środa, 31 grudnia 2014

Towarzysze Dzierżyńskiego: 10 polskich czekistów

Paweł Rzewuski 
Polacy razem z Łotyszami i Żydami stanowili podstawę policji politycznej bolszewików – WCzK. Nic dziwnego, skoro jej twórcą był nie kto inny, jak polski szlachcic Feliks Dzierżyński. Polaków było jednak znacznie więcej, niż chcielibyśmy się do tego przyznawać. Kim byli polscy czekiści i jakie funkcje pełnili w bolszewickiej machinie terroru?

Wiaczesław Mienżyński

Celowo pominięto w tym wyliczeniu Feliksa Dzierżyńskiego, jego postać jest bowiem bardzo dobrze opisana. Znacznie rzadziej wspomina się natomiast o jego następcy na stanowisku szefa Czeki, również Polaku, Wiaczesławie Mienżyńskim. Urodził się on w 1874 roku w polskiej rodzinie w Petersburgu. Chociaż uchodził za kosmopolitę i poliglotę (znał biegle 12 języków) sam siebie uważał za Polaka. W młodości był członkiem bohemy Michaiła Kuzmina, dzięki której został wciągnięty w świat zakazanych praktyk seksualnych i religijnych. W tym czasie tłumaczył Oskara Wilde’a i pisał obrazoburcze poematy w których wyszydzał chrześcijaństwo.
Wiaczesław Mienżyński (domena publiczna).
Rok 1917 zastał go w Petersburgu. Najpierw został komisarzem do spraw finansów, a potem bardzo szybko został szefem miejscowej Czeki. Później na krótko został wysłany do konsulatu w Berlinie, aby od 1919 roku zostać jednym z głównych współpracowników Dzierżyńskiego. Po jego śmierci, głownie dzięki dobrej znajomości ze Stalinem i protekcji zmarłego „Krwawego Feliksa”, został mianowany na stanowisko szefa tej instytucji. Ponieważ był schorowany, interesantów na Łubiance przyjmował pod kocem leżąc na kanapie. Umarł w roku 1934. Odegrał niebagatelną rolę zarówno w organizowaniu procesów pokazowych, jak i w koordynacji działań NKWD w czasie wielkiego głodu na Ukrainie.

Józef Unszlicht

Drugim Polakiem, będącym bliskim współpracownikiem Dzierżyńskiego, był Józef Unszlicht, jego towarzysz z czasów SDKPiL. Podobnie jak „Krwawy Feliks” wielokrotnie był on karany za swoją działalność polityczną w czasach carskich. Podobnie jak Mienżyński, w 1917 roku znalazł się w Piotrogrodzie i wziął udział w rewolucyjnych walkach.
Józef Unszlicht (fot. ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 102-09893, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Niemcy).
Bezpośrednio przed wojną 1920 roku tworzył oddziały komunistyczne na Białorusi i Litwie, a w czasie trwania konfliktu został członkiem Rady Wojskowo-Rewolucyjnej Frontu Zachodniego. W następnym roku został już jednym z zastępców Feliks Dzierżyńskiego. Na nim spoczywał trud tworzenia siatki komunistycznych szpiegów na Zachodzie. Razem z Mienżyńskim zaangażował się w tak zwaną akcje „Trust”, mającą na celu rozpracowanie białej emigracji rosyjskiej. Po śmierci Dzierżyńskiego został przeniesiony do innych działań już poza strukturami policji politycznej. Wraz z wieloma innymi Polakami rozstrzelano go w czasie Wielkiej Czystki w roku 1938. Ciekawie potoczyły się również losy jego rodziny. Jego siostrą była Stefania Unszlicht po mężu Brunowa, żona krytyka literackiego i aktywnego działacza komunistycznego Juliana Bruna, bratem zaś Julian Unszlicht, ksiądz katolicki i ceniony kaznodzieja działający wśród Polonii żyjącej we Francji.

Stanisław Messing

Trzecim Polakiem, który blisko współpracował z Dzierżyńskim, był Stanisław Messing. Podobnie jak poprzednicy przed I wojną światową należał on do SDKPiL, co przypłacił licznymi aresztowaniami i zsyłkami. Rok 1917 zastał go w Piotrogradzie, gdzie również brał udział w walkach.


Od samego początku został jednym z ważniejszych członków WCzK, a w roku 1920 wszedł w skład kolegium tej instytucji, co oznaczało, że był jednym z architektów jej terroru. Od 1921 roku został szefem Piotrogrodzkiej Czeki, gdzie zasłynął brutalnością i bezkompromisowym podejściem do kontrrewolucjonistów. Jego działania były najprawdopodobniej przyczyną nieudanego zamachu, który przeprowadzono w 1926 roku. W tajnej policji pracował aż do roku 1931 – został od niej odsunięty po umocnieniu władzy Stalina. Z OGPU trafił do izby handlowej. Skończył tak samo jak Unszlicht: w 1937 roku został rozstrzelany jako polski szpieg.

Jan Olski

Kolejnym polskim czekistą, który odegrał niebagatelną rolę w budowaniu nowego bolszewickiego ładu, był Jan Olski. Podobnie jak pozostali, swoją karierę polityczną zaczynał w szeregach SDKPiL, wstąpił jednak do niej dopiero w 1917 roku. Niedługo później wybuchła rewolucja bolszewicka, w której aktywnie uczestniczył. Tuż po przewrocie wstąpił do wojska bolszewickiego, a dwa lata później wszedł w skład osobowy WCzK.
W czasie wojny polsko-bolszewickiej walczył na czele Oddziału Specjalnego 16 Armii, potem zaś otrzymał funkcję kierownika Czeki w Białoruskiej Republice Socjalistycznej. Na jego barki spadają wszystkie mordy polityczne popełnione przez policję polityczną na terenie wschodniej Białorusi. W 1923 roku, dzięki swojemu doświadczeniu kontrwywiadowcy, został mianowany szefem 3 Oddziału OGPU zajmującego się właśnie zwalczeniem szpiegów. Przez następne lata pełnił rozliczne odpowiedzialne funkcje w aparacie OGPU. W roku 1931 został odsunięty od tej struktury i zajął się systemem żywienia społecznego stolicy ZSRR. W roku 1937 rozstrzelano go w ramach wielkiej czystki.

Stanisław Redens

Również sekretarzem „Krwawego Feliksa” był Polak, Stanisław Redens, urodzony w Tykocinie w rodzinie polskiego szewca. W roku 1918 wstąpił on do tajnej policji, początkowo działając na Ukrainie. Niedługo później rozpoczął prace w centrali WCzK, gdzie został osobistym sekretarzem Dzierżyńskiego.
Stanisław Redens (pierwszy od prawej) w towarzystwie innych czekistów, m.in. Gienricha Jagody (drugi od lewej) (domena publiczna).
Przebieg jego kariery w Czeka wskazuje na to, że był człowiekiem od „czarnej roboty”. Zaprowadzał terror w Odessie, Kijowie, Charkowie i na Krymie. Po przerwie w pracy w WCzK na rzecz działalności partyjnej, w 1931 roku wrócił do GPU i od razu dostał niezwykle odpowiedzialne zadanie: miał zdławić bunt ukraińskich kułaków, którzy przeciwstawiali się kolektywizacji. Razem z innym Polakiem, Stanisławem Kosiorem, był odpowiedzialny za realizacje planów zagłodzenia Ukrainy, a co za tym idzie pozbawienia życia co najmniej trzech milionów ludzi. Jego kariera coraz bardziej nabierała rumieńców. W 1934 roku został szefem zarządu NKWD i kierował mordem na Siergieju Kirowie. To był jednak ostatni szczebel w jego politycznej karierze. Chociaż był deputowanym do Rady Najwyższej ZSRR i przy okazji szwagrem Stalina (jego żoną była Anna Alliłujewa, siostra Nadieżdy Alliłujewy), w roku 1938 został aresztowany, a dwa lata później skazany na śmierć jako polski szpieg.

Władysław Orzechowski

Nie wszyscy polscy czekiści mieli okazję posmakować smaku bratniego ołowiu. Wyjątek stanowi między innymi Władysław Orzechowski, były działacz SDKPiL. Być może wpływ na to miał fakt, że nie był on regularnym czekistą, a zajmował się tym raczej z doskoku i nie odgrywał istotnej roli.
Początkowo po rewolucji 1917 roku działał w komitecie aprowizacyjnym w Irkucku. Tam też walczył (jako komisarz w jednym z oddziałów czerwonej partyzantki) przeciwko armii Kołczaka. Następnie rozpoczął swoją epizodyczną działalność w WCzK, później piastując różne funkcje związane z propagandą. Podczas wielkiej czystki nie został nawet aresztowany i w spokoju dożył 1966 roku.

Aleksander Formajster

Aleksander Formajster urodził się w rodzinie administratora Puławskiego Instytutu Gospodarstwa Rolnego i Leśnictwa. W wieku młodzieńczym wstąpił do PPS, rychło jednak przeszedł do SDKPiL, gdzie walczył na froncie uświadamiania ludu. W 1905 roku próbował doprowadzić do buntu w puławskim garnizonie, zaś rok później skazano go za zabójstwo strażnika ziemskiego w Markuszowie. Wyrok zamieniono na katorgę i zesłano go na Syberię.
Aleksander Formajster (zdjęcie z okresu aresztowania, domena publiczna).
Uwolniła go rewolucja lutowa, zaś po rewolucji bolszewickiej pracował w moskiewskiej milicji. W czasie wojny polsko-bolszewickiej był szefem milicji okupowanego Wilna, zaś potem funkcjonariuszem WCzK. W ciągu piętnastu lat pracy piastował kierownicze stanowiska w moskiewskiej, charkowskiej i smoleńskiej policji politycznej. Podobnie jak innych pochłonęła go Wielka Czystka roku 1937.

Józef Krasny

W SDKPiL działał też inny czekista, Józef Krasny. W 1905 r. brał on udział w rewolucji, a w roku 1908 został aresztowany przez Ochranę i skazany na katorgę. Zbiegł z niej i rozpoczął agitację partyjną na terenie Śląska i Austrii. Aresztowany przez Niemców został osadzony w Modlinie. Oswobodzony, zaczął w 1918 roku działalność w nowopowstałej Komunistycznej Partii Robotniczej Polski.
W 1919 został delegowany do Węgierskiej Republiki Komunistycznej z ramienia KPRP, a po zdławieniu rewolucji nad Dunajem pracował w Austrii. Od 1921 był już w WCzK jako rezydent w Wiedniu oraz ekspozyturze tej instytucji na całą Europę Wschodnią. Umarł śmiercią naturalną w 1932 roku.

Stanisław Gliński

W roku 1937 w Moskwie stracono jeszcze jednego polskiego czekistę: Stanisława Glińskiego. W przeciwieństwie do innych nie należał on do SDKPiL, ale od początku był w szeregach Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, za działalność w której kilkukrotnie aresztowała go Ochrana. W czasie pierwszej wojny światowej prowadził agitacje bolszewicką wśród żołnierzy, zaś w czasie wojny domowej walczył z Legionem Czechosłowackim. Od 1918 roku pracował w strukturach WCzK, gdzie piął się po kolejnych stopniach kariery. Pracował w centrali w Moskwie oraz w oddziale specjalnym na Białorusi.
Stanisław Gliński (domena publiczna).
W 1924 roku wziął udział w akcji dywersyjnej przeciwko Polakom w Stolcach na Polesiu, a rok później został kierownikiem OGPU na Białorusi. Następnie pracował jako rezydent w Warszawie, Wolnym Mieście Gdańsku, Rydze, Pradze i Helsinkach, a od 1934 również w Paryżu jako rezydent NKWD. Trzy lata później został rozstrzelany

Karol Roller

Losy Karola Rollera były zupełnie inne niż pozostałych wymienionych powyżej czekistów. W czasie I wojny światowej służył on w armii austro-węgierskiej. Na froncie wschodnim dostał się do niewoli, w której zastała go rewolucja bolszewicka. W czasie wojny domowej w Rosji walczył w 5 Dywizji Strzelców Polskich. Pojmany przez bolszewików starał się uciec z ich niewoli, został jednak złapany i złamany przez WCzK. Od 1920 pracował w policji politycznej Feliksa Dzierżyńskiego i zajmował się rozpracowywaniem Polskiej Organizacji Wojskowej.
Jego kariera zaczynała się rozwijać, przychodziły kolejne sukcesy i awanse: praca przy operacji „Trust”, funkcja rezydenta OGPU w Rzymie, szefostwo oddziału specjalnego i ostatecznie funkcja szefa oddziału specjalnego NKWD do spraw Kraju Stalingradzkiego oraz szefostwo Oddziału Miejsc Uwięzienia NKWD Obwodu Kurskiego. Pasmo powodzeń przerwała Wielka Czystka w roku 1937.
Student filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego. Zainteresowania badawcze historyczne: teoria literatury, historia Polski i Rosji w pierwszej połowie XX w., historia Rzeczpospolitej Obojga Narodów, systemy państw totalitarnych i historia filozofii. Zainteresowania badawcze filozoficzne: bioetyka psychopatologii, filozofia umysłu, neurologia, tożsamość osobowa w czasie, ontologia Internetu. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Kaczmarskiego i Iron Maiden.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

źródło

czwartek, 25 grudnia 2014

Rozejm bożonarodzeniowy 1914

źródło - wikimedia
100 lat temu, podczas bardo krwawej I wojny światowej doszło do wydarzenia, jakie trudno znaleźć w historii wojen.
W okolicach Ypres nastąpiło bratanie się  oddziałów alianckimi i niemieckimi. 
Śpiewano wspólnie kolędy, wymieniano się żywnością i podarunkami a nawet rozegrano mecz piłkarski.

Jak do tego doszło można przeczytać TUTAJ

środa, 24 grudnia 2014

Wyprawa do Indii

Vasco da Gama (wikimedia)
Jak zwykle polskie radio jest niezawodne. 

Przypomnienie audycji )z 1998 roku) o podroży Vasco da Gamy do Indii - TUTAJ

sobota, 20 grudnia 2014

Bona Sforza

source: wikimedia
"Bona Sforza - najbogatsza kobieta w historii Polski" - to tytuł ciekawego artykułu zamieszczonego na stronie wp historia.

Jeśli myślicie, że dzięki oglądaniu serialu telewizyjnego o królowej Bonie wiecie już wszystko na jej temat - to warto zapoznać się z tym wpisem.

Zobaczcie TUTAJ

„JASTRZĄB” i „ŻELAZNY” ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945 - 1951 - plik pdf za darmo do pobrania

Zachęcam do przeczytania publikacji - „JASTRZĄB” i „ŻELAZNY” ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945 - 1951"

Plik pdf TUTAJ

niedziela, 14 grudnia 2014

Bolesław Wstydliwy – łagodny książę w okrutnych czasach

Antoni Olbrychski 
Życie księcia w dobie rozbicia dzielnicowego nie było usłane różami. Na włości zwaśnionych Piastów uderzały mongolskie zagony, a stosunki z sąsiadami wymagały ciągłego trzymania ręki na pulsie. Z kolei zdobycie tronu krakowskiego przysparzało tylu przyjaciół, co przeciwników.

Bolesław Wstydliwy (aut. Jan Matejko, domena publiczna).W takich warunkach przyszło wychowywać się Bolesławowi, znanemu później pod przydomkiem „Wstydliwy”. Urodził się w 1226 roku jako jedyny syn Leszka Białego i księżniczki ruskiej Grzymisławy. Jego ojciec został jednak zamordowany zaledwie półtora roku później, podczas zjazdu w Gąsawie. O prawo do opieki nad małoletnim dziedzicem tronu krakowskiego ubiegali się zatem wszyscy książęta, liczący się na scenie politycznej. Najsilniejsze podstawy prawne posiadał ku temu książę wielkopolski Władysław Laskonogi, który zawarł z Leszkiem Białym porozumienie, mówiące, że ten który przeżyje drugiego, obejmie rządy w jego dzielnicy i roztoczy opiekę nad potomkami.
Rywale nie zamierzali jednak odpuszczać. Do próby sił rychło przystąpił Konrad Mazowiecki (stryj Bolesława) i Henryk Brodaty. Ostatecznie regentka Grzymisława, respektując postanowienia męża, uznała Władysława Laskonogiego jako księcia krakowskiego. Ten jednak, zmagając się z problemami we własnej dzielnicy, zawarł porozumienie z Henrykiem Brodatym, przekazując mu rządy namiestnicze. Sytuacja ustabilizowała się, zatem los młodego Bolesława wydawał się zabezpieczony. Ale czy słusznie?

Rycerska odsiecz

Największym przegranym musiał czuć się Konrad Mazowiecki. Porywczy książę nie zamierzał pogodzić się z porażką. Wielokrotnie nękał Małopolskę najazdami, a w 1233 roku zdołał nawet pojmać Grzymisławę i Bolesława. Matka siedmioletniego księcia doznała w niewoli wielu upokorzeń. Na pomoc przyszedł jednak możnowładca Klemens z Ruszczy, który w przebraniu wyprowadził więźniów z opresji, korzystając z chwili, w której strażnicy zajęci byli piciem i zabawą. Za całą akcją stał Henryk Brodaty, w związku z czym jego pozycja, jako wybawiciela potomka Leszka Białego, dodatkowo wzrosła. Stał się niekwestionowanym władcą Krakowa, a Bolesławowi, z całej ojcowskiej domeny, pozostała jedynie sandomierszczyzna.
Święta Kinga Arpadówna, obraz z klasztoru w Starym Sączu (aut. XVII w., domena publiczna).Cały dotychczasowy porządek legł jednak w gruzach wraz z najazdem Mongołów w 1241 roku. Upadła potęga Henryków śląskich, Bolesław zaś uciekł na Węgry, gdzie mógł liczyć na pomoc siostry, żony królewicza Kolomana. Od 1239 roku był też ożeniony z Kingą, córką króla Węgier Beli IV (brata Kolomana), co dodatkowo przybliżało go do dynastii Arpadów. Bolesław czekał zatem na obczyźnie aż ucichnie wojenny zgiełk i możliwym stanie się powrót na własne włości.

Utracone dziedzictwo

Pod nieobecność Bolesława Wstydliwego władzę w Krakowie objął książę śląski Bolesław Rogatka, nie zdołał on jednak dotrzeć do małopolskiej stolicy. W zastępstwie rządził tam Klemens z Ruszczy, raz za razem odpierając ataki Konrada Mazowieckiego. Agresorowi udało się nawet zdobyć wawelski gród, jednak nie zyskał poparcia rycerstwa.
W 1243 roku, w związku z osłabieniem rywali, Bolesław powrócił z Węgier i przy aprobacie możnowładztwa przejął władzę w Małopolsce. Pokonawszy Konrada w bitwie pod Suchodołem, ostatecznie ustabilizował swoją pozycję, chociaż porywczy książę mazowiecki nie zrezygnował z walki aż do końca życia. Dobiegło ono kresu w 1247 roku, a jego następcy utrzymywali z Bolesławem przyjazne stosunki. Krakowski książę mógł zatem skupić większą uwagę na rozwoju swojej domeny i politycznych rozgrywkach z sąsiadami.

Polak, Węgier, dwa bratanki

Przez wiele lat Bolesław Wstydliwy utrzymywał ścisłe stosunki z Węgrami. Wspomagał Belę IV zbrojnymi posiłkami w trakcie jego zmagań z Czechami (np. w roku 1253 czy 1260). Silne powiązania rodzinne w pewien sposób narzucały mu takie postępowanie, ale z politycznego punktu widzenia było to marnotrawienie sił na niedotyczącym krakowskiego księcia konflikcie. W 1260 roku, po bitwie pod Groissenbrunn, Węgrzy ostatecznie przegrali zmagania, usuwając się w cień zwycięskich Czech. Tymczasem Bolesław miał własne problemy: w latach 1259-60 spadł na Małopolskę drugi najazd tatarski. Mongołów wspomagały też oddziały ruskie, zobowiązane do działania na wezwanie chana. Pogrzebało to dobre stosunki polsko-ruskie, jakie kształtowały się we wcześniejszych latach. Wstydliwy ponownie nie zdecydował się na obronę swojej domeny, chroniąc się w Sieradzu, na dworze Leszka Czarnego.
Bitwa pod Groissenbrunn (Kressenbrunn), 12 lipca 1260 r. (domena publiczna).
Lata 70. przyniosły pewne zmiany w polityce Bolesława. W obliczu wyraźnego osłabienia Węgier, jak i własnego księstwa (z trudem udało mu się obronić domenę przed buntem możnych i zwolenników Władysława opolskiego), postanowił przejść na stronę czeskiego króla Przemysła Ottokara II. Ten zaś zawzięcie rywalizował z królem niemieckim, Rudolfem Habsburgiem, o wpływy w Austrii, Styrii i Karyntii. O losach konfliktu zadecydowała bitwa pod Suchymi Krutami w 1278 r. Czesi ponieśli dotkliwą klęskę, a ich władca zginął na polu bitwy. Porażka ta była też silnym ciosem dla czeskich sprzymierzeńców, a wśród nich największe straty odnieśli Polacy. Rok po bitwie, 7 grudnia 1279 r., Bolesław Wstydliwy zmarł bezpotomnie, kończąc tym samym losy małopolskiej linii Piastów. Na swego następcę wyznaczył przyjaciela i krewnego, Leszka Czarnego.

Wstydliwy książę

Mimo niepowodzeń w polityce zagranicznej, panowanie Bolesława Wstydliwego pozytywnie zapisało się na kartach historii. Swój przydomek zawdzięczał wielkiej pobożności – wraz z żoną Kingą (późniejszą świętą) żyć mieli bowiem w czystości aż do końca swych dni. Obok wypraw odwetowych na Jaćwingów organizował też misje chrystianizacyjne, którymi kierowali franciszkanie. To właśnie za jego panowania Bracia Mniejsi rozpoczęli swoją działalność w Krakowie. Duże znaczenie zyskało też tamtejsze biskupstwo. Książę nadał duchownym liczne immunitety, a ponadto w czasie jego rządów doszło do kanonizacji św. Stanisława (1253 r.), co w przyszłości nie pozostało bez wpływu na próby zjednoczenia ziem polskich.
Pieczęć Bolesława Wstydliwego (domena publiczna).
Bolesław był świadom korzyści płynących z rozwoju miast, dlatego czynnie popierał kolonizację niemiecką. Prawa miejskie otrzymały wtedy m.in. Kraków (1257 r.), Bochnia, Jędrzejów i Sącz. Ponadto przeprowadził reformę, przywracającą wyłączne prawo własności państwowej w kopalniach w Wieliczce i ledwo co odkrytych złożach soli w Bochni.
Książę roztropny i łagodny – tak Bolesław Wstydliwy zapisał się w pamięci potomnych.

Bibliografia:

  • Grodecki Roman, Bolesław Wstydliwy [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. 2, Polska Akademia Umiejętności, Kraków 1936, s. 260-262.
  • Marzec Andrzej, Bolesław V Wstydliwy [w:] Piastowie. Leksykon biograficzny, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1999.
  • Szczur Stanisław, Historia Polski: średniowiecze, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002.
Redakcja: Tomasz Leszkowicz
Student historii na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się historią średniowieczną i nowożytną, w szczególności wojskowością i życiem codziennym. Trenuje szermierkę historyczną, jest członkiem grupy rekonstrukcji historycznej „Milites Alraunae”.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

źródło

Kaukaz w ogniu – pierwsza wojna w Czeczenii

Przemysław Mrówka 
Od czasów biblijnych wiadomo, że Dawid wygrywa z Goliatem, nawet jeśli Goliat dysponuje dywizjami powietrznodesantowymi i oddziałami Specnazu. Czasem jednak Dawid musi uciec się do drastycznych środków...
O przyczynach wybuchu pierwszej wojny czeczeńskiej już pisaliśmy. Pokrótce przypominając, była ona efektem z jednej strony tradycyjnej na Kaukazie wrogości wobec Rosji, z drugiej zaś, prowadzonej przez Jelcyna polityki, mającej na celu zaspokojenie oczekiwań komunistów i nacjonalistów oraz podtrzymanie jego władzy. Co, nawiasem mówiąc, bardzo się zazębiało.
Kiedy na początku grudnia na granicy czeczeńskiej znalazły się potężne siły Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego, mało kto w Moskwie uważał, iż działania potrwają dłużej niż cztery tygodnie. Siły rosyjskie były kilkakrotnie liczniejsze, Czeczenia zaś podzielona była między zwalczające się stronnictwa. Do tego jaki opór stawić mógł niewielki, górski kraik wobec olbrzymiego państwa, które jeszcze pięć lat wcześniej sterowało całym blokiem wschodnim? Na pozór niewielki, jeśli nie żaden.
Rosyjski helikopter strącony przez bojowników czeczeńskich w rejonie Groznego, 1994 r. (fot. Mikhail Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Pierwsza faza i pierwsza kompromitacja

Rosyjska ofensywa ruszyła 11 grudnia i niemal od razu rozpoczęły się problemy. Mało tego, że miejscowa ludność stawiała zacięty opór, a na blokady drogowe i barykady natrafiano nawet na terenach niesprzyjających gen. Dżoharowi Dudajewowi. Dał o sobie znać cały szereg zaniedbań logistycznych. Rosyjskim żołnierzom brakowało żywności i ciepłych mundurów. Podczas noclegów spali w pojazdach, nie mogli jednak włączać silników, by się ogrzać, nie mieli bowiem paliwa. Mimo tego udało im się 17 grudnia uformować wokół Groznego pierścień o promieniu od 7 do 15 kilometrów. 19 grudnia ruszyli dalej, zdobywając po ciężkich walkach wieś Pietropawłowskaja, co pozwolił im na uchwycenie strategicznego mostu nad Sunżą i otwarcia drogi na Grozny.
Czeczen w czasie modlitwy w oblężonym Groznym (fot. Mikhail Evstafiev, opublikowano na licencjiCreative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).21 grudnia wyczerpała się cierpliwość ministra Graczowa. Koszmarne braki dawały o sobie znać na każdym kroku, dochodziło nawet do sytuacji zgoła kuriozalnych, jak na przykład w przypadku lotnictwa. Poziom wyszkolenia pilotów okazał się tak fatalny, że dowodzący nimi gen. płk Piotr Diejmekin, by zapewnić wsparcie siłom lądowym, zmuszony był wypożyczyć maszyny wraz z pilotami z Lotniczego Centrum Doświadczalnego i Badawczego w Achtubińsku. Posypały się głowy, decyzją Graczowa całe dowództwo Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego zostało zdymisjonowane, zaś nowym dowódcą operacji został gen. Anatolij Kwasznin. Następnego dnia, 22 grudnia, wydał on rozkaz rozpoczęcia nalotów na Grozny. Na dzielnice mieszkalne i ludność cywilną zaczęły spadać bomby.
Celem nalotów było zdemoralizowanie obrońców i zarazem zastraszenie ludności zarówno Czeczenii, jak i innych republik kaukaskich, które ewentualnie mogłyby pójść jej śladem. Liczono także na to, że Dudajew zdecyduje się na ucieczkę z miasta w góry, co pozwoli w miarę sprawnie wykonać podstawowy punkt operacji czeczeńskiej: zajęcie stolicy. Prezydent jednak nie uciekł. Został w bombardowanym mieście i rozpoczął z Rosją wojnę informacyjną, robiąc nad wyraz rozsądną rzecz – zaprosił do Groznego wszystkich chętnych dziennikarzy i korespondentów z każdego możliwego kraju. Świat był wstrząśnięty ich relacjami. Dzienniki i programy informacyjne pełne były materiałów z niszczonego rosyjskimi bombami Groznego. Wzrastało oburzenie na Rosję. Dudajew liczył na to, że zachodnie rządy wywrą na Jelcyna naciski, dzięki którym możliwe będzie zatrzymanie rosyjskich wojsk. I był jednym z pierwszych przywódców, który po upadku Związku Sowieckiego się na takich rachubach srodze zawiódł.
Owszem, świat był wstrząśnięty informacjami z Groznego… Ale od dwóch lat cyklicznie wstrząsały nim równie straszliwe informacje z terenów byłej Jugosławii, gdzie właśnie trwała wojna. Rządy natomiast nie miały zamiaru wstawiać się za krajem, który nie został nigdzie na świecie uznany, ograniczyły się więc do niezbyt zdecydowanych protestów przeciw nadmiernej brutalności działań wojennych. W czasie trwania operacji czeczeńskiej Międzynarodowy Fundusz Walutowy przyznał Rosji poważny kredyt, zaś sankcje nowoutworzonej Unii Europejskiej okazały się ledwo odczuwalne.
Zniszczony rosyjski bojowy wóz piechoty na ulicy Groznego (fot. Mikhail Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).
Po naciskach Graczowa 31 grudnia siły rosyjskie ruszyły do szturmu Groznego. Armia rosyjska w Czeczenii liczyła wtedy 38 tysięcy żołnierzy, 230 czołgów, 454 bojowe wozy piechoty i 388 dział i moździerzy, zaś do samego natarcia ruszyło 16 tysięcy żołnierzy wspartych przez 190 czołgów.
Biorąc pod uwagę, że podczas szturmu zapomniano o doświadczeniach nie tylko współczesnych, ale nawet drugowojennych, szturm zakończył się w sposób łatwy do przewidzenia: fiaskiem i dużymi stratami. Praktycznie nie istniała koordynacja między rodzajami broni, atakujące siły lądowe nie miały wsparcia artyleryjskiego ani lotniczego. Czołgi walczyły między zabudowaniami bez wsparcia piechoty, ta zaś okazała się zupełnie nieprzygotowana do walk miejskich. Po ciężkich walkach siłom rosyjskim udało się wedrzeć do miasta, tam jednak utknęły, nie będąc w stanie do 6 stycznia przełamać obrony Czeczenów. Zakończyła się pierwsza faza operacji.

Wściekły żołnierz walczy lepiej

W pierwszej połowie stycznia wyciągnięto wnioski z dotychczasowych niepowodzeń i zmieniono taktykę. Zaczęto kłaść nacisk na koordynację wsparcia, tworzono kilkudziesięcioosobowe grupy szturmowe, poprawiono zaopatrzenie. Pomału zaczęło przynosić to efekty i 19 stycznia wojska rosyjskie zdobyły w końcu pałac prezydencki, zaś 5 lutego Asłan Maschadow rozkazał żołnierzom czeczeńskim wycofać się z Groznego.
Trudno jest ustalić straty, jakie ponosiły walczące strony. Rosja podaje, że straciła 146-1160 zabitych, około 5000 rannych, a 300 żołnierzy zaginęło w akcji, zaś straty czeczeńskie ocenia na 7 tysięcy żołnierzy. Liczbę zabitych cywilów szacuje się na 25 tysięcy, z czego około 3,7 tysiąca to dzieci poniżej 15 roku życia.
Do 31 marca zdobyto Argun, Gudarmes i Szali. Siły Dudajewa oddały dwie ostatnie miejscowości bez walki na żądanie ludności cywilnej, która bała się podzielenia losu Groznego. Do 27 kwietnia opanowano Samaszki, Dwydienko, Nowyj-Jurt, Aczchoj-Martan i Zakan-Jurt, w drugiej połowie miesiąca zaczęły się też ciężkie walki w rejonie Bamut z siłami Szamila Basajewa.
Wspomnianego 27 kwietnia nastąpiło chwilowe wstrzymanie działań wojennych. Nie miało ono jednak nic wspólnego z jakimikolwiek rozmowami pokojowymi: Rosja po prostu szykowała się do uroczystego Dnia Zwycięstwa. Warto też zaznaczyć, że owo wstrzymanie działań wojennych obowiązywało raczej na papierze: w istocie dochodziło do licznych incydentów zbrojnych. 12 maja działania wojenne wznowiono i do 3 czerwca 1995 zdobyto Wiedono, Szatoj i Chożaj-Jurt, kończąc II fazę działań.
W okresie tym dały się zauważyć dwie zasadnicze zmiany. Po pierwsze, Rosjanie przypomnieli sobie, jak się walczy. Katastrofalna sytuacja zaopatrzeniowa została poprawiona, na polu walki zaczęto stosować taktykę walki manewrowej, agresorzy nauczyli się też wykorzystywać swoją przewagę sprzętową. Czeczeni nie byli w stanie sprostać im w otwartym boju, choć za każdym razem Rosjanie by wygrać musieli stoczyć ciężkie walki. Z drugiej jednak strony, Armia Rosyjska okazała się bezsilna wobec niewielkich grup partyzanckich, uderzających znienacka i szybko się wycofujących. Ciosy odwetowe spadały za każdym razem na ludność cywilną, nierzadko nie mającą nic wspólnego z bojownikami.
Zniszczony pałac prezydencki w Groznym (fot. Mikhail Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).
W tym okresie dowódcy Dudajewa zaczęli wywierać na swego dowódcę naciski, dążąc do uzyskania zgody na prowadzenie jedynego rodzaju wojny, który dawał jakąkolwiek możliwość uratowania Czeczenii. Wiadomo już było, że na mediację nie ma co liczyć i pokojowe zakończenie konfliktu to mrzonki, zaś brutalność wojsk rosyjskich zaczyna przekraczać wszelki granice. W tej sytuacji Dudajew zgodził się zagrać va banque .

Szpital zakładników

Szamil Basajew, jeden z najważniejszych czeczeńskich dowódców liniowych, walczył po stronie Jelcyna w czasie puczu sierpniowego w 1991 r., a także jako ochotnik po stronie abchaskiej w czasie wojny z Gruzją (fot. Natalia Medvedeva, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).W Kraju Stawropolskim znajduje się niewielkie miasteczko Budionnowsk, założone jako Swiatoj Krest w 1799 roku. Zamieszkiwało je około 60 tysięcy mieszkańców, zaś jednym z najważniejszych obiektów w okolicy była baza sił powietrznych Federacji Rosyjskiej Od Czeczenii dzieliło je 110 kilometrów, kilka linii rosyjskich, strefa działań wojennych i kiepskie drogi. Można więc wyobrazić sobie, jak zszokowani musieli być mieszkańcy, gdy 14 czerwca 1995 roku wojna zawitała do ich domu, przyjmując postać około 160 terrorystów dowodzonych przez Szamila Basajewa.
Do miasta dotarli oni ciężarówkami i terenówkami. Czy to ono było ich ostatecznym celem? Prawdopodobnie nie – strona czeczeńska twierdziła, że ich celem była Moskwa. Potwierdzała to (między innymi) prawdopodobnie sarkastyczna wypowiedź Basajewa, który stwierdził, że jego oddział powstrzymała chciwość milicjantów z rosyjskiej drogówki, bowiem w Budionnowsku skończyły mu się pieniądze na łapówki.
Atak nastąpił o 12:00. Czeczeni otworzyli ogień do milicjantów, a następnie urządzili na ulicach łapankę. Pojmanych cywili ustawili w kolumnę i zabarykadowali się wraz z nimi w szpitalu położniczym na przedmieściach Budionnowska, biorąc około 1500 zakładników. Następnie przedstawili żądania: zawieszenie broni, wycofanie wojsk rosyjskich z Czeczenii i podjęcie rozmów pokojowych z Dudajewem przez Jelcyna lub premiera Czernomyrdina. Żądania te zostały odrzucone, Rosjanie zaś wzięli się do rozwiązywania kryzysu w niezwykle rosyjski sposób –urządzili mianowicie własną łapankę, aresztując wszystkich Czeczenów, których znaleźli w mieście, i zaproponowali Basajewowi wymianę. Ten miał odpowiedzieć, że aktualnie to nie są Czeczeni, lecz obywatele Rosji i jeśli Moskwa chce, to może ich rozstrzelać. Zostali więc oni zwolnieni.
Do szpitala zostali wpuszczeni dziennikarze, dzięki czemu strona rosyjska widziała zarówno, że w budynku znajduje się wielka liczba cywili, jak i że bojownicy są bardzo dobrze wyposażeni w broń maszynową, a do tego zaminowali wejścia do szpitala. Mimo to przeprowadzili dwa szturmy, zarówno siłami regularnymi, jak i oddziałem antyterrorystów z Grupy Alfa. Przyniosły one jedynie straty wśród zakładników i szturmujących, nie osiągnięto zaś niczego.
Po czterech dniach Moskwa uległa. Dudajew otrzymał zawieszenie broni, przystąpiono też do dalszych pertraktacji. Pod szpital w Budionnowsku podstawiono siedem autokarów znanej węgierskiej firmy Ikarus oraz samochód-chłodnię do transportu ciał 16 poległych terrorystów. Część zakładników została wypuszczona od razu, część zaś zabrano jako żywe tarcze. Warto nadmienić, że sporo z nich składało się z deputowanych Dumy oraz przedstawicieli władz, którzy zgłosili się do tej roli ochotniczo. Czeczeni, nie niepokojeni przez siły rosyjskie, przejechali z powrotem do kraju, zwalniając wszystkich zakładników dwa kilometry po przekroczeniu linii frontu. Życie utraciło prawdopodobnie 166 zakładników, zaś 541 zostało rannych. Co charakterystyczne, terroryści zabili 27, reszta zginęła wskutek szturmów wojsk rosyjskich.

Coś się zaczyna

Wydarzenia w Budionnowsku okazały się być bardzo doniosłe w skutkach. Po pierwsze, dały pierwszą od początku wojny szansę na pokój. Szansę wprawdzie praktycznie od razu zaprzepaszczoną, ale jednak realnie istniejącą. Po drugie, posypały się głowy rosyjskich decydentów. Zdymisjonowani zostali Nikołaj Jegorow, minister ds. narodowościowych, Siergiej Stiepaszyn, szef Federalnej Służby Kontrwywiadowczej i Jurij Kuzniecow, gubernator Kraju Stawropolskiego. Po trzecie, Moskwa znalazła się w sytuacji niezwykle kłopotliwej z dyplomatycznego punktu widzenia: zasiadła do negocjacji, w których stroną był człowiek, którego uznania dotychczas konsekwentnie odmawiali. Sam fakt rozpoczęcia rozmów zmieniał więc diametralnie status Dudajewa. Po czwarte wreszcie, cytując za Piotrem Grochmalskim, pokazały, że:
…konflikt w Czeczenii można wykorzystać do wywołania powszechnej psychozy zagrożenia, która była by doskonałym pretekstem nie tylko do zatrzymania procesu reformowania struktur państwa, ale też sięgnięcia po metody państwowego, „oświeconego” totalitaryzmu w imię obrony Rosji przed wewnętrznym zagrożeniem.
Czeczeński bojownik (fot. Mikhail Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).Wstrzymanie działań wojennych, które nastąpiło po Budionnowsku, było w istocie farsą. Notorycznie łamały je obie strony, zaś negocjacje trwające od 21 czerwca do 30 lipca przyniosły jedynie podpisanie ograniczonych porozumień wojskowych, będącychquasi zawieszeniem broni. Apogeum sabotowania jego postanowień miało miejsce 6 października 1995, gdy w zamachu ranny został dowódca Połączonej Grupy Wojsk, gen. Anatolij Romanow. Porozumienie ostatecznie wyrzucono wtedy do kosza i wrócono do wojaczki.

Jak dogadać się ponad Dudajewem?

Zirytowana przedłużającym się konfliktem Moskwa podjęła próbę rozwiązania konfliktu zrzucając problem na głowę kogoś innego. 17 października odkurzono Doku Zawgajewa i postawiono go z powrotem na scenie, czyniąc przewodniczącym wskrzeszonej Rady Najwyższej Republiki Czeczeńsko-Inguskiej. Zrobiono to w jednym tylko celu: utworzenia drugiego, niezależnego od Dudajewa czeczeńskiego ośrodka państwowego, z którym można by usiąść do rozmów bez ponownego blamażu uznania „przestępcy i terrorysty” za prezydenta, a zarazem z pewnością spolegliwego wobec Kremla.
Sukces był połowiczny. Z jednej strony rozmowy Zawgajew-Czernomyrdin zakończyły się sukcesem: 8 grudnia 1995 roku przewodniczącemu Rady zagwarantowano dla Czeczenii prawa równe innym sfederowanym z Rosją republikom, a dodatkowo dano jej możliwość prowadzenia odrębnej od rosyjskiej polityki zagranicznej, możliwość posiadani zagranicznych delegacji kulturalnych i gospodarczych, osobny budżet i pełną kontrolę nad bogactwami naturalnymi, a dodatkowo jeszcze pomoc przy odbudowie zniszczeń. Z drugiej jednak strony mało kto w Czeczenii w ogóle zawracał sobie głowę istnieniem Zawgajewa, a tym bardziej jakimiś podpisywanymi przez niego dokumentami. Jakiekolwiek znaczenie miał on tylko na terenach kontrolowanych przez Rosjan, gdzie w dniach 14-17 grudnia 1995 roku przeprowadzono wybory do Dumy oraz na prezydenta Czeczenii. Były one sfałszowane do poziomu absurdu, bowiem o ile można było uwierzyć w 60% frekwencję, o tyle poparcie dla Zawgajewa na poziomie 95% było po prostu niemożliwe. Powszechnie uznano te wybory za farsę.
Kiedy Moskwa próbowała osadzić w Groznym swojego Quislinga, Dudajew wykorzystywał sytuację na przeprowadzenie silnej kontrofensywy. Na krócej lub dłużej udawało mu się odzyskiwać kolejne miasta, utracone podczas wojny: Szatoj, Szali, Staryje Atagi, Urus-Martan i Gudermes. Armia Rosyjska została wtedy skompromitowana za co odpowiedział dowódca sił okupacyjnych, gen. Anatolij Szkirko. Zastąpił go gen. Wiaczesław Tichomirow, nowego dowódcę czekał jednak jeszcze gorsza kompromitacja. Po ponownej intensyfikacji działań wojennych na przełomie stycznia i lutego 1996 roku siły czeczeńskie zrobiły coś niewiarygodnego: zdobyły Grozny. Udało się to grupie ok. 600 bojowników dowodzonej przez Asłana Maschadowa, którzy zajęli kluczowe pozycje w mieście i zablokowali siły rosyjskie, uniemożliwiając odzyskanie kontroli nad stolicą. Następnie nieniepokojeni wycofali się po trzech dniach z miasta.
Asłan Maschadow, pułkownik Sił Zbrojnych ZSRR, dowódca pułku artylerii, w Czeczenii szef sztabu armii tego państwa. Od 1997 r. prezydent Czeczenii (fot. Natalia Medvedeva, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

Jak rozwiązać węzeł gordyjski?

Z końcem marca, po blamażu w Groznem, Moskwa zaczęła się zastanawia nad w miarę satysfakcjonującym wyjściem z Czeczenii. Powodem była ta sama motywacja, która pchnęła Jelcyna do wprowadzenia tam wojsk: chęć zagwarantowania sobie reelekcji. Do wyborów było wprawdzie jeszcze kilka miesięcy, poparcie jednak zaczynało pomału topnieć.
Zelimchan Jandarbijew, czeczeński poeta i polityk, bliski współpracownik prezydenta Dudajewa (fot. Natalia Medvedeva, opublikowano na licencjiCreative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).Największym problemem z negocjacjami pokojowymi było jednak to, że nikt nie miał najmniejszego pomysłu na ten pokój. 31 marca Jelcyn wystosował propozycję, co do której w ciemno można było założyć, że spali na panewce: Czeczenia miała za cenę pokoju uznać Zawgajewa. Dudajew propozycję, rzecz jasna, odrzucił, sam zaś przez Moskwę dalej był uważany za terrorystę. Zaczęto się zastanawiać, czy to nie on personalnie uniemożliwia dogadanie się z Czeczenią.
Przeszkodę tę usunięto w nocy z 21 na 22 kwietnia, zabijając Dżohara Dudajewa podczas ataku rakietowego na czeczeńskie pozycje. Najprawdopodobniej został zabity przez pocisk rakietowy powietrze-ziemia podczas próby nawiązania połączenia przez telefon satelitarny. Istnieją przypuszczenia, że było te efektem akcji rosyjskich służb specjalnych, którym udało się zlokalizować Dudajewa dzięki radiopelengatorom, a następnie nakierowały na jego miejsce pobytu atak lotniczy. Jakkolwiek by nie było, śmierć prezydenta Czeczenii nie zmieniła wiele. Nie sparaliżowało to ani działania bojowników, ani nie osłabiło rosyjskich akcji. A wybory się zbliżały…
Jelcyn zdecydował się wyciągnąć rękę do właściwych ludzi. Po śmierci Dudajewa mógł to już zrobić bez odium rozmawiania z terrorystą, zaproponował więc negocjacje jego następcy, prezydentowi Zelimchanowi Jandarbijewowi. Obie strony usiadły do stołu 9 czerwca, zaś już następnego dnia podpisano w Nazraniu dwa protokoły: o wycofaniu wojsk rosyjskich i rozbrojeniu bojowników czeczeńskich oraz o uwolnieniu jeńców. Wybory, wstępnie zaplanowane na 16 czerwca, czyli dzień wyborów prezydenckich w Rosji, miano odłożyć do momentu wycofania się wojsk rosyjskich.
Rosja nie była by jednak sobą, gdyby tych ustaleń nie złamała w ciągu tygodnia. 16 czerwca na terenach podległych Zawgajewowi otwarto lokale wyborcze, wyniki zaś uznano za będące odzwierciedleniem woli mieszkańców całej Czeczenii. OBWE uznało wyniki pierwszej tury, zwycięskiej dla Jelcyna, za sfałszowane, Jandarbijew nie zdecydował się jednak na ich oprotestowywanie. Prawdopodobnie była to cena, jaką postanowił zapłacić za pokój z Jelcynem i na początku jego kalkulacje wydawały się słuszne. 25 czerwca prezydent Rosji wydał dekret o stopniowym wycofywaniu armii z Czeczenii, co przydało mu wiarygodności i zwiększyło poparcie. 3 lipca Borys Jelcyn wygrał drugą turę wyborów prezydenckich.
Na złamanie obietnic przez Kreml nie trzeba było długo czekać. W kilka dni po wygraniu wyborów sytuacja na Kaukazie na powrót się zaogniła: Rosja przystąpiła do bombardowań osiedli czeczeńskich, zaś wojska Jandarbijewa zaatakowały Grozny. 14 lipca Jelcyn ogłosił, że za władzę czeczeńską uznany może być tylko Zawgajew i ludzie wybrani w wyborach z grudnia 1995 i czerwca 1996 roku. Stawiało to Jadandarbijewa całkowicie poza równaniem i nie mogło być przez niego zaakceptowane. Wojna rozgorzała na nowo.
Mimo szeroko zakrojonych bombardowań i zmasowanej ofensywy, które rozpoczęto 20 lipca, siły rosyjskie zostały pobite. 6 sierpnia oddziały Szamila Basajewa zajęły Grozny, zaś rosyjski kontratak przeprowadzony 8 sierpnia został odparty. W tym samym czasie oddziały Asłana Maschadowa zajęły Gudarbes i Argun, zaś w rejonie Oriechowa, Bamutu i Starego Aczchoju trwały ciężkie walki.
Aleksandr Lebied, oficer rosyjskich wojsk powietrznodesantowych, generał, uczestnik walk w Afganistanie, na Kaukazie, stronnik Borysa Jelcyna w czasie puczu sierpniowego 1991 r., dowódca rosyjskiej interwencji w Naddniestrzu (fot. Mikhail Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.5).
To była dla Jelcyna o jedną kompromitację za dużo. Generał Aleksandr Lebied, kontrkandydat Jelcyna z czasu wyborów prezydenckich i sekretarz Rady Bezpieczeństwa, otrzymał specjalne pełnomocnictwo i proste polecenie: doprowadzić do zawarcia pokoju. 22 sierpnia podpisał on wstępne porozumienie z Maschadowem, na którego mocy nastąpiło zawieszenie broni i wycofanie wojsk z Groznego. W ciągu dwóch dni powstały tam rosyjsko-czeczeńskie komendantury, zapewniające bezpieczeństwo miasta, następnie przystąpiono do wycofywania wojsk zgodnie z czerwcowymi porozumieniami z Nazrania. 31 sierpnia 1996 w Chasaw-Jurcie podpisano porozumienie kończące wojnę. Czeczenia została uznana za podmiot prawa międzynarodowego i choć nie uzyskano wszystkiego tego, na co liczono, to jednak można było to porozumienie uznać za sukces Czeczenii. Przynajmniej w pewnym stopniu…

Krajobraz po bitwie

Czeczenia wyszła z konfliktu zdewastowana. Rosyjskie szacunki mówią o stratach wśród bojowników rzędu 2500-2700 zabitych i prawie dziesięciu tysiącach rannych. Jednak prawdziwą skalę spustoszeń pokazują straty wśród cywili, według gen. Lebieda sięgające nawet 80-100 tysięcy zabitych (historycy rosyjscy przyjmują o wiele niższe liczby, rzędu 30-35 tysięcy). 400 tysięcy cywili zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, zniszczono około 60% zabudowy mieszkalnej w miastach i 40% we wsiach, zdewastowano 80% szpitali, wszystkie uczelnie wyższe, zdecydowaną większość pozostałych placówek szkolnych, 1/3 zakładów petrochemicznych, sparaliżowano zaś prawie w zupełności pozostałe gałęzie przemysłu. Przestał istnieć transport drogowy i kolejowy a także komunikacja, 3/4 infrastruktury drogowej, wodociągowej i energetycznej obrócono w gruzy. Rosję wojna ta kosztowała około pięć i pół tysiąca zabitych i dziesięć tysięcy rannych, zaś koszty prowadzenia wojny, według różnych szacunków, wyniosły między pięć i pół a piętnastoma miliardami dolarów.
Młody Czeczen w czasie oblężenia Groznego (fot. Mikhail Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).
Rozejm w Chasaw-Jurcie, choć de facto uznawał niepodległość Czeczenii, nie rozwiązywał jednak wszystkich problemów. Postanowiono więc wrócić do negocjacji tak, by najpóźniej do 31 grudnia 2001 roku rozwiązać wszystkie wątpliwości w kwestii statusu kaukaskiego kraju. Sęk w tym, że biedne, spustoszone, pozbawione niemal wszystkiego państwo nie było zdolne do zapewnienia porządku na swoim terytorium i zaczęło rozpadać się na terytoria rządzone przez skonfliktowane ze sobą klany. Z miesiąca na miesiąc Czeczenia zaczęła zamieniać się w gniazdo wszelkiej maści przestępców, terrorystów i przemytników, którzy z jej terytorium zaczęli atakować zarówno Rosję, jak i inne państwa Kaukazu. W końcu pod koniec XX wieku miarka się przebrała: 11 października 1999 roku wybuchła druga wojna czeczeńska.

Bibliografia

  • Atak na Budionnowsk - ważny epizod I wojny czeczeńskiej [w:] eioba.pl, [dostęp: 10 grudnia 2014] <http://www.eioba.pl/a/1xr1/atak-na-budionnowsk-wazny-epizod-i-wojny-czeczenskiej#_ftn66>.
  • Bańbor Jan, Berny Jan, Kuziel Dariusz, Konflikty na Kaukazie, Warszawa 1997.
  • Budziński Janusz R., Polityka zagraniczna Rosji 1907-1914: aparat decyzyjny, koncepcje, rezultaty, Toruń 2000.
  • Ciesielski Stanisław, Rosja – Czeczenia. Dwa stulecia konfliktów, Wrocław 2003.
  • Ciesielski Stanisław, Czeczenia – Rosja. Krótka historia konfliktu [w:] Homepage of Stanisław Ciesielski [dostęp: 10 grudnia 2014] <http://ciesielski-stanislaw.tripod.com/czecz1.html>.
  • Czarnotta Zygmunt, Moszumański Zbigniew, Czeczenia 94-95, Warszawa 1995.
  • Czeczenia – Rosja: mity i rzeczywistość, red. Jan Brodowski, Mieczysław Smoleń, Kraków 2006.
  • First Chechnya War – 1994–1996 [w:] GlobalSecurity.org, [dostęp: 10 grudnia 2014] <http://www.globalsecurity.org/military/world/war/chechnya1.htm>.
  • Grochmalski Piotr, Czeczenia – rys prawdziwy, Wrocław 1999.
  • Konflikty na Kaukazie Południowym, red. Przemysław Adamczewski, Poznań 2010.
Student w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, członek redakcji Gońca Wolności, wiceprzewodniczący Koła Historyków Wojskowości Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się historią Europy Środkowo-Wschodniej i historią wojskowości.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

źródło