środa, 30 maja 2012

Herosi w pasiakach - interesująca wystawa w Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy


niedziela, 27 maja 2012

Zwoje znad Morza Martwego. Film w 4 częściach

Cz1: Cz2: Cz3: Cz4:

piątek, 25 maja 2012

Napoleon i jego plany rozstrzygnięcia kwestii polskiej podczas wojny 1812 roku

Napoleon i jego plany rozstrzygnięcia kwestii polskiej podczas wojny 1812 roku

 
25.05.2012, 19:04
W ośrodku rosyjsko-polskim moskiewskiego Instytutu Badań Kulturologicznych odbyła się dyskusja nad referatem wygłoszonym przez doktora Andrzeja Nieuważnego z Uniwersytetu imienia Kopernika w Toruniu na temat „Legenda Napoleońska w Polsce w XIX i XX wieku: czy historia ma ciąg dalszy?
W ośrodku rosyjsko-polskim moskiewskiego Instytutu Badań Kulturologicznych odbyła się dyskusja nad referatem wygłoszonym przez doktora Andrzeja Nieuważnego z Uniwersytetu imienia Kopernika w Toruniu na temat „Legenda Napoleońska w Polsce w XIX i XX wieku: czy historia ma ciąg dalszy?” Raport przygotowano z okazji 200-tnej rocznicy wojny 1812 roku.

Polski uczony podkreślił w nim, między innymi, że Napoleon stał się bohaterem licznych dzieł wielkich romantyków polskich, wiążą się z nim ściśle takie wybitne postacie historyczne, jak Józef Poniatowski i Tadeusz Kościuszko, a także losy polskiego legionu w składzie armii Napoleońskiej.
Źródło: Głos Rosji.

niedziela, 20 maja 2012

Archeolodzy znaleźli najstarsze malowidła, wykonane przez Homo Sapiensa

Archeolodzy znaleźli najstarsze malowidła, wykonane przez Homo Sapiensa

Redakcja internetowa
19.05.2012, 10:22
Badacze ze Stanów Zjednoczonych odkryli w jaskini Abri Castanet na południu Francji malowidła skalne. Naukowcy uważają, że ich wiek wynosi około 37000 lat, to czyni ich jednym z najstarszych pomników malarstwa.
Badacze ze Stanów Zjednoczonych odkryli w jaskini Abri Castanet na południu Francji malowidła skalne.
Naukowcy uważają, że ich wiek wynosi około 37000 lat, to czyni ich jednym z najstarszych pomników malarstwa. Wśród malowideł znajdują się  symbole w kształcie czarki, części ciał zwierząt, a nawet ludzkie narządy płciowe.
Poprzednim rekordzistą była jaskinia Chauvet, zawierająca kolekcję z ponad 300 malowideł skalnych, przedstawiających takie zwierzęta jak nosorożec, tarpan, lew jaskiwiony i inne. Według różnych ocen malowidła te mają od 30 do 32 tys. lat.
Źródło: Głos Rosji.

niedziela, 13 maja 2012

Krzysztof Kolumb był synem polskiego króla?

Władysław Warneńczyk (źródło: Wikimedia)
I znów Polacy powinni być  dumni.
W myśl tez postawionych w książce "Kolumb. Historia nieznana"  wielki odkrywca był synem Władysława Warneńczyka. Takiego zdania jest autor publikacji, portugalski historyk Manuela Rosy.
Jego książka to wynik 20 letnich badań.

Co prawda nie lubię takich spekulacji, szczególnie gdy opierają się na wątpliwych dowodach, ale jeśli ktoś lubi tego typu lekturę...

sobota, 12 maja 2012

Egipski labirynt nadal jest zaginiony

Egipski labirynt nadal jest zaginiony

Autorem artykułu jest Krzysztof Dmowski
Z wielką radością ogłaszano, że Richard Lepsisus po długich poszukiwaniach wskazał lokalizację zaginionego labiryntu w Egipcie w okolicy oazy Fajum.
A w tym miejscu umieszczono tabliczkę z napisem: Labyrinth 305x244m /3000 Rooms. Czas i kolejne badania ujawniły, że w tym miejscu mieściła się jakaś rzymska budowla.

Z historii wiemy, że egipski labirynt był niesamowicie wielkim obiektem zawierającym tysiąc pięćset komnat nadziemnych i tysiąc pięćset podziemnych, zaś każda z komnat, bogato zdobiona, zajmowała wielką powierzchnię. Labirynt skrywał również salę ze skarbami Egiptu, gromadzonymi przez stulecia.

Jednym z naocznych świadków był Herodot. I tak ujął swoim piórem to, co zobaczył:
„Postanowili pozostawić po sobie pamiątkę, pomnik. Zbudowali labirynt, który leży nieco powyżej Jeziora Mojrisa, całkiem blisko miasta Krokodyli. Ten ja widziałem, a przewyższa on wszelki opis […]. Ma on mianowicie dwanaście krytych podwórców, których bramy stoją naprzeciw siebie, sześć jest zwróconych na północ, a sześć na południe ,jedna obok drugiej, a od zewnątrz otacza je jeden i ten sam mur. Są w nim dwojakie komnaty, jedne podziemne, drugie nad tymi na górze, w liczbie 3000 po 1500 każdego rodzaju. Nadziemne komnaty sam widziałem i przeszedłem, natomiast o podziemnych dowiedziałem się tylko z opowiadania. Przełożeni bowiem nimi Egipcjanie w żaden sposób nie chcieli ich pokazać oświadczając, że są w nich groby królów, którzy pierwotnie ten labirynt wybudowali, oraz świętych krokodyli. Tak więc o podziemnych komnatach mówimy tylko to  cośmy usłyszeli, a górne większe od dzieł ludzkich widzieliśmy sami […] w miejscu gdzie kończy się labirynt, przylega piramida czterdziestosążniowa, na której wyryte są wielkie figury. Droga do jej wnętrza idzie pod ziemią. Chociaż ten labirynt jest tak wielkim dziełem, jeszcze większy podziw wzbudza tak zwane Jezioro Mojrisa, obok którego ten labirynt jest wybudowany […]. Że stworzyły je i wykopały ludzkie ręce, ono samo zaświadcza. Bo mniej więcej w środku stoją dwie piramidy, każda wystająca z wody na pięćdziesiąt sążni, a pod wodą jest równie głęboka ich podbudowa. Na każdej znajduje się kamienny kolos siedzący na tronie”.
Powyższy tekst potwierdza, że budowla istniała jeszcze w 448 roku p.n.e. pomimo licznych teorii na temat rozebrania labiryntu nie znaleziono dotychczas informacji, jakoby rozebrano labirynt, a materiał wykorzystano do innej budowli, jak było chociażby w przypadku rozebrania gładkiej licówki z Wielkiej Piramidy. Natomiast malowidła pokrywające ściany i płaskorzeźby były raczej chlubą, którą należałoby się chwalić, a nie ją ukrywać. Rozebranie takiej budowli należałoby do tak ogromnych przedsięwzięć, że musiałoby trwać kilkadziesiąt lat, a tego nie dałoby się ukryć.

Diodor Sycylijski w I wieku p.n.e. opisuje:
„Po śmierci króla Egipcjanie postanowili wywalczyć sobie niepodległość i posadzili na tronie króla Mendesa, zwanego przez niektórych Marrosem. Nie dokonywał on wprawdzie żadnych wojennych wyczynów. Wybudował on sobie grobowiec, tak zwany labirynt, który zdobył sobie sławę nie tyle z powodu wspaniałości budowli, ile z powodu niezwykłej pomysłowości. Kto bowiem do niego wszedł, niełatwo znajdzie wyjście, jeśli nie ma u boku zmyślnego przewodnika. Niektórzy powiadają, że Dedal przybył do Egiptu i podziwiał pomysłowość tego dzieła i potem zbudował Minorowi na Krecie labirynt,podobny do egipskiego, w którym według legendy przebywał Minotaur. Labirynt na Krecie zniknął całkowicie, nie wiadomo czy dlatego, że władcy kazali go rozebrać, czy też czas zniszczył owe dzieło. Natomiast całość budowli egipskiej po dziś dzień przetrwała w stanie nienaruszonym”.

W dalszej części tekstu Diodor Sycylijski ponownie potwierdza informacje o położeniu labiryntu obok Jeziora Mojrisa.
423 lata po Herodocie kolejny świadek, grecki geograf Starbon, tak opisuje labirynt:
„Jezioro Mojrisa przez swoją wielkość i głębokość nadaje się do tego, by w czasie przyboru Nilu przyjąć przelewające się wody […] u obu ujść kanału znajdują się jednak śluzy, którymi budowniczowie kierują wpływem i wypływem wody. Ponadto znajduje się tu labirynt, dające się porównać z piramidami dzieło budowlane, a obok grobowiec króla, który kazał wybudować labirynt […] jest tam tyle otoczonych kolumnami i przylegających do siebie pałacowych sal. Wszystkie w jednym szeregu i wszystkie przy jednej ścianie. […] przed wejściem znajduje się wiele długich krytych korytarzy, które mają między sobą kręte połączenia, tak, że bez przewodnika żaden obcy nie zdołałby odnaleźć wejścia ani wyjścia z każdej sali. Najbardziej godne podziwu jest to, że strop każdej z komnat składa się z jednego kamienia, a także szersze strony krętych korytarzy wyłożone są płytami z jednego kamienia, przy czym nigdzie nie dodano ani drzewa, ani innego materiału budowlanego. Jeżeli wejść na dach, który znajduje się na bardzo znacznej wysokości, to ujrzy się kamienną powierzchnię z samych ogromnych płyt […] również ściany zrobione z kamienia niemniejszej wielkości. Przy końcu […] znajduje się grobowiec, czworoboczna, mierząca cztery plethrony piramida o tejże wysokości. Imię w niej pogrzebanego jest Ismandes […] Jeśli przepłynąć obok tej budowli i jeszcze sto stadionów dalej, napotka się miasto Arisnone. Nazywało się dawniej Miastem Krokodyli […] Nasz gospodarz, jeden z najznamienitszych mężów, który pokazywał nam święte przedmioty, poszedł razem z nami do jeziora”.

Gwoli ścisłości Starbon przebywa w Egipcie w czasach rzymskich, w 47 roku n.e. Galiusz Juliusz Cezar zadał klęskę wojskom egipskim i osadził na tronie swą kochankę Kleopatrę. Pięć lat przed przyjazdem Starbona Egipt został nazwany rzymską prowincją. Należy pamiętać, iż kapłani nie mogli pozwolić sobie na wydanie swej wiedzy i skarbu. Na pewno obawiano się różnych form ograbiania budowli z dzieł. Nikt z labiryntu nie wyszedłby bez przewodnika. Nikt nie wszedłby do dolnych komnat. Przecież Herodot 428 lat przed Starbonem nie dostał pozwolenia do zejścia na dół. Jeśli więc Starbon nie czytał dzieła Herodota, mógł nie wiedzieć o podziemiach. Był obcokrajowcem. Dlaczego obcym ktoś miał ujawniać tajemnice państwa? Wówczas Grecja była częścią Imperium Rzymskiego.

W 100 lat po Starbonie kolejny naoczny świadek odwiedza labirynt: rzymski historyk Pliniusz Starszy. W swej 36. księdze Historii Naturalnej tak pisze:
„Powiedzmy o labiryntach, bo to chyba najbardziej niesamowite dzieło wzniesione ludzkim kosztem w Egipcie. Podobno jest to pierwszy labirynt zbudowany przed 3600 lat temu przez faraona Petesycha czyli Tithoesa. Przeznaczenie budowli podaje się rozmaicie […] Nie ulega wątpliwości, że stąd właśnie Dedal zaczerpnął wzór owego labiryntu, który wybudował na Krecie. To był drugi labirynt po egipskim. Trzeci jest na Lemmos, czwarty w Italii. Wszystkie były zbudowane z polerowanego kamienia, kryte sklepieniami, a przy tym egipski ma przy wejściu kolumny [...]. Reszta jest z czerwonego granitu ,zespolonych ze sobą olbrzymich głazów, których nie potrafią obruszyć stulecia […] Poza tym też świątynie wszystkich bóstw egipskich, a ponadto 40 kaplic Nemezys i niezależnie od piramidy o boku 40 sążni sześć zawierających u podstawy gruntu. Porządnie już zmęczony człowiek przechodzi do owych pozbawionych wyjścia obłędnych korytarzy, a tu są jeszcze sale wysoko na piętrach i krużganki, z których się schodzi dziewięćdziesięcioma stopniami. Wewnątrz kolumny w portyku umieszczono wyobrażenie bogów, posągi królów [...]. Niektóre pałace położone są tak, że przy otwarciu drzwi powstaje wewnątrz straszliwy grzmot, po większej też części wędruje się w ciemnościach. Poza murem leżą dalsze ogromne budynki należące do labiryntu tzw. skrzydła. Dalej jeszcze inne podziemne komory, do których wiodą przekopane w ziemi korytarze”.
Herodot pozostawił jednak wskazówkę: „[…] z całego kraju, który leży poniżej Jeziora Mojrisa, a do którego żegluga od morza w górę rzeki trwa siedem dni, ani jeden punkt nie wystawał z wody”. 146 rozdziałów dalej: „Opowiadali też krajowcy, że to jezioro ma ujście do Libijskiej Syrty, ciągnąc się wzdłuż gór powyżej Memfis ku zachodowi w głąb kraju libijskiego”.
W 45 lat po Lepsisusie, Brytyjski archeolog sir Flinders Petrie stwierdził, że pomieszczenia, które odkrył Lepsisus są: „jedynie ruinami osady rzymskiej […] bardzo trudno złożyć coś z tak niewielu odłamków”.
Zapewne istnieje konkretny powód, dlaczego świat nie przyjął odkrycia Lepsisusa i poszukiwania nadal trwają. Niektórym może w oczach nadal świeci się skarb, ale skarb to umowna sprawa, bo dla jednego skarbem będą malowidła ścienne,czy płaskorzeźby, albo sama budowla jako zabytek, a dla drugiego skarbem będzie złoto i kamienie szlachetne. Skoro nie odnaleziono żadnych zapisów na temat rozebrania tej budowli, to zapewne ona nadal pozostaje schowana pod piaskami pustyni, jak wiele innych zabytków. Nie należy też wykluczać opcji, że każda staroegipska budowla miała swoich strażników, których zadaniem było chronienie tajemnicy.
 Cała wiedza ludzkości opiera się na odnalezionych materiałach. Zapewne nie bez powodu ginęło wiele starożytnych dzieł, nie tych niszczonych publicznie, ale tych, które z dnia na dzień przestawały istnieć. Cały świat skrywa tak wiele tajemnic, które mogą nigdy nie zostać odkryte. Niektóre odkrycia wynikają zupełnie przypadkowo, kiedy w danym miejscu szukane jest coś zupełnie innego. Oświeca nas poznawanie tych tajemnic, ujawnia rzeczy, o których wcale nie mieliśmy pojęcia. Nie wszystkie odkrycia są okrzyknięte przez prasę, bo zawsze istnieje powód ich ukrycia. Jeżeli nie znamy zwyczajnych zasad postępowania nieżyjącej kultury, nie jesteśmy w stanie niczego stwierdzić na jej temat. Podobnie piaski pustyni skrywają niezliczone tajemnice historii, które rozgrywały się przez tysiąclecia i tylko dokładna penetracja tych terenów może nam ukazać ich położenie lub przyczynić sie do odkrycia nowych kultur. Co w rzeczywistości dałoby ludzkości odkrycie egipskiego labiryntu? Kapłani egipscy byli niezwykle wykształceni i dotychczas nie poznaliśmy źródła ich wiedzy. Labirynt może skrywać informacje na temat wiedzy, którą dysponowali.
Przygotowane na podstawie powieści Krzysztofa Dmowskiego „W kraju Faraona”.
Erich von Däniken „Oczy sfinksa”.
---
Krzysztof Dmowski
http://www.kdpowiesci.republika.pl/
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Junoszyno i tajemnica bursztynowej komnaty

Junoszyno i tajemnica bursztynowej komnaty

Autorem artykułu jest aga3222

Czy Bursztynowa Komnata istniała?
Jakie tajemnice kryje ta niewielka nadmorska miejscowość?
Czy Bursztynowa Komnata naprawdę istniała, czy jest tylko częścią legendy?

Junoszyno jest jedną z najspokojniejszych nadmorskich miejscowości Gminy Stegna. Mieszka w niej niewiele ponad 350 osób. To jednak niewątpliwa zachęta dla tych, którzy cenią sobie spokojny wypoczynek w klimacie nadmorskiej wioski. Miejscowość od wschodu graniczy ze Stegną, a od zachodu z Jantarem.
Część mieszkańców to rybacy, którzy mają swój port w pobliskim Jantarze. Wzdłuż głównej ulicy Junoszyna przebiega linia Żuławskiej Kolei Dojazdowej, którą można dojechać do Stegny, Jantaru, Mikoszewa, Nowego Dworu Gdańskiego i Sztutowa.
W pobliżu wsi jest też malowniczo położony staw, ulubione miejsce miejscowych wędkarzy. Ukryty w polach kryje w sobie dorodne liny, karasie, okonie i szczupaki. Spokojne plażowanie z dala od rozbawionych plaż Stegny i Jantaru, to kolejna zaleta Junoszyna.
Ta spokojna miejscowość może być idealnym miejscem dla poszukiwaczy skarbów. W pobliżu torowiska stała niegdyś karczma, po której obecnie nie ma śladu, jednak fakt o jej istnieniu dokumentują stare mapy i ciekawe znaleziska. Miłośnicy poszukiwań niejednokrotnie odnajdywali tam bardzo stare monety i inne cenne przedmioty. Jest też legenda o ukryciu skarbu SS w Junoszynie - Bursztynowej Komnaty. Starsi mieszkańcy wspominają o zaginionych ciężarówkach wojskowych, które nigdy nie wyjechały ze wsi. To legenda, ale któż to wie, może najwytrwalsi poszukiwacze faktycznie odnajdą w Junoszynie Bursztynową Komnatę?
300px-Oldamberroom
A jak było naprawdę...?
Bursztynowa Komnata – kompletny bursztynowy wystrój komnaty zamówiony przez Fryderyka I u gdańskich mistrzów. Bursztynowa Komnata od czasu zaginięcia lub zniszczenia stała się symbolem  zaginionego skarbu.
W 1701 Fryderyk I Hohenzollern zamówił wykonanie bursztynowego wystroju gabinetu w swoim podberlińskim pałacu Charlottenburg u mistrza bursztyniarskiego z Kopenhagi.
220px-Catherine_Palace_Amber_Room
Prace trwały jedenaście lat. Dzieło było imponujące: ściany pokoju o wymiarach 10,5x11,5 m pokrywały precyzyjnie dobrane i obrobione kawałki bursztynu, które tworzyły  płaskorzeźby, herby itp. W 1716 roku car Piotr I Wielki w czasie wizyty w Prusach, zachwycony arcydziełem, otrzymał je w podarunku od Fryderyka Wilhelma jako dowód przyjaźni i potwierdzenie zawartego sojuszu. Dar trafił do Petersburga – najpierw do Pałacu Letniego, a później Zimowego. W 1755 carowa Elzbieta przeniosła komnatę do pałacu w Carskim Siole.
220px-2002-11-15_071b_Puschkin_Bernsteinzimmer
W 1941  Bursztynowa Komnata została skradziona przez Niemców. Latem następnego roku przewieziono ją w kilkudziesięciu skrzyniach do Zamku Krzyżackiego w Królewcu. Jednak w 1944 komnatę ponownie zapakowano do skrzyń i umieszczono w zamkowych podziemiach. To ostatnia pewna wiadomość na temat Bursztynowej Komnaty.
Armia Czerwona zdobyła królewiecką twierdzę 9 kwietnia 1945. Bursztynowej Komnaty nie odnaleziono. Rosjanom udało się natomiast zatrzymać kustosza zamkowych zbiorów, który jednak wkrótce zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach.
Obecnie w pałacu Katarzyny w Carskim Siole znajduje się kopia zaginionej Bursztynowej Komnaty, ukończona w 2003. Prace nad rekonstrukcją komnaty rozpoczęto w 1979 i prowadzono je na podstawie zachowanych źródeł: zdjęć i dokumentów. Kopia kosztowała 11,5 mln dolarów.
Bursztynowej Komnaty szukały przez lata tysiące amatorów, urzędnicy ministerstw kultury Polski, Niemiec (tak Wschodnich, jak i Zachodnich) i ZSRR oraz służby specjalne. Zatrudniano nawet radiestetów i jasnowidzów.
Może kogoś z czytelników zaciekawiła ta historia i odnajdzie Bursztynowa Komnatę.
---
www.kolonie.edu.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

77 lat temu zmarł Marszałek Józef Piłsudski

12 maja 1935 (77 lat temu) zmarł marszałek Józef Piłsudski.

Józef Piłsudski zmarł na raka wątroby w Belwederze 12 maja 1935, w dość symbolicznej dacie - 9 rocznicy zamachu stanu.
Jego pogrzeb stał się okazją do wielką manifestacji, Prezydent ogłosił żałobę narodową.
Ciało marszałka złożono w krypcie św. Leonarda na Wawelu, a po sporach pomiędzy władzami duchownymi i świeckimi, na polecenie metropolity krakowskiego, abp Adama Stefana Sapiehy, trumnę Marszałka przeniesiono do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów.
12 maja 1936 serce Piłsudskiego zostało złożone w grobie jego matki na cmentarzu Na Rossie w Wilnie. W mauzoleum Matka i Serce Syna na czarnej granitowej płycie nagrobnej zgodnie z wolą Piłsudskiego wykuto cytaty z Wacława Beniowskiego i Juliusza Słowackiego:
u góry:
Ty wiesz, że dumni nieszczęściem nie mogą
Za innych śladem iść tą samą drogą.

u dołu:
Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu
Gniazdo na skałach orła, niechaj umie
Spać, gdy źrenice czerwone od gromu
I słychać jęk szatanów w sosen szumie.
Tak żyłem. między nimi: Matka i Serce Syna.

niedziela, 6 maja 2012

Krótka historia wagi

Krótka historia wagi

Wszystko zaczęło się bardzo niepozornie. Historia współcześnie znanej wagi ma swój początek już odległej starożytności. Zastosowanie wag od początku miało ścisły związek z handlem, transportem oraz rolnictwem, czyli jak dotąd nic nie uległo zmianie. 
Wiadomo przecież, że w dniu dzisiejszym nie można sobie nawet wyobrazić prowadzenia przedsiębiorstwa bez użycia jakiejkolwiek wagi. Czy to klasycznej-sklepowej, samochodowej, precyzyjnej, hakowej, lub też, stosowanej dla nieco cięższych towarów: wagi platformowej. Jak więc przebiegały dzieje obecnie znanych urządzeń pomiarowych?

Historycy datują pierwsze wzmianki na temat wag jeszcze w czasach faraonów. Około 4 tysięcy lat temu, głównie na terenach bogato nawodnionych przez rzeki takie jak: Eufrat, Tygrys, czy też znany wszystkim, egipski Nil, bardzo sprawnie rozwijało się rolnictwo. Jeśli rolnictwo, to handel, a jeśli handel to wagi. Aby określić wielkość zbiorów, czy też rodzaj zapłaty, posługiwano się niezwykle prostą techniką. Polegała ona na odniesieniu masy danego towaru/przedmiotu z ciężarem określonego wcześniej wzorca. Dziś wzorcem takim jest na przykład kilogram, który wbrew pozorom jest jednostką abstrakcyjną, bo nie istnieje w przyrodzie i został sztucznie stworzony przez człowieka jeszcze całkiem niedawno, bo na początku XX stulecia.
Wróćmy jednak do początków. 
Pierwszy model wagi był niezwykle prosty, składał się z prostej drewnianej belki z dwoma sznurami, do których z czasem dołączono szale. Jak miało się okazać, pomysł na takie ważenie towarów stał się na tyle skuteczny, że pozwolił pozostać wadze prawie zupełnie niezmienioną do dziś dnia. Na przestrzeni kolejnych lat coraz bardziej rozwijały się ludzkie umysły, a wraz z nimi technologia. Aby ułatwić sobie handel, człowiek wymyślał coraz to nowe rodzaje wag. Wraz z postępem technicznym zaczęto wzbogacać zwykłe, codzienne sprzęty w udogodnienia, które jeszcze bardziej ułatwiały ich obsługę i zwiększały ich czułość. Powstały więc wagi sklepowe, wagi platformowe, oraz inne, które doskonale sprawdzają się w przemyśle. Z myślą o medykach, jubilerach stworzono bardzo dokładne wagi precyzyjne, zdolne wychwycić nawet minimalne różnice w ciężarze towarów.
Należy poświęcić kilka słów różnicach w pojmowaniu jednostek wagi. Sprawna waga sklepowa nie pokaże błędnego wyniku, jednak zależnie od tego, w jakim kraju się znajduje, pokaże ona rezultat swoich obliczeń w inny sposób. I tak, waga postawiona w polskim sklepie wskaże na zakupy o ciężarze jednego kilograma, ta sama waga, jednak pracująca w Stanach Zjednoczonych będzie posługiwać się funtami, zaś „Brytyjka” wyświetli ostateczny wynik w uncjach.
Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie podstawowe działanie wag miało ulec zmianie. Ludzkie umysły zapewne będą dążyć do tego, aby usprawnić jej działanie, bądź zmniejszyć rozmiary, czy też jeszcze lepiej dostosować do warunków, w jakich dana waga jest użytkowana. Ten doskonały wynalazek starożytnych najwyraźniej przetrwa jeszcze wiele kolejnych wieków ludzkich pokoleń.

-------------------------------------------

Artykuł: Krótka historia wagi pochodzi z serwisu www.wieszak.net

-------------------------------------------
O Autorze
Janek Kowalski

Krzyż pokutny - niezwykła pamiątka z przeszłości

Krzyż pokutny na Przełęczy Kowarskiej
(źródło Wikimedia)
Szacuje się, że na terenie Polski znajduje się ponad 500 krzyży pokutnych, w większości pochodzących z średniowiecza.
Niestety, wiele z nich zaginęło bezpowrotnie bądź to skradzionych bądź bezmyślnie wykorzystanych jako materiał budowlany.
Każdy z tych krzyży ma swoją historię, nieraz bardzo pogmatwaną i jej zweryfikowanie może stanowić niezłe pole do popisu dla historyków amatorów.

A skąd się właściwie wzięły te krzyże?
Krzyże pokutne to monolityczne, proste i surowe kamienne formy w kształcie krzyża wznoszone przez zabójców w miejscu, w którym dokonało się morderstwo.
Do Polski zwyczaj stawiania krzyży z krajów zachodnich i trwał aż do połowy XIX w.
Z biegiem lat krzyże zmieniały swój wygląd oraz formę. Największym tego typu obiektem w Europie jest krzyż pokutny w Stargardzie Szczecińskim a najmniejszym w Jasieniu.
Morderca, oprócz wzniesienia krzyża, był również zobowiązany pokryć koszty pogrzebu i procesu sądowego. Winien również łożyć na utrzymanie rodziny zabitego. Był zobowiązany wobec Kościoła, np. musiał zakupić świece. Następnie powinien odbyć boso pieszą pielgrzymkę do świętego miejsca. Wystawienie krzyża stanowiło ostatni punkt pokuty. Krzyż był jej wyrazem zadośćuczynienia. Stawiano go ku pamięci, uwadze i przestrodze potomnych.
Miał również skłaniać przechodnich do modlitwy za dusze: zabójcy i ofiary. Przy krzyżu następowało pojednanie zabójcy z rodziną ofiary.
Do XIV w. krzyże były proste i pozbawione rytów. Te z wyżłobionymi narzędziami, przy pomocy których dokonano zabójstwa, zaczęły pojawiać się w XV-XVI. Można znaleźć krzyże z rzeźbami kuszy, noży, mieczy, sztyletów, wideł, toporów, włóczni, sierpów, rewolwerów. Zdarzały się też krzyże z atrybutem zawodu ofiary, np. młotem i obcęgami.
Napisy informujące o czasie, miejscu, sprawcy, ofierze, powodzie i narzędziu mordu zaczęły się pojawiać wraz z upowszechnieniem pisma. Alternatywę krzyży stanowiły kapliczki pokutne z wnęką na ołtarzyk, figurę lub obraz. Krzyże wykonywane były z miejscowego surowca. Mógł to być więc piaskowiec, zlepieniec, granit, bazalt. Spotyka się również krzyże z aureolą pełną lub połowiczną. Występują także krzyże wbudowane w mur.
Rozróżnia się wiele typów krzyży: św. Antoniego, trójlistne, barokowe, maltańskie, podwójne, greckie, łacińskie. W Świdnicy istnieje siedziba jedynego polskiego bractwa krzyżowego. Największą w Polsce liczbą krzyży i kapliczek pokutnych zgrupowanych w jednym miejscu przyciąga Studnica. Znajduje się tam 11 obiektów.
Źródło: Wikipedia

Kobiety dyktatorów - nowa, ciekawa książka

Naprawdę trudno się oprzeć.
Postanowiłem ostatnio czytać trochę mniej, kupować trochę mniej, ale gdy pojawia się ciekawa nowość na rynku wydawniczym, nie mogę się powstrzymać i łamię swoje postanowienia.

Książka Diane Ducret "Kobiety dyktatorów" to fascynująca i świetnie napisana lektura.
Poznajemy niezwykłe, często krwawe i wstrząsające historie z życia żon i kochanek Hitlera, Stalina, Mao, Mussoliniego, Bokassy, Lenina, Ceaușescu i Salazara.

Tylko jedna z tych kobiet nie opuściła do końca życia swojego mężczyzny. Podobno stojąc przed plutonem egzekucyjnym powiedziała: „Czy jesteś zadowolony, że zostałam z tobą do końca?”.

Kto to był, dowiecie się z lektury książki - zapraszam do czytania bo warto!

piątek, 4 maja 2012

Jak powstawało nasze życie

Jak powstawało nasze życie

Autorem artykułu jest AROKIS
Napisałem jak przed ponad 3 000 000 000 (3 tyś milionów) lat temu powstawał pierwotny ocean.
Wraz z deszczami spływały do niego cząstki rozpuszczonych kontynentów, ich minerałów, soli. W tej pra-zupie zrodziła się tajemnicza i zadziwiająca materia – protoplazma. I od tego to się zaczęło.
          Wszystko, co możemy powiedzieć o tamtych czasach, to tylko przypuszczenie, teorie niezbadane, lecz dość prawdopodobne. Tej wiedzy nie posiada nikt. Nie znamy przecież do końca ani temperatury, ani ciśnienia, ani zawartości chemicznej tamtych wód - czyli ich zasolenia. A jednak coś musiało zadziałać w tym chemicznym tyglu, że stworzył się taki przełomowy moment i powstała pierwsza, żywa komórka. Taki delikatny twór bardziej, przypuszczalnie, zbliżony do bakterii. 
Mikroorganizm z pogranicza materii martwej i ożywionej. Ani roślina, ani zwierzę. To coś żywiło się prawdopodobnie pobierając substancje nieorganiczne na podobieństwo obecnych bakterii siarkowych czy żelazistych. Jeszcze było zbyt ciemno, by wytworzył się chlorofil umożliwiający samoodżywianie. A gdy to już nastąpiło – powstały pierwsze rośliny. Mijały tysiąclecia. Rośliny pobierały dwutlenek węgla, wydalały tlen. Powoli zmieniał się skład atmosfery. Jednokomórkowe organizmy coraz bardziej specjalizowały się w formach pobierania pokarmu. Zaczęły powstawać takie, co mając za mało chlorofilu, zaczęły konsumować inne rośliny. Pojawiały się nowe formy rozmnażania. Nie tylko jeden podział. Jedne dzieliły się poprzecznie, inne podłużnie, jeszcze inne namnażały się w grona, które potem się rozpadały na pojedynczo osobniki. A jeszcze inne poczęły wypączkowywać z siebie młode pokolenia. Wieki płynęły. Powstawały organizmy złożone. Wielokomórkowe. A z czasem także wielonarządowe.

           Ułóżmy więc to sobie w takiej chronologii, jaką się posługuje obecna nauka i wiedza.

         Historia Ziemi podzielona jest na Ery zwane też Grupami. Te zaś na okresy czyli Systemy, które liczone są w milionach minionych lat czyli od okresu najdawniejszego do dnia dzisiejszego.
Otóż najwcześniejszą erą jest Archaik. Trwał on od ?, bo od zawsze, do około 3 tyś milionów lat temu. Do dziś przetrwały jedynie np. ślady Góry św. Wawrzyńca w Kanadzie oraz bardzo zmienione przez temperatury i ciśnienie najdawniej powstałe skały wulkaniczne i osadowe – choć ich historia powstania jest bardzo chwiejna i zamglona. W erze tej najprawdopodobniej zainicjowały się najwcześniejsze formy życia.
W okresie od 3 tyś milionów do 600 milionów lat temu plasuje się era Proterozoiku. Z tego okresu posiadamy wiedzę o najdawniejszej epoce lodowcowej. Wtedy to wypiętrzyły się Góry Killarney – w amerykańskich stanach Wisconsin i Minnesota oraz w Kanadzie. Do dziś zachowały się ich podnóża. Prawdopodobnie w tym właśnie okresie zaczęły rozwijać się bezkręgowce.
Teraz następują dwa okresy Wczesnego Paleozoiku. 500 do 600 milionów lat temu trwa okres Kambru. Nastąpiło wówczas ogromne wzbieranie i ustępowanie wód. Zachowały się kopalne ślady częściowego zatopienia lądu obecnych Stanów Zjednoczonych dające pewność, że od tego okresu możemy już z dużym prawdopodobieństwem datować powstanie licznych grup wszystkich bezkręgowców.
Lat temu 440-500 milionów trwał system Ordowik. Ponad połowa kontynentu Ameryki Północnej zapada się pod wodę, w której pojawiają się pierwsze kręgowce, a powszechnymi stają się głowonogi Cephalopoda.
Następną jest era Paleozoiku. Rozpoczyna je okres zwany Sylur trwający od 400-440 milionów lat temu. Znów ocean zalewa przyszłe Stany Zjednoczone tworząc ogromne złoża solne. Wybuchają wulkany w Nowym Brunszwiku i w Maine. Powstają, w skutek ruchów tektonicznych na terenach obecnej Grenlandii, Wielkiej Brytanii i Skandynawii Góry Kaledońskie, których podnóża nadal istnieją. Życie wychodzi z morza i pojawia się na lądach ówczesnych kontynentów. To prymitywne jednokomórkowce. A ryby skrzelodyszne rozpoczynają penetrację brzegów.
Następuje teraz Dewon. Drugi okres Paleozoiku. Trwał od 350-400 milionów lat temu. Na obszarze, którego już nigdy potem nie zaleje morze, wyrastają Góry Appalachy Północne. W morzach w pełni dominują już ryby, a dziś odkrywamy skamieliny tamtejszych ryb ziemnowodnych.
Okres od 270-350 milionów lat wstecz to Karbon. Po raz ostatni tereny środkowych Stanów Zjednoczonych pokrywa ocean, co przyczynia się do powstania wielkich złóż węglowych. Przyczyniają się do tego powstałe wtedy rośliny węglotwórcze. Rozwija się coraz więcej form zwierząt ziemnowodnych. Nad lądami pojawiają się pierwsze owady. Te drapieżne przypominały swym wyglądem obecne ważki.
Perm, system trwający od 225-270 milionów lat temu kończy Paleozoik. Rosną Appalachy na południu Nowej Anglii. Obfite wylewy wulkanów tworzą w Indiach płaskowyż Dekanu. Lodowce pokrywają od Ameryki Południowej przez Afrykę, Indie i Australię cały pas równikowy naszego globu. Zachodnia Ameryka Północna pod wodą. Większa część obecnej Europy też. Na terenach przyszłych Niemiec powstają największe na świecie złoża soli. Wtedy też powstają złoża naszej Wieliczki. Pojawiają się prymitywne płazy oraz pierwsze rośliny szpilkowe jak też najwcześniejsze rośliny Cycadacae.
Okresem Triasu od 180 do 225 milionów lat temu rozpoczyna się era Mezozoiczna. Cechuje go duża aktywność wulkaniczna zwłaszcza w zachodniej Ameryce Północnej oraz Nowej Anglii. Rozpoczyna się era dinozaurów. Niektóre gady powracają do mórz. Wtedy to na gałęzi ewolucji pojawiają się prymitywne jeszcze, pierwsze i następne drobne ssaki.
Okres Jura. Od 135 do 180 milionów lat temu. Po raz ostatni w historii świata morze pokrywa stan amerykański Oregon i Kalifornię. Rozkwit ery wielkich gadów. Pojawiają się też pierwsze ptaki. Wypiętrzają się Góry Sierra Newada.
Mezozoik kończy się okresem Kredy. To od 70 do 135 milionów lat wstecz. Rosną Andy i Góry Skaliste, a Prąd Zatokowy ma bezpośredni wpływ na tworzenie się tzw. Grzbietu Panamskiego. Większa część Europy oraz nieomal połowa Ameryki Północnej znów jest pod wodą. W Anglii powstają znane do dziś urwiska kredowe. Na ladzie dominują jeszcze gady lecz kończy się era dinozaurów i gadów latających.
Wkraczamy w erę obecnie trwającą: w Kenozoik. Zaczął on się okresem zwanym Trzeciorzędem trwającym od 1 do 70 milionów lat przed nami. Wielkie lądy zapadają się pod wodę. W tym czasie tworzy się wapień numulityczny, który posłuży później do budowy piramid. Powstają najmłodsze, ziemskie góry: Pireneje, Himalaje, Alpy, Apeniny i cały Kaukaz. Niezwykle silna działalność wulkaniczna wyrzuca 200 tyś mil kwadratowych lawy i tak powstaje ogromna Wyżyna Kolumbijska. Na ten okres datujemy też początki erupcji wulkanów Etna i Wezuwiusz. Rozwój życia to najwyższe gatunki roślin oraz wyższe rzędy ssaków. Ale nas – ludzi – jeszcze nie ma!
Na okres od 0 do 1 miliona minionych lat liczymy Plejstocen. Rozpoczynają swe powstawanie przybrzeżne obszary zachodnich Stanów Zjednoczonych. To formowanie tam trwa zresztą nadal bardzo wyraźnie, a na reszcie globu mniej dostrzegalnie. Zlodowacenie plejstoceńskie skuwa lodem rozległe połacie Ameryki i Europy Północnej. Lodowce powodują wahania się poziomu mórz. Pojawia się nowy, groźny, drapieżny ssak zagrażający współczesnym roślinom i zwierzętom – CZŁOWIEK.
          Ale gdy za milion lat naukowcy rozpoczną wykopaliska to wiecie, jak prawdopodobnie nazwą współczesną nam okres lub erę? Nie! Nie „Erą Człowieka”. Nazwą ją „Erą Owadów”, gdyż to one obecnie dominują na naszym globie. Kto by pomyślał, prawda?

Bibliografia:
Wielka Encyklopedia Powszechna PWN 1962r.
Było sobie życie – Łańcuch życia – www.byłosobie.pl
Audycje TVP1 - film popularnonaukowy
Morie Aleksandr Biełganow 1971
Wikipedia
---
                                                        ANDRZEJ  AROKIS
                                      www.domowezwierzadko.blogspot.com
                                              kwatermistrz@poczta.onet.eu
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

72 lata temu zatonął ORP "Grom"

ORP Grom (źródło: Wikimedia)
Jest 4 maja 1940 roku, port w Narwiku (Norwegia).
Rozpoczyna się operacja wyjścia w morze polskiego niszczyciela "Grom". Po zmianie wachty, załoga miała rozpocząć procedury odcumowywania i wtedy nad okręt nadleciał niemiecki bombowiec Heinkel 111.
Niestety dwie bomby zrzucone z samolotu okazały się celne. Samolot szybko odleciał a polski niszczyciel zaczął tonąć, pociągając na dno 59 członków załogi.

Tak zakończyła się niezwykła historia bohaterskiego okrętu.
Zbudowany przez brytyjczyków w 1937 roku ORP "Grom" był najnowocześniejszym okrętem w polskiej marynarce wojennej.
30 sierpnia 1939 wraz z ORP "Burza" i "Błyskawica" skierował się w kierunku Wielkiej Brytanii, dzięki czemu uniknął zniszczenia podczas kampanii wrześniowej.
Podczas działań morskich w czasie kampanii norweskiej "Grom" został uznany przez niemieckich żołnierzy za najbardziej znienawidzony ze wszystkich okrętów alianckich w rejonie Narwiku.
W niemieckich wspomnieniach z tych walk przewijają się określenia: "wielki polski niszczyciel", "przeklęty Polak", "łowca ludzi" czy "polski diabeł".

Żródło:
Wikipedia
publikacja: "ORP Grom"

Reklama sprzed 100 lat w Warszawskiej Szkole Reklamy - tylko w nocy 19 maja

Na niezwykłą wystawę w ramach tegorocznej Nocy Muzeów zaprasza Warszawska Szkoła Reklamy.
Dlaczego niezwykła ?
- bo tematem przewodnim ekspozycji będą reklamy z początku XX wieku w zestawieniu z reklamami nam współczesnymi. Na wystawę wybrano reklamy, które były publikowane w warszawskiej prasie w latach 1900-1914.
 Na mnie szczególne wrażenie robią reklamy tzw. bielizny korygującej.
Ciekawie wyglądają też reklamy parafarmaceutyków np. środków na odchudzanie czy przeczyszczenie.

Czas trwania i godziny otwarcia ekspozycji: 19 maja 2012 od 20:00 do 4:00, wstęp jest darmowy!

HHhH. Zamach na kata Pragi - książka, którą warto przeczytać

Reinhard Heydrich - to najwyższy rangą niemiecki nazista, który zginął z rąk ruchu oporu.
Już sam tytuł książki jest intrygujący:
HHhH – czyli Himmlers Hirn heisst Heydrich w dosłownym tłumaczeniu oznacza: mózg Himmlera nazywa się Heydrich.
Autor Laurent Binet opowiada o kulisach operacji "Anthropoid", czyli zamachu w Pradze na Reinharda Heydricha.
Ta " bestia w ludzkim ciele", była jednym z najbardziej krwawych postaci wśród czołowych nazistowskich postaci. Heydich był prawą ręką Himmlera i współtwórcą koncepcji "Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej". Rządząc Czechosłowacją swoimi krwawymi decyzjami zasłużył na przydomek: „rzeźnik z Pragi”.
Zginął w szpitalu po obrażeniach, których doznał w wyniku zamachu z dnia 27 maja 1942. Wtedy właśnie dwóch czeskich spadochroniarzy przysłanych z Londynu (Josef Gabcik i Jan Kubis) przeprowadziło skuteczną akcję  w wyniku której Heydrich zmarł w szpitalu.
Książka nie jest czystym dokumentem, raczej powieścią sensacyjną, ale czyta się ją bardzo przyjemnie i może stanowić cenną pozycję w bibliotece miłośnika historii.