu Polaków przykład soboru Świętego Aleksandra Newskiego na placu Saskim. Dla przypomnienia – świątynię wzniesiono na polecenie zaborczych władz rosyjskich, by stanowił widoczny symbol carskiego panowania na ziemiach polskich. Władze odrodzonej Rzeczypospolitej nie miały najmniejszych wątpliwości, aby tę budowlę szybko rozebrać, ponieważ jej istnienie uwłaczało powadze niepodległego państwa.
Sobór podzielił los wielu świątyń prawosławnych w Warszawie wybudowanych w okresie zaborów i rozebranych po odzyskaniu niepodległości. Decyzja rozbiórki spowodowana była jednak silnymi nastrojami antyrosyjskimi i antyprawosławnymi w całym społeczeństwie II Rzeczypospolitej, a nie z powodu jednostkowych opinii. Warto dodać, że ważnym argumentem za rozbiórką soboru było to, że świątynia zajmowała jeden z najważniejszych placów Warszawy, a po opuszczeniu miasta przez urzędników i wojska rosyjskie, tak wielki budynek sakralny nie był już potrzebny wiernym prawosławnym w mieście. Ponadto budowla uległa uszkodzeniu podczas I wojny światowej, a źle przeprowadzone naprawy dodatkowo pogorszyły jej stan. W całej „aferze o burzenie” Pałacu brakuje mi jednak argumentów tego kalibru. Widzę tylko jednostkowe chciejstwo.
Rozumiem, że dla wielu starych warszawiaków może stanowić pamiątkę czasów, których nie chcieliby wspominać. Czasów bolesnych, kiedy komunistyczne władze rozdzieliły, rozerwały wiele rodzin i pognębiły ich przedwojenną harmonię oraz spokój. Górujący posępnie nad Warszawą lat 1955-1989 Pałac, niczym tolkienowska wieża Saurona, mógł przypominać o „Wielkim Bracie”, który może zgnieść Polskę w żelaznym uścisku. Nie bez przyczyny w „Małej apokalipsie” Tadeusza Konwickiego Pałac góruje nad miastem jako posępny symbol komunizmu i dominacji ZSRR nad schorowanym PRL i to właśnie na jego schodach główny bohater ma dokonać samospalenia. W sprawie opinii o Pałacu oliwy do ognia dolewają liczne legendy o rzekomych tajnych schronach przeciwatomowych, ukrytych przejściach i pałacowych salach.
Dziś jednak, dla młodego pokolenia, Pałac nie jest już symbolem zniewolenia. Możemy go lubić lub nie, ale dziś jest funkcjonalnym i dobrze zrobionym budynkiem architektury socrealistycznej, która przecież nie może zostać wymazana z kart historii. Jaka by ona nie była, musi być zapamiętana w każdym aspekcie.
Pałac Kultury i Nauki, w przeciwieństwie do soboru Świętego Aleksandra Newskiego, nie tylko w okresie komunizmu, ale także po jego upadku pełnił i nadal pełni wiele ważnych funkcji społecznych i kulturalnych. To właśnie tutaj mieści się dla wielu osób kultowa wręcz Sala Kongresowa. To właśnie tutaj organizowane są Międzynarodowe Targi Książki, a swoje siedziby ma wiele firm, muzeum Techniki, planetarium, Pałac Młodzieży z pływalnią; tutaj w końcu mieszczą się kina, teatry oraz instytucje naukowe. Zegar na szczycie Pałacu Kultury i Nauki jest drugim pod względem wielkości w Europie, jest także najwyżej umieszczonym zegarem wieżowym na świecie. „PeKiN” to niezaprzeczalny zabytek i symbol Warszawy, oraz obowiązkowe miejsce dla wycieczek, które odwiedzają stolicę.
Pałac Kultury i Nauki w WarszawiePałac Kultury i Nauki w Warszawie (fot. Adrian Grycuk, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska)
Wpisanie Pałacu Kultury do rejestru zabytków w 2007 roku odnowiło stare spory wśród Polaków, czy PKiN winien być zburzony lub nie i stąd właśnie powracający niczym bumerang temat. Martwi mnie jednak, że pomysł rzucił minister kultury, który o miejsca pamięci powinien dbać i minister rozwoju, który nie powinien narażać kraju na finansowe perturbacje. Nie będę jednak wnikał w motywacje polityczne, które z reguły szukają tematów zastępczych, by przykryć to, co naprawdę mogło wzburzyć wyborców.
Ja osobiście uważam, że Pałac Kultury i Nauki jest nierozerwalnie związany z miejską tkanką Warszawy. To jej serce. Dla mnie Pałac Kultury i Nauki to oczywiście przede wszystkim miejsce spotkań, znak rozpoznawczy Warszawy, bez którego nie wyobrażam sobie mojego miasta. Rozumiem jednak tych, którzy widzą w nim tylko symbol stalinowskiego buta nad Polską. Ale po co od razu burzyć – wystarczy, że ten budynek pozostanie tym, czym jest, czyli symbolem pamięci o komunizmie.
Artykuł jest przedrukiem z portalu historycznego Histmag.org. Został opublikowany na podstawie licencji CC BY-SA 3.0.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Tajemnice Liceum Ogólnokształcącego w Górznie


Ten pięknie odrestaurowany budynek na zdjęciu powyżej to obecnie siedziba Liceum Katolickiego w Górznie.
Podczas remontu pracownicy firmy budowlanej odkryli na strychu budynku skrytkę, w której znajdowały się dwie duże księgi. Były to spisy członków dawnego banku w Górznie. Jedna księga z 1887 roku a druga z 1911.

Jest to piękne świadectwo historii, ponieważ budynek w którym obecnie mieści się szkoła został wybudowany w 1930 roku na siedzibę Banku Spółdzielczego.

Mimo że Polska w czasie kiedy były sporządzane księgi znajdowała się pod zaborami, to zapiski są w języku polskim.


Kaczynos, gdzie się podział kościół błogosławionej Doroty?

Kościół bł. Doroty z Mątowów , by Merlin - Praca własna, CC BY-SA 3.0
Kaczynos, niewielka miejscowość w gminie Stare Pole, położona obok trasy z Malborka do Elbląga.
Jeszcze do 1984 roku można tu było podziwiać kościół ewangelicki, zbudowany w pierwszej połowie XVIII wieku.
Posiadał barokowe wyposażenie a strop był pokryty piękną  polichromią przedstawiającą „Sąd Ostateczny”. 
Budynek przeszedł renowację w 1907 roku, w jej ramach dobudowano wieżę.

Niestety, obiekt po roku 1945 był wykorzystywany jako obora dla owiec. Niszczał tak aż do początku lat osiemdziesiątych, kiedy w 1984 został przeniesiony do Elbląga i odtworzony.

Świątynia widoczna na zdjęciu przedstawia stan obecny, już na ulicy Rawskiej w Elblągu.




niedziela, 5 listopada 2017

17 listopada warto zajrzeć do Krzanowickiego Ośrodka Kultury posłuchać o lokalnej historii

Krzanowice, to niewielkie (2200 mieszkańców) miasteczko na południowych krańcach Polski w powiecie raciborskim.

Jeśli 17 listopada będziecie w pobliżu, to warto wpaść do krzanowickiego Ośrodka Kultury na dwie ciekawe prelekcje.

Pierwszą “Z historią na rowerze szlakiem rodu Lichnowskych" wygłosi Rudolf Sněhota, natomiast drugą "Z historii kolei na Ziemi Raciborskiej” zaprezentuje Grzegorz Wawoczny.

Szczegóły na plakacie:



sobota, 28 października 2017

Kościół który został zbudowany w jeden dzień!

Kościół ewangelicki w Węgrowie, CC BY-SA 3.0,

Kiedy będziecie podróżować z Mazowsza na Podlasie warto na chwilę zajrzeć do Węgrowa, niespełna 13-tysięcznego miasta nad Liwcem.
Obok wielu zabytków które warto zobaczyć w mieście znajduje się niezwykły, modrzewiowy kościół ewangelicki zbudowany w 1679 roku.

Jego historia jest bardzo ciekawa. 
Wierni luterańscy korzystając z przywileju biskupa łuckiego Stanisława Witwickiego zbudowali go  w ciągu jednej doby!

Oczywiście cudów nie ma. Najpierw parafianie przez rok przygotowywali budulec, ociosywali belki, numerowali je i kiedy wszystko już było gotowe, rzeczywiście w jeden dzień świątynia powstała. 




sobota, 21 października 2017

Petra, dawna stolica Nabatejczyków

Petra to obecnie mocno zrujnowana, dawna stolica Nabatejczyków. Miasto miało swój rozkwit w czasach antycznych od III w. p.n.e.


Najbardziej liczna była Petra w okresie przypada panowania króla Aretasa IV (9 p.n.e. – 40 r. n.e.). Liczba mieszkańców miasta osiągnęła wtedy blisko 40 tysięcy!


Obecnie ruiny miasta znajdują się na terytorium Jordanii. Jest położona jest w skalnej dolinie, do której prowadzi tylko jedna, wąska droga wśród skał – wąwóz As-Sik.


Petra jest bardzo licznie odwiedzana przez turystów, ze względu na liczne budowle wykute w skałach.




Dawna stolica Nabatejczyków, już pod panowaniem Rzymskim została zniszczona i opuszczona w wyniku trzęsień ziemi. Najpierw w IV wieku prawie całe miasto legło w gruzach, a reszty dopełniły kilkukrotne kataklizmy w wieku VII i VIII.

Dzisiaj Petra tętni rytmem życia odwiedzających ją turystów i handlarzy pamiątkami.




poniedziałek, 9 października 2017

Luciana Frassati-Gawrońska, włoska bohaterka czasów wojny.

Rzeczpospolita przypomniała niedawno historię Luciany Frassati-Gawrońskiej, Włoszki która podczas II wojny światowej uratowała życie wielu Polaków.
Wsławiła się między innymi tym, że wywiozła z Polski żonę premiera Władysława Sikorskiego. Interweniowała również u samego Mussoliniego w sprawie krakowskich profesorów uwięzionych w ramach akcji Sonderaktion Krakau.
1993 prezydent Lech Wałęsa odznaczył ją Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP z Gwiazdą.

Cały artykuł tutaj - klik.