piątek, 31 stycznia 2014

Ona przeżyła Holokaust - swoją historię opowiada Gena Turgel


Na stronie Polska Times znalazła cię historia,którą opowiada Gena Turgel.

Jako młoda dziewczyna trafiła z Getta w Krakowie najpierw do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau a na koniec do obozu w Bergen-Belsen.
Po wyzwoleniu wyszła za mąż za brytyjskiego żołnierza, jednego z tych, którzy wyzwalali obóz.


Dziś, jako 90-letnia kobieta spotyka się z młodzieżą przypominając jaką tragedią była II Wojna Światowa.

Gena Turgel - historia

A poniżej film z rozmową z Geną Turgel

Bitwa pod Ochmatowem (30 stycznia 1644)

Maciej A. Pieńkowski
Bitwa pod Ochmatowem (30 stycznia 1644) stanowi największe polskie zwycięstwo odniesione nad Tatarami w I połowie XVII w. Jest przykładem świetnego wykorzystania szybkości polskiej jazdy, rozpoznania posunięć nieprzyjaciela oraz jego sił, w końcu dobrej współpracy dowództwa na wszystkich szczeblach.
Bitwa pod Ochmatowem została stoczona jeszcze przed wtargnięciem wroga wgłąb Korony, a pobity i zmuszony do ucieczki nieprzyjaciel nie zdołał zrabować ziem ruskich. Zazwyczaj armia koronna ścigała Tatarów dopiero, kiedy wracali oni na Krym obciążeni łupami oraz jasyrem. Tym razem było odwrotnie, na co zwrócili uwagę już ówcześni. Wprawdzie również pod Oryninem w 1618 roku wojsko koronne zagrodziło Tatarom drogę w głąb Rzeczypospolitej, jednakże starcie skończyło się dla strony polskiej porażką.
Maksymilian Gierymski, Potyczka z Tatarami (1867 r.)

Sytuacja na granicy

Stosunki Rzeczypospolitej z chanatem przez pierwsze dziesięć lat panowania Władysława IV układały się poprawnie. Konflikt zbrojny pańtwa polsko-litewskiego z Moskwą (1632–1634), spotkał się z życzliwym przyjęciem ze strony Tatarów, którzy zorganizowali nawet łupieżczy najazd na ziemie wschodniego sąsiada. Z kolei w następnych latach trwała na Krymie wojna domowa o władzę, która przyniosła ruskim ziemiom Korony dużą ulgę, pozwalając zintensyfikować kolonizację tych terenów. Niestety, po przejęciu władzy przez Mehmeda IV Gireja i związanej unormowaniu sytuacji wewnętrznej w Chanacie, w Bakczysaraju odezwały się głosy domagające się wyprawy wojennej na Rzeczpospolitą. W znacznym stopniu były one determinowane sytuacją materialną na Krymie: zrujnowany nieurodzajem oraz działaniami wojennymi kraj potrzebował pożywienia oraz pieniędzy1.
Z początkiem 1643 roku Władysław IV w liście do hetmana wielkiego koronnego Stanisława Koniecpolskiego ostrzegał aby „nas gotowość i zamysły ordy krymskiej, na które Uprzejmość Wasza masz pilne oko i wczesną ostrożnością provides, aby niespodziewaną inkursją znacznej jakiej ten nieprzyjaciel w państwach naszych szkody nie uczynił”2. Król podkreślał, że zima nie stanowi dla Tatarów żadnej przeszkody w napaści na ziemie ruskie, sułtan zaś nie zabronił chanowi wyprawiać się na Rzeczpospolitą. W połowie tego samego roku do władz polskich doszła wiadomość o wyprawie Kozaków dońskich na Morze Czarne. Koniecpolski w liście do arcybiskupa gnieźnieńskiego Macieja Łubieńskiego wyrażał w związku z tym zaniepokojenie, obawiając się, że będzie to dla Turków pretekst do oskarżenia Kozaków Zaporoskich o łamanie paktów, co w konsekwencji mogło doprowadzić do zerwania pokoju. Podejrzenia hetmana okazały się częściowo słuszne, bowiem pod koniec lipca czterotysięczna orda pod wodzą Omera agi wpadła w Koronę „między Chorołem a Sułą”. W porę jednak zareagował książę Jeremi Wiśniowiecki, który wraz z kozackim pułkiem perejesławskim dopadł wroga za rzeką Surą, która stanowiła prawy dopływ Dniepru. Książę odniósł zwycięstwo, kładąc trupem kilku znaczniejszych ordyńców, niestety, Tatarzy „uchodząc z koszem siła więźniów wyścinali”3. Sytuacja na granicy robiła się coraz bardziej napięta.
We wrześniu Władysław IV wysłał do Stambułu posła, podstolego lwowskiego Mikołaja Bieganowskiego. Miał on poskarżyć się na ostatni najazd ordy, prosić aby Tatarzy nie koczowali na polach budziackich oraz potwierdzić dawne układy z Portą4. Bieganowski dotarł do stolicy Imperium szóstego listopada. Został wprawdzie dobrze przyjęty zarówno przez wielkiego wezyra, jak i sułtana Ibrahima I, niemniej cesarz „o Tatarów się bardzo ujmował, powiadając, że Tatar chan jest krew moja, zaczem jeżeli jem zwyczajnych upominków król dawać nie będzie, pozwolę emierem mojem, aby poszli do Polski i krzywdy swojej dochodzili5. Stanowisko władz tureckich znalazło potwierdzenie w grzecznym aczkolwiek stanowczym liście sułtana do Władysława IV, w którym wskazywał, że warunkiem pokoju jest tradycyjne wysyłanie podarunków na Krym6. W Warszawie zdawano sobie sprawę z faktu, że opóźnienie w wysłaniu upominków będzie stanowić dla chana dobrą wymówkę przy kolejnej wyprawie.
Hetman pilnie monitorował tymczasem sytuację na granicy południowej. Mając rozbudowaną siatkę szpiegowską oraz kontakt z hospodarami, był dobrze zorientowany w zamiarach nieprzyjaciela. „Będziemy i my sami gotowi, ochotnie czekając tego nieprzyjaciela i w miłosierdziu bożym całą ufność pokładając favebit aequitati sprawy naszej i że da Pan Bóg, o karki jego szable nasze z wielką Jego Królewskiej Mości i wszystkiego narodu naszego sławą tępić będziemy”7. Wprawdzie hospodar mołdawski Bazyli Lupu nie był pewny, czy Tatarzy odważą się zaatakować, niemniej sam otrzymywał sygnały „o gotowości jego [chana] przeciwko państwom koronnym”. Z korespondencji hetmana wynika, że spodziewał się wroga w grudniu lub na początku stycznia. Zima zmusiła Koniecpolskiego do rozłożenia chorągwi na leża, głównie w województwie kijowskim8. Wódz nie narzekał na brak żołdu, ale podkreślał brak karności wśród żołnierzy, czemu miały zaradzić opracowane przez niego dziesięciopunktowe artykuły mówiące o wybieraniu stacji, relacjach z Kozakami rejestrowymi oraz liczebności pocztów9. W połowie stycznia hetman polny Mikołaj Potocki już wiedział, że „nieprzyjaciel zamysłów swych dopominać chce” i lada dzień wkroczy do Korony10. Informacje te zostały potwierdzone również „od hospodara wołoskiego, jako szpiegów swoich o gotowości chana tatarskiego w Krymie na wpadnienie w państwa J.K.M.”.

Siły walczących stron

Hetman wielki koronny Stanisław Koniecpolski (portret nieznanego autorstwa)W przypadku armii koronnej dysponujemy dokładnym spisem wojska, który znajduje się w diariuszu Stanisława Oświęcima11. Niestety, jest on pozbawiony informacji, czy chodzi o jazdę, czy piechotę. Pomimo tego komput jest dość dokładny i wymienia wszystkich magnatów, którzy przyprowadzili swoje poczty do bitwy. Na jego podstawie możemy powiedzieć, iż pod Ochmatowem znalazło się 2900 porcji wojska kwarcianego, 4650 kozaków rejestrowych oraz 13 580 w pocztach prywatnych, co daje w sumie 21 130 koni i porcji, czyli przeszło 19 tys. żołnierzy (z pewnością ze znaczną przewagą jazdy). Ponadto komput wymienia 22 armaty12, w tym sześć polowych z cekhauzu królewskiego (zapewne Baru) oraz osiem kozackich i sześć należących do księcia Władysława Dominika Zasławskiego-Ostrogskiego.
Siły zgromadzone przeciwko Tatarom były pokaźne. Magnaci kresowi, obawiając się zniszczenia majątków, nie szczędzili funduszy na obronność. W przypadku księcia Zasławskiego oraz starosty kałuskiego Jana Zamoyskiego wynikało to również z obowiązującego prawa, które nakładało na właścicieli ordynacji obowiązek obrony granic. Istotną siłę wojsk koronnych stanowili również Kozacy rejestrowi pozostający na żołdzie państwowym. Wprawdzie w 1638 roku sejm ograniczył rejestr oraz prawa Kozaków, niemniej Koniecpolski potrafił utrzymać ich pułki w posłuszeństwie. Pomagał mu w tym specjalny komisarz królewski, który był „po uskromieniu swawoli kozackiej nad temi, co w regestrze zostali Rzeczypospolitej posłuszni, postanowiony, aby i regestrowych Kozaków in officio et disciplina militari zatrzymał i na tych, którzyby swawolne bunty jakie czynić chcieli, pilne miał oko”13.
Liczebność chorągwi kwarcianych została ustalona mocą sejmu 1643 roku na 4200 porcji, jednakże część żołnierzy posłużyła do obsadzenia zamków. W efekcie kwarciana armia polowa liczyła 3000 porcji. Należy podkreślić, że wielkość wojska ukrainnego stanowiła podczas sejmu przedmiot licznych starć. Posłowie domagali się zwinięcia części jednostek, głównie ze względu na nadużycia skarbowe. Żądali również surowej kontroli nad państwowym aparatem skarbowym, a gdyby podskarbi sobie z nim nie radził, proponowali rozliczenia przekazać sejmikom14. Parlament nie był jednak gotowy na wprowadzenie tak daleko idącej decentralizacji, w związku z czym ograniczono jedynie etat wojska kwarcianego, jednocześnie pozostawiając jego finansowanie w rękach podskarbiego.
Trudno precyzyjnie określić liczebność wojsk Tatarskich. Oświęcim, chcąc zapewne podnieść rangę zwycięstwa, przesadnie oceniał je na 20 tys. żołnierzy. Leszek Podhorodecki, biograf hetmana Koniecpolskiego, był zdania, że z Krymu wyszło kilkanaście tysięcy „dobrego komunika”15. Z kolei Bohdan Baranowski twierdził, że Tatarów było 8–12 tys16. Ordą dowodził Tuhaj bej perekopski. Poza nim szli również inni przedniejsi dostojnicy tatarscy jak Murtaza aga czy Ahmed murza. Początkowo w wyprawie miał wziąć udział sam chan Mehmed IV, jednak ostatecznie pozostał on na Krymie.

Bitwa

W grudniu 1643 roku Koniecpolski, nie dysponując precyzyjnymi informacjami o ruchach nieprzyjaciela, postanowił obsadzić całą południową granicę Korony. Książę Wiśniowiecki razem z kozakami rejestrowymi oraz częścią chorągwi kwarcianych stanął nad Dnieprem. Z kolei strażnik wielki koronny i starosta winnicki Jan Odrzywolski, wobec nieobecności hetmana Potockiego, obsadził pozostałą częścią kwarcianych szlaki Kuczmański oraz Czarny. Sam Koniecpolski pozostał w Barze, skąd koordynował działania swoich podkomendnych. W tym czasie siły, jakimi dysponowała strona polska, wynosiły około 10 tys. żołnierzy.
Tatarzy koncentrowali swoje wojska już od końca roku, jednak dopiero 23 stycznia udało im się przekroczyć Dniepr w pobliżu wyspy Chortycy. Na wieść o ruchach nieprzyjaciela, hetman wyruszył z Baru i stanął w Winnicy. Podhorodecki podkreśla, że żołnierze byli wówczas pełni zapału. W dużej mierze wynikało to z niskich temperatur17. Zmarznięte wojsko dzięki konfrontacji z nieprzyjacielem mogło się rozgrzać. Musimy pamiętać, że nie wszyscy żołnierze Koniecpolskiego byli dobrze odziani i uzbrojeni, nierzadko zdarzało się, że brakowało im nawet rękawic, nie dziwi więc, że liczyli na walkę.
Jeremi Wiśniowiecki, obraz przypisywany Danielowi Schultzowi młodszemu, powstały zapewne już po śmierci księcia, ale możliwe, że na podstawie starszego portretuHetman, będąc przekonanym, iż Tuhaj bej nie zdecyduje się ruszyć na Zadnieprze, polecił Wiśniowieckiemu oraz komisarzowi królewskiemu wojska zaporoskiego Mikołajowi Zaćwilihowskiemu przeprawić się przez Dniepr i podążać w stronę szlaku Czarnego18.
24 stycznia Koniecpolski znajdował się w Buzówce, gdzie czekał na informacje o kolejnych ruchach Tatarów. Nieprzyjaciel tymczasem trzy dni później przeprawił się przez rzekę Inguł. Hetmanowi doniesiono, że „za Lebedynem nad Wisią ciągnącą się ordę widziano”19. W tej sytuacji Koniecpolski postanowił ruszyć do Ochmatowa, aby przeciąć drogę najeźdźcom. Tatarzy przystąpili tymczasem do zdobywania miasteczek. Jednym z nich był Ochmatów, którego mieszkańcy ostrzelali napastników z dział. W nocy z 29 na 30 stycznia wojsko polskie zmierzało gościńcem do Rzezówki, a następnie zboczyło z drogi w stronę Ochmatowa. W związku z dochodzącymi odgłosami wystrzałów część chorągwi rzuciła się do miasteczka, nawiązując walkę z wrogiem20.
Tatarzy wiedzieli o nadciągającej armii koronnej, nie dysponując jednak dobrym rozpoznaniem, mieli błędne wyobrażanie o jej liczebności i nie spodziewali się posiłków Wiśniowieckiego. W tej sytuacji Tuhaj bej, przekonany o swojej przewadze, postanowił nie uchylać się od bitwy, „nie chciał iść dalej, ale tam odpocząć, konie dobrze nakarmić, a nazajutrz na samym świtaniu uderzyć na wojsko destynował”21.
Armia koronna zmierzała w stronę wroga w szyku taborowym, który „jako siła nieprzyjacielowi postrachu przydał”22. Skrzydła osłaniały rzędy wozów, z prawej strony i z tyłu regimenty dragonii, z przodu szła piechota oraz artyleria. Za nią postępowały cztery pułki jazdy i chorągwie kozackie. W tej sytuacji Tatarzy nie zdecydowali się atakować polskich pozycji.
Przyszłe miejsce bitwy było otoczone stawami. Do Ochmatowa wiodła droga przez niewielki most. Otaczające go zbiorniki wodne nie były jeszcze dostatecznie zamarznięte, z tego powodu hetman rozkazał przeprawę taboru przez groblę, wojsku zaś po lodzie. Tatarzy większość sił rozłożyli za stawami, w pobliżu Woronnego. W samym Ochmatowie znajdował się ich niewielki oddział rozpoznawczy. Decyzja Koniecpolskiego była bardzo ryzykowana, manewr się jednak powiódł. Wysłani przodem harcownicy z pułku Odrzywolskiego zajęli Tatarów, skutecznie uniemożliwiając im zorientowanie się w sytuacji. Armia koronna mogła teraz rozwinąć się w szyk bojowy.
Odrzywolski stanął w centrum ze swoim pułkiem tworzącym huf czelny. Na lewym skrzydle, oddzielonym od Tatarów stawami i groblą rozmieszczono wojewodę czernichowskiego Marcina Kalinowskiego oraz księcia Samuela Koreckiego. W centrum rozmieszczono pułk hetmana wielkiego pod dowództwem jego syna chorążego koronnego Aleksandra oraz pułk hetmana polnego pod starostą kamienieckim Piotrem Potockim oraz starostą śniatyńskim Januszem Tyszkiewiczem. Na prawym skrzydle znalazł się wojewoda krakowski Stanisław Lubomirski oraz artyleria dowodzona przez Krzysztofa Grodzickiego, komendanta twierdzy w Kudaku. Armaty osłaniała piechota niejakiego Kochana, kapitana królewskiego. Z kolei odwód stanowiły chorągwie koniuszego koronnego księcia Zasławskiego, starosty kałuskiego Zamoyskiego, podkomorzego kijowskiego Jerzego Niemirycza oraz jego brata Władysława starosty owruckiego.
Tabor podzielono na dwie części. Prawy osłaniał regiment dragonii Henryka Denhoffa, lewy piechota Grodzickiego. Tutaj również umieszczono część artylerii. Za taborem znalazły się chorągwie kozackie oraz regiment dragonii w sile 500 porcji. W ten sposób wojsko uszykowano w cztery rzuty. Rozmieszczenie oddziałów było podyktowane charakterem przeciwnika. Hetman zdawał sobie sprawę, że bitwę rozstrzygnie ruchliwa i manewrowa jazda polska, piechota zaś i dragonia zapewnią wsparcie ogniowe oraz osłonią tabor. W momencie rozmieszczania oddziałów szczęśliwie pojawiała się nad przyszłym polem bitwy gęsta mgła, która skutecznie zakamuflowała ruchy wojska koronnego. Jak słusznie zauważył historyk „może dopiero teraz Tuhaj bej spostrzegł swój kardynalny błąd – przyjęcie bitwy bez należytego rozpoznania sił przeciwnika, tylko na podstawie niepewnych relacji jeńców”23.
Tymczasem Wiśniowiecki ze swoją dywizją zmierzał do Ochmatowa z oddalonego o 80 kilometrów Korsunia. Do hetmana wysłał rotmistrza Marka Gdeszyńskiego, który poinformował Koniecpolskiego, że książę prosi o zrobienie miejsca w szyku nadchodzącym oddziałom. Początkowo żołnierze Wiśniowieckiego zostali wzięci za Tatarów – zaczęto nawet obracać wojsko oraz artylerię w ich kierunku, dopiero kiedy się zbliżyli, okazało się, że to „część druga wojska”24. Tatarzy nie przeszkodzili w połączeniu się obydwu armii, dzięki czemu Polacy uzyskali nad wrogiem przewagę liczebną.
Tuhaj bej pchnął do grobli 6000 Tatarów, którzy mieli powstrzymać przeprawę wojsk hetmańskich, nie podołali jednak temu zadaniu, wyparci przez husarię Stefana Czarnieckiego z pułku Lubomirskiego. Oczyszczona grobla umożliwiła teraz przeprawę wszystkich chorągwi. Początkowo doszło jednak do ich zmieszania i powstania zatoru na przeprawie. Nie chcąc czekać, Wiśniowiecki rozkazał z lewego skrzydła (Kalinowski przemieścił się na prawe) przeprawić się żołnierzom po lodzie. Do ataku ruszył również kasztelan kijowski Aleksander Piaseczyński. Oddziały pokonały staw i z furią natarły na Tatarów. Tuhaj bej rozkazał natychmiastowy odwrót, zostawiając do osłony kosza 7000 wojska. Pomimo tego ordyńcy nie byli w stanie skutecznie powstrzymać nacierającej armii koronnej. Chorągwie polskiej jazdy wsparte siłą ognia z dział i muszkietów rychło rozbiły nieprzyjaciela. Rozpoczęła się pogoń za koszem. Oświęcim relacjonował, że Tatarzy uciekali w pośpiechu, porzucając dobytek i konie oraz zostawiając na polu bitwy „wiele trupa”. Pościg trwał długo, jak pisał Podhorodecki „aż do granicy Dzikich Pól”25. Nie był to jednak koniec działań wojennych, hetman pragnął bowiem dalszej pogoni. W tej sytuacji 31 stycznia rozkazał ochotnikom stawić się do wyruszenia za nieprzyjacielem. Koniecpolskiemu udało się zgromadzić 5000 żołnierzy, którzy pod Zaćwilichowskim dopadli kosz nad Siną Wodą. Po jego rozbiciu uciekający Tatarzy podzielili się na trzy części, z których jedna pokusiła się nawet o zdobycie Czechrynia, została jednak pobita przez kozacki pułk czerkaski.
Artur Grottger, Tatarzy w ucieczce

Skutki

Ordyńcy ponieśli kompletną porażkę. Tuhaj bej nie zrealizował celu, jaki postawił sobie przed wyprawą: nie dość, że nie zdobył żadnych łupów, to poniósł dotkliwą porażkę, tracąc przy tym wielu ludzi. Trudno jednoznacznie stwierdzić, ilu, wydaje się jednak, że nie więcej, jak 3–4 tysiące. Koniecpolski relacjonował królowi „to też oznajmuję, że chan tatarski po tych tu nawiedzinach państw J.K.M. żołośnie przywitawszy z tej wojny (bo perekopskiego beja ledwie żywego na noszach przynieśli, i sieła dworu swego, krom czarnych Tatarów starciwszy), odpowiada państwom J.K.M. i z pomstą się ozywa_26. Dodajmy, że straty strony polskiej były minimalne, nie zginął żaden znaczniejszy oficer, tym większy był więc triumf wojsk koronnych. Warto także zauważyć, że w dowództwie polskim nie dochodziło ani przed, ani w trakcie bitwy do żadnych nieporozumień. Może to nieco dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że w kampanii brał udział ambitny książę Wiśniowiecki, który mógł uważać się za oponenta politycznego hetmana. Niemniej pozycja Koniecpolskiego była wówczas niepodważalna, nie tylko ze względu na autorytet, ale również zaufanie króla oraz majątek. Być może wynikało to również z faktu, że Wiśniowiecki uważał się za naturalnego następcę Koniecpolskiego w przyszłości27.
Bitwa ochmatowska ponownie uwidoczniła przewagę polskiej sztuki wojennej na wschodnim teatrze działań. Inaczej niż pod Martynowem, gdzie armia koronna osłaniana była taborem, hetman zdecydował się na otwartą bitwę. Tatarzym obawiając się poważnych strat, szukali ratunku w odwrocie, który przekształcił się w bezładną ucieczkę.
Zwycięstwo ochmatowskie zostało w całej Rzeczypospolitej przyjęte z wielką radością. Opis bitwy został opublikowany między innymi we Włoszech oraz Niemczech, sławiąc imię polskiego króla oraz hetmana.
Poza wymiarem propagandowym bitwa miała również znaczenie dla sytuacji wewnętrznej państwa polsko-litewskiego, monarcha polski zaczął bowiem myśleć o walnej rozprawie z Tatarami oraz Turkami. Jak sugerują Władysław Czapliński oraz Jan Widacki, plany wojny z Turcją zrodziły się w głowie króla właśnie pod wpływem bitwy ochmatowskiej. Sprzyjały temu nastroje szlachty oraz sytuacja międzynarodowa, w tym czasie doszło bowiem do silnego napięcia w stosunkach między Wenecją i Turcją. Ponadto w wyniku przewrotu pałacowego usunięto chana Mehmeda IV, w jego miejsce instalując Islama III Gireja.
Pod koniec lutego powrócił do Rzeczypospolitej Bieganowski, który przybył do kraju razem z posłem tureckim. Władysław IV przyjął go w Wilnie dość szorstko, szybko wyprawiając w drogę powrotną. W tej sytuacji rada senatu już 29 lutego 1644 roku odmówiła chanowi wypłat tradycyjnych upominków. Być może należy to wiązać również z decyzją o poślubieniu Marii Gonzagi, w której płynęła krew Paleologów – ostatniej dynastii rządzącej wschodnim cesarstwem28. Zamiary króla uwidoczniły się w latach 1645–1646, kiedy jawnie, ale z pogwałceniem obowiązującego prawa, rozpoczął gorliwe przygotowania do wojny.

Przypisy

1 A.S. Radziwiłł, Pamiętnik o dziejach Polski, oprac. A. Przyboś, R. Żelewski, Warszawa 1980, t. 2, s. 122.
2 Władysław IV do S. Koniecpolskiego, Warszawa 12 stycznia 1643, [w:] Korespondencja Stanisława Koniecpolskiego hetmana wilkiego koronnego 1632–1646, oprac. A. Biedrzycka, Kraków 2005, list nr 491, s. 633.
3 M. Zaćwilichowski do S. Koniecpolskiego, Trechtymirów 16 sierpnia 1643, [w:] tamże, list nr 497, s. 638.
4 Dodatek do instrukcji Stanisława Koniecpolskiego dla Mikołaja Bieganowskiego, Bar 8 września 1643, [w:] tamże, list nr 500, s. 641.
5 Kopie listów w których opisano drogę i legację do cesarza tureckiego JMP. Mikołaja Bieganowskiego, podstolego lwowskiego, oboźnego wojska J.K.M. ukrainnego, w którą wyjechał in Septembris, [w:] S. Oświęcim, Diariusz 1643–1651, oprac. W. Czeremak, Kraków 1907, s. 23.
6 Ibrahim I do Władysława IV, (dzień i miejsce nieznane), [w:] tamże, s. 25-26.
7 S. Koniecpolski do M. Łubieńskiego, Bar 13 IX 1643, [w:] Korespondencja Stanisława Koniecpolskiego…, list nr 501, s. 643.
8 Władysław IV do S. Koniecpolskiego, Iłgi 14 listopada 1643, [w:] tamże, list nr 507, s. 649.
9 S. Koniecpolski do J. Odrzywolskiego, Brody 24 października 1643, [w:] tamże, list nr 505, s. 647–649.
10 M. Potocki do S. Koniecpolskiego, Latyczów 16 stycznia 1644, [w:] tamże, list nr 509, s. 651.
11 Komput wojska w tejże potrzebie z Tatary pod Achmatowem i Woronnem będącego, [w:] S. Oświęcim, Diariusz…, s. 46–47.
12 L. Podhorodecki w oczywisty sposób mylił się, pisząc, że komput liczył 19 130 żołnierzy oraz 24 armaty. Wynikało to z błędu w podsumowaniu liczebności oddziałów i armat w diariuszu. W dodatku jest to etatowa liczba wojska, nie zaś faktyczna. Zob. L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski ok. 1591–1646, Warszawa 1978, s. 401.
13 S. Oświęcim, Diariusz…, s. 18.
14 A. Filipczak-Kocur, Skarbowość Rzeczypospolitej 1587–1648. Projekty- ustawy- realizacja, Warszawa 2006, s. 208–209.
15 L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski…, s. 395.
16 B. Baranowski, Polska a tatarszczyzna w latach 1624–1629, Łódź 1948, s. 132.
17 Tamże, s. 392–393.
18 Tamże, s. 395.
19 S. Oświęcim, Diariusz…, s. 39–40.
20 L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski…, s. 396.
21 S. Oświęcim, Diariusz…, s. 41.
22 Tamże.
23 Cyt. za.: L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski…, s. 400–401.
24 S. Oświęcim, Diariusz…, s. 43.
25 L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski…, s. 403.
26 S. Koniecpolski do Władysława IV, Brody 6 marca 1644, [w:] Korespondencja Stanisława Koniecpolskiego…, list nr 513, s. 659.
27 P. Gawron, Relacje pomiędzy dowódcami wojsk państwowych i prywatnych w Koronie w I połowie XVII wieku (wybrane przykłady), [w:] Nad społeczeństwem staropolskim. Kultura – Instytucje – Gospodarka w XVI–XVIII stuleciu, red. K. Łopatecki, W. Walczak, Białystok 2007, s. 233, 238, 246.
28 W. Czapliński, Władycław IV i jego czasy, Warszawa 1976, s. 353-354; J. Widacki, Kniaź Jarema, Katowice 1984, s. 77–78; zob. również H. Wisner, Władysław IV Waza, Wrocław 2009, s. 100.
Redakcja: Roman Sidorski

 Źródło
 

środa, 29 stycznia 2014

Masakra wsi Koniuchy (29 stycznia 1944 r.)

29 stycznia 1944 roku grupa sowieckich, w tym żydowskich, partyzantów napadła na polską wieść Koniuchy leżącą na pograniczu litewsko-białoruskim. Zginęło prawie 40 mieszkańców. Jakie były przyczyny i przebieg tej zbrodni? Czy można było jej uniknąć?

Komisariat Rzeszy Wschód: mapa administracyjna (rys. XrysD, na licencjiCreative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)Koniuchy to niewielka wioska położona na Litwie w gminie Soleczniki, zaledwie kilka kilometrów od granicy z Białorusią. Przed II wojną światową znajdowała się na terytorium Polski, w powiecie lidzkim, w gminie Bieniakonie. Od 1941 roku wraz z całą Litwą wchodziła w skład Komisariatu Rzeszy Wschód (Reichskommissariat Ostland). Od 1942 roku należała do powiatu Ejszyszki, gminy Jaszuny1. 29 stycznia 1944 roku została zaatakowana przez sowieckich partyzantów. Zginęło ponad 30 mieszkańców wioski, a kilkunastu zostało rannych2. Podczas II wojny światowej podobnych tragedii było na Litwie i w całej Europie wiele, przez długie lata historia Koniuchów nie wzbudzała więc większego zainteresowania historyków ani opinii publicznej na Litwie i w Polsce. Dopiero w lutym 2001 roku Zarząd Główny Kongresu Polonii Kanadyjskiej zwrócił się do Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z prośbą o rozpoczęcie badań i dochodzeń w sprawie mordu w Koniuchach.
Co zainspirowało to działanie? Nieco wcześniej na polskim rynku wydawniczym ukazała książka Jana Tomasza Grossa pt. „Sąsiedzi”, opowiadająca o zbrodni dokonanej na Żydach z Jedwabnego przez ich polskich sąsiadów. Historia Koniuchów, w których zniszczeniu brali udział także żydowscy partyzanci, była alternatywna wobec historii Grossa, pokazywała bowiem, że Żydzi nie zawsze byli ofiarami. Prawicowe media chętnie podchwyciły tę historię, opisując męki ofiar i okrucieństwo partyzantów3.
Kilka lat później polsko-żydowskie spory historyczne doprowadziły do konfliktu między Litwą i Izraelem, sprawą Koniuchów zajęła się bowiem litewska prokuratura. W 2008 roku zainteresowała się ona Rachel Margolis i Fanią Brancowski, dwoma członkiniami żydowskiej partyzantki w Puszczy Rudnickiej, które chciała przesłuchać w sprawie zbrodni w Koniuchach, o której Margolis pisała w swoich wspomnieniach4. Efraim Zuroff, dyrektor izraelskiej fili Centrum Szymona Wiesenthala, określił próbę doprowadzenia sędziwych już kobiet na przesłuchanie jako litewską hucpę. Izraelska prasa podchwyciła jego słowa, przypominając jednocześnie, że Litwini nie rozliczyli jeszcze nazistowskich kolaborantów. Kiedy na przesłuchanie wezwano Yitzhaka Arada, historyka i byłego dyrektora Instytutu Yad Vashem, zarówno Instytut jak i izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych wyraziło protest. Litwinów zaczęto oskarżać o próbę fałszowania historii5.
Cała sprawa wstrząsnęła mną, ponieważ studiując w Wilnie w 2009 roku, osobiście poznałam Fanię Brancowski, która pracowała wówczas jako bibliotekarka na Uniwersytecie Wileńskim. Fania ochoczo opowiadała mi o przedwojennym Wilnie, a nawet o konspiracji w wileńskim getcie, jednak kiedy pytałam ją o partyzantkę, milkła i kończyła rozmowę. Dlatego też, po powrocie do Warszawy, postanowiłam zbadać sprawę Koniuchów.

Źródła

Napaść na wioskę została opisana w dokumentach sowieckich zgromadzonych w Litewskim Archiwum Specjalnym. Zachowało się sprawozdanie, które Genrikas Zimanas (naczelny dowódca sowieckich partyzantów w Litwie południowo-wschodniej) wysłał do Antanasa Snieczkusa (szefa Sztabu Litewskiego Ruchu Partyzanckiego) po ataku na Koniuchy. Ponadto, w teczkach personalnych niektórych członków oddziału partyzanckiego „Śmierć okupantom” znaleźć można informacje o ich udziale w akcji przeciwko Koniuchom6. Jednak sowieckie źródła archiwalne dotyczące pacyfikacji wsi Koniuchy są fragmentaryczne i tendencyjne. Trudno na ich podstawie określić przyczyny tragedii, motywy działań partyzantów, przebieg i skutki akcji7.W źródłach sowieckich Koniuchy są opisywane jako „najbardziej zaciekła” uzbrojona wieś w powiecie, a mieszkańców wsi nazywa się hitlerowcami i faszystami.
Niemniej tendencyjne są wspomnienia żydowskich partyzantów pisane wkrótce po wojnie i wiele lat po niej. Autorzy, by usprawiedliwić atak na wieś, przedstawiają wieśniaków jako zagorzałych popleczników hitlerowców. Powiększają liczbę ofiar i dramatyzują przebieg akcji z 29 stycznia 1944 roku. Ich wiarygodność pozostawia wiele do życzenia, np. Rachel Margolis otwarcie przyznała, że informacje o Koniuchach zaczerpnęła z drugiej ręki8. Z kolei „Dziennik operacyjny żydowskiego oddziału partyzanckiego w Puszczy Rudnickiej”, prowadzony w latach 1943–1944, zawiera tylko jednozdaniową notatkę nt. Koniuchów. Niemniej źródło rzuca istotne światło na relacje między partyzantami sowieckimi a wsiami rejonu Puszczy Rudnickiej[ 9].
W źródłach polskich tragedia Koniuchów znalazła niewielki oddźwięk. Mówi o tym terenowe sprawozdanie sytuacyjne za luty 1944 roku sporządzone przez polską konspirację na Wileńszczyźnie10. Niejasno zarysowuje problem w swoich wspomnieniach major Stanisław Truszkowski, dowódca V batalionu 77 pp. Armii Krajowej11. Więcej informacji na ten temat przekazuje jego podwładny, Ryszard Kiersnowski, który otwarcie pisze o masakrze wioski12. Powyższe źródła opisują liczne starcia między Polakami, Litwinami, Niemcami i Sowietami. Umożliwiają zatem określenie przyczyn tragedii z 29 stycznia 1944 roku.
Raporty litewskiej policji pomocniczej i policji bezpieczeństwa spisane wkrótce po ataku na Koniuchy są niedokładne i nieco różnią się miedzy sobą w kwestii liczby rannych i oporu stawianego partyzantom . Sądzę jednak, że można je uznać za obiektywne źródło13.

Liczne kontrowersje

Sprawa masakry w Koniuchach jest bardzo skomplikowana. Po pierwsze, niejasny jest skład etniczny wioski. Według litewskiego historyka, Rimantasa Zizasa, miejscowa ludność mówiła po litewsku, mimo że narzucano jej polską świadomość etniczną. Tymczasem, według spisu powszechnego z 1921 roku tylko 1 na 280 mieszkańców wsi podał narodowość inną niż polska. W całej gminie Bieniakonie narodowość litewską podało tylko 27 osób14. W latach okupacji niemieckiej większość mieszkańców została zapisana jako Litwini. Kiedy przeglądałam listę ofiar masakry z 29 stycznia 1944 roku, zauważyłam, że większość z nich nosi nazwiska litewskie, lecz imiona mają polskie15. Sama gmina Soleczniki uchodzi obecnie za polski matecznik na Litwie, a sprawa Koniuchów aż do 2008 roku nie była szerzej znana na Litwie. W uroczystościach zorganizowanych z okazji 60. rocznicy napaści na wioskę udział wzięli przedstawiciele Związku Polaków na Litwie: Waldemar Tomaszewski i Michał Mackiewicz, radca Ambasady Polskiej na Litwie Jan Nowicki oraz przedstawiciele władz lokalnych: burmistrz i wiceburmistrz Solecznik. Nie pojawili się przedstawiciele litewskich władz państwowych16.
Dyskusyjny jest także skład grupy partyzanckiej, która dokonała pacyfikacji wioski. Instytut Pamięci Narodowej ustalił, że atak przeprowadziła licząca od 120 do 150 osób grupa partyzantów sowieckich pochodzących z różnych oddziałów stacjonujących w Puszczy Rudnickiej, takich jak: „Śmierć okupantom”, „Śmierć faszyzmowi”, „Piorun”, „Margirio” czy oddział im. Adama Mickiewicza17. Tymczasem Genrikas Zimanas, naczelny dowódca sowieckich partyzantów w Litwie południowo-wschodniej, 31 stycznia 1944 roku informował Antanasa Snieczkusa, szefa Sztabu Litewskiego Ruchu Partyzanckiego, że 29 stycznia „połączona grupa oddziałów wileńskich, oddziału «Śmierć okupantom», oddziału im. Margirisa i specjalnej grupy sztabu generalnego, całkowicie spaliła Koniuchy”. Do ataku na Koniuchy przyznawali się po wojnie także członkowie kilku oddziałów partyzanckich (np. „Szarunas”, „Perkunas” czy „Mickiewicz”), którzy o akcji tylko słyszeli, ale wobec braku rzeczywistych dokonań w walce z Niemcami przypisywali sobie zniszczenie rzekomo kolaboranckiej wioski18.
Sam motyw współpracy Koniuchów z okupantem nie jest zmyślony i niewątpliwie legł u źródeł konfliktu między mieszkańcami wioski a sowiecką partyzantką. Sytuacja w Puszczy Rudnickiej i okolicach była jednak na tyle skomplikowana, że nie można zawęzić przyczyn tragedii do prostego stwierdzenia „kara za kolaborację”. Ponadto, dokładnych ustaleń wymaga przebieg masakry oraz liczba zabitych i rannych.

Polacy, Niemcy, Sowieci

Żeby zrozumieć to, co wydarzyło się w Koniuchach 29 stycznia 1944 roku, należy zapoznać się z sytuacją różnych grup partyzanckich działających w Puszczy Rudnickiej i na jej obrzeżach.
Chwała bohaterom partyzantom, siejącym zniszczenie na faszystowskich tyłach(radziecki plakat propagandowy)Jako pierwsza zawiązała się partyzantka sowiecka. W jej skład wchodzili: dawni żołnierze Armii Czerwonej, którzy zagubili się w czasie odwrotu; zbiegowie z niemieckich obozów jenieckich; więźniowie, których władze sowieckie przysłały z głębi kraju w latach 1940–1941 dla budowy obiektów wojskowych, a którzy rozproszyli się po ataku Niemiec na ZSRR; Litwini i Białorusini z okolic. Z czasem dołączyli do nich zrzutkowie-spadochroniarze przysłani z ZSRR w celu organizacji oddziałów w formacje wojskowe19. Wiosną 1943 roku przybyła na Wileńszczyznę grupa operatywna KC KP Litwy i Sztabu Litewskiego Ruchu Partyzanckiego kierowana przez Motiejusa Szumauskasa „Kazimira” oraz Genrikasa Zimanasa „Jurgisa”. Od października 1943 roku Jurgis działał na południowym skraju Puszczy Rudnickiej20.
Celem partyzantów sowieckich była nie tylko walka z Niemcami i kolaborującymi oddziałami policji litewskiej, ale również niszczenie polskich partyzantów z Armii Krajowej. Pod koniec sierpnia 1943 roku w okolicach jeziora Narocz sowieccy partyzanci pod dowództwem Fiodora Markowa podstępem rozbroili 300-osobowy oddział AK dowodzony przez Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”, z którym wcześniej współpracowali21.
Akcja ta nie zahamowała rozwoju polskiej partyzantki, która zaczęła rozrastać się jesienią 1943 roku. W związku z tym Sowieci podjęli kolejną próbę osłabienia Armii Krajowej. W grudniu 1943 roku rozbroili batalion stołpecki. To wydarzenie zostało odebrane jako wypowiedzenie wojny akowcom na Nowogródczyźnie. Konflikt przeistoczył się w polsko-sowiecką wojnę partyzancką. W tej sytuacji dowódca Zgrupowania Nadniemeńskiego, rotmistrz Józef Świda „Lech”, przyjął propozycję władz niemieckich i rozpoczął pertraktacje dotyczące zawieszenia broni. Na początku stycznia 1944 roku doszło do porozumienia w Lidzie. Akowcy zobowiązali się zaprzestać napaści na Niemców w zamian za dostawy broni i amunicji. Nie zobowiązali się jednak do żadnych wspólnych operacjach przeciwko sowieckiej partyzantce22. Zawieszenie broni objęło zgrupowania Stołpecko-Nalibockie i Nadniemieńskie, do którego należał V batalion 77 pp. AK dowodzony przez majora Stanisława Truszkowskiego „Sztremera”.
Polska partyzantka szybko zdobyła liczebną przewagę nad partyzantką sowiecką. Miała poparcie wśród lokalnej ludności, którego brakowało Sowietom. Nie mieli oni też dostatecznie dużo ludzi, broni i amunicji, a rzadkie i skromne zrzuty z ZSRR nie rozwiązywały ich problemów. Z tego powodu partyzanci radzieccy zdecydowali się przyjąć w swoje szeregi uciekinierów z wileńskiego i kowieńskiego getta, którzy jesienią 1943 roku przybywali do Puszczy Rudnickiej z bronią i zapałem do walki.

Żydowscy uciekinierzy

Uciekinierzy z wileńskiego getta byli członkami Zjednoczonej Partyzanckiej Organizacji (Farajnikte Partizaner Organizacje, FPO) założonej w getcie w styczniu 1942 roku przez przedstawicieli różnych ugrupowań politycznych. Komendę FPO tworzyli: Josef Glazman (Beitar), Abba Kovner (HaSzomer Hacair), Icchak Witenberg (komunista), Nissan Reznik (HaNoar HaCjoni). W lutym 1942 roku do FPO dołączył Bund reprezentowany w komendzie przez Abrahama Chwojnika.
Podstawowym celem FPO było zorganizowanie zbrojnego oporu w getcie i sabotowanie działań okupanta. W przyszłości planowano przyłączenie się do partyzantki i wsparcie Armii Czerwonej w walce z nazistami. Żydowscy bojownicy nawiązali kontakt z polską konspiracją w Wilnie. Polskie łączniczki zapewniały im kontakt z gettami w Warszawie i Białymstoku. FPO poprosiło przywódców Armii Krajowej w Wilnie o dostawę broni, jednak akowcy odnieśli się do tej prośby sceptycznie. Chociaż Polska i Związek Sowiecki były wówczas sojusznikami, akowcy zdawali sobie sprawę z tego, że Sowieci, podobnie jak Niemcy i Litwini, są ich przeciwnikami w walce o Wilno. Nie ufali więc organizacji, której przywódcą był komunista. Broń przekazana FPO mogła być użyta przeciwko akowcom, jeśli Żydzi w walce o Wilno stanęliby po stronie Sowietów23. Co więcej, polscy wojskowi pamiętali, jak we wrześniu 1939 roku żydowscy członkowie gwardii robotniczej i sowieckiej milicji brali udział w aresztowaniach Polaków i rewizjach prowadzonych przez NKWD24. Współpraca między FPO i Armią Krajową nie została więc nawiązana.
Żydowscy bojownicy (w środku tylnego rzędu Abba Kovner) z FPO w Wilnie po zdobyciu Wilna przez siły AK i Armii Czerwonej, 14 lipca 1944 roku (fot.WikipediaCreative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)
W tej sytuacji żydowscy bojownicy zwrócili się ku polskim komunistom kierowanym przez Jana Przewalskiego. Dowodził on Związkiem Walki Czynnej liczącym ok. 60–80 ludzi. Współpraca ta przyniosła jednak FPO więcej szkody niż pożytku. W lipcu 1943 roku polscy komuniści zostali aresztowani, a jeden z nich ujawnił istnienie konspiracji w getcie. Niemcy pod groźbą zniszczenia getta zażądali wydania przywódcy żydowskiej organizacji i Icchak Witenberg sam oddał się w ich ręce.
Po tych wydarzeniach przywództwo FPO objął Abba Kovner, a bojownicy postanowili małymi grupami opuszczać getto. Od kilku miesięcy porozumiewali się z partyzantami sowieckimi dowodzonymi przez Fiodora Markowa (kontakt został nawiązany poprzez Żydów ze Święcian, którzy trafili do oddziału Markowa, przedwojennego nauczyciela z tego miasta). Sowieci zapraszali Żydów do swojego oddziału, jednakże, przyjmowali tylko uzbrojonych mężczyzn. Pierwsza grupa, złożona z 21 ludzi, opuściła Wilno pod koniec lipca 1943 roku. Masowy exodus nastąpił w wrześniu tego samego roku, kiedy naziści przystąpili do likwidacji getta. Po nieudanym powstaniu Żydzi byli wysyłani do obozów pracy w Estonii. Bojownicy z FPO mogli się poddać lub udać do lasów. Wybrali to drugie rozwiązanie25.
Do baz sowieckich partyzantów w Puszczy Rudnickiej przybyło około 300 żydowskich bojowników z Wilna. Nie spotkali się z ciepłym przyjęciem. Rachel Margolis pisała, że kiedy członkowie FPO dotarli do oddziału Markowa, natychmiast musieli oddać broń. Sowiecki dowódca powiedział, że przydzieli się Żydom karabiny, kiedy trafią do właściwych plutonów. Przybyszom z getta zabrano też pieniądze i zegarki „na fundusz obronny”. Żydzi doświadczyli niechęci ze strony Litwinów. Motiejus Szumauskas nie chciał ich wziąć do oddziału litewskiego, tłumacząc, że ma już za dużo Żydów26. Litewskie dowództwo obawiało się, że duża liczba Żydów w ruchu partyzanckim zaszkodzi mu propagandowo, gdyż wieś litewska zacznie jeszcze silniej utożsamiać komunizm z Żydami i traktować go jako obcą i wrogą ideologię. Członków FPO wziął pod swoje dowództwo Genrikas Zimanas (Żyd z pochodzenia). Powstała brygada żydowska (wileńska), której komendantem został Abba Kovner. Bojowników podzielono na 4 bataliony. Nosiły one nazwy: „Mściciel”, „Za zwycięstwo”, „Śmierć Faszyzmowi” i „Walka”. Dowodzili nimi odpowiednio: Abba Kovner, Szmul Kaplinsky, Jakub Prenner i Awrasza Rasel27.
W listopadzie 1943 roku do Puszczy Rudnickiej przybyli Żydzi z Kowna. Konspiracja w tamtejszym getcie zaczęła się latem 1942 roku. Po wizycie Ireny Adamowicz – emisariuszki krążącej między gettami w Kownie, Wilnie i Warszawie – zaczęli organizować się syjoniści. Z kolei komuniści zawiązali Antyfaszystowską Organizację Bojową, którą kierował pisarz Chaim Jelin, a jego zastępcą był Dimitri Gelpern. W lecie 1943 roku syjoniści i komuniści połączyli siły. Powstała Ogólna Żydowska Organizacja Walcząca (Jidisze Algemejne Kamfs Organizacje, JAKO) licząca około 600 bojowników. Wielu z nich było przeszkolonych do walki przez żydowskich policjantów. Celem JAKO było zorganizowanie grup operacyjnych, które opuszczą getto i przyłączą się do oddziałów partyzantki sowieckiej w lasach.
Na początku października 1943 roku do getta dotarła Gesia Glazer „Albina”, sowiecka cichociemna pochodzenia żydowskiego. Zaproponowała ona bojownikom wyjście do lasów Augustowskich. Stu Żydów wzięło udział w tej misji, z czego połowa przepłaciła to życiem. Kolejni bojownicy zdecydowali się opuścić getto w listopadzie 1943 roku. Powodem ich decyzji było przejęcie kontroli nad gettem przez SS i utworzenie na jego obszarze obozu koncentracyjnego. W rezultacie około 300–350 Żydów dotarło do Puszczy Rudnickiej i przyłączyło się do sowieckich partyzantów. Zasilili bataliony: „Śmierć Okupantom”, „Naprzód” i „Vladas Baronas”. Oddziałami tymi nie dowodzili Żydzi, lecz oficerowie Armii Czerwonej, którzy zbiegli z niemieckiej niewoli. Żydzi pełnili tylko funkcje zastępców komendantów i komendantów sekcji28.
Według danych Sztabu Litewskiego Ruchu Partyzanckiego z 1945 roku w Puszczy Rudnickiej działało 3 904 partyzantów, w tym: 1 475 Rosjan, 1 386 Litwinów, 676 Żydów, 367 ludzi innych narodowości; 2 884 mieszkańców Litwy i 1 020 zbiegłych jeńców wojennych29.

Rabunki i samoobrona

Wyżywienie tak licznych oddziałów partyzanckich w Puszczy Rudnickiej nie było sprawą łatwą. Partyzanci polscy mieli oparcie w konspiracyjnych władzach cywilnych gmin, więc wsie same dostarczały im żywność. Nie prowadzili rekwizycji. Za każdym razem wydawali gospodarzom odpowiednie kwity. Partyzanci sowieccy zaplecza we wsiach nie posiadali. Tymczasem, od jesieni 1943 roku do wiosny 1944 roku nie dostawali żadnej pomocy z ZSRR. Miejscowi chłopi niechętnie ich wspierali, co wynikało nie tylko z uprzedzeń natury politycznej, ale przede wszystkim z braku zapasów30.
Grupa żydowskich partyzantów z brygady im. Czkałowa, 1943 rok (fot. domena publiczna)
Grupy sowieckich partyzantów wychodziły po jedzenie w nocy, kiedy niemieckich i litewskich policjantów nie było widać w pobliżu wsi. Przebywały znaczną odległość, aby zdobyć żywność i o świcie wrócić do Puszczy Rudnickiej. Akcje te były przypadkowe i krzywdzące dla mieszkańców wsi. Sowieci nie płacili wieśniakom i w przeciwieństwie do AK nie wydawali żadnych kwitów. Zresztą, nie było czym płacić. Na terenie tym istniał głównie handel wymienny, ale partyzanci nie mieli nic na wymianę31.Uciekinierzy z getta, pozbawieni mienia prywatnego przez sowieckich dowódców, byli skazani na rabunek żywności. Rekwizycje, których dokonywali, często przeradzały się w akty bandytyzmu. Rachel Margolis pisała:
Nie lubiłam chodzić na „zaopatrzenie”, organizować żywność. W oddziale było wielu byłych złodziejaszków, oszustów. Zdarzało się, że zabierali ludności nie tylko niezbędne dla nas jedzenie: ziemniaki, kaszę, mąkę, ale również osobiste przedmioty. W oddziale tłumaczono partyzantom, że to jest kradzież, że chłopi przestaną nas popierać, współczuć nam. Ale obdarci partyzanci nadal kradli32.
Według Piotra Gontarczyka pierwsze wizyty sowieckich partyzantów w okolicy Koniuchów miały miejsce wiosną i latem 1943 roku. W lecie regularnie przybywała do wsi grupa partyzantów z oddziału „Walka”. Po jednej z takich wizyt, która zakończyła się rabunkiem, miejscowi gospodarze postanowili przeciwstawić się aktom bandytyzmu. Dwóch braci, Franciszek i Adolf Radzikowscy, uzbroiwszy się w siekiery, nie wpuściło do swojego domu sowieckich partyzantów. Starosta gromady Koniuchy, Stanisław Bobin, prosił o interwencję władze litewskie. Miał nadzieję, że litewska policja zapewni wiosce bezpieczeństwo. We wrześniu 1943 roku w domu Władysława Woronisa odbyło się zebranie gospodarzy i przedstawicieli władzy. Wieśniakom zasugerowano, żeby się uzbroili i bronili sami33.
Wbrew twierdzeniu Gontarczyka, sformowanie samoobrony we wsi nie odbyło się bez udziału władz litewskich zależnych od niemieckiego okupanta. Jak pisze Rimantas Zizas, oddziały samoobrony tworzono za zgodą władz okupacyjnych od jesieni 1943 roku. Akcji tej towarzyszyło zaopatrywanie w broń wsi litewskich. Struktury samoobrony służyły do śledzenia ruchów Sowietów, ostrzegania mieszkańców przed nimi tudzież organizowania oporu34. Koniuchy i sąsiednie wsie zostały zaopatrzone w broń przez Litwinów35. Zarówno broń jak i mundury chłopi otrzymać mogli od litewskich batalionów bezpieczeństwa, które stacjonowały w Ejszyszkach, Bieniakoniach, Solecznikach, Bolciennikach i innych miejscowościach położonych wzdłuż linii kolejowej i szos łączących Wilno z Grodnem i Lidą36.
Według Czesława Malewskiego organizatorami samoobrony w Koniuchach byli: Józef Bobin, Władysław Woronis i Jan Kodzis37. Z kondolencji zamieszczonych w gazecie „Naujoji Lietuva” po ataku na wieś wynikało, że dowódcą samoobrony był poległy 29 stycznia 1944 roku Józef Bobin38.Według źródeł sowieckich miał on do pomocy 60–70 uzbrojonych ludzi. Liczba ta jest niewątpliwie zawyżona. Biorąc pod uwagę, że Koniuchy liczyły około 300 mieszkańców, prawie każdy dorosły mężczyzna musiałby mieć broń. Zdaniem Zizasa, w Koniuchach nie było więcej niż 20 uzbrojonych mężczyzn39. Trzymali oni wartę do późnych godzin nocnych, odstraszając w ten sposób sowieckich partyzantów40.
Sowieci bali się lokalnej samoobrony nie mniej niż polskich partyzantów. Już po przeprowadzeniu akcji w Koniuchach (w kwietniu 1944 roku) Genrikas Zimanas, naczelny dowódca sowieckich partyzantów w Litwie południowo-wschodniej, pisał do Antanasa Snieczkusa, szefa Sztabu Litewskiego Ruchu Partyzanckiego:
Amunicji nie ma, broni nie ma, wokół głowę podnosi samoobrona, biali [tzn. Armia Krajowa - przyp. A.K.], gdzie pojrzysz, wszędzie ślady, a gdy się odwrócisz, czyhają, a potem albo kogoś chowaj, albo skreślaj z listy. Swych baz nie uważamy za twierdze. Jak można uważać, skoro biali prawie do nich podchodzą. Gdzie mamy się podziać? Konspirować we wsiach, to znaczy bez celu niszczyć aktyw i wcale nie dlatego, że chłopi nas nie cierpią. Gdy oderwiesz się od siły zbrojnej, nawet w rejonie partyzanckim, przyjdzie para chuliganów kułaczków z samoobrony sąsiedniej wsi, zastrzeli, nawet nie wzywając policji41.
Armia Krajowa nie sprzeciwiła się tworzeniu samoobrony. Od stycznia 1944 roku przestrzegała zawieszenia broni z Niemcami42. Walczyła wprawdzie z litewską policją, ale w członkach samoobrony nie miała przeciwników. Źródła wskazują na to, że akowcy posiadali zaplecze w Koniuchach. Major Stanisław Truszkowski, dowódca V batalionu 77 pp. AK, pisał, że Koniuchy należały do jego siatki konspiracyjnej, a część chłopów z tej wsi zasiliła szeregi 2. Kompanii43. Żydowski partyzant Chaim Lazar skarżył się w swoich wspomnieniach na „białe bandy”, czyli oddziały Armii Krajowej złożone z mieszkańców wiosek, którzy dobrze znali Puszczę Rudnicką i z tego powodu zagrażali sowieckim partyzantom. Według niego, gniazdem „białych band” były właśnie Koniuchy44.

Sowieci przeciwko wiejskim samoobronom

Popiersie Antanasa Snieczkusa w Parku Grūtas (fot. Hugo.arg, na licencji GNU Free Documentation License 1.2)Wobec wrogich stosunków z Armią Krajową, Sowieci nie mogli tolerować uzbrojonych i sprzyjających akowcom oddziałów samoobrony i zaczęli rozbrajać wioski położone na południowym skraju Puszczy Rudnickiej. 14 grudnia 1943 roku czterdziestu ludzi dowodzonych przez Szmula Kaplinskiego udało się do wsi Posol, żeby zabrać broń. W akcji przeszkodzili im policjanci litewscy stacjonujący w Rakliszkach, którzy zebrali się z sąsiednich, uzbrojonych wiosek. Doszło do dwugodzinnej bitwy45.
Pod koniec 1943 roku samoobrona Koniuchów otrzymała od sowieckich partyzantów list z pogróżkami. Aresztowany po wojnie Władysław Woronis przytoczył jego treść: „Koniuchy! Przerwijcie walkę przeciwko partyzantom! Złóżcie broń! Jeśli będziecie kontynuować walkę, spalimy wieś i zniszczymy wszystkich mieszkańców”. Groźby powtórzyły się kilkakrotnie. Jednak Koniuchy odmówiły złożenia broni.
W tej sytuacji Genrikas Zimanas, naczelny dowódca sowieckich partyzantów w Litwie południowo-wschodniej, podjął decyzję o spacyfikowaniu wioski. Autorzy żydowscy (Kowalski, Lazar) pisali, że zniszczenie Koniuchów było karą za kolaborację z nazistami i atakowanie sowieckich partyzantów46. Podobnie uzasadniał atak na wieś Zimanas, informując Snieczkusa o przebiegu akcji radiogramem z dnia 31 stycznia 1944 roku:
29 stycznia połączona grupa oddziałów wileńskich, oddziału „Śmierć okupantom”, oddziału im. Margirisa i specjalnej grupy sztabu generalnego, całkowicie spaliła Koniuchy, wieś o najzacieklejszej samoobronie w powiecie ejszyskim. Mieszkańcy Koniuchów nie tylko nie wpuszczali partyzantów do swej wsi, ale też urządzali na nich zasadzki na drogach, atakowali sprzyjające partyzantom wsie, zmuszali do zbrojenia się wsie neutralne. Samoobronie zadano ciężkie straty. Własnych ofiar nie ma47.
Celem akcji nie było jednak wymierzenie sprawiedliwości, ale złamanie oporu mieszkańców Koniuchów oraz zastraszenie innych niepokornych wsi48. Atak na Koniuchy stanowił element szerzej zakrojonych działań przeciwko wiejskiej samoobronie. Świadczy o tym list Zimanasa do Snieczkusa z 3 marca 1944 roku:
Operacja się udała. Własnych ofiar nie mieliśmy. Spaliło się kilka domów członków samoobrony. Miała ona duże straty. Od tego czasu na skraju [Puszczy Rudnickiej] samoobronę wsi jak ręką odjęło49.

Przebieg napaści

Partyzanci! Bijcie wroga bez litości!(radziecki plakat propagandowy)Akcja przeciwko Koniuchom była szczegółowo zaplanowana. Rich Cohen przytacza relację Ruźki Korczak, według której kilka dni przed atakiem wioskę odwiedził agent sowieckich partyzantów. Był to jasnowłosy młodzieniec, który powiedział, że należy do oddziału samoobrony w innej wsi. Przeszedł się po Koniuchach, zapisując każdy budynek, a następnie, wrócił do lasu i naszkicował plan50.
W nocy z 28 na 29 stycznia 1944 roku grupa partyzantów sowieckich otoczyła wieś. Nad ranem przystąpiła do ataku. Partyzanci rzucili granaty na dachy domów, które zajęły się ogniem, kolejne zabudowania zostały podpalone pochodniami. Mieszkańcy wybiegli z domów i pognali na ulice. Partyzanci ścigali ich, strzelając do mężczyzn, kobiet i dzieci. Podobno niektórych spalono żywcem51. Rich Cohen opisał okrutną rzeź. Według niego, wiele osób pobiegło na cmentarz, ale za nagrobkami przyczaili się partyzanci. Otworzyli oni ogień do cywilów. Wieśniacy nie mieli dokąd uciec, ponieważ za nimi nadeszła kolejna grupa partyzantów. Zginęli w krzyżowym ogniu. Nie ma jednak pewności, iż rzeź na cmentarzu wydarzyła się naprawdę. Cohen opierał się na relacji Ruźki Korczak spisanej wiele lat po wojnie, która nie znalazła potwierdzenia w innych źródłach. Poza tym, datował atak na Koniuchy na kwiecień 1944 roku52, tymczasem dokumenty dowodzą, że do pacyfikacji doszło w styczniu. Sądzę, że amerykański historyk pomylił się i opisał atak na inną wioskę. Z kolei żydowscy partyzanci (Gelpern, Kowalski) w swoich wspomnieniach odmalowali atak na Koniuchy jako regularną bitwę z niemieckim garnizonem53. Opisy te również są niewiarygodne. Żadnych Niemców w Koniuchach nie było, a najbliższe posterunki litewskiej policji znajdowały się w Rakliszkach, Bolciennikach i Trybańcach.
Telefonogramy komendanta regionu litewskiej policji bezpieczeństwa (saugumy) do komendanta wileńskiego okręgu bezpieczeństwa wysłane od 30 stycznia do 3 lutego 1944 roku ujawniły, że członkowie samoobrony stawili w Koniuchach opór partyzantom:
Sowieccy partyzanci strzelali do wsi kulami zapalającymi z 4 karabinów maszynowych i innej broni. Od kul zapaliły się zabudowania. Miejscowi policjanci odpowiadali ogniem koło 45 minut. Policjant Juozas Babinas został zabity, a policjant Juozas Varonis ciężko ranny. Gdy wieś stanęła w ogniu, reszta policjantów wycofała się.
Członkowie samoobrony nie mieli szans w starciu z partyzantami. Raport dowódcy punktu 253. litewskiego batalionu ochronnego (policji pomocniczej) w Bolciennikach do dowódcy batalionu z 31 stycznia 1944 roku donosił, że wioskę zaatakowało około 150 Rosjan i Żydów. Sauguma zaokrągliła tę liczbę do dwustu. Źródła sowieckie nie podają liczby partyzantów uczestniczących w akcji, informują jednak, jakie oddziały napadły na Koniuchy. Cytowany już Genrikas Zimanas dwa dni po ataku informował Antanasa Snieczkusa, że Koniuchy spaliła „połączona grupa oddziałów wileńskich, oddziału «Śmierć okupantom», oddziału im. Margirisa i specjalnej grupy sztabu generalnego”.
Jaka była rola poszczególnych jednostek w akcji? Trzon oddziału im. Margirisa tworzyli ludzie, którzy przybyli z sowieckiego zaplecza na początku 1944 roku. Był to oddział dowodzenia i łączności przy grupie operacyjnej KC KPL. Jego skład nie jest znany, podobnie jak skład specjalnej grupy sztabu generalnego54.
Wiadomo natomiast, że oddziały wileńskie: „Mściciel”, „Za zwycięstwo”, „Śmierć Faszyzmowi” i „Walka” składały się z Żydów zbiegłych z wileńskiego getta. W dzienniku operacyjnym żydowskiego oddziału w Puszczy Rudnickiej zapisano, że w akcji zniszczenia uzbrojonej wsi Koniuchy wzięło udział 30 partyzantów z oddziałów „Mściciel” i „Za zwycięstwo”55 dowodzonych przez Jakuba Prenera56.
Jednakże główną rolę w pacyfikacji Koniuchów odegrał oddział „Śmierć okupantom”. W dzienniku działań bojowych tego oddziału odnotowano:
29 stycznia 1944 roku połączony oddział rozgromił uzbrojoną wieś Koniuchy, która miała duże znaczenie dla Niemców, był to ich punkt oporu, chłopi z tej wsi otwarcie walczyli z partyzantami. Wieś została całkowicie spalona, zabito i raniono ponad 50 osób, wśród nich dowódcę bandy faszystowskiej.
Oddział „Śmierć okupantom” składał się z uciekinierów z kowieńskiego getta i sowieckich jeńców zbiegłych z niewoli. Żydzi stanowili trzon oddziału. W lipcu 1944 roku liczył on 278 ludzi, w tym 269 Żydów i 9 przedstawicieli innych narodowości. Dowódcą oddziału był oficer Armii Czerwonej, Konstantin Radionow „Smirnow”.
Fińska wieś Viiangi po ataku sowieckich partyzantów

7 lipca 1943 roku (fot. domena publiczna)
Rimantas Zizas odnalazł wzmianki o ataku na Koniuchy w aktach personalnych kilkunastu partyzantów oddział „Śmierć okupantom”. Źródła te ujawniły, że w pacyfikacji wsi uczestniczyli głównie partyzanci żydowscy, zarówno mężczyźni jak i kobiety. Wśród nich była jedna Polka, E. Muszyńska, łącznika oddziału57. Meir Jelin i Dimitri Gelpern pisali, że w akcji przeciwko Koniuchom uczestniczyli następujący partyzanci z oddziału „Śmierć okupantom”: Michaił Truszkin, Dovid Teper, Jankl Ratner, Peisach Volbe i Leiser Zodikow58. Akta personalne partyzantów potwierdziły tylko udział Volbego. Trzeba jednak pamiętać, że akta te powstały w latach powojennych i mogą być niekompletne.
Nie ma dowodów na to, że w napaści na Koniuchy brali udział partyzanci z oddziałów: „Mickiewicz”, „Szarunas” i „Perkunas”, którzy przypisywali sobie zniszczenie wioski po wojnie59. Istnieje natomiast podejrzenie, że w pacyfikację Koniuchów zaangażowani byli mieszkańcy sąsiedniej wsi Salki Wielkie. Raport dowódcy punktu 253. litewskiego batalionu ochronnego w Bolciennikach informuje, że mieszkańcy Koniuchów rozpoznali wśród napastników ludzi z Salek Wielkich i Wiśniczy. W lutym do dowódcy 253. batalionu wpłynęły raporty mówiące o tym, że Salki Wielkie wspierają „bandytów”.
„Misja została wykonana w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw liczących 300 osób zostało zniszczonych, nikt nie przeżył” – pisał po latach Chaim Lazar60. Dawnego partyzanta poniosła jednak wyobraźnia. Dowódca punktu 253. litewskiego batalionu ochronnego w Bolciennikach raportował o 35 zabitych i 15 rannych. Sauguma zaniżyła liczbę rannych do 1361. Polska konspiracja pisała o 34 zabitych, 14 rannych i „nieustalonej ilości osób spalonych żywcem”62. Straty materialne były dotkliwe. Według saugumy w czasie pożaru spłonęło 36 domów, 40 stodół, 39 obór oraz łaźnia, spaliło się również 50 krów, 16 koni, około 100 owiec, 400 kur, sprzęt, pasze i wszystko, co znajdowało się w chatach63. Zdaniem polskiej konspiracji z 50 budynków pozostały tylko 464. Instytut Pamięci Narodowej ustalił, że w wyniku ataku z 29 stycznia 1944 roku zginęło co najmniej 38 osób, a kilkanaście zostało rannych65. Listę ofiar opublikował Czesław Malewski na łamach „Naszej Gazety” w 2001 roku66. Partyzanci sowieccy utrzymywali, że nie ponieśli żadnych strat. Kowalski wzmiankował dwóch lekko rannych67. Sauguma pisała o trzech rannych i jednym zabitym partyzancie68.

Skutki

Ustalone zostało, że celem napaści na Koniuchy była nie tylko zemsta na ich mieszkańcach, ale także zastraszenie innych wsi69. 29 i 30 stycznia 1944 roku nakaz rozbrojenia otrzymała od sowieckich partyzantów samoobrona wsi Klepociai. Grożono też wsiom: Butrymańce, Joniańce, Strzelce i Posol. 15 lutego 1944 roku wieś Darżininkai otrzymała od partyzantów sowieckich list, w którym napisano, że jeśli mieszkańcy się nie rozbroją, „ze wsi pozostanie tylko okropny i smutny widok tak jak w Koniuchach”70.
Zdaniem dowództwa sowieckich partyzantów zastraszanie wsi okazało się skuteczne. W marcu Zimanas chwalił się Snieczkusowi, że od czasu pacyfikacji Koniuchów na skraju Puszczy Rudnickiej „samoobronę wsi jak ręką odjęło”71. Podobne zdanie wyraził po latach Chaim Lazar72. Niewątpliwie chłopi obawiali się partyzantów, jednak władze okupacyjne nie zaniechały umacniania samoobrony wiejskiej. W maju 1944 roku radzieccy partyzanci odebrali członkom odradzającej się samoobrony w Koniuchach 20 karabinów i 1 karabin maszynowy. Tym razem obyło się bez ofiar.
Niemniej, intensyfikacja działań sowieckich doprowadziła do odwetu ze strony Polaków i Niemców. Do końca czerwca 1944 roku co miesiąc dochodziło do 20–30 potyczek zbrojnych między akowcami a Sowietami73. W szeregach V batalionu 77 pp. Armii Krajowej znalazł się chłopak ze wsi Koniuchy, który w masakrze z 29 stycznia 1944 roku stracił całą rodzinę. Przybrał pseudonim „Topór” i poprzysiągł zemstę. Kilka miesięcy po ataku na Koniuchy Sowieci napadli na wieś Niewoniańce. Wówczas akowcy urządzili wyprawę odwetową i spalili wieś Wisińcza, główny punkt oparcia sowieckich partyzantów w Puszczy Rudnickiej74.
Sowieccy partyzanci na Białorusi, 1943 rok (fot. domena publiczna)
Ofensywę przeciwko sowieckim partyzantom podjęli też Niemcy. Na początku lutego 1944 roku sowiecka baza koło wsi Inklaryszki została ostrzelana z pociągu pancernego. Wzmocniony został niemiecki garnizon w Olkienikach. Mimo pochwał Zimanasa, po pacyfikacji Koniuchów sytuacja partyzantów sowieckich nie uległa poprawie75.
Sami partyzanci nie byli dumni z napaści na wioskę. Żydowskim partyzantom masakra w Koniuchach przypomniała pierwsze dni wojny niemiecko-sowieckiej, kiedy naziści i ich kolaboranci rabowali żydowskie domy w Wilnie i Kownie. Mieli wyrzuty sumienia. Po akcji zadawali sobie pytanie: „Kim jesteśmy?”76.

Tragedia do uniknięcia

Uważam, że masakry w Koniuchach można było uniknąć. Kiedy Sowieci współdziałali, a nie walczyli z akowcami, sprawy aprowizacji załatwiano pokojowo. W połowie maja 1944 roku doszło do umowy pomiędzy V batalionem 77 pp. AK i dowództwem partyzantów sowieckich. Z inicjatywy Sowietów odbyła się konferencja, podczas której obie strony zgodziły się, by sprawy natury politycznej pozostawić władzom zwierzchnim, ograniczyć rozmowy z Niemcami do kwestii wymiany jeńców i rozgraniczyć pola działania (rzeka Solcza została linią graniczną). Ponadto, V batalion wziął na siebie aprowizację ludności ukrywającej się w Puszczy Rudnickiej w zamian za dostawy broni. Według dowódcy V batalionu, Stanisława Truszkowskiego, w puszczy znajdowało się wówczas około 2 tysięcy Żydów, w tym 200 uzbrojonych partyzantów. Ciężar aprowizacji rozłożono na cztery gminy, których mieszkańcy w terminie dostarczyli żywność. Polski kwatermistrz pobrał kwity wystawione przez sowieckich partyzantów. Wkrótce akowcy dostali obiecaną broń77. Co więcej, kontakty Truszkowskiego z partyzantką sowiecką doprowadziły do spotkania ppłk Aleksandra „Wilka” Krzyżanowskiego, komendanta połączonych Okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego, z dowództwem sowieckim 1 lipca 1944 roku. Pertraktacje toczone na moście na Solczy zakończyły się powołaniem wspólnego sztabu partyzanckiego do walki z Niemcami78.
Dowództwo sowieckie w Puszczy Rudnickiej było więc w stanie dojść do porozumienia z akowcami, którzy od początku woleli współdziałać z Sowietami niż walczyć z nimi w obliczu wspólnego zagrożenia ze strony nazistów. Niestety, zimą 1943–1944 roku sowieccy dowódcy postawili na konfrontację. Gdyby ich postawa była inna, szeregowi partyzanci nie zostaliby zmuszeni do bandytyzmu i tragedia w Koniuchach nigdy by się nie wydarzyła.
Czy w przypadku Koniuchów zasadne jest mówienie o pacyfikacji wsi? Zwróćmy uwagę na to, że napaść na wioskę pod wieloma względami odmienna była od pacyfikacji wsi dokonywanych w czasie wojny przez nazistów. Przed atakiem na wieś Sowieci wezwali samoobronę do poddania się i przekazania im broni. Dzieje okolicznych wiosek dowodzą, że oddanie broni pozwalało uniknąć represji. Celem Sowietów nie była bezwzględna eksterminacja polskich czy litewskich wsi (która oznaczałaby odcięcie potencjalnego zaplecza), ale raczej zastraszenie i podporządkowanie ich sobie. Co więcej, partyzanci nie mieli doświadczenia w pacyfikowaniu wsi. Znikome było zwłaszcza wyszkolenie i doświadczenie bojowe uciekinierów z gett, skoro niewielki oddział samoobrony stawiał im opór przez 45 minut. Należy też pamiętać, że większość mieszkańców Koniuchów zdołała uciec przed napastnikami. Z wioski liczącej około 300 mieszkańców zgięło niespełna czterdziestu.
Zbrodni w Koniuchach nie da się także porównać z mordem w Jedwabnem. Przyczyną zbrodni nie były bowiem konflikty na tle narodowościowym. Pomiędzy mieszkańcami wsi a żydowskimi członkami sowieckiej partyzantki nie było żadnych związków osobistych (praktycznie nie znali się i nic o sobie nie wiedzieli), podczas gdy w Jedwabnem dokonano mordu na własnych sąsiadach, członkach społeczności z tego samego miasta.
Tragedia Koniuchów powinna być zatem rozpatrywana w kontekście konfliktu zbrojnego, który rozgrywał się na Litwie w czasie II wojny światowej. Jego stronami byli niemieccy okupanci współdziałający z policją litewską, partyzanci polscy i partyzanci sowieccy. Lokalne sojusze zmieniały się. Ludność cywilna niejednokrotnie była zmuszona do opowiedzenia się po jednej ze stron, co oznaczało narażenie się stronie przeciwnej.
Żydowscy partyzanci – z uwagi na polityczne przekonania swoich dowódców – trwałych sojuszników mogli upatrywać tylko w ZSRR i sowieckich partyzantach. Przebywając w Puszczy Rudnickiej, byli całkowicie podporządkowani sowieckiemu dowództwu. Nie da się jednak zaprzeczyć, że partyzanci żydowscy odegrali znaczącą rolę w pacyfikacji wsi Koniuchy. Działali z rozkazu sowieckiego, jednak to nie usprawiedliwia dokonanej zbrodni. Wbrew wizerunkowi utrwalanemu przez żydowskich historyków takich jak Rich Cohen oraz popkulturę, żydowscy partyzanci nie byli nieskazitelnymi herosami. W Puszczy Rudnickiej walczyli o przetrwanie, kierowali się strachem, chciwością, żądzą zemsty… Po ataku na Koniuchy zadawali sobie pytanie: „Kim jesteśmy?”. Podobnie jak oni nie potrafię udzielić na to jednoznacznej odpowiedzi…
Załącznik: Lista ofiar masakry w Koniuchach dokonanej 29 stycznia 1944 roku przez sowieckich partyzantów79.
  1. Bandalewicz Stanisław, ok. 45 lat
  2. Bandalewicz Józef, 54 lata .
  3. Bandalewiczowa Stefania, ok. 48 lat
  4. Bandalewicz Mieczysław, 9 lat
  5. Bandalewicz Zygmunt, 8 lat
  6. Bobin Antoni, ok. 20 lat
  7. Bobinowa Wiktoria, ok.45 lat
  8. Bobin Józef, ok. 50 lat
  9. Bobin Marian, 16 lat
  10. Bobinówna Jadwiga, ok. 10 lat
  11. Bogdan Edward, ok. 35 lat
  12. Jankowska Stanisława
  13. Jankowski Stanisław
  14. Łaszakiewicz Józefa
  15. Łaszakiewiczówna Genowefa
  16. Łaszakiewiczówna Janina
  17. Łaszakiewiczówna Anna
  18. Marcinkiewicz Wincenty, ok. 63 lat
  19. Marcinkiewiczowa N. (sparaliżowana, spaliła się)
  20. Molis Stanisław, ok. 30 lat
  21. Molisowa N., ok. 30 lat
  22. Molisówna N., ok. 1,5 roku
  23. Pilżys Kazimierz
  24. Pilżysowa N.
  25. Pilżysówna Gienia
  26. Pilżysówna Teresa
  27. Parwicka Urszula, ok. 50 lat
  28. Parwicki Józef, lat 25
  29. Rouba Michał
  30. Tubin Iwaśka (?), ok. 45 lat
  31. Tubin Jan, ok. 30 lat
  32. Tubinówna Marysia, ok. 4 lat
  33. Wojsznis Ignacy, ok. 35 lat
  34. Wojtkiewicz Zofia, ok. 40 lat
  35. Woronisowa Anna, 40 lat
  36. Woronis Marian, 15 lat
  37. Woronisówna Walentyna, 20 lat
  38. Ściepura N. (krawiec z miejscowości Mikonty)

Zobacz też:

Przypisy

1 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy (Kaniukai), „Biuletyn Historii Pogranicza”, nr 4, Białystok 2003, s. 34.
2 Instytut Pamięci Narodowej, Informacja o śledztwie dotyczącym zbrodni popełnionej w Koniuchach, [w:] serwis Instytutu Pamięci Narodowej, [dostęp: 28 października 2012], <http://ipn.gov.pl/wydzial-prasowy/komunikaty/informacja-o-sledztwie-dotyczacym-zbrodni-popelnionej-w-koniuchach.>.
3 E. Burel, Koniuchy – zamordowana wioska, „Nowa Myśl Polska”, 08 lutego 2004 [dostępny w wersji elektronicznej: „Nasza Witryna”, dostęp: 28 października 2012, <http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_1036.html.
4 R. Margolis, Wspomnienia wileńskie, Warszawa 2005, s. 195.
5 Y. Melman, Nazi hunter: Lithuania hunts ex-partisans, lets war criminals roam free, „Haaretz”, 07 sierpnia 2008, [dostęp: 28 października 2012], <http://www.haaretz.com/print-edition/features/nazi-hunter-lithuania-hunts-ex-partisans-lets-war-criminals-roam-free-1.251272>.
6 P. Gontarczyk, Tragedia Koniuchów, „Nowe Państwo. Niezależna Gazeta Polska”, 03 marca 2006, [dostęp: 28 października 2012], <http://www.panstwo.net/579-tragedia-koniuchow>.
7 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 34.
8 Y. Melman, Nazi hunter…
9 Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest 1939–1944, [w:] Documents on the Holocaust: Selected Sources on the Destruction of the Jews of Germany and Austria, Poland, and the Soviet Union (Eighth Edition), wyd. Yitzhak Arad, Yisrael Gutman, Abraham Margaliot, Jerusalem 1999, s. 467.
10 Terenowe sprawozdanie sytuacyjne za luty 1944, sporządzone 29 lutego 1944 roku przez polską konspirację na Wileńszczyźnie, [w:] Jan Banbor, Tło wydarzeń w Koniuchach w polskich i niemieckich sprawozdaniach sytuacyjnych, „Biuletyn Historii Pogranicza”, nr 4, Białystok 2003, s. 92.
11 S. Truszkowski, Partyzanckie wspomnienia, Warszawa 1968, s. 133.
12 R. Kiersnowski, Tam i wtedy. W Podweryszkach, w Wilnie i w puszczy 1939–1945, Warszawa 1996, s. 95–96.
13 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 43.
14 Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej opracowany na podstawie wyników pierwszego powszechnego spisu ludności z dn. 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych, t. 7, cz. 1, Województwo nowogródzkie, Warszawa 1923, s. 12.
15 Patrz Załącznik nr 1: Lista ofiar masakry w Koniuchach dokonanej 29 stycznia 1944 r. przez sowieckich partyzantów.
16 I. Tumavičiūtė, A Boy from the Warsaw Ghetto and the Lithuanian „Požiūris” (Attitude), „Lietuvos Aidas”, 29 stycznia 2008, t. 24, s. 8, [dostępny w wersji elektronicznej: Jewish Currents, dostęp: 20 listopada 2012, <http://www.jewishcurrents.org/resources/boy.htm>].
17 Instytut Pamięci Narodowej, Informacja o śledztwie…
18 P. Gontarczyk, Tragedia Koniuchów…
19 S. Truszkowski, Partyzanckie wspomnienia, Warszawa 1968, s. 133-134.
20 R. Zizas, Antynazistowski ruch oporu na Wileńszczyźnie w latach 1941–1944, [w:] Stosunki etniczne podczas wojny i okupacji: Białystok i Wilno 1939–1941–1944/45, red. E. Dmitrów, J. Tauber, Białystok 2011, s. 194.
21 L. Tomaszewski, Wileńszczyzna lat wojny i okupacji 1939–1945, Warszawa 2010, s. 399–401.
22 Z. Boradyn, Niemen – rzeka niezgody: polsko-sowiecka walka partyzancka na Nowogródczyźnie 1943–1944, Warszawa 1999, s. 178–185.
23 Y. Arad, Ghetto in flames: the struggle and destruction of the Jews in Vilna in the Holocaust, New York 1982, passim.
24 M. Wierzbicki, Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim: stosunki polsko-żydowskie na ziemiach północno-wschodnich II RP pod okupacją sowiecką 1939–1941, Warszawa 2007, s. 211.
25 Y. Arad, Ghetto in flames…, passim.
26 R. Margolis, Wspomnienia wileńskie…, passim.
27 Y. Arad, Ghetto in flames…, passim.
28 Ch. Jelin, D. Gelpern, Partizaner fun Kaunaser Geto, Moskwa 1948, passim [tłumaczenie na język angielski dostępne w wersji elektronicznej: Jewish Gen, dostęp: 28 października 2012, <http://www.jewishgen.org/yizkor/kaunas/Kaunas.html#TOC>].
29 R. Zizas, Antynazistowski ruch oporu na Wileńszczyźnie…, s. 194.
30 Tenże, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 36.
31 S. Truszkowski, Partyzanckie wspomnienia…, s. 134.
32 R. Margolis, Wspomnienia wileńskie…, s. 194–195.
33 P. Gontarczyk, Tragedia Koniuchów…
34 R. Zizas, Antynazistowski ruch oporu na Wileńszczyźnie…, s. 185–186.
35 Terenowe sprawozdanie sytuacyjne za luty 1944…, s. 92.
36 R. Kiersnowski, Tam i wtedy. W Podweryszkach, w Wilnie i w puszczy 1939–1945, Warszawa 1996, s. 90.
37 Cz. Malewski, Masakra w Koniuchach (II), „Nasza Gazeta”, Wilno, nr 12, 29 marca – 4 kwietnia 2001 [dostępny w wersji elektronicznej: „Nasza Witryna”, dostęp: 28 października 2012, <http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_26.html.
38 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 53.
39 Tamże, s. 38.
40 P. Gontarczyk, Tragedia Koniuchów…
41 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 40–41.
42 J. Banbor, Tło wydarzeń w Koniuchach…, s. 83.
43 S. Truszkowski, Partyzanckie wspomnienia…, s. 133.
44 Ch. Lazar, Destruction and Resistance, New York 1985, s. 174.
45 Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest…, s. 463–471.
46 I. Kowalski, A Secret Press in Nazi Europe. The Story of a Jewish United Partisan Organization, New York 1969, s. 333; Ch. Lazar, Destruction and Resistance…, s. 174.
47 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 44.
48 P. Gontarczyk, Tragedia Koniuchów…
49 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 45.
50 R. Cohen, The Avengers: A Jewish War Story, New York 2000, s. 142–143.
51 Terenowe sprawozdanie sytuacyjne za luty 1944…, s. 92.
52 R. Cohen, The Avengers…, s. 142–143.
53 I. Kowalski, A Secret Press in Nazi Europe…, s. 333–334; Ch. Jelin, D. Gelpern, Partizaner fun Kaunaser Geto…, s. 176.
54 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 42–44.
55 Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest…, s. 467.
56 Jakub Prener (1914–1999), urodził się w Wilnie. Należał do młodzieżowej syjonistycznej organizacji Beitar. Wstąpił do FPO i wraz z innymi bojownikami tej organizacji opuścił wileńskie getto we wrześniu 1943 roku, udając się do Puszczy Rudnickiej. Był członkiem oddziału „Za zwycięstwo”. Patrz: Yakov Prener, [w:] Organization of Partisans Underground and Ghetto Fighters, [dostęp: 05 listopada 2012], <http://eng.thepartisan.org/document/68521,0,4008.aspx>.
57 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 46, 49.
58 Ch. Jelin, D. Gelpern, Partizaner fun Kaunaser Geto…, s. 176.
59 P. Gontarczyk, Tragedia Koniuchów…
60 Ch. Lazar, Destruction and Resistance…, s. 175
61 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 42–43.
62 Terenowe sprawozdanie sytuacyjne za luty 1944…, s. 92.
63 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 43.
64 Terenowe sprawozdanie sytuacyjne za luty 1944…, s. 92.
65 Instytut Pamięci Narodowej, Informacja o śledztwie dotyczącym zbrodni popełnionej w Koniuchach….
66 Cz. Malewski, Masakra w Koniuchach (II); Załącznik nr 1: Lista ofiar masakry w Koniuchach dokonanej 29 stycznia 1944 r. przez sowieckich partyzantów.
67 I. Kowalski, A Secret Press in Nazi Europe…, s. 334.
68 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 43.
69 P. Gontarczyk, Tragedia Koniuchów.
70 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 42, 54.
71 Tamże, s. 45.
72 Ch. Lazar, Destruction and Resistance, s. 175.
73 Z. Boradyn, Niemen – rzeka niezgody…, passim.
74 R. Kiersnowski, Tam i wtedy…, s. 95–96.
75 R. Zizas, Pacyfikacja wsi Koniuchy…, s. 55.
76 R. Cohen, The Avengers…, s. 143.
77 S. Truszkowski, Partyzanckie wspomnienia…, s. 140-141.
78 Z. Boradyn, Niemen – rzeka niezgody…, s. 224.

Bibliografia

Źródła

Dokumenty
  • Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest 1939-1944, [w:] Documents on the Holocaust: Selected Sources on the Destruction of the Jews of Germany and Austria, Poland, and the Soviet Union (Eighth Edition), wyd. Yitzhak Arad, Yisrael Gutman , Abraham Margaliot, Yad Vashem, Jerusalem 1999, s. 463-471
  • Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej opracowany na podstawie wyników pierwszego powszechnego spisu ludności z dn. 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych, t. 7, cz. 1, Województwo nowogródzkie, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 1923
  • Terenowe sprawozdanie sytuacyjne za luty 1944, sporządzone 29 lutego 1944 r. przez polską konspirację na Wileńszczyźnie, [w:] Jan Banbor, Tło wydarzeń w Koniuchach w polskich i niemieckich sprawozdaniach sytuacyjnych, „Biuletyn Historii Pogranicza”, nr 4, Białystok 2003, s. 82–97.
Wspomnienia partyzantów
  • Jelin Chaim, Gelpern Dimitrij, Partizaner fun Kaunaser Geto, Emes, Moskwa 1948 [tłumaczenie na język angielski dostępne w wersji elektronicznej: Jewish Gen, dostęp: 28 października 2012, <http://www.jewishgen.org/yizkor/kaunas/Kaunas.html#TOC>].
  • Kiersnowski Ryszard, Tam i wtedy. W Podweryszkach, w Wilnie i w puszczy 1939–1945, Editions Spotkania, Warszawa 1996.
  • Kowalski Isaac, A Secret Press in Nazi Europe. The Story of a Jewish United Partisan Organization, Central Guide, New York 1969.
  • Lazar Chaim, Destruction and Resistance, Shengold, New York 1985.
  • Margolis Rachela, Wspomnienia wileńskie, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2005.
  • Truszkowski Stanisław, Partyzanckie wspomnienia, Pax, Warszawa 1968.

Opracowania

Monografie i artykuły naukowe
  • Arad Yitzhak, Ghetto in flames: the struggle and destruction of the Jews in Vilna in the Holocaust, Holocaust Library, New York 1982
  • Boradyn Zygmunt, Niemen – rzeka niezgody: polsko-sowiecka walka partyzancka na Nowogródczyźnie 1943–1944, Rytm, Warszawa 1999.
  • Cohen Rich, The Avengers: A Jewish War Story, Knopf, New York 2000.
  • Tomaszewski Longin, Wileńszczyzna lat wojny i okupacji 1939–1945, Rytm, Warszawa 2010.
  • Wierzbicki Marek, Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim: stosunki polsko-żydowskie na ziemiach północno-wschodnich II RP pod okupacją sowiecką 1939–1941, Fronda, Warszawa 2007.
  • Zizas Rimantas, Antynazistowski ruch oporu na Wileńszczyźnie w latach 1941–1944, [w:]Stosunki etniczne podczas wojny i okupacji: Białystok i Wilno 1939–1941–1944/45, red. Edmund Dmitrów, Joachim Tauber, Wyd. Uniwersytetu w Białymstoku, Białystok 2011, s. 179–216.
  • Zizas Rimantas, Pacyfikacja wsi Koniuchy (Kaniukai), „Biuletyn Historii Pogranicza”, nr 4, Białystok 2003, s. 33–57.
Artykuły prasowe
Inne
Redakcja: Roman Sidorski

Absolwentka Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, należy do Koła Naukowego Historyków Wojskowości UW. Pasjonuje się historią Litwy; pracę magisterską napisała na temat zmian w przestrzeni publicznej Wilna w XX wieku. Od 2009 r. bada dzieje ruchów partyzanckich na Litwie w czasie II wojny światowej. Na co dzień zajmuje się edukacją, prowadząc warsztaty i spacery historyczne dla młodzieży i studentów.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org