Przejdź do głównej zawartości

„Osadnicy” – oprac. Agnieszka Knyt

Daria Czarnecka
Dzieje Ziem Odzyskanych to materiał na dobry western. Setki tysięcy mieszkańców polskich Kresów Wschodnich zostało, w warunkach jeszcze wojennych lub tużpowojennych, wyrwanych ze swoich środowisk i przesiedlonych na Zachód. Przybyli w miejsca kulturowo im obce, a do tego rozgrabione i zniszczone. Musieli nauczyć się sobie radzić na ziemiach opanowanych przez szabrowników i wojskowych maruderów.
Tytuł: Osadnicy. Nowe życie Kresowiaków na Ziemiach Zachodnich
Opracowanie: Agnieszka Knyt
Wydawca: PWN, Ośrodek KARTA
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-7705-581-6
Format: 130×200 mm
Oprawa: broszurowa
Stron: 158
Cena: 34,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 10/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych
O przymusowych wysiedleniach Polaków z terenów wschodnich przez wiele lat nie wolno było mówić. Propaganda państwowa podtrzymywała mit Ziem Zachodnich, oddanych Polsce na zasadzie „sprawiedliwości dziejowej”. Nikt nie zastanawiał się, co tak naprawdę działo się w owym mitycznym Eldorado w okresie „utrwalania się polskiej władzy”. Nadzieje ludzi, którzy niejednokrotnie wyjeżdżali nie tylko z przymusu, ale również ze strachu przed bandami UPA, zostały zmiażdżone w zderzeniu z nowym miejscem i nowymi porządkami zaprowadzanymi przez władzę ludową.
Kolejna książka z cyklu „Karty Historii”, zaprezentowana przez Dom Wydawniczy PWN i Ośrodek KARTA, opowiada historię ludzi wyrwanych z ziemi ojców i rzuconych (dosłownie i w przenośni) na polski Dziki Zachód. Wydaje się zasadnym porównanie ich do osadników budujących państwowość w Ameryce Północnej. Tak samo jak bohaterowie westernów musieli oni zmagać się z pospolitym bandytyzmem. Jednak w odróżnieniu od westernów ich życie nie było poukładanym, zawsze kończącym się pozytywnie filmem ze złymi bandytami i dobrym szeryfem. Na Ziemiach Odzyskanych często przedstawiciel władzy ludowej lub sojuszniczej Armii Czerwonej stawał się przyczyną tragedii.
Zgromadzone w jednym tomie wspomnienia Kresowiaków: Bronisława Kowacza, Jana Kurdwanowskiego, Michała Sobków, Wiktorii Kwiatkowskiej, Zdzisława Żaby, Cyryla Priebe i Stanisława Szymańskiego dają szeroki ogląd na to, co było udziałem setek im podobnych. Każdy z nich znalazł się na Ziemiach Odzyskanych z innych powodów. Większość została zmuszona do porzucenia ojcowizn, ale niektórzy, jak Jan Kurdwanowski, pojechali na Zachód powodowani ciekawością. Wielu też – jak Stanisław Szymański (uruchamiając poniemiecki młyn) czy Cyryl Priebe (stwarzając właściwie od zera szkołę) – z entuzjazmem podejmowało pracę na rzecz odbudowy i możliwości normalnej egzystencji. Jednak ta chęć pracy bardzo szybko była duszona przez nową władzę.
We wspomnieniach możemy przeczytać m.in. o transporcie bydlęcymi wagonami, które często całymi tygodniami stały na bocznicach kolejowych, czekając na pozwolenie przejazdu, oraz o samotnych kobietach i ich dzieciach rzuconych w miejsce, gdzie właściwie panowało wojenne i powojenne bezprawie. Opowieści snute przez osadników niejednokrotnie powodują więc, że człowiek zastanawia się, czy cały ten proces przesiedleń nie był zbrodnią przeciwko narodowi. Wielu osiedleńców nie miało tupetu i bezwzględności szabrownika, żeby wyciągać ręce po cudzą własność, wyrzucać z domów zamieszkujących je autochtonów czekających na międzynarodowe rozstrzygnięcia dotyczące ich losów. Obawiano się niejednokrotnie o własne życie. Polski Dziki Zachód przyciągał też złodziei i bandytów różnego autoramentu. Dla nich życie ludzkie nie przedstawiało większej wartości – wartość miały jedynie kosztowności, które można było odebrać. Do tego dochodził strach przed żołnierzami Armii Czerwonej, którzy traktowali wszystko na tych terenach jako zdobyczne. Nie pomijali przy tym ludzi, szczególnie kobiet. Ileż to tych kobiet trofiejnych straciło życie bądź zostało na zawsze okaleczonych?
Dobór relacji powoduje, że czytelnik otrzymuje przegląd wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce na Ziemiach Zachodnich. Każdy z tekstów porusza inny aspekt osiedlania się i prób budowania nowej rzeczywistości. Poprzez pryzmat losów jednego człowieka bądź jednej rodziny obserwujemy szersze procesy, które niewątpliwie wpłynęły na życie setek tysięcy (jeśli nie milionów) osób. Osiągnięcie takiego efektu w książce o tak niepozornym formacie jest zdecydowanym sukcesem.
Dość rzadko zdarza się, aby książkę można byłoby polecić każdemu czytelnikowi. Ta książka jest chwalebnym wyjątkiem. Należy do pozycji, które powinni przeczytać wszyscy. Do tego powinna stać się lekturą obowiązkową dla tych, którzy „zza biurka” decydują o losach całych społeczności. Winna również stać się początkiem głębokiej debaty na temat Kresowiaków i ich losów. Nie można przecież zapomnieć, że ci, z których opowieściami spotykamy się w książce, byli deportowani (bądź nieustannie deportacja im groziła) nie tylko w 1945 roku, ale też dużo wcześniej. To ludzie, których wyrwano z korzeniami i próbowano przesadzić gdzie indziej, a dla wielu z nich ten wielki, makabryczny eksperyment społeczny zakończył się tragicznie.
Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska


Daria Czarnecka:
Socjolog i historyk, laureatka Konkursu im. Władysława Pobóg-Malinowskiego na Najlepszy Debiut Historyczny Roku 2012. Bibliofil nie nadający się już do leczenia. Z zamiłowaniem i pasją zajmująca się historią II wojny światowej i militariami, dodatkowo specjalistka od ludobójstwa (w teorii, nie w praktyce) i ścigania zbrodniarzy wojennych.
[ więcej o autorze ]
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

źródło 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prawdziwa historia okrętu podwodnego K-19

Autorem artykułu jest Karolina Hedwig

Na przestrzeni lat 1949-1991 wojna ta pochłonęła miliony ofiar niewinnych ludzi (np. w Korei, Wietnamie). Mało kto wie o historii radzieckiego okrętu podwodnego o napędzie atomowym K-19. Kreml ukrywał historię okrętu i heroicznego poświęcenia jego załogi przez prawie trzy dekady. Nie bez powodu.

Dramat K-19 nie wynikł, jak twierdziła Moskwa, z nieszczęśliwego wypadku. 
To był produkt systemu sowieckiego, za którym kryły się zaniechania i liczne błędy. Gdyby nie determinacja i bohaterstwo marynarzy K-19, doszłoby do wojny nuklearnej.
K-19 był pierwszą generacją atomowego okrętu podwodnego, wyposażonego w jądrowe rakiety balistyczne. Wśród oficerów i marynarzy zyskał nieoficjalny przydomek „Hiroshima”, a to ze względu na mnogość wypadków przy jego budowie i późniejszym użytkowaniu. Okręt w momencie wodowania tj. 30 kwietnia 1961 roku posiadał wiele usterek, które zatuszowano. Jak wiadomo ZSRR bardzo liczył się z terminem oddania okrętu…

"Oni zaraz przyjdą tu" - historia jednego utworu (Breakout)

Breakout – polski zespół założony w 1968 roku w Rzeszowie.
Pierwszymi członkami grupy byli: Tadeusz Nalepa (gitara, harmonijka ustna, śpiew), Mira Kubasińska (śpiew), Janusz Zieliński (gitara basowa), Krzysztof Dłutowski (organy) oraz Józef Hajdasz (perkusja).

Od samego początku zespół nie był kochany przez władze, za to uwielbiany przez publiczność.
Wspaniałe brzmienie, świetne teksty i niespotykany w siermiężnej, ludowej Polsce image, powodował, że stał się jednym z najważniejszych polskich zespołów rockowych.

W roku 1970 grupa coraz częściej była krytykowana przez media i usłużnych dziennikarzy muzycznych za muzykę pro-zachodnią i długie włosy. W końcu doprowadziło to do całkowitego zakazu emitowania utworów w radiu i telewizji.
Tymczasem, zespół zaczął regularnie koncertować w ZSRR, gdzie ze względu na brzmienie, wygląd i swoje wcześniejsze zachodnie wojaże Breakout był przyjmowany tam prawie jak amerykańska kapela.
Doszło nawet do tego, że jedna z uczelni w Charkowie zagroziła…

Judasz, za ile właściwie sprzedał Jezusa ?

No właśnie,
dzisiaj wiemy, że Judasz wydał Jezusa za nędzne 30 srebrników.
Ale ile to właściwie jest ? I co za to można było kupić w czasach Jezusa ?

Monety w Izraelu pojawiły się zaledwie około 400 lat przed Narodzeniem Jezusa. Były nazywane srebrnikami, czyli nie monetami tylko kawałkami prawdziwego srebra.

W okresie kiedy doszło do zdrady popularna była moneta wybijana w Antiochii zwana Sykl (czyli po hebrajsku sztuka) ważąca 14,2 g srebra.
Kiedy starszyzna żydowska uzgodniła z Judaszem wysokość zapłaty - 30 srebrników, jak można przeczytać w biblii z chciwości szukał tylko okazji aby wydać Jezusa.

Czy duża to była suma - to rzecz względna, 30 srebrników to wynagrodzenia za 4 miesiące pracy, kwota potrzebna aby można było nabyć niewolnika, lub, według niektórych historyków - kupić krowę.

Ta historia, ma jednak dalszą część. W 2006 roku wydano tłumaczenie odnalezionej w Egipcie koptyjskiej kopii gnostyckiego apokryfu nazwanego Ewangelią Judasza.
Według niej sam Jezus poprosił Judas…