niedziela, 29 grudnia 2013

Darmowy e-book „Początki Olsztyna”.


W sieci dostępny jest darmowy e-book „Początki Olsztyna”.
Autorami są dwaj olsztyńscy historycy – Robert Klimek i Grzegorz Białuński.

Ebook "Początki Olsztyna" tutaj

Ukazała się książka "Pod komendą Łupaszki. W szponach sowieckiej zdrady"

źródło: dedalus.pl
Ta niezwykła książka powstała na podstawie wspomnień  kpt. Antoniego Rymszy czyli Maksa, jednego z podwładnych majora "Łupaszki"

Jeśli chcecie poznać historię 5 Wileńskiej Brygady AK opowiadanej oczyma naocznego świadka warto zdecydować się na zakupy.

O dziwo rozrzut cenowy książki jest wielki. Widziałem cenę nawet zbliżoną do 30 zł.
Tymczasem, na stronie dadalus można ją kupić już za złotych 16!

Więcej o książce tutaj


piątek, 27 grudnia 2013

Zygmunt III Waza – trudna droga do władzy

Maciej A. Pieńkowski
27 grudnia 1587 roku w katedrze wawelskiej odbyła się koronacja Zygmunta III Wazy na króla Polski. Objęcie przez niego władzy wymagało jednak zaciętej walki: nie tylko politycznej, ale również zbrojnej.

Nastoletni Zygmunt III Waza
Trzecie bezkrólewie było jednym z najbardziej burzliwych w dziejach I Rzeczypospolitej. Przebieg sejmu elekcyjnego 1587 roku wzbudził wśród jego uczestników poważne obawy co do przyszłości ojczyzny. Przybyli w licznej asyście wojskowej (wraz z artylerią) magnaci byli gotowi do konfrontacji zbrojnej. Zgromadzeni na polu elekcyjnym podzielili się na trzy odrębne koła i nie mogli dojść do porozumienia w kwestii wyboru monarchy. Głównymi kandydatami byli Habsburgowie (szczególnie zaś arcyksiążę Maksymilian), car Fiodor, bliżej nieokreślony „Piast” (czyli Polak) oraz Zygmunt Waza.
Forsowany przez prymasa Stanisława Karnkowskiego dynasta szwedzki wydawał się najodpowiedniejszym kandydatem, pozostali nie mogli liczyć na większe poparcie ze strony zarówno senatorów, jak i szlachty. Za Wazą przemawiały liczne zalety. Wotujący senatorowie podkreślali, że płynie w nim krew rodzimej dynastii, nosi imię dwóch ostatnich Jagiellonów, jest młody, zna język polski oraz został wychowany w wierze katolickiej. Panowanie Zygmunta w myśl jego stronników miało przynieść sojusz ze Szwecją przeciwko Moskwie i połączenie idei monarchii elekcyjnej z dziedziczną. Oczywiście, taki obrót sytuacji nie odpowiadał Litwinom, dla których wspomniana konfiguracja polityczna groziła wojną ze wschodnim sąsiadem i ryzykiem poważnych strat. Z tego powodu byli oni skłonni poprzeć kandydaturę rakuską, gwarantującą w ich przekonaniu pokój z państwem moskiewskim.
Nie mogąc wypracować konsensusu, arcybiskup gnieźnieński przeniósł obrady sejmu z koła generalnego, gdzie dominowali nastawieni prohabsursko Zborowscy, do koła „czarnego”, gdzie 19 sierpnia Karnkowski dokonał nominacji Zygmunta na króla Polski. Pod aktem elekcji królewicza podpisało się dwudziestu sześciu senatorów oraz dwudziestu trzech urzędników. Pod nieobecność marszałka wielkiego koronnego Andrzeja Opalińskiego, wybór Zygmunta na króla publicznie oznajmił w katedrze św. Jana kanclerz Jan Zamoyski. Trzy dni później w kole generalnym biskup kijowski Jakub Woroniecki ogłosił królem Maksymiliana Habsburga, który uzyskał poparcie jedynie dziewięciu senatorów, w tym dwóch litewskich. Większość Litwinów nie uznała jednak obydwu elektów i złożyła protestację przeciwko rozerwaniu sejmu. Podobnie postąpili również przedstawiciele województwa ruskiego, bracławskiego oraz brzesko-kujawskiego.

Decyzje sejmików

Zebrani w kole „czarnym” podjęli próbę legalizacji dokonanego przez siebie wyboru władcy. Recesem sejmu elekcyjnego zwołali sejmiki poelekcyjne na 19 września, a także generalny zjazdy szlachty do Wiślicy na 5 października, z kolei koronację wyznaczyli na 18. dzień tego samego miesiąca. Hetman wielki koronny wyruszył z Warszawy do Krakowa na czele 2000 jazdy i 700 żołnierzy piechoty, aby objąć dowództwo nad obroną miasta. Po drodze, za zgodą tamtejszego starosty, zabrał z Rawy Mazowieckiej pieniądze kwarciane na opłacenie żołnierzy (80 tys. zł). Stolica była wówczas obsadzona przez załogę liczącą 1500 ludzi stanowiących zaciąg województwa krakowskiego pod dowództwem tamtejszego wojewody Andrzeja Tęczyńskiego. Żołnierze zabezpieczali miasto aż do zakończenia obrad sejmu koronacyjnego.
Stanisław Karnkowski, arcybiskup gnieźnieński (1520-1603)Bracia Zborowscy, marszałek nadworny koronny Andrzej, kasztelan gnieźnieński Jan oraz banita Krzysztof, wspierani przez wojewodę poznańskiego Stanisława Górkę, starostę śniatyńskiego Mikołaja Jazłowieckiego, starostę piotrkowskiego Piotra Dunina Szpota oraz Stanisława Stadnickiego, zbierali swoje siły w Tarczynie. Otrzymali wsparcie finansowe od Habsburgów w wysokości 60 tys. zł, narzekali jednak na niską wysokość subsydiów. Porównując ówczesne siły wojskowe zwolenników obydwu elektów, Lew Sapieha stwierdził, że zwolennicy Zygmunta mieli przewagę: „potężna jego facya bardzo, mem zdaniem, jemu pewniej być królem niż inszemu”. Jak zauważył podkanclerzy litewski, kandydaturze królewicza szwedzkiego udzieliły poparcia najpoważniejsze siły w Koronie, w tym przede wszystkim hetman dysponujący wojskiem zaciężnym. Wprawdzie Zamoyski nie złożył podpisu pod elekcją Wazy, jednakże kandydatura Zygmunta była mu bliższa, a nadchodzący konflikt stwarzał mu możliwość zbrojnego rozprawienia się z politycznymi przeciwnikami. Zwolennikom Maksymiliana Habsburga pozostawało więc oczekiwać na swojego elekta, który miał wkroczyć ze Śląska w granice Rzeczypospolitej wraz z posiłkami.
Opowiedzenie się sejmików za jednym z kandydatów było kluczowym elementem walki o tron. Większość sejmików koronnych zebrała się w czasie wyznaczonym przez reces. Szlachta na sejmikach: średzkim, proszowickim, szadkowskim, opatowskim, lubelskim, wieluńskim i wszystkich mazowieckich opowiedziała się za kandydaturą Zygmunta Wazy, podkreślając, że został on wybrany zgodnie z zasadami wolnej elekcji. Zdając sobie sprawę z zagrożenia Korony przez wojska Maksymiliana Habsburga oraz posiłkujących je pocztów magnatów koronnych, szlachta podjęła uchwały o powołaniu pospolitego ruszenia, oddając je pod zwierzchność hetmana wielkiego koronnego, i zobowiązała się wyruszyć zbrojnie „gdzieby się (...) niebezpieczeństwo koronne od tej strony rakuski pokazało”. Szczególnie dużą obawę przez wojskiem arcyksięcia odczuwała szlachta wielkopolska, krążyły bowiem po Koronie wieści, iż Habsburg wyruszy do Gniezna, aby w tamtejszej katedrze odbyć koronację. Część sejmików zdecydowała się ruszyć zbrojnie pod Wiślicę: tak postąpiła szlachta krakowska, lubelska oraz sieradzka. Pozostałe zjazdy koronne wyznaczyły deputatów na zjazd, a sejmiki średzki, lubelski, łomżyński, opatowski i szadkowski wybrały również posłów na sejm koronacyjny. Zgodnie z recesem warszawskim zebrała się także szlachta bełska, uznając wybór Zygmunta Wazy oraz zobowiązując się do zbrojnego ruszenia pod Wiślicę.
Szlachta ruska zebrana w Sądowej Wiszni uznała sejm elekcyjny za nieważny, gdyż odbył się przy obecności licznych pocztów zbrojnych oraz został rozerwany, co oznaczało złamanie zasad wolnej elekcji. Niemniej obecni na zjeździe zadeklarowali, że ruszą pod Wiślicę zbrojnie w celu namówienia pozostałych braci i senatorów do zwołania nowej elekcji, która doprowadzić miała zwaśnione strony do porozumienia.
Ze względu na braki źródłowe nie jesteśmy w stanie wskazać jaką postawę przyjęły sejmiki województw: kijowskiego, bracławskiego oraz podolskiego. W praktyce szlachta ukrainna nie odegrała w toku nadchodzących wydarzeń donioślejszej roli, pozostając w cieniu braci z województwa ruskiego oraz wołyńskiego, które również zdecydowało się wysłać posłów na sejm koronacyjny.
13 października odbył się generalny sejmik mazowiecki, potwierdzając stanowisko Mazowsza w sprawie elekcji. Zobowiązał on szlachtę do oczekiwania w pogotowiu na zbrojny wymarsz na miejsce wyznaczone przez hetmana wielkiego. Z kolei 16 października szlachta poznańska, kaliska i wieluńska stanęła pospolitym ruszeniem pod Krzepicami, wyznaczając kolejny zjazd na 23 października w Wieluniu. Z Krzepic szlachta udała się do stanowisk wyznaczonych przez kasztelanów i czekała na dyspozycje wojewody co do „jechania ruszeniem pospolitym na wojnę”.

Zjazd w Wiślicy

Andrzej Zborowski - kasztelan biecki, marszałek nadworny koronny (ok. 1525-1598)Królewicz szwedzki już 29 września wylądował w Gdańsku, gdzie 7 października zaprzysiągł przed biskupem kujawskim Hieronimem Rozdrażewskim pacta conventa. Wiadomość o jego przybyciu dotarła do Warszawy cztery dni później. W tym czasie odbył się zjazd wiślicki. Chociaż miasto zostało wcześniej zajęte przez oddziały Zborowskich, hetmanowi udało się zamknąć ich chorągwie w zamku i zjazd odbył się zgodnie z planem. Ze względu na napiętą sytuację oraz brak czasu nie zajęto się sprawami egzorbitancji szlacheckich oraz reform, odkładając je na przyszłość. Potwierdzono jednak postanowienia konfederacji warszawskiej o zachowaniu pokoju wyznaniowego oraz egzekwowaniu prawa zgodnie z konfederacją generalną. Jednocześnie senatorowie poparli wraz z rycerstwem wybór Zygmunta, potępiając maksymilianistów oraz ogłaszając ich wrogami ojczyzny. Zdecydowano o pospolitym ruszeniu się pod Kraków wszystkich koronnych i litewskich ziem oraz województw najdalej za dwie niedziele. Uczestnictwo w wyprawie było wymagane pod groźbą konfiskaty majątków szlacheckich, co wzbudziło – szczególnie wśród szlachty ruskiej – duże kontrowersje. Ponadto zdecydowano o przeniesieniu dalszych obrad do stolicy. Część województw, jak np. ruskie, zdecydowała się również wysłać posłów na sejm koronacyjny.
W mowie wygłoszonej 8 października do obecnych na zjeździe, kanclerz i hetman Zamoyski wiele mówił o przykrościach, które wyrządzili mu Zborowscy. Jak sam podkreślał „niesnaski owe między nami nie pochodzą z żadnych prywatnych uraz, lecz o Rzplitę powstały”, czyli o jej kształt oraz formę. Kanclerz dążył bowiem w okresie poprzedniego regnum do zmiany systemu politycznego państwa w duchu monarchistycznym, co spotkało się z dezaprobatą nie tylko Zborowskich, ale przede wszystkim republikańsko usposobionej szlachty. Kanclerz w swojej przemowie chciał się więc odciąć od spadających na niego oskarżeń, iż zarówno w czasach Batorego, jak i bezkrólewia, działał, kierując się nienawiścią do szlacheckiego rodu. Przemawiając, Zamoyski oznajmił również, że nie chce mieć obcego, niemieckiego pana. Nie poinformował jednocześnie zebranych, że Zygmunt jest już w Koronie, o czym wiedział dzięki utrzymywaniu ożywionej korespondencji z królową Anną. Jak słusznie zauważono w historiografii, zachowanie Zamoyskiego już u współczesnych wzbudziło podejrzenia co do intencji hetmana. Posądzano go o ukrywaną chęć zdobycia korony dla siebie. Nawet jeżeli miał on takie zamiary w czasie trwania elekcji, w momencie przybycia króla-elekta do Polski nie były one (przynajmniej tymczasowo) możliwe do zrealizowania.

Początek wyścigu do Krakowa

13 października wystosowano z Krakowa uniwersał do szlachty. Informowano w nim, że arcyksiążę zbliża się do miasta (jego wojska podeszły pod miasto już dzień później) i uzurpuje sobie władzę królewską, zmuszając miejscowości na drodze swojego przemarszu do składania mu przysięgi wierności. W uniwersale proszono szlachtę, zgodnie z postanowieniem wiślickim, o stawienie się pospolitym ruszeniem pod stolicą we dwa tygodnie po opublikowaniu tego listu w grodach.
W tym czasie Zygmunt III przebywał w Prusach Królewskich, które uchwaliły na jego rzecz akcyzę. Hetman ostrzegał elekta przed aktywnością wojsk Habsburga. W tym celu posłał do Prus część wojska kwarcianego, które miało go eskortować aż do Krakowa, prosił jednak, aby obmyślono sposób na wypłatę chorągwiom podolskim zaległego żołdu, który wynosił 30 tys. zł. W Malborku Zygmunt spotkał się z marszałkiem A. Opalińskim, który odprowadził go do Torunia i zostawił mu 300 zbrojnych.
Przybycie Zygmunta do Brześcia Kujawskiego zbiegło się w czasie z trwającym tam sejmikiem w Radziejowie. Tamtejsza szlachta, chociaż początkowa neutralna, pod wrażeniem przybycia królewicza zgodziła się powołać żołnierza powiatowego, który miał towarzyszyć elektowi do Krakowa. Wyjechał on następnie do Łęczycy, gdzie oczekiwał na niego prymas Karnkowski. Arcyksiążę Maksymilian przebywał wówczas pod Mogiłą, gdzie 1 listopada odbył się zjazd jego zwolenników. Pod aktem mogilskim podpisało się jedynie 60 osób, co świadczyło o bardzo małej popularności Habsburga wśród szlachty. Uczestnicy zjazdu mogilskiego nazywali go „sejmem”, chcąc podnieść rangę swojego zgromadzenia. Arcyksiążę otrzymał na nim „wszelką władzę królewską rozkazywania i rządzenia według potrzeb Rzeczypospolitej”.
Sejmik ziemski według Norblina
W odpowiedzi na uniwersał krakowski, wedle postanowień sejmiku średzkiego, w dniach 26–28 października pod Jutrosinem odbył się zjazd województw poznańskiego oraz kaliskiego na pospolite ruszenie. Za radą marszałka Opalińskiego szlachta zobowiązała się stawić się zbrojnie 11 listopada pod Piotrkowem, gdzie miała się spotkać ze swoim elektem. Zjazd wielkopolski nie przebiegł spokojnie, doszło na nim do kłótni. Przeciwko jego postanowieniom protestował bratanek marszałka wielkiego, starosta rogoziński Jan Opaliński. W początkach listopada marszałek Opaliński ostatecznie wyruszył do Piotrkowa na czele 2000 szlachty.
27 października kasztelan raciąski Wojciech Wilkanowski wydał uniwersał do szlachty płockiej, aby na dzień 5 listopada stawiła się zbrojnie do Piotrkowa, skąd miała eskortować króla elekta na koronację. Dwa dni później zebrani w Krakowie senatorowie oraz deputaci ponownie skierowali do szlachty list, informując ją, że sędzia ziemski kaliski Stanisław Orzelski oraz Stanisław Gorawski przywieźli od obranego króla potwierdzenie złożenia przysięgi na prawa Rzeczypospolitej. Informacja ta miała zmobilizować szlachtę do większej aktywności na rzecz Zygmunta. Ponadto oznajmiono, iż koronacja zostaje przełożona na 15 listopada, gdyż Waza ma opóźnienie w swojej podróży do Krakowa. Chodziło również o to, „żeby Ich Mości panowie Wielkiego Księstwa Litewskiego przybyć mogli”.
Na początku listopada zebrała się szlachta łęczycka, która uchwaliła podatki w wysokości jednego złotego z włóki oraz szos. Pieniądze te miały zostać przeznaczone na żołd 200 konnych i 100 pieszych. Chorągwie te miały się udać do Piotrkowa. Trzy dni później na polach pod Tarczynem ponownie zebrał się generalny sejmik mazowiecki, który odpowiedział na apele senatorów i posłów płynące z Krakowa. Zebrana tam szlachta również uchwaliła pobory, sejmik zobowiązał też każdą ziemię województwa do obrania rotmistrza i wystawienia żołnierzy. Chorągwie w trzy niedziele po ogłoszeniu postanowień sejmikowych w grodach miały być gotowe do wyruszenia „na to miejsce, kędy KJM osobą swę i z dworem swoim natenczas będzie”.
Po dłuższym pobycie w Łęczycy Zygmunt ruszył z chorągwiami łęczyckimi oraz prywatnymi rotami Karnkowskiego do Piotrkowa. Tam oczekiwała na niego szlachta województw: rawskiego, poznańskiego i kaliskiego oraz sieradzkiego i ziemi wieluńskiej.

Pierwsze walki

Wiedząc o tym, że Zygmunt zbliża się do Krakowa, Arcyksiążę wysłał co najmniej kilkaset koni K. Zborowskiego, S. Stadnickiego oraz Erazma Lichtensteina w celu pochwycenia elekta lub spowolnienia jego marszu. Przebywający w Krakowie Zamoyski znał ruchy nieprzyjaciela i wysłał do zebranych w Piotrkowie ostrzeżenie. Przy Zygmuncie przybywała znaczna liczba zbrojnych: kilkuset kwarcianych oraz kilka tysięcy pospolitego ruszenia i wolontariuszy. Wśród nich, poza stukonną chorągwią ziemi ciechanowskiej, również dwustukonna chorągiew województwa płockiego oraz poczty magnackie: dwustukonna chorągiew jazdy oraz stu piechurów podskarbiego Jana Dulskiego. Kilkuset żołnierzy przyprowadził również Karnkowski (jazdę kozacką oraz chorągiew husarską), wojewoda pomorski Jan Wejher, biskup kujawski Rozdrażewski oraz podkanclerzy Wojciech Baranowski.
Jan Zamoyski (1542-1605)Chorągwie arcyksięcia już 12 listopada znalazły się dziewięć mil od Piotrkowa, w związku z czym wyjazd Zygmunta został wstrzymany. Dwa dni później oddziały Habsburga zaatakowały miasto, wycofały się jednak po utracie kilku ludzi. Z kolei 17 listopada maksymilianiści uderzyli na wieś Przedbórze, gdzie zabili osiemdziesięciu czterech żołnierzy marszałka Opalińskiego. Wydarzenie to wzbudziło w obozie piotrkowskim niepokój, w wyniku, czego wyjazd do Krakowa kolejny raz odłożono. Podjazd arcyksięcia nie pokusił się jednak drugi raz o zdobycie obozu Zygmunta i wycofał się do Rawy. Pospolite ruszenie spod Piotrkowa rozjechało się do swoich województw. Szlachta wieluńska oraz poznańska i kaliska uzasadniała swoją postawę tym, że pozostawiła swoje domy bez ochrony, przez co groziło im niebezpieczeństwo ze strony śląskich oddziałów Habsburga, podczas gdy większość województw – wbrew postanowieniom wiślickim – nie przybyła do Piotrkowa. Przed odjazdem szlachta uchwaliła podatek „pospolity” na rzecz swojego elekta, co miało duże znaczenie, gdyż skarb koronny cierpiał na brak pieniędzy. Plan arcyksięcia, mający na celu wstrzymanie pochodu Wazy, został zatem z powodzeniem zrealizowany.
Tymczasem 5 listopada na Rusi koronnej ponownie zebrał się generalny sejmik wiszeński. Zebrana na nim szlachta wyraziła dezaprobatę wobec decyzji zjazdu wiślickiego, uzurpującego sobie ich zdaniem moc zwoływania pospolitego ruszenia. Zgromadzeni oburzyli się także na wyznaczenie daty koronacji bez ich zgody. W związku z powyższym postanowiono wyprawić do Krakowa poselstwo. Delegaci mieli prosić o zaniechanie powziętych decyzji i napomnieć obradujących w stolicy, że tego typu przedsięwzięcia wymagają zgody obywateli województwa ruskiego. Nadto sejmik wzywał wojewodę ruskiego Stanisława Żółkiewskiego do powrotu z Krakowa i objęcia dowództwa nad pospolitym ruszeniem, które miało się zebrać 23 listopada w Rzeszowie.
Pod Krakowem 24 listopada doszło do decydującego rozstrzygnięcia w zmaganiach o stolicę. Arcyksiążę rozpoczął generalny szturm. Dysponując 6 tys. żołnierzy, w tym 2900 w pocztach polskich panów, poniósł dotkliwą porażkę, tracąc 1500 ludzi. Wojska Maksymiliana wycofały się spod miasta. Docierające do obozu piotrkowskiego wieści o porażce Habsburga zmotywowały Zygmunta do wyruszenia na sejm koronacyjny. W Nowym Mieście elekt przeprawił się przez Pilicę, po czym ruszył do Koryczna i przekroczył Wisłę. 9 grudnia Zygmunt
(...) wjeżdżał przez Kazimierz, potem przez Kleparz w bramę Ś. Florjana. Tutaj witał go imieniem Stanów Wawrzyniec Goślicki Biskup Kamieniecki. Król krótko ale po polsku odpowiedział, czym tak sobie wszystkich ujął, że prac i trudów dla niego poniesionych wnet zapomnieli i nie żałowali tego, że tak wytrwale z nim trzymali. Przyjęcie Zygmunta było wspaniałe. Oddano mu przytom trofea świeżo na Maxymiljanie zdobyte, wystawiono różne łuki tryumfalne z różnemi napisami i emblematami.
Przybycie króla do stolicy spotkało się z wielkim zadowoleniem mieszkańców, dla których oznaczało to upragnioną stabilizację. Zygmunt jeszcze tego samego dnia udał się na przegląd wojsk, który wykazał 7 tys. żołnierzy we wszystkich oddziałach, co oznaczało, że elekt przybył do miasta na czele 2 tys. zbrojnych, istotnie wzmacniając wojsko koronne. Pomimo napiętej sytuacji w kraju, na sejm przybyło co najmniej 76 posłów z Korony oraz 22 senatorów, w tym przedstawiciele wszystkich sejmików górnych, urzędnicy centralni (hetman i kanclerz, podkanclerzy, podskarbi wielki, marszałek wielki) oraz przedniejsi dostojnicy Kościoła.

Początek sejmu koronacyjnego

Maksymilian III HabsburgPrzybycie króla elekta do stolicy otworzyło właściwe obrady sejmu koronacyjnego, przed którym stanęło wiele wyzwań. Przede wszystkim trzeba było włączyć Zygmunta w prace prawotwórcze poprzez akt koronacji, czyniąc z niego pełnoprawny stan sejmujący. Ponadto obradujący w Krakowie musieli podjąć decyzję co do dalszego prowadzenia działań wojennych i znalezienia środków finansowych na opłacenie żołdu, a także ustosunkować się wobec zwolenników arcyksięcia Maksymiliana, którzy wsparli go zbrojnie w walce o koronę. Poważny problem stanowiła neutralność części Rusi koronnej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Litwini zdawali sobie sprawę z faktu, iż koronacja jednego z elektów dokona się bez nich. Decyzja zjazdu głównego w Wilnie o wysłaniu poselstw do królów-elektów, który odbył się w połowie listopada, w skutek klęski Maksymiliana pod Krakowem, rychło okazała się jednak nieaktualna. W tej sytuacji zdecydowano o zorganizowaniu nowego zjazdu tym razem, w Brześciu, które wyśle do Krakowa poselstwo.
Szlachta ruska przyjęła natomiast postawę różną zarówno od pozostałych województw Korony, jak i Litwy. Zebrana na sejmiku w Rzeszowie 2 grudnia, postanowiła zawiązać konfederację (co nie wykluczało obecności posłów ruskich w Krakowie). Szlachta stawiła się na zjazd licznie, o czym świadczą podpisy pod jego postanowieniami. Zgromadzeni w Rzeszowie oburzali się na wydarzenia w Koronie, uważając, że dzieją się one „z ujmą prawa pospolitego”. Szlachta krytykowała praktyki fakcyjne, które jej zdaniem doprowadziły do rozerwania elekcji oraz wojny. Uważała, iż postanowienia wiślickie oraz krakowskie, nawołujące do pospolitego ruszenia pod karą utraty majątków, to uzurpacja władzy. Sejmik ganił hetmana za zabranie pieniędzy z kwarty, twierdząc, że zrobił to niezgodnie z prawem, przez co województwo ruskie narażone było na niebezpieczeństwo. Szczególny zaś niepokój wzbudził rozkaz hetmański nakazujący zwinięcie chorągwi kwarcianych i skierowanie ich w głąb Korony. Decyzja ta była niezgodna z postanowieniami sejmu konwokacyjnego, który określił liczbę kwarcianych na Podolu na 2000 porcji, co miało na celu obronę granicy przez Tatarami.
Szlachta ruska skierowała listy do królowej Anny, biskupów koronnych oraz stanów Wielkiego Księstwa Litewskiego, aby prosili obydwu elektów o powstrzymanie działań wojennych. Zdecydowała się także wysłać pisma do samego arcyksięcia Maksymiliana oraz królewicza Zygmunta, w których nawoływała do opamiętania się. W jej mniemaniu ważną rolę miał do odegrania prymas Karnkowski, który powinien podjąć się mediacji między „stronami zwaśnionymi” i wyznaczyć nowy zjazd generalny dla całej Rzeczypospolitej. Szlachta zachęcała województwa „przyległe” (podolskie oraz wołyńskie) do wspólnej konfederacji, w której znajdowało się już województwo bełskie (sejmik bełski poparł Wazę; włączenie się do konfederacji miało na celu przede wszystkim ochronę tych ziem przed ewentualnym atakiem Tatarów). W związku tym skierowano na Podole i Wołyń listy, w których proszono o przybycie do Lwowa pospolitym ruszeniem bądź wysłanie posłów.
W czasie trwania sejmu w Krakowie nadal bardzo aktywna pozostawała szlachta wielkopolska, która – zagrożona przez wojska Habsburga – zbierała się pospolitym ruszeniem. Ponownie dotarły do niej wieści, iż arcyksiążę po nieudanym oblężeniu Krakowa uda się na koronację do Gniezna. Wojska Habsburga faktycznie zmierzały wzdłuż granicy śląskiej w kierunku północno-zachodnim, przez co zagrożenie stawało się realne. Obawy tamtejszej szlachty wzmógł fakt, iż maksymilianiści wydali pod koniec listopada uniwersał, w którym zwoływali sejmiki przedkornacyjne oraz wyznaczali datę koronacji swojego elekta na termin po Nowym Roku, jednakże bez podania miejsca, co świadczy o tym, że uniwersał miał jedynie charakter propagandowy. Obwieszczenie to podpisało jedynie trzech senatorów, w tym: wojewoda poznański S. Górka, marszałek nadworny koronny A. Zborowski oraz biskup kijowski J. Woroniecki.
Sejm Rzeczpospolitej za Zygmunta III Wazy
Popierający Zygmunta główni senatorowie wielkopolscy, w tym przede wszystkim biskup poznański Łukasz Kościelecki oraz marszałek A. Opaliński, wezwali 3 grudnia województwa poznańskie i kaliskie do stawienia się na sejmik do Środy na dzień wyznaczony przez maksymilianistów, celem sparaliżowania ewentualnych poczynań stronnictwa habsburskiego. Szlachta wielkopolska przybyła na zjazd w „niemałej gromadzie”. W swojej uchwale podkreśliła, iż wszelkie działania Habsburga zmierzające do zwołania sejmików przedkoronacyjnych są nielegalne. Wierząc, „że żaden z rycerskiego narodu takowy ogień i niebezpieczeństwo, z chęci swej przyjechać nie zamieszka” podjęli decyzję o pospolitym ruszeniu się pod Środę. Chcąc dostatecznie zabezpieczyć swoje województwa przed arcyksiążęcą armią, zlecono opatrzenie zamków: Poznania, Kalisza, Kościana, Wschowy, Międzyrzecza i Konina. Z kolei biskup poznański został zobligowany do prędkiego napisania listu do króla-elekta, aby „przybył na ratunek z wojskiem”.
Posłowie średzcy, szadkowscy i wieluńscy przebywający na sejmie próbowali wywierać naciski na Zamoyskiego, „żeby z wojskiem przeciw nieprzyjacielowi wyprawił [się] i od tych cierpień kraj wyswobodził”. Problem stanowiły jednak poważne braki w skarbie oraz ulewne deszcze, które rozmyły drogi. Podskarbi Dulski narzekał, iż żołnierze zaciągnięci przez województwa otrzymują zbyt wysoki żołd (konni 30 zł na kwartał). Senatorowie proponowali w związku z tym, aby zaciągnąć dalsze pożyczki. Wymienione wyżej trudności nie były jednak jedynym zmartwieniem Zamoyskiego, kanclerz nie chciał bowiem opuszczać obrad sejmowych. Koronacja oznaczała początek kształtowania się nowych stronnictw oraz walkę o łaskę monarchy, w tym przede wszystkim o wakanse i dobra. Sejm podjął ponadto szereg istotnych uchwał, które bezpośrednio interesowały kanclerza. Spowodowało to, iż wymarsz wojska koronnego opóźnił się aż do 14 stycznia.

Litwa i Ruś czerwona wobec koronacji

Katarzyna Jagiellonka i Jan Waza27 grudnia w Katedrze Wawelskiej, prymas Karnkowski w obecności posłów, senatorów oraz licznej gawiedzi dokonał uroczystego aktu koronacji. Król elekt szedł w stroju koronacyjnym, przed nim niesiono dwa miecze spod Grunwaldu, jeden z herbem Korony, drugi Litwy. Klęczący przed ołtarzem Zygmunt złożył uroczystą przysięgę, w której zobligował się do utrzymania pokoju religijnego (chociaż nie obyło się przy tej okazji bez protestu niektórych posłów) i uznania decyzji sejmu elekcyjnego, zjazdu wiślickiego oraz sejmu koronacyjnego. Ponadto przyrzekł, iż odzyska utracone przez Rzeczpospolitą zimie. Następnie arcybiskup nałożył Zygmuntowi na skronie koronę, wręczył jabłko, berło oraz miecz gladius iustitiae, po czym nasunął na palec sygnet królewski. Zabrzmiało „Te Deum”. Z tej okazji wybito setki medali królewskich, które ku radości mieszkańców były rozrzucane po ulicach Krakowa. W ten sposób młody królewicz ze Szwecji przybrał imię Zygmunta III. Chociaż formalnie problem władzy został rozwiązany, nadal trwały działania wojenne, a część Korony oraz cała Litwa oficjalnie nie uznawały nowego monarchy.
Armia Habsburga zajęła tymczasem Wieluń i pustoszyła województwo sieradzkie. Zjazd powiatów kaliskiego i konińskiego wezwał szlachtę na pospolite ruszenie do Kalisza na 22 grudnia. Sejmik odbył się zgodnie z planem. Szlachta na nim zebrana uchwaliła pobór. Wysłała także trzech posłów do Środy, w celu oznajmienia tamtejszej szlachcie, iż pospolite ruszenie kaliskie stawi się siedem dni później do Środy. Do obradującej wspólnie szlachty poznańskiej oraz kaliskiej nie dotarła jeszcze wieść, że w Krakowie dwa dni wcześniej odbyła się koronacja. Na sejmiku średzkim szlachta stawiła się licznie. Arcyksiążę próbował sparaliżować obrady szlachty, wysyłając w okolice Środy kasztelana gnieźnieńskiego J. Zborowskiego. Sejmik nie przyjął jednak obecnego przy kasztelanie posła od Habsburga Prokopa Pękosławskiego. Szlachta wyznaczyła kolejny zjazd pospolitego ruszenia na 18 stycznia w Poznaniu. Uchwalono również pobór z włók oraz czopowe. Przypowiedziano służbę kilku rotmistrzom.
Stany Wielkiego Księstwa Litewskiego zebrane na zjeździe w Brześciu 24 grudnia postanowiły wysłać na sejm delegację na czele z podkanclerzym L. Sapiehą. Istotny fakt stanowiła obecność w Krakowie co najmniej czterech senatorów litewskich, z których starosta żmudzki Jan Kiszka niósł nawet w czasie koronacji jabłko królewskie. Niemniej oficjalne poselstwo litewskie dotarło na obrady dopiero 11 stycznia. Po długich i burzliwych rozmowach osiągnięto kompromis. 28 stycznia Zygmunt III został ogłoszonych przez Sapiehę królem Rzeczypospolitej. Monarcha zaprzysiągł nową kodyfikację prawa litewskiego, podział Inflant między Litwę i Koronę oraz piętnastoletni rozejm z Moskwą. W nagrodę Litwini przyznali mu najbardziej dochodowe starostwa i dzierżawy w postaci dóbr stołowych.
Wbrew pozorom, bardziej skomplikowana sytuacja miała miejsce na Rusi. Demonstracyjna postawa wobec reszty Korony wynikała głównie z silnego legalizmu tamtejszej szlachty, co przejawiało się potępieniem rozerwania elekcji, zabrania pieniędzy z kwarty i zwinięcia chorągwi kwarcianych niezgodnie z prawem, w końcu dostrzeganiem potrzeby kontynuowania reform w kraju oraz naprawy ruskich egzorbitancji. Postawa tamtejszej szlachty nie znalazła uznania w centralnie położonych województwach. Pomysł zawiązania nowej konfederacji generalnej oraz zwołania kolejnego sejmu elekcyjnego nie był nawet poruszany w laudach. Nowa elekcja byłaby niebezpiecznym precedensem, dlatego szlachta wolała pominąć formalny wymóg uzyskania powszechnej zgody podczas przeprowadzania wyboru monarchy, odwołując się przy tym do przykładu z poprzedniego bezkrólewia.
11 grudnia do Krakowa dotarło poselstwo wyznaczone w czasie zjazdu rzeszowskiego. W imieniu szlachty ruskiej oddało elektowi list, w którym skarżono się na rozerwanie elekcji. Proszono przy tym Zygmunta, aby wyjaśnił sytuację związaną z zabraniem kwarty oraz chorągwi kwarcianych, a także starał się o naprawę egzorbitancji. To samo poselstwo odwiedziło również arcyksięcia Maksymiliana w Częstochowie, który wiele Rusionom obiecał, trudno jednak wskazać konkrety.
Maksymilian wzięty do niewoli przez Jana Zamoyskiego
We Lwowie trwały wówczas przygotowania do zjazdu. Nie wiemy, kiedy dokładnie się rozpoczął, niemniej jego przebieg był burzliwy, natomiast artykuły z jego postanowieniami wydano 1 stycznia. Stawiło się na nim co najmniej 250 szlachty. W czasie obrad czytane były listy Zygmunta oraz senatorów koronnych, nie zrobiły one jednak większego wrażenia na zebranych, stąd poproszono o mediację arcybiskupa lwowskiego Jana Dymitra Solikowskiego, który od elekcji odgrywał przemożną rolę w grupie neutralistów.
Rokowania te zostały zaburzone przez interwencję zbrojną starosty śniatyńskiego M. Jazłowieckiego, który – odłączywszy się od wojsk Habsburga – przybył do Lwowa i agitował na rzecz arcyksięcia, chcąc storpedować uznanie Zygmunta za króla przez szlachtę ruską. Otrzymał on zatem zadanie podobne jak J. Zborowski. Starosta śniatyński posunął się jednak w swoich działaniach znacznie dalej, próbował bowiem zająć miasto zbrojnie i ustawił nawet armaty przed bramą Halicką. Arcybiskup lwowski starał się przekonać Jazłowieckiego, iż powinien pogodzić się z koronacją Wazy i zaprzestać działań, które godziły w postanowienia skonfederowanej szlachty. Ostatecznie starosta nie odważył się zdobywać miasta.
Zebrana szlachta przykazała arcybiskupowi, aby „sprawy Ruskich prowincji przedłożył królowi” i zaapelował o anulowanie postanowień wiślickich o pospolitym ruszeniu. Sejmik czekał na uchwały sejmu koronacyjnego, który miał uregulować egzorbitancje ruskie, a do tego czasu szlachta zawiązywała nową konfederację i zobowiązała stawić się zbrojnie „na wypadek potrzeby przeciwko nieprzyjacielowi”.
Sprawy te zostały wyłożone senatorom w Krakowie 26 stycznia. W konstytucjach sejmowych znalazła się uchwała „Potwierdzenie praw Kijowskich, Wołyńskich i Bracławskich”. Z diariusza sejmowego oraz Volumina Legum wynika, iż duży wpływ na ich powstanie mieli posłowie wołyńscy. Sejm koronacyjny gwarantował utrzymanie postanowień Unii Lubelskiej, przede wszystkim odrębności prawnej oraz językowej tamtejszych województw. Ukontentowana została również szlachta z województw ruskiego oraz podolskiego, m.in. poprzez wstrzymanie lustracji dóbr. W końcu anulowano też postanowienia wiślickie. Po opublikowaniu konstytucji sejmowych, 14 marca starosta lwowski Mikołaj Herburt rozwiązał konfederację lwowską, podkreślając, iż wszelkie wolności i prawa zostały w nich „dostatecznie obwarowane”.

***

Tuż przed zakończeniem obrad sejmowych, 28 stycznia, szlachta wielkopolska ponownie zjechała do Środy. Podjęto wówczas decyzję o wyruszeniu na Śląsk po uprzednim porozumieniu się z hetmanem. Propozycje te w świetle wydarzeń spod Byczyny były już jednak spóźnione, o czym poinformował zebraną szlachtę Zamoyski, dziękując jej za trud oraz chęć do działania. Rozbijając wojska arcyksięcia Maksymiliana, hetman zakończył wojnę o sukcesję polską, doprowadzając jednocześnie do dekompozycji stronnictwa Zborowskich. Kanclerz na mocy bezprecedensowej konstytucji o asekuracji hetmańskiej uzyskał zgodę na przekroczenie granicy państwa, a nawet immunitet materialny. Postanowienia te niewątpliwie stanowiły jego osobisty sukces, podobnie jak decyzja o surowym karaniu maksymilianistów.
Większość szlachty widziała w osobie Zygmunta Wazy przede wszystkim Jagiellona, nie dziwi więc, że wiele województw uchwaliło w jego obronie pospolite ruszenie oraz wystawiło chorągwie. Wbrew twierdzeniom starszej historiografii stronnictwo popierające dynastę szwedzkiego miało druzgocącą przewagę nad maksymilianistami. Doskonale obrazował to stosunek sejmików w Koronie do opisywanych wydarzeń, z których żaden nie poparł Habsburga. Po burzliwym okresie bezkrólewia, w które zaangażowali się liczni senatorowie oraz szlachta, na tronie Rzeczypospolitej zasiadł władca, który rządzić miał niemalże 45 lat.

Bibliografia

Źródła rękopiśmienne
Archiwum Główne Akt Dawnych (AGAD) w Warszawie: Archiwum Publiczne Potockich (APP): nr 31; Archiwum Radziwiłłów (AR): dz. II: nr 186–214.
Biblioteka Książąt Czartoryskich w Krakowie (B. Czart.): nr 350, 570, 2243, 2723; Teki Naruszewicza (TN): nr 92, 93.
*Biblioteka Naukowa Polskiej Akademii Umiejętności i Polskiej Akademii Nauk 
w Krakowie (B. PAU-PAN Kr.):* nr 638; Teki Pawińskiego (TP): nr 8323, 8327, 8331, 8334, 8336, 8338, 8342, 8355.
Biblioteka Państwowej Akademii Nauk w Kórniku (B. PAN Kórnik): nr 1537, 1539.
Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich (B. Oss.) we Wrocławiu: nr 185, 186/II.
Źródła drukowane
  • Akta grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej z Archiwum tzw. Bernardyńskiego we Lwowie, t. 20, Lauda sejmikowe, t. 1, Lauda wiszeńskie 1572–1648, wyd. Antoni Prochaska, główny skład w księgarni Seyfartha i Czajkowskiego, z drukarni E. Winiarza, Lwów 1909.
  • Akta grodzkie i ziemskie…, t. 24, Lauda sejmikowe halickie 1575–1695, wyd. Antoni Prohaska, nakładem Towarzystwa Naukowego z zasiłkiem Funduszu Kultury Narodowej, z pierwszej związkowej drukarni we Lwowie, Lwów 1931.
  • Akta sejmikowe województwa poznańskiego i kaliskiego, t. 1, cz. 1, 1572–1616, oprac. Włodzimierz Dworzaczek, PWN, Poznań 1957.
  • Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. 1, 1572–1620, oprac. Stanisław Kutrzeba, Polska Akademia Umiejętności, Kraków 1932.
  • Akta zjazdów Stanów Wielkiego Księstwa Litewskiego, oprac. Henryk Lulewicz, t. 2, Okresy panowań królów elekcyjnych XVI–XVII wiek, Neriton–Instytut Historii PAN, Warszawa 2009.
  • Akty izdavajemyje Vielnskoju Archeograficzeskoju Komissieju, t. 3, Vilna 1870–1899.
  • Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, Archiwum Domu Radziwiłłów (listy ks. M.K. Radziwiłła Sierotki – Jana Zamoyskiego – Lwa Sapiehy), wyd. August Sokołowski, nakładem księcia Antoniego Radziwiłła, z drukarni Wł. L. Anczyca i Spółki, Kraków 1885.
  • Archiwum Domu Sapiehów wydane staraniem rodziny, t. 1, listy z lat 1575–1606, oprac. Antoni Prochaska, nakładem rodziny, z drukarni Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Lwów 1892.
  • Archiwum Jana Zamoyskiego, kanclerza i hetmana wielkiego koronnego, t. 4, 1585–1588, oprac. Kazimierz Lepszy, Polska Akademia Umiejętności, Kraków 1948.
  • Bielski Joachim, Joachima Bielskiego dalszy ciąg „Kroniki polskiéj” zawierającéj dzieje od 1587 do 1598 r., w rękopisie odkrył i do druku podał, oraz historyczno-bibliograficzny opis żywota i prac Marcina ojca i Joachima syna Bielskich napisał i przyłączył F[ranciszek]. M[aksymilian]. Sobieszczański, nakł. i drukiem S[amuela]. Orgelbranda, Warszawa 1851.
  • Franciszek Bohomolec [przeróbka dzieła Reinholda Heidensteina], Życie Jana Zamoyskiego, kanclerza i hetmana wielkiego koronnego, wyd. Kazimierza Józefa Turowskiego, Wyd. Biblioteki Polskiej, Kraków 1860.
  • Dzieje ziemi kujawskiej oraz akta historyczne do nich służące, t. 2, Lauda i instrukcje 1572–1672, ogłosił. Adolf Pawiński, skład w księgarni Gebethnera i Wolffa, Warszawa 1888.
  • Heidenstein Reinhold, Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594 ksiąg XII, t. 2, z łac. przetł. Michał Gliszczyński, życiorysem uzupełnił Włodzimierz Spasowiecz, nakładem i drukiem Bolesława Maurycego Wolffa, Petersburg 1857.
  • Jana Dymitra Solikowskiego arcybiskupa lwowskiego, krótki pamiętnik rzeczy polskich od zgonu Zygmunta Augusta, zmarłego w Knyszynie 1572 r., w miesiącu lipcu, do r. 1576, przełożył z łacińskiego i życiorysem Autora poprzedził Władysław Syrokomla, nakładem Bolesława Maurycego Wolffa, Petersburg–Mohylew 1855.
  • Piasecki Paweł, Kronika Pawła Piaseckiego biskupa przemyślskiego, polski przekład wedle dawnego rękopismu, poprzedzony studyjum krytyczném nad życiem i pismami autora_, wstęp i życiorys Piaseckiego Julijan Bartoszewicz, tłum. Antoni Chrząszczewski, w drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1870.
  • Reszka Stanisław, Diarium. 1583–1589, wyd. krytyczne Jan Czubek, Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce, t. 15, cz. 1, Nakładem Akademii Umiejętności, skład główny w księgarni Spółki Wydawniczej Polskiej, Kraków 1915.
  • Volumina Legum, wyd. J. Ohryzko, t. 2, Petersburg 1859.
Opracowania
  • Augustyniak Urszula, Informacja i propaganda w Polsce za Zygmunta III, PWN, Warszawa 1981.
  • Bardach Juliusz, Zatwierdzenie III Statutu litewskiego przez Zygmunta Wazę, „Czasopismo Prawno-Historyczne”, t. 30 (1978), z. 2.
  • Chłapowski Krzysztof, Elita senatorsko-dygnitarska Korony z czasów Zygmunta III i Władysława IV, Wyd. Sejmowe, Warszawa 1996.
  • Dubas-Urwanowicz Ewa, Koronne zjazdy szlacheckie w dwóch pierwszych bezkrólewiach po śmierci Zygmunta Augusta, Wyd. Uniwersytetu w Białymstoku, Białystok 1998.
  • Taż, O nowy kształt Rzeczypospolitej. Kryzys w państwie w latach 1576–1586, DiG, Warszawa 2013.
  • Dzięgielewski Jan, Sejmy elekcyjne, elektorzy, elekcje 1573–1674, WSH im. Aleksandra Gieysztora–Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Pułtusk–Warszawa 2003.
  • Tenże, O ustroju, decydentach i dysydentach. Studia i szkice z dziejów Pierwszej Rzeczypospolitej, Instytut Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Kraków 2011.
  • Filipczak-Kocur Anna, Skarb koronny za Zygmunta III Wazy, Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Powstańców Śląskich w Opolu, Opole 1985.
  • Taż, Skarb litewski za pierwszych dwu Wazów 1587–1648, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego Wrocław 1994.
  • Gawron Przemysław, Hetman koronny w systemie ustrojowym Rzeczypospolitej w latach 1581–1646, Neriton, Warszawa 2010.
  • Grzybowski Stanisław, Jan Zamoyski, PIW, Warszawa 1994.
  • Kaczorowski Włodzimierz, Bitwa pod Byczyną, Instytut Śląski w Opolu, Opole 1988.
  • Kempa Tomasz, Konstanty Wasyl Ostrogski (ok. 1524/1525–1608), wojewoda kijowski i marszałek ziemi wołyńskiej, Wyd. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 1997.
  • Leitsch Walter, Sigismund III. von Polen und Jan Zamoyski. Die Rolle Estlends in der Rivalitat zwischen Konog und Hetman, Verl. der Österr. Akad. der Wiss., Wien 2006.
  • Lepszy Kazimierz, _Walka stronnictw w pierwszych latach panowania Zygmunta III, Gebethner i Wolff, Kraków 1929.
  • Lewandowska-Malec Izabela, Sejm walny koronny Rzeczypospolitej Obojga Narodów i jego dorobek ustawodawczy (1587–1632), Księgarnia Akademicka, Kraków 2009.
  • Lulewicz Henryk, Gniewów o unię ciąg dalszy. Stosunki polsko-litewskie w latach 1569–1588, Neriton–Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2002.
  • Mazur Karol, W stronę integracji z Koroną: sejmiki Wołynia i Ukrainy w latach 1569-1648, Neriton, Warszawa 2006.
  • Opaliński Edward, Kultura polityczna szlachty polskiej w latach 1587–1652. System parlamentarny a społeczeństwo obywatelskie, Wyd. Sejmowe, Warszawa 1995.
  • Pieńkowska Anna, Zjazdy i sejmy z okresu bezkrólewia po śmierci Stefana Batorego, Akademia Humanistyczna im. A. Gieysztora w Pułtusku, Pułtusk 2010.
  • Plewczyński Marek, Wojny i wojskowość polska w XVI wieku, t. 3, _Lata 1576–1599, Inforteditions, Zabrze 2013.
  • Rachuba Andrzej, Wielkie Księstwo Litewskie w systemie parlamentarnym Rzeczypospolitej w latach 1569–1763, Wyd. Sejmowe, Warszawa 2002.
  • Sucheni-Grabowska Anna, Prymasi XVI stulecia w polskim systemie parlamentarnym, [w:]Prymasi i prymasostwo w dziejach państwa i narodu polskiego, red. Wiesław Jan Wysocki, Pax, Warszawa 2002.
  • Szpaczyński Przemysław Piotr, _Mocarstwowe dążenia Zygmunta III w latach 1587–1618, Universitas, Kraków 2013.
  • Tygielski Wojciech, Stronnictwo, które nie mogło przegrać, „Przegląd Historyczny”, t. 74 (1985), z. 2.
  • Wisner Henryk, Zygmunt III Waza, Ossolineum, Wrocław 2006.
Redakcja: Roman Sidorski
Maciej A. Pieńkowski:
Absolwent Wydziału Historycznego Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku. Pełnił funkcję prezesa Koła Naukowego Historyków, studiował na Uniwersytecie Wileńskim w ramach programu Erasmus. Stypendysta Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w roku akademickim 2010/2011. Specjalizuje się w historii wojskowości i parlamentaryzmu Rzeczypospolitej w czasach panowania Wazów. Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską.
[ więcej o autorze ]
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

 Źródło
 

sobota, 21 grudnia 2013

Kara Mustafa pasza – 330 lat po śmierci

Michał Wasiucionek
Kara Mustafa pasza jest najbardziej znanym w Polsce urzędnikiem tureckim. Całe jego życie zostało jednak sprowadzone do jednego wydarzenia: bitwy pod Wiedniem. Tymczasem zarówno w życiu, jak i śmierci Kara Mustafy znalazły odzwierciedlenie głębokie przemiany w osmańskim państwie i społeczeństwie.
Próba przedstawienia sylwetki osmańskiego urzędnika nie jest zadaniem prostym. Po części wynika to ze specyfiki źródeł: elita imperium nie miała skłonności, by przelewać swoje przeżycia na papier. Choć niektórzy jej członkowie niewątpliwie posiadali niezwykły dar opowiadania i nie wahali się z niego korzystać – przykładem może być wspaniały, wielotomowy zapis podróży Ewliji Czelebiego – to w porównaniu z siedemnastowieczną Francją czy Rzeczpospolitą chętnych do pisania wspomnień było niezwykle mało. W związku z tym niewiele mamy okazji, by spojrzeć na życie tureckich dostojników „od kuchni”: w sytuacjach prywatnych czy w nieformalnych relacjach z innymi osobami. Stąd też bierze się częściowo wizja osmańskiej elity jako wiernych – jeśli nie zawsze uczciwych – sług sułtana, których życie wypełniały w całości religia i polityka. Trudno mówić nam o życiu prywatnym, rodzinnym czy emocjonalnym człowieka, którego możemy dostrzec głównie jako urzędnika. Z tego też względu konieczne jest powiązanie jego losów z dziejami państwa, któremu służył.

Permanentny kryzys?

Sulejman Wspaniały, sułtan w latach 1520-1566Okres, w którym przyszło żyć Kara Mustafie, przypadł na okres wielkich zmian w strukturze tak i imperium, jak i społeczeństwa. Przez długie dekady w historiografii i orientalistyce pojmowano je w kategoriach stopniowego upadku. Zgodnie z tą wizją osmańska struktura polityczna i administracyjna osiągnęła swój zenit w czasach panowania Sulejmana Wspaniałego (1520–1566), po którym niekompetencja i małoletniość sułtanów oraz ekonomiczne i militarne trudności doprowadziły do stopniowej degeneracji systemu, która trwała od połowy XVI do XIX czy nawet XX wieku. Symbolem tych przemian mieli być janczarzy: dawniej elitarna armia sułtańska, werbowana spośród synów chrześcijańskich mieszkańców Bałkanów, z czasem przemieniła się w tłuszczę niezdolną do prowadzenia kampanii, za to siejącą zamęt w miastach i nie cofającą się przed usunięciem z tronu i zabiciem władców, którzy zagrażali ich interesom.
Choć z takim postrzeganiem przemian XVII wieku można spotkać się także we współczesnych pracach, zdecydowana większość badaczy imperium podkreśla, że społeczeństwo i administracja państwa nie były gorsze niż w poprzedniej epoce. Choć Porta doświadczyła kryzysów militarnych, politycznych, ekonomicznych, a nawet klimatycznych, wiek XVII był przede wszystkim epoką innowacji w strukturze państwa i niezwykłej społecznej mobilności. Jeden z najciekawszych współczesnych badaczy tego okresu, Baki Tezcan, zaproponował nawet ciekawie uargumentowaną tezę, że XVII wiek był epoką formowania się „drugiego imperium osmańskiego”: de factokonstytucyjnej monarchii opartej na umowie społecznej między sułtanem, potężnymi dygnitarzami i szeroką grupą społeczeństwa, która zdołała wejść w skład elity przez korpus janczarski. Choć nazwanie tego systemu „protodemokratycznym” wydaje się nieco ekstrawaganckie, nie ulega wątpliwości, że w odróżnieniu od poprzedniej epoki sułtan nie mógł rządzić bez oglądania się na fakcje w osmańskiej administracji i wojsku. Jak zauważył prawie 40 lat temu Rifa’at Abou-El-Haj, pod koniec XVII wieku większość urzędników imperium była rekrutowana nie przez brankę czy karierę wojskową, lecz przede wszystkim dzięki protekcji najwyższych dygnitarzy.

Pod protekcją Köprülü Mehmeda paszy

Köprülü Mehmed paszaWspomniany mechanizm zadziałał niewątpliwie w przypadku Kara Mustafy. Urodzony w okolicach 1635 roku pod niewielkim anatolijskim miasteczkiem Merzifon, nie miał dużych szans na awans na najwyższe szczeble władzy. Wprawdzie jego ojciec był sipahem, należał zatem do uprzywilejowanej klasy askeri, jednak jak pokazały badania Metina Kunta, w XVI wieku jemu podobni nie mieli szans osiągnąć urzędów w centralnym aparacie imperium. Te ostatnie były zarezerwowane dla ludzi wykształconych i wychowanych w stambulskim pałacu Topkapi, podczas gdy timarioci mogli liczyć co najwyżej na awans w prowincjonalnej administracji.
Szczęśliwie dla przyszłej kariery Kara Mustafy, zasady się zmieniły. Coraz większą rolę odgrywał patronat osmańskich dygnitarzy, którzy tworzyli wokół siebie grupy klientów, których następnie forsowali na stanowiska w imperialnej administracji. Tak jak w przypadku Radziwiłłów czy Sapiehów na Litwie można mówić o „klienteli możnego sąsiada”, podobne zjawisko miało miejsce w XVII Imperium Osmańskim. Nie inaczej było w przypadku Kara Mustafy paszy, dla którego kluczowa w wydostaniu się z prowincjonalnego miasteczka w Anatolii była znajomość jego ojca z Köprülü Mehmedem paszą, przyszłym wielkim wezyrem. W przeciwieństwie do swojego protegowanego, Köprülü był produktem szesnastowiecznego systemu rekrutacji: pochodzący z okolic miast Ruznik w dzisiejszej Macedonii, trafił do służby sułtańskiej w ramach branki do janczarów (devșirme). Później jednak jego kariera przebiegała ze zmiennym szczęściem. Krótkie okresy, kiedy pełnił wyższe urzędy w Porcie, kończyły się wraz z upadkiem jego patronów i w konsekwencji odstawieniem samego Mehmeda na boczny tor. Takim zesłaniem było niewątpliwie Köprü, niewielka mieścina w północnej Anatolii, gdzie Mehmed pasza przybył w latach 20. jako sandżakbej.
Mimo peryferyjności okolicy i niewątpliwej frustracji z powodu faktycznego zesłania, Köprülü zaaklimatyzował się w swoim nowym domu, ożenił się z córką miejscowego timarioty i utrzymywał kontakty z lokalną elitą, w tym ojcem Kara Mustafy paszy z pobliskiego Merzifonu. W ten sposób zawiązała się więź między Kara Mustafą a rodem Köprülü, którego stał się niemal integralną częścią. Köprülü ponad wszelką wątpliwość wziął obowiązek opieki nad młodym Mustafą na poważnie, dbając o jego wykształcenie i wychowanie na równi z jego własnym synem, Ahmedem. Równocześnie zaczął powierzać mu stanowiska w swojej własnej administracji. Dalszy rozwój kariery Mustafy zależał bezpośrednio od powrotu Köprülü Mehmeda paszy na arenę polityki imperium.

Bliżej władzy

Köprülü Ahmed paszaOkazja nadarzyła się wkrótce, w związku z kryzysem połowy XVII wieku, który dotknął Imperium. Fatalna sytuacja w wojnie z Wenecją, wzrost purytańskich ruchów islamskich (tzw. Kadizadeli), małoletniość sułtana Mehmeda IV i fakcyjne walki na dworze spowodowały, że w latach 1648–1656 żaden z wielkich wezyrów nie był w stanie utrzymać się na dłużej u władzy. W ramach tej karuzeli nominacji i dymisji szczęście uśmiechnęło się do Köprülü, kiedy jeden z jego dawnych politycznych przyjaciół otrzymał godność wielkiego wezyra w 1654 roku i wezwał starego już dygnitarza do Stambułu. W stolicy okazało się jednak, że radość była krótkotrwała: próbując zadowolić swoich popleczników, wielki wezyr popadł w konflikt z janczarami i został przez nich stracony już w maju następnego roku. Nowa ekipa u władzy zdecydowała się wysłać wszystkich potencjalnych przeciwników możliwie daleko; Köprülü otrzymał stanowisko w Libanie. W tych wszystkich podróżach towarzyszył mu jako zaufany doradca nieco ponad dwudziestoletni Kara Mustafa.
Ani Köprülü ani Kara Mustafa ostatecznie nie wyjechali do libańskiego Trypolisu; w wyniku kolejnego zwrotu w wojnie i polityce dworu urząd wielkiego wezyra wraz z dużym kredytem zaufania otrzymał Köprülü Mehmed pasza, który błyskawicznie i brutalnie rozprawił się tak z religijną, jak i janczarską opozycją. Jednocześnie dla umocnienia swojej pozycji natychmiast przystąpił do czystki wśród urzędników Porty i obsadził wolne stanowiska ludźmi ze swojego otoczenia. W nowym rozdaniu Kara Mustafa dostał ważną rolę posłańca pośredniczącego w korespondencji między sułtanem a wielkim wezyrem; w ten sposób wszedł w najwyższe kręgi władzy.
Wkrótce przyszły kolejne nominacje: już w 1660 roku Kara Mustafa został wysłany do naddunajskiej Sylistrii. Była to niezwykle odpowiedzialna funkcja i świadczyła o dużym zaufaniu, jakim ponad osiemdziesięcioletni wezyr obdarzał swojego wychowanka. Podstawowym zadaniem nowego bejlerbeja było uspokojenie niedawno spacyfikowanego regionu i utrzymanie u władzy osób wyznaczonych przez Portę. Z zadania wywiązał się bardzo dobrze, choć mołdawscy bojarzy podejrzewali, że stara się o ustanowienie bezpośredniej administracji osmańskiej w Mołdawii w celu objęcia stanowiska bejlerbeja w tym kraju.
Śmierć Köprülü Mehmeda paszy (w 1661 roku), długoletniego patrona i mentora Kara Mustafy, nie spowodowała większych politycznych wstrząsów, bowiem od początku było pewne, że władzę obejmie syn zmarłego, 29-letni Fazil Ahmed. Dojście do władzy przyjaciela z dzieciństwa spowodowało dalsze awanse naszego bohatera, który objął w tym momencie dwie z trzech najważniejszych funkcji w administracji: kapudana paszy (admirała) i zastępcy kajmakama (zastępcy wielkiego wezyra w czasie jego nieobecności w Stambule). Obie funkcje miały kluczowe znaczenie, Kara Mustafa bowiem odpowiadał nie tylko za prowadzenie bieżącej administracji, lecz także za zaopatrzenie osmańskich wojsk na Krecie, gdzie przeciągało się oblężenie bronionej przez Wenecjan Kandii. Jednocześnie, zastępując Fazil Ahmeda paszę w stolicy, świeżo upieczony dygnitarz wchodził w kontakt z małym, lecz skomplikowanym światkiem europejskich dyplomatów przy Porcie. Te kontakty i ich kontekst w dużej mierze zaważyły na tym, jak Kara Mustafa pasza zapisał się w pamięci późniejszych pokoleń.

Niezasłużony wizerunek

Kara Mustafa paszaZazwyczaj w relacjach posłów Kara Mustafa pasza jawi się jako arogancki, chciwy i butny ignorant. Tymczasem Merlijn Olnon, prześledziwszy korespondencję niderlandzkiego ambasadora Juliusa Colyera, wskazuje, że w okresie sprawowania przez przyszłego wielkiego wezyra funkcji admirała, dyplomaci skarżyli się przede wszystkim na to, że… nie chce on przyjmować łapówek w zamian za zwolnienia od rekwizycji statków na potrzeby floty. Co więcej, sam Colyer był jak najlepszego zdania o Kara Mustafie, określając go mianem jednego z „najprzyjemniejszych ludzi”, jakich zna. Skąd zatem to postrzeganie wielkiego wezyra wyłącznie w negatywnym świetle?
Jak pokazuje Olnon, przyczyn należy szukać w konfliktach dyplomatycznych, które wynikły w czasie rządów Kara Mustafy. Najpierw jako kapudan, a następnie samodzielny kierownik osmańskiej polityki nie obawiał się on twardego stawiania kwestii, które – jego zdaniem – należały do prerogatyw Porty, a które naruszały wpływy zainteresowanych państw europejskich. Na to nałożyły się także niezręczności dyplomatyczne niektórych posłów, w tym znana sprawa posła francuskiego, który na inauguracyjnej audiencji w ciągu kilkunastu minut zdołał swoim brakiem wyczucia obrazić wszystkich zgromadzonych, a na koniec o mało nie pobił się z odźwiernym o stołek. Sfrustrowani dyplomaci zrzucali całą winą za niepowodzenia na wielkiego wezyra, i to ich wersja została przyjęta przez historiografię.

Katastrofa i śmierć

Mimo że począwszy od 1670 roku stosunki między Fazil Ahmedem paszą i Kara Mustafą zaczęły się ochładzać, przejęcie władzy przez tego ostatniego po śmierci pierwszego w 1676 roku dokonało się niemal automatycznie. Wraz ze stanowiskiem Kara Mustafa objął także przywództwo nad stronnictwem rodziny Köprülü i opiekę nad młodszym rodzeństwem i krewnymi zmarłego. Polityka, którą prowadził bardziej aktywnie od poprzedników, także stanowiła w dużej mierze kontynuację ich działań, jednak szczególnie w sferze wojny i dyplomacji okazała się ona zgubna. Niechęć do jakichkolwiek ustępstw wobec Rzeczypospolitej i agresywne działania wobec Moskwy i Habsburgów doprowadziły po porażce pod Wiedniem do sytuacji, której Porta starała się uniknąć przez cały XVI i XVII wiek: wojny na wiele frontów. Wojny tej, mimo swojej siły i zasobów Imperium Osmańskie nie było w stanie wygrać. Przy całej swojej kompetencji jako urzędnika, Kara Mustafa okazał się nienajlepszym żołnierzem i fatalnym dyplomatą.
Klęska pod Wiedniem z 12 września 1683 roku i późniejszy kryzys armii osmańskiej pod wodzą Kara Mustafy paszy były niewątpliwie olbrzymim szokiem dla Porty i dla osmańskiego społeczeństwa. Jak zauważa Marc Baer, stan ducha w obozie osmańskim w przeciągu miesięcy po bitwie obrazuje Kronika wydarzeń wiedeńskich autorstwa sekretarza Kara Mustafy paszy, która miała wychwalać kampanię i zdobycie miasta. Rękopis jest zachlapany atramentem, pełen wykreślonych fragmentów i spisany niedbale, chwiejnym pismem.
Bitwa pod Wiedniem (mal. Frans Geffels)
Mimo wszystko śmierć Kara Mustafy paszy po klęsce nie była czymś nieuniknionym. Zdołał on przywrócić pewien porządek wśród swoich sił i wydawał się gotów do dowodzenia kampanią obronną w następnym roku. Jak jednak wskazuje Caroline Finkel, decydujące były nie wydarzenia na froncie, ale w Stambule. Dominacja stronnictwa Köprülü przez ponad dwie dekady nie doprowadziła do zniszczenia pozostałych fakcji, lecz do ich zepchnięcia na mniej prestiżowe stanowiska; stabilność reżimu niewątpliwie rodziła wśród wykluczonych frustrację. Dopóki Köprülü i Kara Mustafa legitymizowali swoją pozycję kolejnymi sukcesami, ich rządy nie były zagrożone. W obliczu tak bezprecedensowej klęski opozycja poczuła jednak krew i zaczęła naciskać na dymisję i stracenie Kara Mustafy. Choć widać ślady wahania w postawie sułtana i dworu, ostatecznie zdecydowano się poświęcić wielkiego wezyra i przekazać władzę członkom opozycji.
Jeśli wierzyć osmańskim kronikarzom, Kara Mustafa wydawał się pogodzony z losem, kiedy w zimny poranek 25 grudnia 1683 roku prowadzono go na stracenie w belgradzkiej cytadeli. Spokojnie przekazał pieczęć, sztandar Mahometa i klucze do Ka’aby. Następnie został skrępowany i uduszony, jego ciało pochowane, a głowa wysłana do Mekki. W pewien sposób historia zatoczyła krąg: człowiek, który doszedł do władzy dzięki nowym mechanizmom jej sprawowania i rosnącej roli fakcji w Porcie, schodził ze sceny z powodu presji tych samych czynników.

Inicjator upadku?

Sułtan Murad IV i janczarzyPytanie, które warto zadać z okazji 330. rocznicy śmierci Kara Mustafy, brzmi: czy można mówić o nim jako o mimowolnym inicjatorze upadku imperium? Czy bitwa pod Wiedniem rzeczywiście złamała Imperium Osmańskie i zapoczątkowała (lub wznowiła) upadek państwa sułtanów? W świetle nowych interpretacji osmańskiego osiemnastego wieku odpowiedź jest zdecydowanie przecząca. Mimo wyczerpania wojną, Porta była w stanie dostosować aparat fiskalny do swoich potrzeb finansowych i uzdrowić finanse w ciągu kilkunastu lat. W sferze kultury osiemnasty wiek jawi się jako epoka artystycznych innowacji i intensywnej działalności fundacyjnej, czego śladem są liczne fontanny. Nawet w sferze wojskowości Porta zdołała odzyskać w ciągu kilkudziesięciu lat dużą część ziem utraconych na rzecz Habsburgów i Wenecji. Choć z perspektywy XX wieku liczni autorzy określali Wiedeń (tak jak wcześniejsze Lepanto) jako początek końca, kronikarze osmańscy w ogóle nie brali końca pod uwagę, co być może tłumaczy ich generalnie pozytywną ocenę Kara Mustafy.
Co więcej, klęska pod Wiedniem i śmierć Kara Mustafy nie oznaczały nawet upadku jego stronnictwa. Po krótkim okresie rządów opozycji, Köprülü powrócili do władzy i – z przerwami – utrzymali się przy niej aż do 1711. Jeśli zatem klęska wiedeńska i śmierć wielkiego wezyra nie doprowadziły do upadku jego własnego stronnictwa, czy możemy mówić, że zwiastowała nieuchronny upadek Imperium Osmańskiego, który nastąpił przecież dopiero po I wojnie światowej?

Zobacz też:

Bibliografia

  • Rifaat Ali Abou-El-Haj, The Ottoman Vezir and Paşa Households 1683–1703: A Preliminary Report, „Journal of the American Oriental Society”, vol. 94 (1974), no. 4, p. 438–447.
  • Marc David Baer, Honored by the Glory of Islam: Conversion and Conquest in Ottoman Europe, Oxford University Press, Oxford 2007.
  • Caroline Finkel, Osman's Dream: The Story of the Ottoman Empire, 1300–1923, Basic Books, New York 2007.
  • I. Metin Kunt, The Sultan's Servants: The Transformation of Ottoman Provincial Government, 1550–1650, Columbia University Press, New York 1983.
  • Merlijn Olnon, „A Most Agreeable and Pleasant Creature”? Merzifonlu Kara Mustafa Pașa in the Correspondence of Justinus Colyer (1668–1682), “Oriente Moderno”, vol. 83 (2003), no. 3, p. 649-669.
  • Stanford Shaw, History of the Ottoman Empire and Modern Turkey, vol. 1, Cambridge University Press, Cambridge 1975.
  • Baki Tezcan, The Second Ottoman Empire: Political and Social Transformation in the Early Modern World, Cambridge University Press, New York 2010.
Redakcja: Roman Sidorski

Michał Wasiucionek:
Absolwent historii UW, niespełniony socjolog i antropolog, obecnie doktorant historii w European University Institute we Florencji. Zajmuje się historią Europy Południowo-Wschodniej w epoce nowożytnej, głównie Mołdawią i Imperium Osmańskim. Po godzinach zajmuje się światem pozaeuropejskim (głównie w islamskim) w epoce nowożytnej, metodologią historii i podróżowaniem. Jego ostatnimi prywatnymi odkryciami są powojenne Włochy i polski funk lat 70.
[ więcej o autorze ]
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

 Źródło