niedziela, 29 lipca 2012

Krótka historia poduszki

Krótka historia poduszki

Autorem artykułu jest Paulina Hernandez
 Dzisiaj nie możemy się bez niej obejść, ale kiedyś była niczym korona - rarytasem przeznaczonym dla głów wybrańców losu. Chodzi o poduszkę, która niegdyś stanowiła wyznacznik  luksusu, a dziś bywa częstym gościem w naszych domach.
Jest nie tylko funkcjonalnym elementem wyposażenia sypialni, bez którego większość z nas nie wyobraża sobie życia, ale także stanowi wspaniałą dekorację wnętrza naszego domu, czy też mieszkania.
Pierwsze wzmianki o istnieniu poduszek można napotkać tysiące lat temu w Mezopotamii i Egipcie. Podgłówki można znaleźć m.in. w grobowcach faraonów. Mimo tego, że przeznaczone były tylko i wyłącznie dla arystokracji, wcale nie były ani miękkie, ani komfortowe. Większość z nich wykonana była z litego drewna, którego blok kształtowano podgłówek, z lekkim wyprofilowaniem i wgłębieniem w środku, który był prototypem dzisiejszych poduszek.
Poduszki te z całą pewnością nie należały do najwygodniejszych, ale spełniały doskonale swoją funkcję, a mianowicie uniemożliwiały robactwu wchodzenie do nosa, uszu i ust podczas snu.
Poduszki, w nieco bardziej dekoracyjnej wersji, znane i popularne były także w Chinach, gdzie przez ponad milenium wykonywano je dla członków królewskiej dynastii z takich materiałów jak drewno, nefryt, brąz, bambus i słynna chińska porcelana. Były to często małe dzieła sztuki, którym nadawano kształt lub dekorowano wizerunkami zwierząt, roślin, ludzkich postaci, czy tez geometrycznych kształtów. Przez stulecia preferowano poduszki wykonane z twardych materiałów, ponieważ te miękkie miały rzekomo źle wpływać na witalność, na krążenie krwi oraz zgodnie z ówczesnymi wierzeniami nie nadawały się całkowicie do odganiania złych demonów.
Bogaci i wpływowi Rzymianie i Grecy cenili sobie komfort i wygodę, dlatego do wypełniania swoich poduszek używali już miękkich materiałów, jak słoma, trawa i znane współcześnie pierze. Stały się one przydatnym akcesorium, zwłaszcza podczas długich wieczerzy, które rzymianie zwykli spożywać na leżąco. W średniowiecznej Europie poduszki były praktycznie nieznane wśród niższych klas, natomiast haftowane poduszki dekoracyjne stały się modnym akcesorium upodobanym przez arystokrację, ich wizerunki można znaleźć w manuskryptach pochodzących z tamtego okresu. W Anglii za dynastii Tudorów wprowadzono natomiast całkowity zakaz stosowania poduszek. Król Henryk VII zezwolił na ich używanie jedynie kobietom podczas porodów. Na szczęście krótko po rozpoznaniu pełnego potencjału poduszki, stała się ona popularnym produktem domowym.
Kiedy nastał już XVI wiek, poduszki były już bardzo popularne. Wtedy też pojawiło się pojęcie poszewki, a miało to związek z tym, że wypełnienie poduszek trzeba było często wymieniać ze względu na rozwijające się w nich pleśń i robactwo, które powodowały choroby, często także śmiertelne. Dekoracyjne poduszki były zabierane też do kościołów i służyły często jako klęczniki, każda Biblia spoczywała także na własnej, specjalnej poduszce. Poduszki wraz z pozostałymi elementami tekstylnymi do domu i sypialni w takiej postaci, w jakiej występują współcześnie, wprowadzono dopiero w XIX wieku, ale dopiero w XX wieku zaczęto produkować je na skalę przemysłową. Wtedy też poduszka trafiła do milionów domów na całym świecie, gdzie stała się niezbędnym elementem wystroju.
---
LittleDreams.pl  -  Poduchy z Duszą. Internetowy sklep, w którym znajdziesz dekoracyjne poszewki na poduszki, wykonane ręcznie z miłością i pasją.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 26 lipca 2012

Na celowniku tulskich rusznikarzy

Na celowniku tulskich rusznikarzy

 
26.07.2012, 17:45
„Broń myśliwska: spojrzenie przez celownik historii” – taki jest tytuł wystawy otwartej w muzeum broni w Tule. To miasto znajdujące się 190 kilometrów na południe od Moskwy uważane jest za rosyjską stolicę broni.
„Broń myśliwska: spojrzenie przez celownik historii” – taki jest tytuł wystawy otwartej w muzeum broni w Tule. To miasto znajdujące się 190 kilometrów na południe od Moskwy uważane jest za rosyjską stolicę broni. Nowa ekspozycja ukazuje najlepsze wzory broni myśliwskiej produkcji rosyjskiej i zagranicznej od XVIII wieku do naszych dni.

Tulskie muzeum broni jest jednym z najstarszych w Rosji. Powstało przy fabryce broni powołanej ukazem rosyjskiego cara Piotra Pierwszego w 1712 roku i od początku funkcjonowania zaczęto w nim zbierać modele broni. Międzynarodową sławę muzeum przyniosły najbogatsze kolekcje unikatowych eksponatów, dzięki czemu zostało ono włączone do zbioru „100 wielkich muzeów świata”.
Źródło: Głos Rosji.

czwartek, 19 lipca 2012

Sfragistyka czyli historia (nie)jednej pieczęci.

Sfragistyka czyli historia (nie)jednej pieczęci.

Autorem artykułu jest ArtNetia
 Przyglądając się współczesnym pieczątkom urzędowym, trudno uwierzyć, że kiedyś wyglądały one zupełnie inaczej. 
Badaniem nad zjawiskiem metamorfozy, jaką przeszła pieczęć od czasów jej wymyślenia aż po współczesność, zajmuje się dziedzina nauki jaką jest sfragistyka bądź też inaczej sigillografia.
Pieczęć – inaczej sigillum to – jak podaje definicja encyklopedyczna – znak własnościowy i rozpoznawczy osoby fizycznej lub prawnej, wyciskany za pomocą stempla w odpowiedniej masie plastycznej. Mimo, iż współczesne pieczątki różnią się od swoich pierwowzorów, to ich znaczenie wciąż pozostaje takie samo. Potwierdzają one wiarygodność danego dokumentu oraz nadają mu moc prawną.
Te same – tak bardzo powszechne w naszym mniemaniu pieczęcie, znaczą jednak o wiele więcej. Mają one bowiem swoją wartość historyczną – tak uważają badacze pieczęci jako źródła historycznego. Pierwszym z nich był J. Mabillon (benedyktyński francuski uczony mnich), który zapoczątkował i jednocześnie powołał do istnienia naukę jaką jest sfragistyka (lub inaczej sigillografia). J. Mabillon jako jeden z pierwszych zaczął przyglądać się pieczęci pod względem przekazu jaki faktycznie w sobie zawierała.
Sfragistyka to nauka pomocnicza z dziedziny historii.
W zakres jej badań wchodzą: znaczenie prawne i symbolika pieczęci, przemiany jej treści oraz metamorfoza postaci. Po raz pierwszy nauka ta pojawia się pod koniec XVII wieku. Jej prawdziwy rozkwit nastąpił w II połowie XIX wieku. Nauka ta przybyła również do Polski. Zapoczątkowali ją jako pierwsi: J. Lelewel, K. Stronczyński, F. Piekosiński. Ich pierwsze prace pojawiły się w XIX wieku. Największe zasługi zaś w tej dziedzinie odnieśli w XX wieku: S. Kętrzyński, W. Semkowicz, M. Gumowski.
Dość ciekawą odmianą tej nauki jest sfragistyka kryminalistyczna. Zajmuje się ona z kolei badaniem pieczęci jako dowodu zbrodni.
---
Autor: ArtNetia
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 17 lipca 2012

Katastrofa na Syberii

Katastrofa na Syberii

Autorem artykułu jest Karolina Hedwig
 W historii Ziemi zaistniało parę zdarzeń, które na zawsze wpisały się w karty ludzkości i przyrody. Siłą kosmosu jest nieporównywalnie większa od tej ziemskiej.
Meteroryt. Z definicji to pozostałość drobnych, skalnych okruchów materii międzyplanetarnej (ciała niebieskie), którym udało się przedrzeć przez gęste warstwy atmosfery Ziemi i dotrzeć do jej powierzchni w postaci ciała stałego. Zazwyczaj spotykamy je w filmach science-fiction (np. Armageddon), jednak to nie oznacza że meteoryt żyje w sferze naszej wyobraźni.
W 1908 roku na dalekiej Syberii doszło najprawdopodobniej do największej w historii współczesnej katastrofy z udziałem meteorytu, który mógł mieć do 50 metrów średnicy.
Doszło tam wówczas do ogromnej eksplozji, która powaliła drzewa w promieniu 40 km. Niezwykle silny wstrząs zarejestrowały wówczas sejsmografy na całej Ziemi, w wielu europejskich miastach zaobserwowano zjawisko "białej nocy". Uderzenie było tak silne, że ówczesne rosyjskie magnetometry pokazywały w jego rejonie drugi biegun północny. Wybuch tunguskiego ciała kosmicznego miał siłę 40-50 megaton trotylu, tj. trzy tysiące razy tyle, co bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę w 1945 roku. Obszar zdewastowanej tajgi w rejonie wybuchu tunguskiego miał rozmiar dwa razy większy od miasta Nowy Jork.
Wydarzenie to nosi nazwę katastrofy tunguskiej, a to dlatego, że do wybuchu doszło nad rzeką Podkamienna Tunguzka, na północ od jeziora Bajkał. Jednak do dnia dzisiejszego powstało wiele niejasności, które starali się wyjaśnić kolejne ekipy badawcze m.in. ekspedycja naukowa Leonida Kulika z Sowieckiej Akademii Nauk (dziś: Rosyjska Akademia Nauk).
Później czechosłowacki astronom Ľubora Kresák wysnuł hipotezę, jakoby przyczyną katastrofy tunguskiej był meteoroid, którym był oderwany fragment Komety Enckego. W 1990 w rejon katastrofy udała się ekspedycja naukowa składająca się z badaczy rosyjskich, bułgarskich, francuskich i szwedzkich, oraz Chorwata Korado Korlevica. Zdaniem Korlevica wybuch spowodowany został zderzeniem Ziemi z meteorytem o wielkości porównywalnej z drapaczami chmur.
Dwadzieścia sekund po eksplozji na niewielkiej wysokości powstał grzyb rozżarzonej pary wodnej o temperaturze 15 000 °C, który „ugotował” całą strefę uderzenia – popiół i piasek stopiły się, tworząc tektyty — szklane kuleczki, odnalezione przez ekspedycję Kulika. Według chorwackiego uczonego powstała fala uderzeniowa rozchodziła się równolegle do powierzchni ziemi, co wyjaśnia, dlaczego zniszczenia lasów na powierzchni 2150 km² miały nieregularny kształt, który widziany z góry przypominał motyla. Korlevic wyjaśnił również nietypowy kształt drzew, jakie rosną do dnia dzisiejszego w rejonie Podkamiennej Tunguski — miałoby to być wynikiem opaleń powstałych wskutek pożarów, jakie miały miejsce po upadku meteorytu.
Powstały też i inne dziwne hipotezy, jakoby przyczyną uderzenia był pozaziemski statek kosmiczny, ale według wielu uczonych badających ten teren jest to nonsensowne stwierdzenie. Niemniej, do dnia dzisiejszego nie ma konkretnych dowodów na to, co tak naprawdę było przyczyną tej potężnej katastrofy. Nawet, jeśli faktycznie był to wielki meteor, to czy kiedyś historia nie zatoczy koła? Wszak, w taki sposób ponoć wyginęły dinozaury, dlatego jest jakieś prawdopodobieństwo, że ludzkość też dosięgnie kiedyś kres, jak nie przez ciało niebieskie, to przez własną technologię, która jak wiadomo nie raz okazała się zgubna.
Artykuł dostępny również na: http://mojaprzystan.tk/katastrofa-na-syberii
---
MojaPrzystań.tk
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 7 lipca 2012

Skarby Maltańskiego Zakonu na Kremlu

Skarby Maltańskiego Zakonu na Kremlu

Redakcja internetowa
6.07.2012, 17:19
Muzea we Włoszech, Francji i Rosji połączyły wysiłki, żeby stworzyć imponującą ekspozycję, poświęconą historii najstarszego Wojskowego Zakonu Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego, bardziej znanego jako Zakon Maltański.
Muzea we Włoszech, Francji i Rosji połączyły wysiłki, żeby stworzyć imponującą ekspozycję, poświęconą historii najstarszego Wojskowego Zakonu Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego, bardziej znanego jako Zakon Maltański. Wystawa ta została otwarta w Muzeach Moskiewskiego Kremla (6 lipca-9 września).

Około dwustu dzieł sztuki i dokumenty tworzy ekspozycję pod tytułem „Dziewięć wieków służenia wierze i miłosierdziu”. Wiele unikatowych eksponatów dla tej wystawy przedstawił Muzeum Moskiewskiego Kremla. Oto co powiedziała dyrektorka muzeów Elena Gagarina:
Źródło: Głos Rosji.

Krasnoarmiejcy na fotografii

Na stronie Gazety pl. Białystok ukazał się ciekawy artykuł dotyczący starych fotografii, na których uwidoczniono sołdatów z Czerwonej Armii.

Cały artykuł tutaj

czwartek, 5 lipca 2012

Oblężenie Malborka już wkrótce. 19-21 lipca zobaczymy się w Malborku

Jak co roku w Malborku czekają na nas walki rycerzy, szczęk broni, tętent koni, wybuchy, pożary i ognie - wszystko w nocnej scenerii.

Wszystko to na pamiątkę roku 1410, gdy polskie wojska oblegały zamek, a Polski Król chciał zdobyć stolicę Zakonu Krzyżackiego.

W tym roku w Malborku spodziewanych jest ponad 300 wykonawców i z pewnością ponad 50 tysięcy odwiedzających.
Ponoć główne role w tegorocznym spektaklu zagrają Robert Gonera i Witold Szulc. Już tradycyjnie narrację poprowadzi Krystyna Czubówna.

Więcej (w tym możliwość zakupu biletów) na stronie Muzeum Zamkowego w Malborku

niedziela, 1 lipca 2012

Świat zapomniał, kto rozszyfrował „Enigmę”

Świat zapomniał, kto rozszyfrował „Enigmę”

Autorem artykułu jest Krzysztof Dmowski
  

Nie tylko dali podstawę do stworzenia komputerów, ale mieli duży wpływ na przebieg działań w okresie II wojny światowej. Trzy genialne umysły pochodziły z Polski: Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski, ale świat często o nich wcale nie pamięta, zupełnie pomijając ich wkład w dziedzinie kryptografii.

Dziś, żeby szybko rozkodować cudzy e-mail, potrzeba komputera o niezwykłej mocy obliczeniowej i wcale nie da się go porównać do naszych PC. Nie można wykluczyć, że istnieją takie komputery, składające się z kilku tysięcy procesorów — rzecz opisana przez Dana Browna w książce „Cyfrowa Twierdza”. Jednak w latach trzydziestych ubiegłego stulecia urządzeniem wyprzedzającym technikę była maszyna szyfrująca „Enigma”.
Maszyna szyfrująca „Enigma” powstała do kodowania informacji handlowych i dopiero po latach Niemcy użyli jej w swojej armii, wciąż modyfikując. Być może właśnie dzięki kryptografom nasz rząd wiedział o niemalże każdym ruchu i planach niemieckich wojsk, a nawet znał datę ataku na Polskę, co potwierdzają odtajnione przedwojenne archiwa polskiego wywiadu.
Działanie „Enigmy” można opisać w ten sposób, że wpisywało się klucz z czterech liter (potem go rozszerzono), gdzie później zakazem było używanie popularnych słów lub imion. Przykładowym kluczem może być słowo: „ogon” ustawiane na rolkach. Potem już wszystko wyglądało jak zwyczajne pisanie na maszynie, a litery podświetlały lampki. Napisanie na „Enigmie”: „aaa”, powodowało, że powstawał przykładowo wyraz: „ofe”, ale wpisanie klucza „koło”, powodowało, że napisanie „aaa”, na „Enigmie” zmieniało się w „xyz”. Służyło to uniemożliwieniu ustalenia kodu na podstawie najczęściej występujących znaków. Wcześniejsza kryptologia polegała na ustaleniu kolejno powtarzających się znaków i zastosowania wyników do znanych słów.
Mając kopię maszyny szyfrującej, podstawą działania stało się ustalenie klucza, co stanowiło wyzwanie. Dodawanie do maszyny kolejnych rolek umożliwiających rozszerzenie klucza wprowadzało kolejne tysiące albo miliony kombinacji, zupełnie eliminując przypadek.
Wprowadzenie kolejnych wałków rozbudowujących klucze uniemożliwiało dekryptaż na podstawie teorii kombinatorycznych zwanych cyklami transpozycji, dzięki metodzie Rejewskiego, cyklometr i karta statystyk, choć wcześniej ta metoda pozwalała rozszyfrować komunikat w ciągu piętnastu minut.
Rejewski zbudował elektromechaniczne urządzenie zwane bombą kryptologiczną, które automatycznie łamało szyfr „Enigmy”, choć tu słowo „automatyczne” jest umowne. Działanie urządzenia polegało na połączeniu razem sześciu polskich kopii „Enigmy” napędzanych silnikiem elektrycznym. Posiadanie sześciu takich zestawów pozwalało na rozszyfrowywanie podwójnie szyfrowanych kluczy dziennych. Nie używano go do rozszyfrowywania samych wiadomości, bo te dekodowano za pomocą perforowanych płacht Zygalskiego, pozwalające znaleźć właściwe położenie wirników „Enigmy”. Jedna bomba kryptologiczna umożliwiała poznanie klucza dziennego w ciągu dwóch godzin, zastępując jednocześnie pracę stu ludzi.
Z powodu niedostatecznej mocy finansowej polskiego wywiadu, przekazano całą dokumentację oraz po jednej kopii polskiej „Enigmy”, wywiadom: Francuskiemu i Brytyjskiemu. Na tej podstawie Brytyjczycy zbudowali urządzenie elektryczne „Banburismus”, które doskonale łamało szyfr „Enigmy”.
Nie pozwólmy zapomnieć, kto tak naprawdę dał początek rozwoju dekryptażu, a nawet dał początek stworzeniu elektrycznej maszyny do liczenia, którą można nazwać pierwszą wersją komputera. To pierwsze urządzenie zbudowane było głównie z lamp — podobnych do tych, jakie używano w polskiej elektronice po II wojnie światowej — w telewizorach czy magnetofonach szpulowych. Nie ukrywajmy też faktu, że gdyby wówczas Polska dysponowała większymi funduszami, to z całą pewnością pierwsza wersja elektrycznej maszyny matematycznej powstałaby w Polsce.
---
Krzysztof Dmowski
http://www.kdpowiesci.republika.pl/
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl