czwartek, 29 listopada 2012

Rozpoczęły się XXI Targi Książki Historycznej w Warszawie

źródło: pwhk.pl
Targi, to jednak nie tylko książki, choć to właśnie one będą dominować.Obok stoisk z książkami odbędą się lekcje historyczne, spotkania z autorami książek czy pokazy filmów o tematyce historycznej.
Impreza rozpoczęła się dzisiaj, tj. 29 listopada i potrwa do 2 grudnia.
Wstęp jest bezpłatny.

Więcej na stronie

Historia SS. Legiony śmierci w służbie Hitlera - książka, którą trzeba mieć

żródło: odk.pl
Na rynku wydawniczym jak zwykle przed końcem roku (idą święta) spory ruch.
Obok pozycji słabych, za to wspieranych dobrym marketingiem można spotkać książki zasługujące na uwagę.
Do takich z pewnością należy "Historia SS. Legiony śmierci w służbie Hitlera"

SS, organizacja zbrodnicza, skupiająca w swych szeregach osoby slepo oddane Hitlerowi i idei narodowego socjalizmu.

Więcej o książce na stronie

niedziela, 25 listopada 2012

Asy „Normandia-Niemen”

Asy „Normandia-Niemen”

Michaił Aristow
24.11.2012, 22:14
„Normandia-Niemen”. Pod taką nazwą przeszła do historii II wojny światowej legendarna eskadra francuskich lotników, która powstała na terytorium Związku Radzieckiego. Porozumienie o jej powołaniu zostało podpisane 70 lat temu – 25 listopada 1942 roku.
„Normandia-Niemen”. Pod taką nazwą przeszła do historii II wojny światowej legendarna eskadra francuskich lotników, która powstała na terytorium Związku Radzieckiego. Porozumienie o jej powołaniu zostało podpisane 70 lat temu – 25 listopada 1942 roku.

Eskadrę sformowano w mieście Iwanowo. Wtedy liczyła ona 14 pilotów i 58 techników. Pierwszym jej dowódcą był francuski as Jean Tulasne, który jeszcze przed przybyciem do ZSRR strącił 6 samolotów przeciwnika. Eskadra otrzymała nazwę „Normandia” od nazwy prowincji we Francji, która najbardziej ze wszystkich ucierpiała z powodu hitlerowskiej agresji. W kwietniu 1943 roku udała się ona na front, opowiada historyk lotnictwa Andriej Simonow.
Źródło: Głos Rosji.

Dobra wiadomośc dla miłośników historii - Tygodnik Ale Historia! będzie dostępny w wersji na iPada

Miłośnicy historii posiadający iPada będą mogli się cieszyć dostępem do tygodnika Ale Historia!

Aplikacja "Ale Historia" która jest już dostępna w AppStore wykorzystuje wszystkie możliwości iPada (wysokiej rozdzielczości zdjęcia, przewijanie tekstów, wygodna nawigacja).

Jej działanie będzie można sprawdzić ściągając bezpłatne wydanie archiwalne.

piątek, 23 listopada 2012

Podwody jako forma średniowiecznej organizacji pocztowej

źródło: Wikimedia
Obecnie ciężko sobie wyobrazić, jak wyglądałby świat, gdyby cywilizacja nie stworzyła instytucji poczty.
To dla nas naturalne, że otrzymujemy pocztą bieżące rachunki, wysyłamy za jej pośrednictwem paczki dla bliskich itd. Spójrzmy więc na prapoczątki organizacji pocztowych na terytorium średniowiecznej Polski.
Pojawienie się praorganizacji pocztowej na ziemiach polskich nastąpiło za panowania Bolesława Chrobrego, zaś sposób jej funkcjonowania, jak i sam rozwój szeroko rozumianych usług pocztowych odbywał się podobnie do reszty krajów średniowiecznej Europy.
W czasach średniowiecznych przeciętny człowiek nie potrzebował przesyłać informacji na znaczne odległości. Co innego królowie i książęta – wymiana korespondencji między elitami była konieczna, choćby ze względu na utrzymanie w ryzach jednolitego charakteru państwa. Wspomniani możni zatrudniali tzw. komorników, którzy byli po prostu ich posłańcami (często rolę tę pełnili przebywający na terenie posiadłości dworskich synowie szlachciców).
Proces transportu korespondencji usystematyzował w Polsce wspomniany wcześniej władca, Bolesław Chrobry, wprowadzając tzw. podwody. Była to swoista praforma organizacji pocztowej, w ramach której miejscowa ludność została zobowiązana do udostępniania państwowym posłańcom koni i wozów wykorzystywanych do dostarczania korespondencji oraz towarów.
Ośrodkiem, w którym mieściła się lokalna siedziba podwodów, był dom najwyższego rangą lokalnego przedstawiciela państwowej administracji, którym mógł być wójt, burmistrz lub ławnik. Wydawanie koni i wozów odbywało się na podstawie okazania przez posłańca listu podwodowego oraz opłacenia przez niego odpowiedniej kwoty pieniędzy. Jako ciekawostkę warto zaznaczyć fakt, iż posłaniec nie mógł pominąć na trasie swej podróży wyznaczonych miejscowości, w których czekały na niego nowe konie, zaś za zabranie koni z nieuprawnionego miejsca czekała go kara dwóch tygodni więzienia oraz koniec „kariery” komornika. Udostępnianie podwodów wiązało się z dość znacznymi kosztami (w większości ponosiły je miasta królewskie), dlatego też obowiązek ten nie cieszył się popularnością.
Za panowania Zygmunta Augusta wprowadzono podatek podwodowy, który uiszczać były zobowiązane wszystkie miejscowości będące własnością króla (jeżeli wcześniej przyznano którejś z nich związane z podwodami przywileje, zostały one anulowane). Nastąpiło to na sejmie warszawskim w 1564 r. i tym samym zapoczątkowało wprowadzenie klarownego systemu finansowania państwowej poczty. Wysokość podatku podwodowego wynosiła 16% szacunkowej wartości nieruchomości znajdującej się na terenie danej miejscowości, a obowiązek corocznego regulowania tego podatku spoczywał na właścicielu budynku. Inaczej rzecz miała się w przypadku wsi – tam podatek podwodowy zbierał starosta w wysokości 6 groszy za każdy łan pola, naliczano również „czopowe” (swoistą opłatę akcyzową) od napojów alkoholowych produkowanych na terenie wsi.
Prawo wprowadzone przez Zygmunta Augusta okazało się niewystarczające pod względem dochodów, jakie zapewniało na poczet organizacji podwodów. Dlatego też rok później od jego ogłoszenia ustalono na sejmie piotrkowskim nowe reguły finansowania królewskiej poczty (choć naturalnie nie używano jeszcze tego terminu). Zmniejszono tym sposobem przede wszystkim opłaty za udostępnienie środków transportu, zredukowano również wynagrodzenie posłańców. Nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów, gdyż wiele miast w wyniku problemów gospodarczych oraz nieoczekiwanych zdarzeń losowych nie było w stanie sprostać obowiązkowi opłacania podatku podwodowego w należytej wysokości, a część z nich po prostu uchylała się od tego obowiązku.
Kolejną próbę reformy finansowania podwodów przeprowadził król Stefan Batory. W 1576 r. ogłosił on prawo, w myśl którego zagroził miastom niepłacącym podatku podwodowego, w obliczu dalszego braku współpracy, natychmiastową egzekucją długu – bez konieczności podpierania się w tym wypadku zgodą sejmu. Zaowocowało to większymi wpływami pieniędzy do królewskiego skarbca, niemniej jednak wspomniane wpływy i tak nie wystarczały na pokrycie kosztów funkcjonowania coraz lepiej zorganizowanej i szybko rozwijającej się instytucji podwodów.
W średniowiecznej Polsce istniały także inne organizacje pełniące funkcje zbliżone do współczesnej poczty. Poza królewskimi podwodami kolportażem korespondencji trudniły się również klasztory, a także ośrodki naukowe i kupieckie. Nierzadko także sądy i miasta posiadały autonomiczne oddziały zajmujące się tym procederem. Przykładowo, po założeniu przez Kazimierza Wielkiego w 1364 r. Uniwersytetu Jagiellońskiego, nadmieniona uczelnia posiadała na usługach własnych posłańców, zapewniających stały kontakt z zagranicznymi uniwersytetami, np. z paryską Sorboną.
Organizację, o której powiedzielibyśmy dziś, że świadczyła ona usługi pocztowe i kurierskie, prowadziła znana na przełomie XV i XVI w. bawarska rodzina kupców. Fuggerowie, bo tak brzmiało nazwisko wspomnianej rodziny, siedzibę swej instytucji umieścili w Augsburgu, natomiast na terenie Polski powstały jej lokalne faktorie w Krakowie i Wrocławiu. Nadmienione faktorie wysyłały korespondencję raz w miesiącu – z Wrocławia do Antwerpii, zaś z Krakowa do Rzymu przez Wiedeń. Popularność instytucji prowadzonej przez Fuggerów była tak duża, że korzystała z jej usług nie tylko polska magnateria, lecz także królewski dwór, np. na okoliczność wysyłania listów poza granice kraju.
W okresie średniowiecza oraz wczesnej historii nowożytnej na ziemiach polskich przesył korespondencji odbywał się także w sposób niezorganizowany.
Przemierzający świat kupcy często oferowali za odpowiednią opłatą dostarczenie listów bądź drobnych pakunków do odbiorców mieszkających na terenie miejscowości znajdujących się na trasie ich podróży. Wadą tego rozwiązania był jednakże długi czas oczekiwania na dostarczenie przesyłki oraz brak pewności kiedy i czy w ogóle dotrze ona do adresata. Z czasem zamożni kupcy zwietrzyli interes na dostarczaniu korespondencji i otworzyli własne instytucje posłańcze, których przykład może stanowić opisana powyżej organizacja rodziny Fuggerów.
Rozluźnienie systemu feudalnego, a także szeroko rozumiany rozwój życia społecznego, gospodarczego i politycznego sprawiły, że funkcjonujące jak dotąd organizacje prapocztowe przestały należycie spełniać swoją rolę. Dotychczasowe rozwiązania służyły bowiem tylko administracji państwowej i najbogatszym mieszkańcom miast, a czas dostarczania przesyłek często pozostawiał wiele do życzenia. Brakowało instytucji, która byłaby w stanie zapewnić relatywnie krótki czas dostarczenia przesyłki zagranicę w ujęciu regularnym. Dlatego też na początku XVI w. w Polsce powstała pierwsza organizacja pocztowa z prawdziwego zdarzenia, świadcząca usługi zbliżone do tych, które zapewnia dziś tradycyjna poczta. Nosiła ona nazwę Poczty Królewskiej, a jej znaczenie dla ówczesnej społeczności systematycznie rosło, aż do momentu, kiedy jej funkcjonowanie stało się nieodłącznym elementem systemu społeczno-gospodarczego kraju.
-- O autorze
tani kurier

70 lat temu Niemcy rozpoczęli zbrodniczą akcję wysiedlania ludności polskiej na Zamojszczyźnie

Polscy rolnicy wysiedlani ze swoich ziem.
Zamojszczyzna grudzień 1942 (źródło:Wikimedia)
Za kilka dni mija 70 rocznica rozpoczęcia niemieckich akcji wysiedleńczych i pacyfikacji.
Były one przeprowadzone na Zamojszczyźnie w tzw. Generalnym Gubernatorstwie i trwały od listopada 1942 do sierpnia 1943.

Akcja objęła łącznie ponad 100 tysięcy wysiedlonych Polaków, w tym ponad 30 tysięcy dzieci.
W to miejsce III Rzesza zamierzała osiedlić kolonistów niemieckich przesiedlonych z Besarabii, Ukrainy, Bośni, Serbii, Słowenii czy ZSRR.
Do realizacji zadania wyznaczony został dowódca SS i policji na Dystrykt Lublin, SS-Grupenführer Odilo Globocnik.
Szczególnie tragiczny los dotknął polskie dzieci, duża grupa z nich była poddana gemanizacji, bardzo dużo zginęło z uwagi na ciężkie warunki panujące podczas transportu i w miejscach koncentracji.

Więcej o akcji można przeczytać tutaj

Informacja o obchodach 70. rocznicy wysiedleń na Zamojszczyźnie organizowanych przez IPN w Lublinie

wtorek, 20 listopada 2012

Tajna broń polskiego wojska 1939 — wz 35 UR

Autorem artykułu jest Krzysztof Dmowski

źródło:Wikimedia
Tajną bronią tamtego okresu był karabin przeciwpancerny wz39 UR. Karabin ten potrafił zadawać czołgom i pojazdom opancerzonym poważne straty. I na podstawie jego konstrukcji Niemcy rozpoczęli produkcję własnego karabinu pod zmienioną nazwą.

Lekka, poręczna, prosta i bardzo skuteczna broń przeciwko czołgom i pojazdom opancerzonym została skonstruowana przez trzech Polaków: inż. Józefa Maroszka, płk dr Tadeusza Felsztyna i Piotra Wilniewczyca.
Karabin (nazywany również rusznicą) w pancerzu czołgu wybijał otwór o średnicy dwukrotnie większej od własnego kalibru — otwór miał rozmiar około piętnastu milimetrów. Pocisk przestrzeliwszy pancerz zabijał członków załogi. Pociski z tego karabinu nawet wystrzelone pod kątem, przebijały pancerze czołgów.
Przeciwko powszechnemu używaniu broni zawiniła nadmierna tajemnica. Rzekomo ten karabin był produkowany na eksport do Urugwaju. I z tego powodu nie przeszkolono żołnierzy w jego używaniu. Prawda jest taka, że obsługa karabinu była tak prosta, że nie różniła się niczym od obsługi zwykłego karabinu. Zawiniło nieprzygotowanie i złe rozmieszczanie strzelców uzbrojonych w karabin UR.
Karabin, ze względu na tajność, przechowywano w skrzyniach z napisem „sprzęt mierniczy”. W czasie działań wojennych Niemcy przejęli wiele sztuk tej broni, zmienili nazwę na PzB 35, potem na podstawie polskiej konstrukcji zaczęli produkcję własnych modeli, a broń zdobytą w starciu z polskimi żołnierzami przekazali Włochom.
Podobno karabin był w stanie przestrzelić z odległości 100m pancerze do 40mm. Zaś z 300 metrów ustawiony pod kątem trzydziestu stopni przebijał pancerz 15mm.
UR to tylko jeden z wielu przykładów doskonałej myśli technicznej, zrodzonej w Polsce przed wybuchem II wojny światowej. Nigdy nie dowiemy się, w jaki sposób rozwinąłby się nasz kraj, gdyby Polska po wojnie pozostała niezależnym państwem.

---

Krzysztof Dmowski
http://www.kdpowiesci.republika.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wirtualne Muzeum Kresy-Syberia

Unikalne zdjęcia, znakomite prezentacje i filmy, ciekawe relacje.
To wszystko można znaleźć na stronach Wirtualnego Muzeum Kresy Syberia.

Przyznam szczerze, że pomysł jest znakomity a i sama strona wykonana bardzo dobrze. Po wejściu do tego muzeum czas płynie szybko i ani się obejrzymy mija minuta za minutą.

Duże wrażenie na mnie zrobiła tzw ściana pamięci. Zawiera informacje osób które zginęły (lub zaginęły) w działaniach wojennych.

Strona Wirtualnego Muzeum Kresy-Syberia.

sobota, 17 listopada 2012

Zapowiedź intrygującej książki - , "Mossad.Najważniejsze misje izraelskich tajnych służb

źródło:ksiazka.net.pl
Mosad uchodzi za najlepiej zorganizowany wywiad świata. Przypomnijmy sobie choćby tak spektakularną akcję jak porwanie Adolfa Eichmanna.

Książka opisuje takie właśnie, często wyglądające na niewykonalne akcje izraelskiego wywiadu. Do tej pory akcje te były owiane mgiełką tajemnicy a agenci i wywiadowcy ukrywali się za maską anonimowości.

Autorzy książki Michael Bar-Zohar i Nissim Mishal wykonali kawał dobrej roboty, książkę czyta się jednym tchem.

Więcej o książce

piątek, 16 listopada 2012

19 listopada mija 70 rocznica śmierci Brunona Schulza

Brunon Schulz (źródło:Wikimedia)
Bruno Schulz autor Sklepów cynamonowych i Sanatorium pod Klepsydrą urodził się 12 lipca 1892 r. w Drohobyczu koło Lwowa.
Mimo, że był pochodzenia żydowskiego,  w jego rodzinie nie kultywowano tradycji żydowskich i mówiono tylko po polsku.

Tragiczne wydarzenia nadeszły dla pisarza 11 września 1939 roku, kiedy Niemcy wkroczyli do Drohobycza.
Od razu doszło do aktów przemocy, szczególnie brutalnych wobec ludności żydowskiej.
W wyniku agresji ZSRR na Polskę i postanowień paktu Ribbentrop-Mołotow, Niemcy wycofali się z Drohobycza 24 września oddając go Armii Czerwonej.
Schulz nadal pracował w szkole, pracując na rzecz nowej, komunistycznej władzy. Zasiadał w komisji podczas wyborów radzieckich władz politycznych, malował propagandowe plakaty i obrazy okolicznościowe (np. portrety Stalina).

1 lipca 1941 r. wojska III Rzeszy, które wcześniej zaatakowały ZSRR, ponownie wkroczyły do Drohobycza.
Niemcy rozpoczęli represje wobec Żydów, utworzyli getto, do którego trafiła rodzina Schulza. Żydów poddano niewolniczej pracy, konfiskowano im mienie, zaczęły się także masowe mordy.
Feralny dla Schulza dzień nadszedł w tzw. "czarny czwartek" 19 listopada 1942 r. Pisarz szedł do Judenratu po chleb na drogę — miał najbliższej nocy uciekać z getta do Warszawy. Natrafił na tzw. "dziką akcję" gestapowców, mordujących Żydów na ulicy w odwecie za postrzelenie jednego z Niemców.
(źródło: Wikipedia)

W związku z tą rocznicą w stołecznej Kordegardzie będzie można obejrzeć wystawę "Drohobycz artystów". Więcej tutaj

Wystawa opowieścią o powstaniu państwa staroruskiego

Wystawa opowieścią o powstaniu państwa staroruskiego

Irina Gardenina, redakcja internetowa
15.11.2012, 19:46
Pojawienie się państwa staroruskiego to temat unikatowej wystawy w Muzeum Historycznym w Moskwie, która potrwa do 28 lutego 2013 roku. Jej nazwa to „Miecz i złatnik”. Miecz symbolizował wojowniczą dumę we wczesnym Średniowieczu, a złatnik był pierwszą rosyjską monetą staroruskiego bicia.
Pojawienie się państwa staroruskiego to temat unikatowej wystawy w Muzeum Historycznym w Moskwie, która potrwa do 28 lutego 2013 roku. Jej nazwa to „Miecz i złatnik”. Miecz symbolizował wojowniczą dumę we wczesnym Średniowieczu, a złatnik był pierwszą rosyjską monetą staroruskiego bicia. Złatnik stał się de facto deklaracją suwerenności państwowej Rusi, która już w X wieku była jednym z najpotężniejszych mocarstw chrześcijańskich. Dzieje państwowości rosyjskiej rozpoczęły się w 862 roku – od wezwania na tron książęcy w Nowogrodzie Warega Ruryka.
©State Historical Museum
Źródło: Głos Rosji.