Przejdź do głównej zawartości

Anja Tuckermann – „Mano. Chłopiec, który nie wiedział, gdzie jest” – recenzja

Daria Czarnecka 
Historia Zagłady Romów i życia w jej cieniu, traumy i powrotu do „normalnego życia” – to wszystko splata się w losach pewnego chłopca, które opisała Anja Tuckermann.

Autor: Anja Tuckermann
Tytuł: Mano. Chłopiec, który nie widział, gdzie jest
Wydawca: Nisza
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-62795-31-4
Format: 135×210 mm
Oprawa: miękka
Stron: 328
Cena: 39 zł

Ocena naszego recenzenta: 10/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych
Prześladowanie w nazistowskich Niemczech ze względów rasowych dwóch cygańskich rodów Sinti i Roma nie jest zbyt dobrze znane przeciętnemu człowiekowi. Mało kto wie, że byli oni zsyłani do obozów koncentracyjnych (m.in. do KL Auschwitz II-Birkenau), gdzie poddawano ich masowej eksterminacji. Dodatkowo bardzo często zapominamy, że wyzwolenie z obozu koncentracyjnego nie było wcale końcem niewoli. Byli więźniowie właściwie do końca życia zmagają się z traumą poobozową, zwaną inaczej astenią poobozową lub KZ-Sydromem. Dlatego książka pt. Mano. Chłopiec, który nie wiedział, gdzie jest powinna zostać przeczytana przez jak największą liczbę osób.
Historia Mano, cygańskiego chłopca pochodzącego z Monachium, jest bardzo poruszająca. Zagubienie w powodzi traumatycznych wspomnień, lęk przed odrzuceniem i niemożność wyjścia z labiryntu własnego umysłu nie może pozostawić nikogo obojętnym. 11-letni chłopiec, były więzień KL Auschwitz II-Birkenau, KL Ravensbrück i KL Sachsenhausen zostaje wyzwolony podczas Marszu Śmierci. Nie był to jednak dla niego koniec strachu. Po tym, jak zostaje przygarnięty przez francuskich byłych więźniów, w przekonaniu, że nikt z jego rodziny nie ocalał, trafia do Francji. Po drodze uświadamia sobie, że nikt nie lubi Niemców, więc język, którym się posługuje, może sprowadzić na niego kłopoty. Za poradą pewnej Francuzki udaje, że z powodu przeżyć obozowych zapomniał języka francuskiego, zaś jego rodzina mieszkała w okolicach Marsylii. Z lęku przed odrzuceniem, a może nawet śmiercią, rzeczywiście zapomina kim jest. Wie tylko, że na imię ma Mano.
We Francji Mano trafia pod opiekę dobrych ludzi, którzy za wszelką cenę starają się pomóc mu w odnalezieniu rodziny, a także własnej tożsamości. Zmagają się z jego lękami, chorobami, obozowymi wspomnieniami. Im więcej uzyskuje od nich czułości, tym bardziej stara się zataić swoje niemieckie pochodzenie. A im bardziej stara się ukryć swoje korzenie, tym bardziej zaplątuje się w meandry swego umysłu.
Problem wspomnień obozowych jest aktualny po dzień dzisiejszy. Warto również pamiętać, że początkowo w ogóle nie diagnozowano przypadłości byłych więźniów w kategorii traumy i zmian osobowościowych. Dobrym przykładem jest tutaj tytułowy bohater, którego w szpitalu psychiatrycznym starano się leczyć elektrowstrząsami. Na szczęście jego opiekunowie wykazali się ogromnym poświęceniem i zrobili naprawdę wiele, żeby chłopca stamtąd wyciągnąć. To właśnie dzięki kilku francuskim rodzinom Mano powoli odzyskał swoje dzieciństwo, a w końcu także pamięć o sobie samym.
Historia Mano wydarzyła się naprawdę. Anja Tuckermann zebrała dokumenty i relacje osób, które zetknęły się w 1945 roku z chłopcem bez przeszłości i pomogły mu odnaleźć rodzinę. Dzięki jej pracy powstała poruszająca historia, która niewątpliwie sprawi, że niejednemu czytelnikowi zakręci się łza w oku. Dodatkowym atutem książki Mano. Chłopiec, który nie wiedział, gdzie jest jest niewątpliwie poruszona kwestia problemów psychicznych byłych więźniów. Na ogół ten temat jest pomijany, tak jakby po otwarciu się bram obozów nastąpił w więźniach reset wszystkiego, co przeszli.
Anja Tuckermann napisała książkę mądrą i ważną. Rzadko pisze się w recenzjach takie stwierdzenie, ale ta praca powinna trafić na listę lektur szkolnych. Nie tylko jako przykład dobrej literatury, ale przede wszystkim jako ostrzeżenie, co może stać się z niezrozumienia drugiego człowieka.

Socjolog i historyk, laureatka Konkursu im. Władysława Pobóg-Malinowskiego na Najlepszy Debiut Historyczny Roku 2012. Bibliofil nie nadający się już do leczenia. Z zamiłowaniem i pasją zajmująca się historią II wojny światowej i militariami, dodatkowo specjalistka od ludobójstwa (w teorii, nie w praktyce) i ścigania zbrodniarzy wojennych.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

źródło

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prawdziwa historia okrętu podwodnego K-19

Autorem artykułu jest Karolina Hedwig

Na przestrzeni lat 1949-1991 wojna ta pochłonęła miliony ofiar niewinnych ludzi (np. w Korei, Wietnamie). Mało kto wie o historii radzieckiego okrętu podwodnego o napędzie atomowym K-19. Kreml ukrywał historię okrętu i heroicznego poświęcenia jego załogi przez prawie trzy dekady. Nie bez powodu.

Dramat K-19 nie wynikł, jak twierdziła Moskwa, z nieszczęśliwego wypadku. 
To był produkt systemu sowieckiego, za którym kryły się zaniechania i liczne błędy. Gdyby nie determinacja i bohaterstwo marynarzy K-19, doszłoby do wojny nuklearnej.
K-19 był pierwszą generacją atomowego okrętu podwodnego, wyposażonego w jądrowe rakiety balistyczne. Wśród oficerów i marynarzy zyskał nieoficjalny przydomek „Hiroshima”, a to ze względu na mnogość wypadków przy jego budowie i późniejszym użytkowaniu. Okręt w momencie wodowania tj. 30 kwietnia 1961 roku posiadał wiele usterek, które zatuszowano. Jak wiadomo ZSRR bardzo liczył się z terminem oddania okrętu…

"Oni zaraz przyjdą tu" - historia jednego utworu (Breakout)

Breakout – polski zespół założony w 1968 roku w Rzeszowie.
Pierwszymi członkami grupy byli: Tadeusz Nalepa (gitara, harmonijka ustna, śpiew), Mira Kubasińska (śpiew), Janusz Zieliński (gitara basowa), Krzysztof Dłutowski (organy) oraz Józef Hajdasz (perkusja).

Od samego początku zespół nie był kochany przez władze, za to uwielbiany przez publiczność.
Wspaniałe brzmienie, świetne teksty i niespotykany w siermiężnej, ludowej Polsce image, powodował, że stał się jednym z najważniejszych polskich zespołów rockowych.

W roku 1970 grupa coraz częściej była krytykowana przez media i usłużnych dziennikarzy muzycznych za muzykę pro-zachodnią i długie włosy. W końcu doprowadziło to do całkowitego zakazu emitowania utworów w radiu i telewizji.
Tymczasem, zespół zaczął regularnie koncertować w ZSRR, gdzie ze względu na brzmienie, wygląd i swoje wcześniejsze zachodnie wojaże Breakout był przyjmowany tam prawie jak amerykańska kapela.
Doszło nawet do tego, że jedna z uczelni w Charkowie zagroziła…

Judasz, za ile właściwie sprzedał Jezusa ?

No właśnie,
dzisiaj wiemy, że Judasz wydał Jezusa za nędzne 30 srebrników.
Ale ile to właściwie jest ? I co za to można było kupić w czasach Jezusa ?

Monety w Izraelu pojawiły się zaledwie około 400 lat przed Narodzeniem Jezusa. Były nazywane srebrnikami, czyli nie monetami tylko kawałkami prawdziwego srebra.

W okresie kiedy doszło do zdrady popularna była moneta wybijana w Antiochii zwana Sykl (czyli po hebrajsku sztuka) ważąca 14,2 g srebra.
Kiedy starszyzna żydowska uzgodniła z Judaszem wysokość zapłaty - 30 srebrników, jak można przeczytać w biblii z chciwości szukał tylko okazji aby wydać Jezusa.

Czy duża to była suma - to rzecz względna, 30 srebrników to wynagrodzenia za 4 miesiące pracy, kwota potrzebna aby można było nabyć niewolnika, lub, według niektórych historyków - kupić krowę.

Ta historia, ma jednak dalszą część. W 2006 roku wydano tłumaczenie odnalezionej w Egipcie koptyjskiej kopii gnostyckiego apokryfu nazwanego Ewangelią Judasza.
Według niej sam Jezus poprosił Judas…