sobota, 22 lutego 2014

Fryderyk II Hohenstauf i dezintegracja idei krucjaty

Michał Kozłowski
 Fryderyk II udowodnił, że Jerozolimę można zdobyć nie tylko mieczem. Czy jednak jego zwycięstwo okazało się lepsze? I czy w ogóle można je nazwać zwycięstwem?


Niezwykły przebieg miała wyprawa zamorska króla Niemiec, Sycylii oraz cesarza rzymskiego – Fryderyka II Hohenstaufa (1212-1250). Trwała ona od 28 czerwca 1228 do 10 czerwca 1229 i nie zostało uznane przez papiestwo jako VI krucjata – zrobiła to dopiero współczesna historiografia. Fryderyk wyruszył na wyprawę wyklęty i nie zapisał się podczas pobytu w Palestynie aktami waleczności.

Portret władcy

Pomnik Fryderyk II w Neapolu (fot. Neapolis 93, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).Fryderyk II został wprowadzony w 1212 roku na tron niemiecki z inicjatywy papiestwa. Podjął szybko uniwersalistyczne tradycje Hohenstaufów. Był obdarzony wielkimi zdolnościami, wychowany w środowisku sycylijskim: mieszanym narodowościowo i religijnie, przesiąkniętym tradycjami różnych kultur. Pod względem religijnym był indyferentny. Przez wrogów był oskarżany o ateizm, trzeźwo oceniał rolę polityczną kurii rzymskiej: widział w niej śmiertelnego wroga cesarskiego uniwersalizmu, rozumiał jednak jej potęgę i za wszelką cenę unikał otwartej walki.
Prowadził z nią jednak wojnę podjazdową, dążąc do poderwania autorytetu moralnego Stolicy Apostolskiej. W tym celu umiejętnie posługiwał się propagandą oraz upowszechniał informacje o niezgodnych z etyką chrześcijańską dyplomatycznych chwytach papiestwa.
W przeciwieństwie do swoich przodków nie uznawał Niemiec za podstawę swej polityki. Podczas gdy jego syn Henryk VII pozostał w Niemczech jako namiestnik ojca, Fryderyk II po koronacji cesarskiej w Rzymie w 1220 podążył na Sycylię i rozpoczął jej przebudowę w nowoczesną scentralizowaną monarchię.

Hohenstauf szykuje krucjatę

W 1229 roku Fryderyk postanowił wypełnić swój ślub krucjatowy, który złożył przed koronacją cesarską. Uczynił to na własnych warunkach, we własnym interesie i bez współdziałania papiestwa. Kiedy cesarz przybył na Wschód nie mogło być wątpliwości, że o przebiegu krucjaty decyduje wyłącznie on sam. Od 1221 roku sytuacja Fryderyka poprawiła się znacząco. W 1225 roku ożenił się z Jolantą, córką Jana z Brienne i Marii z Monferratu, dzięki czemu uzyskał dokładnie taki sam tytuł do tronu jerozolimskiego, jak sam Jan. Chociaż w kontrakcie małżeńskim uzgodniono, że Jan z Brienne pozostanie królem jerozolimskim do końca życia, zaraz po zakończeniu uroczystości zaślubin dokonanych per procura Fryderyk sam ogłosił się królem Jerozolimy i dokonał koronacji. Domagał się również hołdu od baronów królestwa, którzy przywieźli mu żonę na Sycylię. W tej sytuacji spełnienie ślubu krucjatowego umożliwiłoby mu równocześnie objęcie w posiadanie jego odległych posiadłości. Dodanie Jerozolimy, symbolicznego centrum chrześcijaństwa, do godności cesarskiej, musiałoby zmienić charakter sprawowanej przezeń władzy, łącząc element duchowy i świecki. Jednak małżeństwo to musiał przede wszystkim zaaprobować papież. Jolanta (panowała jako Izabela II w latach 1212-1228) była bowiem poprzez swoich przodków, markizów Monferratu, spokrewniona z Fryderykiem. Konieczne było uzyskanie papieskiej dyspensy. Papież uznał, że przyszłość Królestwa Jerozolimskiego wymaga poświęcenia interesów Jana z Bienne (1210-1212). Trzeba pamiętać, że król Jan poniósł też konsekwencje czynów swoich przodków. W 1198 roku jego ojciec Walter walczył o wprowadzenie na tron sycylijski konkurenta Fryderyka II Tankreda z Lecce (1189-1194), ostatniego z normańskiego rodu Hauteville. Teraz Jan z Bienne został pozbawiony wszystkiego oprócz tytułu króla jerozolimskiego.

W ciągu dekady następującej po piątej krucjacie (1217-1221) sytuacja na Bliskim Wschodzie radykalnie się zmieniła. Al-Kamil (1218-1238) w Egipcie i Al-Muazzam (1218-1227) w Damaszku byli ze sobą skłóceni. W 1216 roku sułtan Egiptu zabiegał o przychylność Fryderyka II celem wywarcia nacisku na swego brata. Al-Kamil niewątpliwie wiedział, że władca Sycylii planuje wyprawę krzyżową i chciał, aby skierowała się przeciw Al-Muazzamowi w Syrii. Najlepsze szanse powodzenia krucjaty zapewniało przecież skłócenie Ajjubidów. Rywalizacja miedzy synami Al-Adila (1200-1218), młodszego brata Saladyna (1171-1193) była najbardziej zachęcającym okresem dla przeprowadzenia wyprawy.

Cesarz wyrusza na krucjatę

Fryderyk po raz pierwszy wsiadł na statek, aby płynąć na krucjatę we wrześniu 1227 roku. Natychmiast jednak zachorował i zszedł na ląd, aby odzyskać zdrowie. Grzegorz IX (1227-1241) był wściekły z powodu dalszej zwłoki i ekskomunikował cesarza za złamanie umowy z 1225 roku, która przewidywała krucjatę. Kiedy Hohenstauf został obłożony klątwą, papież nie miał innego wyjścia, jak tylko zażądać pojednania z Kościołem przed ponownym ruszeniem na wyprawę.
Śmierć królowej Jolanty (domena publiczna).Dalsza zwłoka z wyruszeniem na krucjatę nie leżała też w interesie Fryderyka II. W kwietniu 1228 roku jego prawomocny tytuł do tronu wygasł wraz ze śmiercią żony Jolanty (2 maja 1228) . Teraz Fryderyk był jedynie regentem w zastępstwie syna Konrada. W czerwcu 1228 roku wyprawa ostatecznie ruszyła. Fryderyk II początkowo skierował się drogą morską na Cypr, który od 1195 roku był formalnie lennem cesarskim pod rządami dynastii Lusignanów. Cesarz pogubił się w rywalizacji między konkurującymi ze sobą rodami arystokratycznymi na Cyprze, reprezentowanymi z jednej strony przez Ibelinów, z drugiej zaś przez Amalryka Barlais i jego sojuszników. W Ziemi Świętej Fryderyk II stanął z kolei w obliczu nacisków baronów i zakonów rycerskich. Templariusze i joannici zwrócili się z całą mocą przeciwko cesarzowi. Podobnie postąpiło duchowieństwo katolickie, przede wszystkim Gerald z Valence, patriarcha Jerozolimy (1225‒1239), będący duszą oporu wobec cesarza. Nastroje ludu oddawał poeta Freidank: Już grzechem wzięcie krzyża obwołali, Grzechem wyzwolenie grobu świętego nazwali; I klątwą chce się tego zabronić. Jakże tu teraz duszę odnowić?
Fryderyk miał jedynie mieć nadzieję, że wyegzekwuje od sułtana Al-Kamila wszystko to, co ten obiecywał w zamian za pomoc w walce z Al-Muazzamem. Skoro teraz już nie było z kim walczyć, Al-Kamil nie miał powodu wywiązywać się z obietnic. Cesarskie wojska nie były zbyt liczne, na rycerstwie cypryjskim uczestniczącym w wyprawie cesarz nie mógł polegać, z morskich potęg jedynie Genua i Piza sprzyjały wyprawie Fryderyka. Jego przybycie do Palestyny, zamiast zmobilizować zbrojnych pielgrzymów, miało odwrotny skutek. Muzułmanie, pomimo słabości tej wyprawy, od razu zaczęli pertraktacje. Fakt, że Fryderykowi udało się skłonić sułtana do zwrócenia czegokolwiek w sytuacji, kiedy nie dysponował żadnym środkiem nacisku, był swojego rodzaju majstersztykiem dyplomatycznym. Al-Kamil chciał uwolnić się od zagrożenia na tyłach ze strony swoich krewniaków w Syrii. Ponowił więc ofertę z roku 1219 i zaproponował cesarzowi zwrot zdobyczy Saladyna. Śmierć Al‒Muazzama (12 listopada 1227) uwolniła władcę Egiptu od niebezpieczeństwa wojny na dwóch frontach, jednak krucjaty nie można było już zatrzymać. Natychmiast po swym przybyciu Fryderyk II rozpoczął pertraktacje z sułtanem Egiptu, które ten jednak przeciągał, by wykorzystać trudną sytuację, w jakiej znalazł się Fryderyk w następstwie oporu ze strony duchowieństwa. Operacje wojskowe podejmowane przez Fryderyka były pozbawione znaczenia i służyły jedynie okazjonalnemu wzmocnieniu nacisków podczas rokowań. Cesarz nie wywarł na muzułmanach dobrego wrażenia, imponowało im jednak jego żywe zainteresowanie nauką arabską.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie

Tymczasem w układzie zawartym pod koniec 1228 roku w Tali Al-Udżul dokonano nowego podziału posiadłości Ajjubidów na Bliskim Wschodzie. Syria wraz Damaszkiem miała przypaść Al-Aszrafowi (1229-1237), Palestyna natomiast Al‒Kamilowi z Egiptu. W ten sposób układ wzmacniał pozycję Egiptu kosztem ajjubidzkich niezależnych państewek (Damaszek, Aleppo, Homs, Hamah, Baalbek). Jego wykonanie jednak trzeba było dopiero przeforsować z bronią w ręku wbrew An-Nasirowi Dawudowi (1227-1229), synowi Al‒Muazzama. Aby przygotować się do walk, które wybuchły bezpośrednio po zawarciu układu, Al-Kamil podpisał szybko z cesarzem traktat pokojowy. Miało to miejsce 18 lutego 1229 roku w Jafie. Miał obowiązywać 10 lat, 5 miesięcy i 40 dni. Jerozolima, której fortyfikacje Al-Muazzam zburzył już w 1219 roku, znów przeszła w ręce Franków, podobnie jak kilka miejscowości pomiędzy nią a wybrzeżem. Z całą pewnością były to Lydda i Betlejem, być może także Nazaret, dominium Toronu i nadmorski Sydon.
Fryderyk II i Al-Kamil (domena publiczna).Układ dawał zatem Frankom stolicę i zapewniał poważne zyski terytorialne. Poza tym zachowane miało być istniejące status quo, co dotyczyło zwłaszcza potężnych zamków znajdujących się w posiadaniu zakonów rycerskich. W obrębie Jerozolimy w rękach islamskich pozostał jednak plac świątynny z obu sanktuariami muzułmańskimi: Kopułą na Skale oraz meczetem Al-Aksa. Muzułmanie mogli tam zachować swą własną administrację. Nie jest pewne, czy układ zezwalał na odbudowę murów Jerozolimy, czy też nie, istnieją jednak poszlaki, że Al-Kamil oddanie miasta traktował jedynie jako tymczasowe i dlatego nie zgodziłby się raczej na wzniesienie nowych umocnień. Postawa cesarza w tej materii jest niejasna. Faktem jest jednak, że Jerozolima pozostała nieumocniona do czasu, gdy ponownie utracono ją na rzecz muzułmanów w roku 1244. Znaczenie tego traktatu polegało na tym, że Fryderyk II jednym pociągnięciem pióra osiągnął z dawna upragniony cel, którego nie udało się zrealizować środkami militarnymi od 1187 roku. Al-Kamil mógł zaś teraz zająć się ustanawianiem nowych porządków w swoim państwie.

Koniec czy początek problemów?

Wydawało się, że cesarz niebywale zyskał w opinii świata i na pewności siebie, zniweczone zaś zostały wysiłki Kościoła w jego walce z Fryderykiem. Stolica Apostolska była jednak traktatem oburzona, podobnie zbulwersowani byli też muzułmanie. Zarówno papież i łaciński patriarcha Jerozolimy (do tej pory rezydujący w Akce) potępili układ. Dla tego drugiego, fanatycznego wroga wyznawców islamu, kamieniem obrazy była enklawa muzułmańska w świętym mieście oraz brak w traktacie najmniejszej nawet wzmianki o prawach jego Kościoła. Okolice Jerozolimy pozostały w posiadaniu muzułmanów, odzyskane terytoria nie były jednak małe. Poza Jerozolimą, Betlejem i wąskim korytarzem łączącym te miasta z wybrzeżem morskim cesarz odzyskał także Nazaret i część Galilei, Toron oraz najbliższe okolice Sydonu. Oznaczało to, że część najproduktywniejszych i najgęściej zaludnionych regionów dawnego królestwa znalazła się z powrotem w rękach Franków. Odzyskanie Sydonu, który przed 1228 rokiem był podzielony, miało kluczowe znaczenie zarówno ze względów handlowych jak i strategicznych. Swój sukces Fryderyk zawdzięczał upartemu zgłaszaniu żądań i demonstracjom pozorów siły, jak marsz wzdłuż wybrzeża na południe z niewielkimi oddziałami wojska.
Państwa krzyżowców na Bliskim Wschodzie po traktacie w Jaffie w 1229 r. (źr. Muir's Historical Atlas, 1911, domena publiczna).Fryderyk na próżno starał się pozyskać poparcie patriarchy Geralda dla układu. Duchowny uważał się jednak jedyną stroną, która była uprawniona do zawarcia układu z muzułmanami. Jego zawarcie przez cesarza uważał za uszczerbek dla Kościoła. W liście do papieża wyliczał „poszkodowanych” układem – szpitalników, kanoników św. Grobu oraz oczywiście siebie. Dodatkowo podjął jeszcze jedną próbę uniemożliwienia cesarzowi uroczystego wjazdu do Jerozolimy, wysyłając arcybiskupa Cezarei do Jerozolimy, by ów nałożył na miasto najsurowszą karą kościelną - interdykt, czyli zakaz odprawiania jakichkolwiek nabożeństw. Arcybiskup przybył 19 marca, ale wówczas było już za późno – 17 marca cesarz wjechał do miasta i odwiedził także islamską enklawę.
O jego bardzo wzmocnionym teraz poczuciu pewności siebie świadczy przekraczający już wszelkie granice zamiar wydania rozkazu, by w kościele Grobu Świętego odprawiono dla niego, człowieka, na którym ciążyła klątwa kościelna, mszę. Wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego, Hermann von Salza, z trudem odwiódł go od tego, czym bez wątpienia dowiódł swej rozwagi. Ponieważ patriarcha był nieobecny, 18 marca 1229 roku cesarz sam koronował się w kościele Groby Świętego na króla Jerozolimy. Nawiasem mówiąc, Gerold z Valence zapewne odmówiłby, mając zresztą ku temu dobre powody natury prawnej. Koronacja kościelna byłaby cesarzowi bardzo na rękę, w istniejącym stanie rzeczy pozostawała ona jednak na razie nieosiągalna. Fryderyk nie mógł opuścić Jerozolimy, nie dopełniwszy tego aktu w jego sakralnej postaci, a złe wiadomości z Italii czyniły pożądanym jego rychły wyjazd. Także jego dynastyczne roszczenia do korony jerozolimskiej wymagały mocniejszego zabezpieczenia, gdyż jeszcze przed jego wyruszeniem z Italii jego żona, wydawszy na świat Konrada IV (1250-1254), zmarła. Zgodnie z prawem jerozolimskim Fryderyk, choć nadal nazywał siebie królem, był władcą jedynie jako opiekun swego syna.
Z dnia koronacji pochodzi ważny manifest cesarza do narodów Ziemi, po raz pierwszy zredagowany z owym przemożnym patosem, charakteryzującym język kancelarii późnych Staufów. Cesarz pozwolił się w nim wynieść na ponadziemskie wyżyny i znalazł się gdzieś między sferą boską a ludzką, w bliskości Boga równej tej, w jakiej przebywali aniołowie. Tego, co uczynił, dokonał bowiem poprzez niego właśnie Bóg. Włączono go przy tym w tradycję królestwa Dawidowego. W wyobrażeniach średniowiecza Dawid był królem, prorokiem i prefiguracją Chrystusa, do którego bywał niekiedy przyrównywany. I tak oto – pisał cesarz – czciciele prawdziwej wiary winni pojąć i winni rozgłaszać szeroko po całym kręgu Ziemi, że ten, który błogosławiony jest po wsze czasy, nawiedził nas i przyniósł wybawienie swemu ludowi i wzbudził dla nas róg zbawienia w domu Dawida, sługi swego. Koronacja Fryderyka, która przecież nie była prawdziwą koronacją dokonaną przez duchownego, była jedynie ceremonią nie różniącą się od innych obchodów odbywających się w wielkie święta. Miała na celu propagowanie jego osiągnięć.

Efekty krucjaty

Dlaczego wobec tego w 1229 roku wszyscy: miejscowi baronowie, zakony rycerskie, Kościół na Wschodzie i papiestwo - byli tak niezadowoleni z wyzwolenia Jerozolimy? Wzięcie krzyża oznaczało przecież pokutę zapewniającą ogromne łaski duchowe. Ale gdzie można się dopatrzyć praktyk pokutnych w dyplomacji Fryderyka, gdzie poświęcenie i heroizm? W desperackim dążeniu do ukazania jakichś wyników swojej wyprawy Fryderyk II posunął się w swoich zabiegach dyplomatycznych do narażenia na szwank godności swojej i samego Świętego Miasta. Wszystko, czego pragnął, co wyłudził od Al-Kamila, ograniczało się do odzyskania niemożliwego do obrony pustego miasta na wzgórzach, pozbawionego jakiejkolwiek wartości strategicznej, które przypadkiem było miejscem narodzin chrześcijaństwa. Miasto bez odzyskania okolicznych terytoriów nie miało dla Franków strategicznego znaczenia. Niezależnie od stroju, jaki przywdział w 1229 roku do odbycia tryumfalnego wjazdu do Jerozolimy, z koroną na głowie, cała ceremonia wypadła tandetnie i patetycznie. Egipcjanie stracili bardzo niewiele. Wzgórze Świątynne wraz z Templum Domini zatrzymali Ajjubidzi, ponieważ oczywiście nie mogli zrezygnować z meczetów al-Aksa i Kopuły na Skale. Nie było zgody co do tego, czy warunki traktatu pozwalają Fryderykowi na odbudowę murów miasta, ale nawet ufortyfikowana Jerozolima byłaby bardzo trudna do obrony bez zaplecza w postaci większego terytorium, w szczególności zaś bez transjordańskich zamków. Muzułmanie uważali, że wraz z upływem dziesięcioletniego okresu zawieszenia broni z łatwością odzyskają Święte Miasto.
Kościół Grobu Świętego (fot. Berthold Werner, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)
Miejscowi baronowie i zakony rycerskie byli naturalnie rozczarowani, że Fryderyk nie chciał wymóc na Egipcjanach nic ponad zwrot miasta, które miało dla nich od dawna tylko symboliczne znaczenie. Ich podejrzliwość wzbudzały także jego zamiary faktycznego podporządkowania sobie Cypru. Feudałowie zrozumieli, że cesarz nie zamierza poszerzać granic Królestwa Jerozolimskiego, uważali, iż jest zainteresowany jego koroną tylko w celu umacniania swojej władzy na Zachodzie. Nawet ziemie wokół Nazaretu w Galilei, odzyskane dzięki traktatowi, nie zostały zwrócone dawnym właścicielom, lecz oddane Krzyżakom – sojusznikom cesarza. Obsadzanie w poszczególnych twierdzach załóg sprzyjających cesarzowi nie spotkało się z entuzjazmem baronów w Ziemi Świętej. Fryderyk mógł się spodziewać, że przynajmniej patriarcha Jerozolimy Gerold będzie zadowolony ze zwrotu swego kościoła, jednak dostojnik ten zręcznie unikał kontaktów z cesarzem, stosując się do polityki papieża. Samowolna koronacja cesarza przekreśliła nikłe nadzieje na układ z głową kościoła katolickiego w Palestynie. Jerozolima była dodatkowo obłożona interdyktem uzasadnionym zbezczeszczeniem miasta obecnością ekskomunikowanego cesarza. W Kościele żywiono głęboką pogardę dla metod działania Fryderyka. W świetle relacji arabskiego kronikarza Ibn Wasila o przyjaznym zachowaniu Fryderyka wobec muzułmanów w Jerozolimie, nie może dziwić, że nie zyskał on zaufania hierarchów Kościoła katolickiego w Ziemi Świętej.

Smutny koniec

Dalszy przebieg krucjaty był równie niesławny. Fryderyk II musiał ustąpić przed Wysoką Radą Królestwa, kiedy w odpowiedzi na pozbawienie włości Alicji z Armenii frakcja Ibelinów zagroziła cesarzowi wypowiedzeniem podległości wasalnej. Kiedy wyjeżdżał z Akki w maju 1229 roku wybuchły zamieszki, w czasie których cesarz został obrzucony na rynku wnętrznościami zwierząt. Mianowanie bajlifami dwóch miejscowych baronów, Garniera Niemca i Baliana z Sydonu, świadczyło o tym, jak nisko upadł autorytet cesarza w porównaniu z tym, jakim się cieszył przed wyprawą wśród miejscowych krzyżowców. Jego ingerencja w miejscowe sprawy była niepożądana.
Dyplomatyczny sukces był niewątpliwie orężem dla dalszej batalii władcy przeciw papiestwu. Następstwem krucjaty Fryderyka była dekada wojny domowej między tymi, którzy uznawali pretensje cesarza do panowania w Królestwie Jerozolimy przez namiestników a tymi, którzy je kwestionowali. Jego zachowanie w latach 1227-1229 było politycznie naiwne i niezręczne. Fryderyk nigdy nie miał zamiaru panować osobiście na Wschodzie i jak się wydaje, celowo zacierał różnicę między swoją władzą regenta Królestwa Jerozolimy a zwierzchnością suzerena na Cyprze. Krucjata Fryderyka II miała dla Ziemi Świętej bardzo poważne następstwa, albowiem cesarz zamierzał włączyć Królestwo Jerozolimskie oraz wyspę Cypr na stałe do swojego staufijskiego imperium. Fryderyk II nie docenił jednak uporu baronów w Ziemi Świętej. Zakony rycerskie nie poparły jego polityki za wyjątkiem Krzyżaków. Ich wielki mistrz Herman von Salza był łącznikiem między cesarzem i papieżem. Kuria rzymska w 1239 roku po raz drugi obłożyła cesarza ekskomuniką, związało to jego siły w Italii aż do śmierci w 1250 roku. Ponowne przejęcie Jerozolimy w 1244 roku przez muzułmanów nie było dla niego zaskoczeniem. Swoich planów wobec Ziemi Świętej nie był już w stanie realizować z konieczną energią, zaś jego potomkom pozostał jedynie tytuł królów jerozolimskich.

Bibliografia:

  • Źródła
    • Fryderyk II Hohenstauf o układzie z sułtanem Al-Malikiem Al-Kamilem [w:] Hauziński Jerzy, Kraje i kultury śródziemnomorskie, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1990, s. 259-260.
  • Opracowania
    • Balard Michel, Wyprawy krzyżowe i łaciński Wschód XI-XIV w., przeł. Maciej Witkowski, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2005.
    • Balard Michel, Łaciński Wschód XI-XV wiek, przeł. Waldemar Ceran, Wydawnictwo WAM, Kraków 2010.
    • Hauziński Jerzy, Fryderyk II Hohenstauf, „cesarz wypełnienia”, w wizji historiograficznej Ernsta Kantorowicza [w:] Ernst Kantorowicz (1895-1963). Soziales Milieu und wissentschaftliche Relevanz. Vortrége des Symposiums am Institut fţr Geschichte der Adam-Mickiewicz-Universitét, Poznań 23-24 November 1995, hrsg. von Jerzy Strzelczyk, IH UAM, Poznań 1996, s. 129-142 .
    • Hauziński Jerzy, Imperator „końca świata”. Fryderyk II Hohenstauf (1194-1250), Marpress, Gdańsk 2000.
    • Hauziński Jerzy, Polityka orientalna Fryderyka II Hohenstaufa, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1978.
    • Hauziński Jerzy, W kręgu uniwersalizmu średniowiecznego „Sacrum Imperium Romanum”. Apogeum i załamanie niemieckiej polityki imperialnej w pierwszej połowie XIII wieku, WSP, Słupsk 1988.
    • Holt Peter Malcolm, Bliski Wschód od wypraw krzyżowych do 1517 roku, przeł. Barbara Czarska, PIW, Warszawa 1993.
    • Jotischky Andrew, Wyprawy krzyżowe i państwa krzyżowców, przeł. Eugeniusz Możejko, Książka i Wiedza, Warszawa 2007.
    • Kantorowicz Ernst, Frederick the Second, 1194–1250, trans. E. O. Lorimer, Frederick Ungar Publishing Co., New York 1957.
    • Madden Thomas F., Historia wypraw krzyżowych. Nowe ujęcie, przeł. Aleksandra Czwojdrak, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008.
    • Mayer Hans Eberhard, Historia wypraw krzyżowych, przeł. Tadeusz Zatorski, Wydawnictwo WAM, Kraków 2008.
    • Riley-Smith Jonathan, Krucjaty. Historia, przeł. Janusz Ruszkowski, Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze, Poznań 2008.
    • Weinfurter Stefan, Niemcy w średniowieczu 500-1500, przeł. Agnieszka Gadzała, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010.
    • Wies Ernst W., Cesarz Fryderyk II. Mesjasz czy antychryst?, przeł. Jacek Antkowiak, PIW, Warszawa 2002.

Redakcja: Przemysław Mrówka


Historyk bez afiliacji, mediewista. Zajmuje się historią Bizancjum oraz historią historiografii. Publikował m.in. w „Kulturze Liberalnej”, „Mówią Wieki”, „Nowym Filomacie”, „Studiach z Dziejów Rosji i Europy Środkowej”, „Studiach i Materiałach Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej”. Ostatnio opracował przypisy i Bibliografię prac Ihora Ševčenki za lata 1938–2010 do książki Zakorzeniony kosmopolita. Ihor Szewczenko w rozmowie z Łukaszem Jasiną (Lublin: Instytut Europy Środkowo-Wchodniej 2010). Obecnie zajmuje się recepcją prac historyka Oskara Haleckiego.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Źródło

Objawienia maryjne


Objawienia maryjne


Autor: KM
Objawienia maryjne to zjawiska tak samo ciekawe, jak i kontrowersyjne. Wzbudzają spory, Kościół zachowuje wobec nich ostrożność, a wielu ludzi mocno pragnie uwierzyć lub równie mocno nie wierzy. Nie wszystkie objawienia cieszyły się uznaniem, ale występują i takie, których nie można wyjaśnić inaczej niż wskazując na ich charakter nadprzyrodzony.

Objawienia maryjne są zjawiskiem rozpalającym serca i umysły. Pobudzają w ludziach wiarę, ale także stają się przyczyną sporów i kontrowersji. Sam Kościół podchodzi do nich z daleko idącą powściągliwością, która ma swoje uzasadnienie historyczne. Niemniej obok fałszywych proroków, wizji będących jedynie wynikiem wyobraźni, stwierdzić można występowanie objawień mających cechy charakterystyczne dla zjawisk inspirowanych w sposób nadprzyrodzony.

Czym są objawienia maryjne
Zgodnie z definicją sformułowaną przez francuskiego teologa i wielki autorytet w dziedzinie mariologii, ojca René Laurentin, za objawienie uznaje się zarejestrowane przez istotę ludzką pojawienie się kogoś, kogo obecność w danym miejscu i danym momencie nie daje się wytłumaczyć zgodnie z normalnym porządkiem rzeczy. Natomiast ojciec Eamon Caroll, koncentrując się na znaczeniu objawień nazywa je jednoznacznymi echami Ewangelii, nauki Kościoła lub praktykowania wiary, mającymi pewne odniesienia do specyfiki danych czasów (Odell 1995: 20).
Objawienie jest zjawiskiem religijnym, które polega na tym, że postać z Nieba, otoczona kultem i istniejąca poza granicami świata materialnego, staje się obecna w sposób widzialny, co zostało poświadczone przez osoby, które tego doświadczyły lub wierzą w autentyczność tego wydarzenia (Pannet 2007: 11).

Historia objawień Matki Bożej
Pierwsze objawienia maryjne zanotowano w pierwszych wiekach naszej ery na Bliskim Wschodzie. Maryję oglądał Grzegorz Taumaturg przed swoją śmiercią w 270 r. W IV w. ukazała się św. Atanazemu, a w VIII w. św. Janowi Damasceńskiemu. Prawdopodobnie rzymska bazylika Najświętszej Maryi Panny powstała w miejscu ukazania się Matki Bożej (Odell 1995: 22).
Czasami objawień doświadczają nawet najtwardsi grzesznicy. W 410 r. Maryja ukazała się w Rzymie Gotowi, który chciał okraść skarbiec poświęconej Jej świątyni. Później objawiła się biskupowi Anders, świętemu Maurille. W VII w. arcybiskupowi Toledo, św. Ildefonsowi. W wieku VIII św. Erwinowi w Anglii. W XII w. św. Bernardowi z Clairvaux i św. Norbertowi. W XIII w. liczba objawień rośnie, a do najgłośniejszych należą te, których świadkami byli św. Franciszek z Asyżu i św. Szymon Stock. W wieku XVI Maryja ukazuje się świętemu Ignacemu Loyoli, założycielowi zgromadzenia jezuitów, a także św. Teresie z Avila. W XVII w. objawienie Maryi w Laus we Francji jako pierwsze ze wszystkich zostaje oficjalnie uznane za prawdziwe na mocy deklaracji biskupa Embrun (Pannet 2007: 28-31).
Po objawieniach przy du Bac w Paryżu, w 1846 r. miejscem pielgrzymek staje się La Salette, w 1858 r. Lourdes. Od 1871 r. pielgrzymki podążają do Pont-Main, a od 1876 r. do Pellevoisin. Później dołączyło jeszcze objawienie Matki Bożej w Saint-Bauzille-de-la-Sylve. W dziewiętnastym wieku przychylnym osądem Kościoła cieszą się jeszcze trzy objawienia: w Gietrzwałdzie (1877, Polska), w Knock (1879, Irlandia), w Ta'Pinu na wyspie Gozo (1883, Malta).
Według historyków Kościoła, Maryja od czasu Wniebowzięcia przed prawie dwoma tysiącami lat, objawiła się ponad czterysta razy. Od 1830 r. objawiła się przynajmniej dwieście pięćdziesiąt razy, nie licząc trwających wciąż objawień w Medjugorje (Schmertzing 2008: 16).

Kościół wobec objawień maryjnych
Jakkolwiek by było trzeba zauważyć, że Kościół podchodzi do sprawy objawień ostrożnie i zachowawczo, pomimo iż w początkach istnienia Kościoła przyjmowano je bardzo dobrze. Później jednak to się zmieniło. Wiele objawień nie doczekało się uznania ze strony Kościoła.
Przy okazji Soboru Laterańskiego I w 1516 r. Kościół rzymskokatolicki po raz pierwszy odniósł się formalnie do kwestii objawień. Skoncentrował się przy tym na kwestii interpretacji i zakazał publikowania przepowiedni nie zatwierdzonych uprzednio przez Rzym. W 1563 r., podczas Soboru Trydenckiego określono sposób badania objawień. Miały się tym zająć specjalnie powoływane komisje diecezjalne. W XVIII w. Kościół sprecyzował jak wierni powinni traktować potwierdzone cuda. Papież Benedykt XV tłumaczył wiernym, że mogą odrzucać wiarę w objawienia, jeśli czynią to powściągliwie i bez wzgardy (por. Odell 1995: 31).
Generalnie objawienia można podzielić na trzy kategorie (tamże: 32):
  • Nie warte wiary - czyli takie które zdaniem oceniających nie mają ponadnaturalnego charakteru.
  • Nie przeczące wierze - zatem takie, które ewentualnie można by uznać za spowodowane przez czynniki nadprzyrodzone.
  • Warte wiary - takie, które wykazują cechy charakterystyczne dla zdarzeń inspirowanych przez Boga i zostały uznane przez Kościół.
Przez prawie pół wieku nowe objawienia otaczała tajemnica. Obecnie jednak swobodnie się o nich dyskutuje. Wynika to z uchylenia dwóch Kanonów Kodeksu Prawa Kanonicznego w 1970 r. przez papieża Paweł VI, niecały rok po Soborze Watykańskim II. Od tego czasu objawienia nie były już otaczane tajemnicą i osobom, które je nagłaśniały nie groziła ekskomunika (Laurentin 1994: 7).

Rola objawień
Jaka jest więc rola objawień? Po co Matka Boża przypomina się ludziom? Jaki jest tego cel? Według ojca Laurentin objawienia służą (Odell 1995: 23):
  • zaznaczeniu utajonej obecności Boga,
  • odnowieniu życia poszczególnych społeczności,
  • nawróceniu serc,
  • pobudzeniu i stymulowaniu wiary,
  • rozbudzeniu nadziei i prężności Kościoła.
Ten sam teolog (Laurentin 1994: 25) stwierdza definitywnie, że rolą objawień nie jest uzupełnianie Ewangelii, lecz jedynie przywoływanie jej „przed nasze niewidzące oczy, nasze niesłyszące uszy”, aktualizowanie według nowych miejsc i czasu, niejako ożywianie, budzenie drzemiącego w niej potencjału. Dzięki temu ludzie czują bliskość, obecność i potęgę Ewangelii. Jak mówił św. Tomasz z Akwinu, objawienia dotyczą bardziej nadziei niż wiary. Nadają kierunek przyszłości.
Nie jest więc rolą objawień maryjnych przyćmić w jakikolwiek sposób Boga, ale działać na Jego korzyść, przez przypominanie ludziom o wierze, nawoływanie do wypełniania bożych przykazań i pokoju.

Bibliografia
  • C. M. Odell, Ci, którzy Ją widzieli. Objawienia maryjne, Gdańsk 1995.
  • G. Schmertzing, Tajemnica Maryi. Objawiam się całemu światu, Warszawa 2008.
  • Ks. R. Ukleja Sdb, Łzy Maryi. Objawienia i cuda maryjne wczoraj i dziś, Warszawa 1997.
  • R. Laurentin, Współczesne objawienia najświętszej Marii Panny, Gdańsk 1994.
  • R. Pannet, Objawienia maryjne w świecie współczesnym, Kraków 2007.

Odkąd pamiętam fascynuje mnie zjawisko jakim jest kult maryjny, zarówno w jego oficjalnej jak i nieoficjalnej formie. Nie mam jednak zamiaru namawiać kogoś do wiary lub jej braku, również mnie cechuje ostrożność. Na co dzień zajmuję się tworzeniem strony kultmaryjny.pl, na której gromadzę różne informacje związane z kultem maryjnym w Polsce i na świecie. Wiele artykułów dotyczy objawień maryjnych, które miały miejsce w wielu zakątkach kuli ziemskiej.
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

niedziela, 16 lutego 2014

Pijany, żarłoczny i sprośny... ksiądz. Kościół polski u progu kontrreformacji

Dorota Gregorowicz 
U progu epoki nowożytnej poziom merytoryczny i duchowy polskiego kleru staczał się po równi pochyłej, nie odbiegając przy tym zbytnio od średniej zachodnioeuropejskiej. Kościół nie potrafił też zagwarantować właściwej opieki duszpasterskiej na ogromnym terytorium państwa polsko-litewskiego.

Organizacja kościelna Rzeczpospolitej Obojga Narodów podzielona była na dwie metropolie: gnieźnieńską, gdzie rezydował prymas, oraz lwowską. Diecezje objęte były hierarchią prestiżu określającą kolejność zasiadania biskupów w senacie ustanowioną podczas sejmu lubelskiego w 1569 roku. Za najważniejsze uznawane było prymasowskie Gniezno, po nim zaś kolejno: Lwów, Kraków, Włocławek, Poznań, Wilno, Płock, Warmia, Łuck, Przemyśl, Żmudź, Chełmno, Chełm, Kijów, Kamieniec oraz Inflanty. Warto podkreślić, że biskupstwo warmińskie cieszyło się swego rodzaju autonomią, gdyż było podległe bezpośrednio papieżowi.
Religie w Rzeczpospolitej w 1573 roku(rys. Maciej SzczepańczykHalibutt, na licencji Creative Commons Attribution 3.0 Unported)
Na czele polskiego Kościoła stał prymas. Urząd ten był tradycyjnie nadawany przez papieża arcybiskupowi gnieźnieńskiemu od czasów średniowiecza, a następnie został oficjalnie zatwierdzony bullą Leona X Pro excellenti preminenti w 1515 roku. Początkowo był to jedynie tytuł honorowy, ale z upływem czasu prerogatywy prymasa rozszerzały się. Tak też w drugiej połowie XVI wieku arcybiskup gnieźnieński pełnił już w okresach bezkrólewia arcyważną funkcję interrexa, z prawem zwoływania sejmu elekcyjnego oraz koronacji nowego króla. Jego autorytet był tak duży, że kiedy wchodził na obrady senatu, sam król uchylał nakrycia głowy.
Przywilej nominacji biskupów został nadany Kazimierzowi Jagiellończykowi przez papieża w 1463 roku i od tamtej pory należał do monarchy. Papież, nie mogąc bezpośrednio obsadzać wysokich stanowisk kościelnych, dwoił się i troił, aby wpływać jednak w jakiś sposób na nominacje biskupie. Na sprawę tę skarżył się w swoich listach nuncjusz papieski Luigi Lippomano.
Ogromnym problemem episkopatu było zorganizowanie na ziemiach polsko-litewskich efektywnej sieci parafialnej. W porównaniu do zachodnioeuropejskich, biskupstwa w państwie polsko-litewskim były niezwykle rozległe. W połowie XVI wieku w Rzeczpospolitej istniało około pięć tysięcy parafii, rozlokowanych jednak w bardzo nieregularny sposób, szczególnie na obszarach Litwy i Rusi. Nuncjusz Alberto Bolognetti w jednej ze swoich relacji zwraca uwagę, że niektóre probostwa obejmowały terytoria sięgające aż 60 kilometrów kwadratowych. Tak opisywał tę fatalną sytuację: „Diecezje są rozległe, a księża z ogromną trudnością podróżują na coroczny synod diecezjalny. [...] Jadąc do Wilna, zauważyłem, że w tych rejonach znajdują się niektóre ziemie, w których katolicy nie mają swoich kościołów, a żeby dotrzeć na mszę muszą przebyć odległość szesnastu włoskich mil”. Stanowiło to wielkie utrudnienie w pracy duszpasterskiej zarówno dla proboszczów, którzy co roku musieli meldować się u biskupa w odległym mieście diecezjalnych, ale przede wszystkim dla wiernych: musieli oni przebywać nawet do 30 kilometrów, aby dotrzeć do najbliższego kościoła parafialnego.

Pijany, żarłoczny i sprośny... ksiądz

Protestancka karykatura papieża, 1545 rokW momencie rozpoczęcia obrad Soboru Trydenckiego, stan Kościoła katolickiego w Rzeczpospolitej był niemalże beznadziejny, zarówno pod względem organizacyjnym, jak i moralnym. Jak relacjonuje w swych listach do Rzymu nuncjusz Bernardo Bongiovanni, biskupi, nieliczni i podeszli wiekiem, sprawujący funkcje polityczne i zasiadający w senacie, zaniedbywali całkowicie życie duchowe oraz duszpasterstwo. Alberto Bolognetti dodaje, iż żyli oni niczym świeccy książęta i prawie nigdy nie przebywali we własnych diecezjach, stale przemieszczając się śladami królewskiego dworu.
Niepokojący był również stan niższego duchowieństwa. Według opinii nuncjusza Luigiego Lippomana polski kler, a w szczególności zakonnicy, żył w rozrzutnym dostatku, wykorzystując swoje beneficja na potrzeby własnych przyjemności i rozpusty. Annibal z Capui alarmował, iż „w klasztorach tego Królestwa zarówno mężczyźni, jak i kobiety, dopuszczają się występków, a w wielu sprawach rozluźniła się dyscyplina reguły zakonnej”. Nuncjusz Bolognetti zwracał natomiast uwagę, na problem nagminnej obecności kobiet w opactwie tynieckim.
Księża byli często widywani w przydrożnych karczmach, regularnie przyłapywani na pijaństwie. Nuncjusz Lippomano apokaliptycznie przewidywał, iż prędzej czy później reformacja weźmie w Rzeczpospolitej górę i „nie tylko kościoły utracą dziesięcinę, której dużą część już straciły, ale również ziemie, srebra i święte kielichy; przemienione zostaną na końskie stajnie, tak jak to poczynił książę pruski [Albreht Hohenzollern – aut.]”. Do nagminnych grzechów kleru należały również nieczystość, konkubinat, żarłoczność oraz brak odpowiedniego wykształcenia.
Nuncjusz Bolognetti podkreślał w swoich listach niebezpieczeństwa, jakie niosły ze sobą tego typu zachowania: utratę wiernych, ale również i dochodów Kościoła katolickiego.

Zygmunt August pójdzie wzorem Henryka VIII?

Wobec coraz trudniejszej sytuacji religijnej oraz rosnącego poparcia dla religii reformowanych, pomysł utworzenia w Rzeczpospolitej Kościoła narodowego miał silne poparcie, zarówno w części episkopatu, jak i u samego władcy. Jak podawał Luigi Lippomano: „Już w 1556 roku Zygmunt II August postanowił przywrócić pokój w królestwie poprzez sobór narodowy i szerokie ustępstwa na rzecz innowatorów religijnych”. Jan Franciszek Commendone dodawał: Heretycy dążą do tego, aby król ustanowił się głową Kościoła, tak jak w Anglii. Rzeczywiście, sytuacja polityczno-religijna w Rzeczpospolitej przypominała w pewnym stopniu tę angielską, bowiem Zygmunt August chciał wówczas uzyskać rozwód z Katarzyną Habsburżanką, z którą nie mógł uzyskać potomstwa. W Rzymie naprawdę obawiano się więc, że mogłaby powtórzyć się sytuacja sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy Henryk VIII mianował się głową Kościoła anglikańskiego.
Wśród episkopatu za największego orędownika tego pomysłu uważany był Jakub Uchański, przez długi czas z niechęcią postrzegany przez Stolicę Apostolską, a nawet uważany za heretyka. Zwolennikami takiego rozwiązania byli też m.in. myśliciele tacy jak Jakub Przyłuski i Andrzej Frycz Modrzewski. Tak naprawdę przyszły prymas nie dopuszczał jednak myśli o całkowitym zerwaniu więzów z papiestwem, zwrócił się jednak do Rzymu z propozycjami zniesienia celibatu księży oraz udzielania komunii pod dwiema postaciami, które to zostały kategorycznie odrzucone przez papieża.
Wygląda na to, że część episkopatu popierająca pomysł zwołania soboru narodowego miała nadzieję na ujednolicenie kraju pod względem wyznaniowym poprzez uzyskanie kompromisu zarówno z protestantami, jak i z przedstawicielami prawosławia. Ostatecznie nuncjuszowi Commendonemu i kardynałowi Hozjuszowi udało się skutecznie zniechęcić króla do zwołania soboru narodowego, wskazując na postępy w obradach soboru trydenckiego dające nadzieję reformy.
Idea powołania do życia Kościoła narodowego wpisywała się niewątpliwie w koncepcję wolności szlacheckich. Nie została ona jednak nigdy zrealizowana, a już w 1574 roku nowy nuncjusz Vincenzo Laureo pisał do Rzymu, że nie ma żadnego niebezpieczeństwa zwołania w Polsce soboru narodowego.

Moment przełomu: sobór trydencki i jego reformy

Marcin Luter na portrecie autorstwa Lucasa Cranacha Starszego (1529 rok)Zarówno papiestwo, jak i episkopat musiały zacząć energicznie działać wobec reformacji szerzącej się z wielkimi sukcesami w wielonarodowej Rzeczpospolitej. Warto zwrócić uwagę na działalność biskupa przemyskiego Piotra Tomickiego, który jako pierwszy skrytykował w Polsce poglądy Lutra, rozpowszechniając w Rzeczpospolitej bullę papieską Exsurge Domine potępiającą tezy wittenberskiego reformatora. Kolejnymi ważnymi postaciami polskiej reformy katolickiej byli również jezuita Stanisław Hozjusz, metropolita lwowski Jan Dymitr Solikowski, prymas Stanisław Karnkowski, kardynał Jerzy Radziwiłł, Jakub Wujek czy Piotr Skarga.
Na terenie Rzeczpospolitej, jeszcze przed zwołaniem soboru trydenckiego, w wielu częściach kraju były zwoływane synody prowincjonalne, mające na celu polepszenie sytuacji wewnętrznej Kościoła oraz przygotowanie katolickiej odpowiedzi na odnoszącą coraz większe sukcesy reformację. Sam sobór powszechny nie cieszył się wielkim zainteresowaniem ze strony polskiego episkopatu, który opóźniał wysłanie nań swojej delegacji. Godna podkreślenia jest natomiast rola, jaką odegrał w Trydencie kardynał Stanisław Hozjusz.
Pierwszym w Rzeczpospolitej, który otrzymał tekst postanowień Soboru Trydenckiego, był biskup kujawski Maciej Drzewicki. Do Zygmunta Augusta dotarły one natomiast 7 sierpnia 1564 roku, podczas sejmu w Parczewie, przekazane przez nuncjusza Giovanniego Francesca Commendonego. Wprowadzenie dekretów trydenckich w życie nastąpiło jednak w Rzeczpospolitej ze sporym opóźnieniem, a mianowicie 19 maja 1577 roku, podczas synodu piotrkowskiego, w obecności prymasa Jakuba Uchańskiego oraz nuncjusza Vincenza Laureo. Wprowadzone zostały mszał i brewiarz rzymski, a także przykaz prowadzenia ksiąg parafialnych. Nad recepcją reform Soboru miała czuwać specjalna komisja złożona z kanoników krakowskich Stanisława Krasińskiego i Marcina Izdbieńskiego. Ukoronowaniem tego procesu stało się opublikowanie w 1579 roku Statutów Karnkowskiego, czyli nowej kodyfikacji prawa kościelnego w Rzeczpospolitej. Reforma katolicka cieszyła się uznaniem króla Stefana Batorego, którego zaangażowanie we wprowadzanie nowego kalendarza gregoriańskiego podkreślał w swej korespondencji nuncjusz Bolognetti. Aplikacja dekretów trydenckich kontynuowana była w ambitny sposób przez kolejnego z władców elekcyjnych, Zygmunta III Wazę.

Opór wobec reform

Prymas Stanisław Karnkowski na obrazieKazanie Skargi autorstwa Jana Matejki (1862–1864)Podobnie jak w krajach Europy Zachodniej, wprowadzenie w życie postanowień soboru trydenckiego nie odbyło się jednak w Rzeczpospolitej bez przeszkód. Największy opór napotkano ze strony wysokiego kleru, który nie chciał zgodzić się na zakaz kumulowania beneficjów kościelnych oraz na obowiązek stałego przebywania we własnej diecezji, co zresztą kłóciło się z politycznymi obowiązkami biskupów. Postać biskupa senatora absolutnie wykluczała się z nowym potrydenckim modelem biskupa duszpasterza. Na tym tle doszło do ostrego konfliktu z nuncjuszem papieskim Girolamem Vitalisem Boviem, który zrezygnował z misji w 1586 roku i został zastąpiony przez Annibala z Capui.
Tylko częściowo rozwiązany został problem nieadekwatnej ilości duchownych i kościołów na Kresach Wschodnich, co wciąż doskwierało zamieszkującej te tereny mniejszości katolickiej. Mimo to kontrreformacja ruszyła również na Kresach, szczególnie we współpracy z arcybiskupem lwowskim Janem Dymitrem Solikowskim. Starano się ujednolicić sieć parafialną, co jednak było utrudnione ze względu na rozproszenie katolików, najczęściej stanowiących na tych terenach mniejszość wobec wyznawców prawosławia. Na obszary ukrainne i mołdawskie wysyłano również misje, a dużą część duszpasterstwa przejęli na siebie jezuici (szczególnie na Litwie). Poczyniono również intensywne przygotowania do unii z Kościołem prawosławnym, które zakończyły się w 1596 roku teoretycznym sukcesem w postaci unii brzeskiej.
Część dyskusyjnych problemów rozwiązana została na synodzie zwołanym przez nowego prymasa Stanisława Karnkowskiego w 1589 roku. Papież Sykstus V potwierdził królewskie prawo nominacji biskupów. Episkopat polski otrzymał dyspensy dotyczące rezydowania w diecezjach i częstotliwości zwoływania obowiązkowych synodów diecezjalnych oraz prowincjonalnych, a także możliwości ich zastąpienia listami pasterskimi, za pomocą których biskupi komunikowali się z poszczególnymi probostwami i przekazywali dyrektywy (własne lub papieskie) bez konieczności zwoływania całego duchowieństwa.
Wprowadzone zostały również coroczne wizyty duszpasterskie, które miały charakter stricte kontrolny, a ich celem było uzdrowienie moralne kleru. Sprawdzano zatem postępy kontrreformacji i przestrzeganie dekretów soboru: czy prowadzone są księgi parafialne, czy tabernakulum zamykane jest na klucz, czy księża dochowują celibatu oraz abstynencji od alkoholu itd.
Zrealizowanie postanowienia o tych wizytach również napotkało problemy związane z rozległością poszczególnych biskupstw i parafii. Próbowano radzić sobie, wysyłając w najodleglejsze zakątki diecezji specjalnych delegatów biskupich, którzy zastępowali swego przełożonego. Według relacji nuncjusza Annibala z Capui, szczególny opór wobec reformy charakteryzował klasztory zakonne, które odmawiały nawet przyjmowania wizyt duszpasterskich.

Jezuickie „oświecenie” zamiast inkwizycji

Warto podkreślić, że w okresie posoborowym zwrócono wreszcie w Rzeczpospolitej uwagę na odpowiednie wykształcenie i przygotowanie księży do duszpasterstwa. To właśnie między innymi brak odpowiedniej liczby szkół i niski poziom wiedzy teologicznej spowodowały przecież tak szybki postęp reformacji na ziemiach polskich. Dzięki aktywności zakonu jezuitów, sprowadzonych do Rzeczpospolitej przez Stanisława Hozjusza w 1564 roku, powstała nowa sieć katolickich szkół, które gwarantowały kandydatom na duchownych i nie tylko świetne przygotowanie teologiczne i ogólne. W 1579 roku wileńskie kolegium zostało wywyższone przez papieża Grzegorza XIII do rangi uniwersytetu, konkurującego wówczas nawet z zazdrosną Akademią Krakowską. Według relacji nuncjusza Annibala z Capui, w Kolegium Wileńskim uczyli się studenci wielu narodowości: Polacy, Szwedzi, Anglicy, Niemcy, Rusini oraz Litwini. Dobry poziom nauczania rozsławił jezuickie szkoły, do których wkrótce posyłali własnych synów nawet protestanci.
Biskup warmiński kardynał Stanisław Hozjusz na obrazie Jana Matejki Unia Lubelska, 1869 rok
Niezbyt dobrze układały się natomiast stosunki pomiędzy jezuitami a szlachtą, szczególnie tą protestancką, która sarkastycznie nazywała ich publici Machiavelli professores.
Pod koniec XVI wieku kontrreformacja na terenach państwa polsko-litewskiego była już w zdecydowanej ofensywie, co spowodowane było również brakiem wspólnego frontu pośród licznych wyznań i sekt protestanckich. Potwierdził to już w 1568 roku nuncjusz Giulio Ruggieri: „Moim zdaniem w tym królestwie zaczyna przeważać wiara katolicka, tak, iż zmniejszyła się bardzo liczba heretyków i powstało pośród nich wielkie zamieszanie”. Podczas sejmu, który odbył się w latach 1587–1588, dysydenci walczyli o respektowanie konfederacji warszawskiej, ale nie zostało utworzone w ich obronie żadne nowe prawo. Postępy kontrreformacji były również mile widziane przez katolickich monarchów: Stefana Batorego i Zygmunta III Wazę. Ten ostatni, poprzez politykę nominacji królewskich, „zrekatolicyzował” senat Rzeczpospolitej, wybierając senatorów świeckich spośród katolików. Kościół w Rzeczpospolitej nigdy nie skorzystał natomiast z owianych czarną legendą usług Świętej Inkwizycji, tak więc cały przebieg reformy katolickiej na ziemiach polskich możemy uznać za bardzo łagodny.

Bibliografia

  • Acta Nuntiaturae Poloniae, vol. 3, ed. Henricus Damianus Wojtyska, Institutum Historicum Polonicum Romae, Romae 1993.
  • Ludwik Boratyński, Studya nad nuncyaturą polską Bolognettiego: 1581–1585, Polska Akademia Umiejętności, Kraków 1906.
  • Ambroise Jobert, Od Lutra do Mohyły. Polska wobec kryzysu chrześcijaństwa 1517–1648, Pax–Volumen, Warszawa 1994.
  • Czesław Lechicki, Jezuici i Skarga na dworze Zygmunta III, Lwów 1929.
  • Jan Kopiec, Nuncjusze papiescy o Senacie Rzeczpospolitej, [w:] Senat w Polsce. Dzieje i teraźniejszość. Sesja Naukowa, red. Krystyn Matwijowski, Jerzy Pietrzak, Kancelaria Senatu RP. Biuro Informacyjne, Warszawa 1993.
  • Monumenta Poloniae Vaticana, vol. 5, Alberti Bolognetti nuntii apostolici in Polonia: epistolarum et actorum, p. 1, 1581–1585, ed. Ludwik Boratyński, Edward Kuntze, Czesław Nanke, Acad. Polonae Litterarum et Scientiarum, Cracoviae 1923–1933.
  • Monumenta Poloniae Vaticana, vol. 6, Alberti Bolognetti nuntii apostolici in Polonia: epistolarum et actorum, p. 2, 1583, ed. Edward Kuntze, Acad. Polonae Litterarum et Scientiarum, Cracoviae 1938.
  • Od Kijowa do Rzymu. Z dziejów stosunków Rzeczpospolitej ze Stolicą Apostolską i Ukrainą, pod red. Mariusza R. Drozdowskiego, Wojciecha Walczaka i Katarzyny Wiszowatej-Walczak, Instytut Badań nad Dziedzictwem Kulturowym Europy, Białystok 2012.
  • Janusz Tazbir, Państwo bez stosów i inne szkice, Universitas, Krakow 2000.
  • Tenże, Reformacja – kontrreformacja – tolerancja, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 1996.
  • Wojciech Tygielski, Opinie nuncjuszy apostolskich na temat Polski XVI–XVII w., „Przegląd Historyczny”, t. 85 (1994), nr 4, s. 351–362.
  • Tenże, Z Rzymu do Rzeczpospolitej. Studia z dziejów nuncjatury apostolskiej w Polsce, XVI i XVII w., „Historia pro Futuro”, Warszawa 1992.
  • Henryk Damian Wojtyska, Papiestwo – Polska 1548–1563, TN KUL, Lublin 1977.
  • Jan Władysław Woś, Fonti per la storia della nunziatura polacca di Annibale di Capua (1586–1591), Università degli studi di Trento, Dipartimento di scienze filologiche e storiche, Trento 1992.
Redakcja: Roman Sidorski
Magister historii (magisterium uzyskane na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz na Uniwersytecie w Trydencie). Jej zainteresowania koncentrują się wokół historii nowożytnej, historii dyplomacji oraz historii Kościoła, szczególnie zagadnieniu kontrreformacji. Obecnie chciałaby podjąć studia doktoranckie na jednej z włoskich uczelni, z projektem dotyczącym postawy dyplomacji papieskiej wobec elekcji królów polskich. Miłośniczka sportu, w szczególności kolarstwa, dobrej kuchni oraz podróży.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

wtorek, 11 lutego 2014

Feliks Kiryk – „Miasta małopolskie w średniowieczu i czasach nowożytnych”

Wydawanie pozycji zawierających wybory pism kolejnych historyków mają swoją długą tradycję. Tym razem trafiło na Feliksa Kiryka, specjalistę od małopolskich miast i miasteczek.

Autor: Feliks Kiryk
Tytuł: Miasta małopolskie w średniowieczu i czasach nowożytnych
Wydawnictwo: Avalon
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7730-104-3
Stron: 736
Oprawa: twarda
Format: A5
Cena: 79,00 zł

Ocena naszego recenzenta: 8/10
(jak oceniamy?)
W serii „Mistrzowie Historiografii”, ukazującej się pod egidą krakowskiego Wydawnictwa Avalon, swoje miejsce znalazły już prace Romana Grodeckiego, Stanisława Kutrzeby, Jerzego Wyrozumskiego, Krzysztofa Baczkowskiego i Wacława Felczaka (jedynego niezwiązanego ze średniowieczem i nowożytnością)1. Dołączył do nich Feliks Kiryk, profesor w Instytucie Historii Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Praktycznie całą swoją karierę naukową poświęcił badaniom rozwoju urbanizacji Małopolski (czyli ziemi krakowskiej, sandomierskiej i Lubelszczyzny) oraz dziejom poszczególnych miast tego regionu w średniowieczu i nowożytności. Spuścizna, jaką pozostawił po sobie historyk, jest nad wyraz obfita. Przed redaktorami tomu stało zatem niezwykle trudne zadanie wybrania z dorobku badacza tekstów najbardziej reprezentatywnych i wartościowych. Po ostatecznej selekcji (wszak nie tylko o miastach pisał Feliks Kiryk) dokonano wyboru dwudziestu jeden artykułów z lat 1971–2010.
W większości znane i cenione artykuły F. Kiryka bronią się same, o czym świadczy powoływanie się na nie w niezliczonej ilości prac i przyczynków. Większość z nich w momencie pisania, powstawania i oddawania do druku wypełniała luki w historiach poszczególnych ośrodków miejskich Małopolski.
Wśród wybranych artykułów znaleźć można takie, które ukazują procesy powstawania miast i rozwoju sieci miejskiej (osiem tego rodzaju tekstów) w szerszej skali, np. obejmującej tereny Lubelszczyzny, prepozytury kieleckiej czy miast nadwiślańskich. Prócz nich w pozycji zawarto bardziej szczegółowe studia, skupione na dziejach wybranego ośrodka miejskiego (dziesięć artykułów) na przestrzeni średniowiecza i nowożytności. Ostatnie trzy teksty poświęcone są zaś przede wszystkim wybranym grupom społecznym w miastach: szlachcie oraz rzemieślnikom.
Wybór prac uzupełnia krótki szkic biograficzny autorstwa Zdzisława Nogi, przedstawiający życie i twórczość F. Kiryka, oraz bibliografię jego prac za lata 2003–2013 (odsyłacze do bibliografii z lat poprzednich znajdują się na początku artykułu Z. Nogi).
Wybór tekstów niewątpliwie stanowił wyzwanie dla redaktorów tomu. Może szkoda trochę, że nie uwzględniono również prac związanych z miastami Rusi i Podola czy większej ilości tekstów dotyczących poszczególnych grup społecznych2. Selekcje mają to jednak do siebie, że nie będą mogły w zupełności zadowolić wszystkich. Wydaje się jednak, że zawarte zostały najważniejsze artykuły F. Kiryka, które zarówno w momencie publikacji, jak i dziś stanowią ważne źródło nie tylko informacji, ale też inspiracji do badań nad miastami.
Wydanie książki jest schludne i estetyczne. Twarda oprawa na pewno ułatwia czytanie tak obszernej pozycji. Sama okładka jednak nie jest specjalnie porywająca, choć wizerunek na niej umieszczony wprowadza w klimat tematyki tomu. Redaktorzy tomu zastrzegli się, że poza ewidentnymi błędami nie ingerowano w treść artykułów oraz że dostosowano przypisy do standardów serii, w której ukazała się książka. Rozwiązanie takie wydaje się naturalne, chociaż przy przepisywaniu tekstów nie uniknięto drobnych pomyłek edytorskich, głównie tzw. „czeskich błędów”, ale też braku polskich znaków diakrytycznych. Nie wpływa to jednak moim zdaniem negatywnie na jakość wydania, bo przypadki takie są sporadyczne. Oddano również, poprzez zastosowanie znaku ||, zmiany stron w pierwodrukach. Nie trzeba dodawać, że podaje się również numery stron z pierwszej publikacji. Rozwiązania takie stanowią już dziś praktycznie stały element w tego typu zbiorach.
Rozczarować się mogą osoby, które chciałyby mieć wybór artykułów Feliksa Kiryka na półce w domowej biblioteczce. Zaproponowana przez Wydawnictwo Avalon cena powinna skutecznie odstraszyć mniej zdecydowanych na zakup klientów. Oczywiście, w tę cenę wlicza się ładne wydanie oraz ilość stron, jednak 79 złotych, jakie przeznaczyć należy, aby nabyć książkę, zapewne wpłynie na decyzję wielu czytelników, by częściej korzystać z publikacji w bibliotekach. To taki mały kamyk do ogródka.
Uważam, że zbiór tekstów Feliksa Kiryka jest wartościową pozycją. Zawarto tu teksty o szczególnym znaczeniu tak dla historiografii, jak i zapewne dla samego krakowskiego historyka. Zebranie tych dwudziestu jeden artykułów w jednym miejscu pozwoli zapewne na ułatwienie „podróży” po twórczości F. Kiryka, podobnie jak zestawienie bibliografii prac tego autora za ostatnie dziesięć lat. Myślę, że warto zastanowić się nad wydaniem kolejnego tomu z tekstami historyka, może już nieco bardziej urozmaiconymi tematycznie i poświęconymi innym badanym przez niego zagadnieniom okołomiejskim.

Przypisy:

1 R. Grodecki, Polityka pieniężna Piastów, Kraków 2009; S. Kutrzeba, Finanse i handel średniowiecznego Krakowa, Kraków 2009; J. Wyrozumski, Cracovia mediaevalis, Kraków 2010; K. Baczkowski, Polska i jej sąsiedzi za Jagiellonów, Kraków 2012; W. Felczak, Europa centralis, Kraków 2013.
2 Tylko przykładowo: F. Kiryk, Miasto trzech nacji. Ze studiów nad późnośredniowiecznym Kamieńcem Podolskim, „Roczniki Humanistyczne”, 48 (2000), 2, s. 205–221; tenże, Muratorzy sandomierscy przełomu XVI i XVII w., [w:]Społeczności małomiasteczkowe w regionie świętokrzyskim (XIX-XX w.). Pamięci Stanisława Marcinkowskiego w dziesiątą rocznicę śmierci, red. R. Kołodziejczyk, M.B. Markowski, Kielce 1999, s. 39–49.

Zobacz też:

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska
Student historii Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Zainteresowania: społeczne dzieje i materialne podstawy funkcjonowania Kościoła w Polsce późnego średniowiecza i wczesnych czasów nowożytnych (XIV-XVI w.), problematyka zamków biskupich (choć nie tylko) oraz dzieje Mazowsza i ziem łęczyckiej i sieradzkiej we wzmiankowanym okresie. Pozahistorycznie standardowa triada: muzyka, literatura, sport.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org