wtorek, 31 marca 2015

Bolesław Śmiały i jego czarna legenda

Monika Juzepczuk 
Bolesław II, zwany Śmiałym lub Szczodrym, to do dziś jeden z najbardziej kontrowersyjnych władców w historii Polski. Wzmocnił państwo i sprawił, że liczono się z nim w Europie. To, co wiemy o jego upadku, uwikłane jest nici różnorodnej propagandy.
Przyczynił się do podniesienia z upadku państwa Piastów po załamaniu z czasów Mieszka II, odnowił arcybiskupstwo gnieźnieńskie i koronował się na króla, prowadził bardzo odważną i szeroko zakrojoną politykę zagraniczną. Jednak niewyjaśniony konflikt z biskupem krakowskim Stanisławem ze Szczepanowa stał się przyczyną jego upadku. Kto miał rację? Biskup był zdrajcą czy król mordercą?

Polska Bolesława

Bolesław Śmiały (aut. J. Matejko, domena publiczna).Bolesław Śmiały urodził się ok. 1042 r. i był pierworodnym synem Kazimierza Odnowiciela i ruskiej księżniczki Dobroniegi, siostry księcia kijowskiego Jarosława Mądrego. Po śmierci Bolesława Chrobrego państwo piastowskie doświadczyło wielu klęsk. Mieszko II w wyniku najazdu niemieckiego i ruskiego oraz reakcji pogańskiej w kraju utracił koronę i musiał zgodzić się na podział państwa. Udało mu się wrócić na tron, ale wkrótce potem zmarł. Na ziemie polskie najechał książę czeski Brzetysław, grabiąc Wielkopolskę i uwożąc do swej stolicy zabrane z Gniezna relikwie św. Wojciecha.
Syn Mieszka Kazimierz, nazwany później Odnowicielem, wrócił do kraju z pomocą cesarza Henryka III, który podobno oddał do jego dyspozycji 500 ciężkozbrojnych rycerzy. Udało mu się złamać opór możnych, szczególnie silny na Mazowszu, gdzie swoje państwo stworzył Masław, dawny urzędnik Mieszka II. Kazimierz odzyskał również Śląsk zajęty przez Czechów, musiał jednak zobowiązać się do płacenia trybutu z racji posiadania tego terenu. Przystąpił również do odbudowy zniszczonej struktury kościelnej, jednak dzieło odnowienia państwa to zbyt wielkie zadanie, aby można było mu podołać za czasów panowania jednego władcy. Kazimierz zmarł 28 listopada 1058 r. Bolesław, najstarszy z jego dzieci, miał wówczas około 16 lat, młodszy Władysław około 15, kolejny Mieszko 13 a najmłodszy Otto, urodzony w 1046 r., przeżył tylko dwa lata.
Kazimierz Odnowiciel (aut. J. Matejko, domena publiczna).Bolesława już średniowieczni kronikarze obdarzyli przydomkiem „szczodrego” – pisał o nim w ten sposób Wincenty Kadłubek. Najstarszą kroniką opisującą dzieje Bolesława jest dzieło Galla Anonima powstałe w latach 1112–1116 na dworze Bolesława Krzywoustego. Autor nie był świadkiem wypadków, które opisywał, ale dzięki temu, że przebywał na dworze panującego księcia dysponował dobrymi informacjami na temat panowania jego stryja. Jednak okoliczności utraty tronu i wygnania Bolesława Szczodrego nie pozostawały bez wpływu na rzeczywistość, w której żył. Jego dzieło przekazuje określoną wizję świata, jest przede wszystkim pomnikiem Bolesława Krzywoustego i nie powinno znaleźć się w nim nic, co mogłoby rzucić na cień na tego księcia. Kronika Wincentego Kadłubka powstawała natomiast dużo później, na dworze Kazimierza Sprawiedliwego w latach 1190–1208. Jej autor był duchownym krakowskim, w 1208 r. został biskupem, a więc niejako następcą św. Stanisława na jego stolicy. Tworzył w okresie rozbicia dzielnicowego, co również nie pozostawało bez wpływu na jego działalność pisarską.
Sprawa konfliktu Bolesława Szczodrego z biskupem krakowskim Stanisławem ze Szczepanowa rzuciła cień na całe jego panowanie. Kronikarze, którzy pisali o Bolesławie, znali jego przykry koniec, patrzyli więc na niego od początku przez pryzmat konfliktu z biskupem. Tragiczna postać króla poruszała wyobraźnię twórców – powstało kilka tragedii opowiadających o jego losach, a najsłynniejsza z nich wyszła spod pióra Stanisława Wyspiańskiego. Szczodry stał się również bohaterem dwóch powieści z cyklu piastowskiego Karola Bunscha: Imiennik – Śladem pradziada oraz Imiennik – Miecz i pastorał.

Mąż hojny a wojowniczy

Młody Bolesław najprawdopodobniej bez żadnych komplikacji przejął władzę w kraju. Nie wiemy dokładnie, czy uposażono w jakiś sposób innych synów Kazimierza Odnowiciela – niektórzy przypuszczają, że Władysław mógł otrzymać w zarząd Mazowsze. Gall Anonim opisuje monarchę jako władcę zdolnego, obdarzonego wieloma zaletami, ale porywczego i gwałtownego. Wspomina również o ambicji i pysze, które według kronikarza były przyczyną upadku króla.
Bela I, król Węgier (fot. Váradi Zsolt, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.5).Bolesław większość swojego panowania poświęcił próbom podniesienia utraconego prestiżu Polski na arenie międzynarodowej i zrzucenia zależności trybutarnej od Czechów. Władca wmieszał się w dynastyczne spory na Węgrzech, Rusi i w Czechach popierając kontrkandydatów do tamtejszych tronów, aby zapewnić sobie ich poparcie. W 1060 r. do Polski zbiegł wypędzony z Węgier książę Bela. Przebywał on tutaj już wcześniej i poślubił córkę Mieszka II. Bela odziedziczył tron po starszym bracie Andrzeju, ale kiedy temu ostatniemu urodził się syn, jego szanse na objęcie dziedzictwa drastycznie zmalały. Co więcej, Andrzej dysponował poparciem króla niemieckiego Henryka IV, ponieważ jego żoną była siostra Henryka, Judyta. Bela postanowił więc poszukać sprzymierzeńców w rodzinie swojej żony. Bolesław najprawdopodobniej przyjął propozycję interwencji z entuzjazmem, widząc w tym szansę zwiększenia swojego prestiżu oraz pozbawienia cesarza cennego sojusznika na Węgrzech. Kazimierz Odnowiciel musiał się zgodzić na zależność od niemieckiego władcy, ale Bolesław bardzo chciał się jej pozbyć. Wkrótce doszło do wyprawy na Węgry, Bela pokonał w bitwie Andrzeja, który zmarł z odniesionych w walce ran. Wydawałoby się, że Bolesław odniósł wielki sukces, osadził na tronie węgierskim przychylnego sobie władcę, który jemu właśnie zawdzięczał wszystko co posiadał. Niestety, młody król kierując wszystkie siły na południową granicę utracił kontrolę nad Pomorzem.

Między Węgrami, Rusią i Czechami

Po wyprawie węgierskiej Bolesław musiał przekonać pozostałych sąsiadów, że nie stanowi zagrożenia dla istniejącego ładu, ocieplił więc znacznie stosunki z Czechami wydając swoją siostrę za następcę tronu, Wratysława. W 1063 r. konieczna była jednak kolejna interwencja na Węgrzech, gdzie zmarł Bela i rozgorzała walka o tron pomiędzy jego synem, Gejzą, a potomkiem poprzedniego władcy, Salomonem. Bolesław interweniował na korzyść tego pierwszego, aby zapewnić sobie utrzymanie wpływów jakimi cieszył się za panowania jego ojca. Salomon był natomiast związany z królem niemieckim.
Bolesław Śmiały (aut. Walery Eljasz-Radzikowski, domena publiczna).Już wkrótce Bolesław podjął kolejną interwencję, tym razem na Rusi. O pomoc poprosił go krewny jego matki, Izjasław, książę kijowski. Młody król po raz kolejny chętnie pomógł wygnańcowi, aby zyskać wpływ na ruskie sprawy. Wyprawił się aż do Kijowa, w czym kronikarz Gall Anonim widział podobieństwo do zwycięskich ruskich wypraw Bolesława Chrobrego. Osadził na tronie Izjasława, ale zachowywał się względem niego bardzo wyniośle, podkreślając na każdym kroku, że ruski książę wszystko mu zawdzięcza. Kiedy władcy mieli wymienić pocałunek pokoju na znak wzajemnego szacunku Szczodry miał zamiast tego nie zsiadając z konia, ze śmiechem… wytargać sprzymierzeńca za brodę. Taki brak szacunku musiałby zostać bardzo negatywnie odebrany również przez ruskich poddanych Izjasława. Pomniejszało to jego prestiż i znaczenie jako niezależnego władcy.
W tym samym czasie pogorszyły się stosunki z Czechami, ponieważ Bolesława odwiedził Jaromir, młodszy brat czeskiego władcy. Polski książę zaczął go popierać, przestał również płacić Czechom trybut ze Śląska. Wkrótce doszło do starć granicznych. W zatarg wmieszał się Henryk IV, który na zjeździe w Miśni nakazał wznowienie płacenia trybutu ze Śląska. Bolesław nie zamierzał zastosować się do narzuconych z góry wymagań. W 1073 r. król niemiecki zwołał wyprawę swoich lenników przeciw Bolesławowi. Zdawało się, że nad głową młodego księcia zebrały się czarne chmury. Bolesław umiał jednak sprytnie zażegnać niebezpieczeństwo. Poparł wybuch… buntu Sasów, który skutecznie uniemożliwił wyprawę na Polskę i zmusił królewskich lenników do skupienia wszystkich sił na tłumieniu powstania. Henrykowi IV lojalnie pomagał czeski Wratysław. Bunt Sasów na pewien czas zażegnał niebezpieczeństwo niemieckie, a kiedy został stłumiony nieoczekiwanym sprzymierzeńcem Bolesława stał się… papież Grzegorz VII.

Odnowiciel Kościoła

Tymczasem dzięki chwilowemu odprężeniu w polityce zagranicznej, kiedy na tronach Węgier i Rusi zasiadali sprzymierzeńcy Bolesława a Henryk IV i Wratysław zajęci byli walkami w Saksonii, książę mógł poświęcić się polityce wewnętrznej. Zdaje się, że główną troską Bolesława, późniejszego domniemanego zabójcy biskupa było… odnowienie polskiej organizacji kościelnej. Po zaburzeniach z lat 30. XI w. wiele kościołów utraciło swoje majątki a wielu księży zginęło lub zbiegło. Wskutek czeskiego najazdu upadło nawet arcybiskupstwo gnieźnieńskie. Za czasów Kazimierza Odnowiciela głównym ośrodkiem kościelnym stał się Kraków, ale Bolesław dążył do odnowienia pierwotnej struktury. Przyczynił się do utworzenia nowego biskupstwa w Płocku i odnowienia biskupstwa poznańskiego. Wspierał fundacje klasztorne w Tyńcu, Mogilnie, Lubiniu, Płocku i Wrocławiu.
Henryk IV w Canossie (domena publiczna).Pozostawała jednak do rozstrzygnięcia kwestia metropolii. Bolesław do jej odnowienia potrzebował wsparcia papieża, który i tak dzięki zatargom z królem niemieckim stał się pożądanym sojusznikiem księcia. Działo się to bowiem w czasie słynnego sporu Grzegorza VII z Henrykiem IV o inwestyturę. Na wiosnę 1076 r. doszło do eskalacji konfliktu, w wyniku której papież ekskomunikował króla niemieckiego. W tym mniej więcej czasie doszło do odnowienia stolicy arcybiskupiej w Gnieźnie. W Boże Narodzenie 1076 r. Bolesław został ukoronowany w odbudowanej katedrze. Władca był u szczytu potęgi: doprowadził do końca dzieło odnowienia państwa zapoczątkowane przez ojca, zdawało się, że dorównał wielkiemu pradziadowi Chrobremu, otaczali go sprzymierzeni i zależni władcy. Wkrótce jednak wszystko to miało się zawalić…

Król i biskup

Zaczęło się niewinnie, od kolejnej interwencji na Węgrzech, na razie zakończonej jeszcze pomyślnie. Po śmierci Gejzy Salomon próbował odebrać tron jego synowi Władysławowi, udało się jednak dzięki kolejnej zwycięskiej wyprawie zagwarantować sprzymierzeńcowi panowanie. Wkrótce potem do drzwi krewnego zakołatał… Izjasław ruski, z Kijowa wypędzili go bowiem bracia, Światosław i Wsiewołod. Bolesław miał jednak chwilowo dość interwencji na obcych dworach i odprawił go z niczym, udzielając poparcia Światosławowi. Izjasław był uparty i nie dawał tak łatwo za wygraną. Odprawiony z Polski pojechał do Henryka IV, a potem… do papieża. Roztoczył przed Grzegorzem VII wizję podporządkowania ruskiego Kościoła jego zwierzchnictwu. Papież zwrócił się z tą sprawą do Bolesława. Król zgodził się tym razem, ponieważ w międzyczasie umarł Światosław, a Wsiewołod był Bolesławowi niechętny.
Interwencja powiodła się, ale ostatecznie pociągnęła za sobą tragiczne skutki. Długotrwała nieobecność króla wywoływała coraz większe niezadowolenie możnych. Rycerze uczestniczący w wyprawach zdobywali oczywiście łupy, ale tak często musieli wyruszać do obcych krajów, że nie mieli nawet czasu, aby nacieszyć się rosnącym bogactwem. Zagraniczne wyprawy zabierały bardzo dużo czasu, z pewnością na króla czekało wiele palących spraw. Pod jego nieobecność musiało już kiełkować ziarno buntu, zapewne spowodowane właśnie zbyt częstymi wojnami zagranicznymi. Stąd zrodziła się zapewne legenda, przekazana przez Wincentego Kadłubka, a mówiąca o tym, że król w niezwykle okrutny sposób ukarał żony swoich rycerzy, które zdradziły mężów podczas ich pobytu na wyprawie kijowskiej. Zaniepokojeni rycerze mieli opuścić króla podczas wyprawy i pośpieszyć do domu. Według Kadłubka władca nakazał kobietom karmić własną piersią szczenięta zamiast ich dzieci. Jest to element czarnej legendy Bolesława, ale wyraźnie wskazuje na przyczyny niezadowolenia z rządów króla.
Zabójstwo św. Stanisława (aut. J. Matejko, domena publiczna).
Biskup krakowski Stanisław w 1079 r. miał stanąć w obronie krzywdzonych przez okrutnego króla poddanych. Gall Anonim, bliższy wydarzeniom pisze jednak, że biskup dopuścił się zdrady. Stanisław przeciwstawił się w jakimś sensie woli króla, czego władca, jako jego zwierzchnik nie mógł tolerować. Sam biskup mógł być niezadowolony z reorganizacji struktury kościelnej. Do momentu przywrócenia metropolii gnieźnieńskiej to biskup krakowski był bowiem najważniejszym duchownym w całym państwie.
Gall Anonim bardzo lakonicznie opisuje spór króla z biskupem:
Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski długo byłoby o tym mówić; tyle wszakże można powiedzieć, że będąc sam pomazańcem [Bożym] nie powinien był [drugiego] pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My zaś ani nie usprawiedliwiamy biskupa­-zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw (Gall Anonim, Kronika polska, oprac. M. Plezia, Wrocław 2003, s. 52–53).
Kronikarz tworzył na dworze Bolesława Krzywoustego. Książę ten był synem Władysława Hermana, który objął tron… po wygnaniu brata, czyli Bolesława Szczodrego. Chociaż Gall pisał niedługo po tych wydarzeniach, nie mógł przekazać całej prawdy, która mogłaby ujawnić słuszność racji króla w sporze z biskupem. Przecież gdyby wypadki potoczyły się inaczej, tron po Bolesławie objąłby jego syn Mieszko, a protektor Galla, Bolesław Krzywousty nigdy nie zostałby władcą. Mimo to nie ulega wątpliwości, że Gall nie potępiał całkowicie króla, każącego za zdradę. Nie wiemy dokładnie na czym ona polegała, ale przypuszcza się, że zawiązał się spisek niezadowolonych możnych, w który mógł być wplątany również książę Władysław. Gall Anonim tworzył swoją kronikę przede wszystkim po to, aby uzasadnić prawa Bolesława Krzywoustego do tronu i ugruntować przekonanie, że jest on władcą wybranym przez Opatrzność, który jako jedyny może przywrócić krajowi świetność z czasów Bolesława Chrobrego. Władza Krzywoustego zachwiała się na skutek oślepienia przez niego brata Zbigniewa, co wywołało wielkie oburzenie. Gall w takich warunkach nie mógł przypominać o tym, że ojciec księcia również doszedł do tronu wykorzystując klęskę brata, a może nawet przyczyniając się do niej. Ponadto postać Bolesława Szczodrego stała się niejako przestrogą dla młodego Krzywoustego, pokazując do czego prowadzą pycha i nadmierna ambicja, chociaż kronikarz nie szczędzi pochwał męstwa, waleczności i hojności króla.
Konfesja św. Stanisława w katedrze na Wawelu (fot. Bogitor, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).
Konflikt biskupa z Bolesławem był w czasach Galla wciąż znaną sprawą, kronikarz musiał więc trzymać się faktów, aby nie narazić się na śmieszność i odrzucenie jego wersji wydarzeń. Dlatego też tak lakonicznie potraktował opis całego sporu. Inaczej podszedł do tej sprawy tworzący w późniejszych czasach Wincenty Kadłubek. Według jego kroniki to sam król zamordował biskupa, kiedy ten sprawował mszę świętą. Pisał on jednak w czasach znacznie późniejszych, kiedy rodził się kult św. Stanisława i szerzyła się legenda o tym, że państwo polskie rozbite na dzielnice zrośnie się tak jak w cudowny sposób zrosło się poćwiartowane ciało niesłusznie skazanego biskupa. Kanonizacji Stanisława dokonano zresztą w 1253 r.
Prawdziwą przyczyną upadku Bolesława musiała być opozycją możnych w kraju, którą zachęcił do działania konflikt biskupa z królem. Sama śmierć Stanisława nie musiała wcale automatycznie spowodować klęski króla, gdyby ten cieszył się w kraju wystarczającym poparciem.

Wygnaniec

Bolesław wraz z żoną i synem Mieszkiem szukał schronienia na Węgrzech, na dworze swojego sprzymierzeńca, króla Władysława. Według Galla Bolesław nie był w stanie znieść upokorzeń wygnania i zachowywał się w stosunku do Władysława i jego poddanych jakby dalej był możnym władcą silnego kraju i protektorem królów a nie nic nieznaczącym uciekinierem, szukającym schronienia. Król miał ściągnąć na siebie nienawiść możnych węgierskich. Na podstawie lakonicznej wzmianki Galla przypuszcza się, że został przez nich zamordowany. Z czasem pojawiła się legenda mówiąca o tym, że Bolesław wstąpił do klasztoru, gdzie miał odpokutować za grzechy swojego życia.
Przypuszczalny grób Bolesława II w Ossiach w Austrii (fot. Bonio, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5).
W 1086 r. do Polski powrócił na zaproszenie Władysława Hermana syn króla, Mieszko. Młody książę zmarł jednak w 1089 r. – niektórzy podejrzewali, że padł ofiarą zabójstwa.

Bibliografia:

  • Gall Anonim, Kronika polska, oprac. M. Plezia, Wrocław 2003.
  • Barański Marek K, Dynastia Piastów w Polsce, Warszawa 2008.
  • Grudziński Tadeusz, Bolesław Śmiały–Szczodry i biskup Stanisław. Dzieje konfliktu, Kraków 2010.
  • Plezia Marian, Dookoła sprawy świętego Stanisława. Studium źródłoznawcze, Bydgoszcz 1999.
  • Rosik Stanisław, Bolesław Szczodry i jego czasy, Wrocław 2002.
  • Szczur Stanisław, Historia Polski. Średniowiecze, Kraków 2002.

Studentka historii na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się historią średniowiecza, szczególnie dziejami Bizancjum i Francji. Jej inne pasje to muzyka klasyczna, zwłaszcza opera i literatura współczesna.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

źródło

poniedziałek, 30 marca 2015

5 najbardziej nietypowych broni średniowiecza

Antoni Olbrychski 
W kwestii wymyślania narzędzi do krzywdzenia bliźniego ludzka wyobraźnia nie zna granic. A jak w tej dziedzinie wypada średniowiecze?
Topór, miecz, łuk, włócznia… Typowy średniowieczny arsenał zawierał długa listę broni. A przecież to dopiero wierzchołek góry lodowej. Świat w którym swoich racji można było dochodzić przy pomocy pojedynku, wrogie armie nie litowały się nad podbitymi miastami, a na traktach grasowali mordercy, przywiązywał dużą wagę do broni białej i metod jej wykorzystania. Oto krótka lista najciekawszych i najbardziej nietypowych pomysłów.

Widłochwyt

Średniowieczna broń drzewcowa, przypominająca nieco dwuzębne widły, często jednak wyposażona w dodatkowe kolce na ramionach. Używano jej głównie w trakcie oblężeń. Załodze broniącej się twierdzy widłochwyty umożliwiały spychanie drabin lub wspinających się po nich przeciwników. Tym nietypowym orężem łatwo można było zahaczyć o gardło agresora, skutecznie studząc jego zapał do dalszej walki. Widłochwyt znakomicie sprawdzał się również przy ściąganiu jeźdźców z siodła, dlatego też z zamiłowaniem używały go oddziały plebejuszy i zbuntowanych chłopów.
Widłochwyt był popularny w Europie, ale posiadał też swoją japońską odmianę, zwanąsasumata (domena publiczna).

Młot lucerneński z niespodzianką

Młoty lucerneńskie były używane przez piechotę od XIV w. Ceniono sobie przede wszystkim ich niezwykłą siłę przebicia. Broń ta umożliwiała zadawanie zarówno obrażeń miażdżonych, jak i kłutych (na długim drzewcu osadzony był młot z kolcem), dzięki czemu chętnie wykorzystywano ją przeciw ciężkozbrojnemu rycerstwu. Ciekawą modyfikację młota lucerneńskiego przedstawił włoski mistrz fechtunku, Fiore dei Liberi (zm. ok. 1409 r.). W traktacie Flos Duellatorum opisał walkę specjalnie spreparowanym orężem tego typu. Wykonanie konkretnego uderzenia otwierało ukryty pojemnik, z którego wysypywał się oślepiający proszek. Można go było też zastąpić linką z metalowym odważnikiem, która oplatała się wokół nóg przeciwnika.
Rozbudowana wersja młota lucerneńskiego z traktatu Flos Duellatorum (domena publiczna).

Kamień w rękawie

Hans Talhoffer, niemiecki mistrz fechtunku żyjący w XV w., również przedstawiał na kartach swego dzieła metody użycia nietypowej broni. Rozdział poświęcony pojedynkom sądowym zawiera porady jak zwycięsko wyjść z orężnego starcia. Rycerze i mieszczanie, uzbrojeni w miecze, młoty czy sztylety, ścierają się w szrankach, nieraz na śmierć i życie. Na tym tle wyróżniają się zasady pojedynku sądowego między mężczyzną a kobietą. Dla wyrównania szans panowie walczyć mieli stojąc w głębokim dole, uzbrojeni w pałki. Stojące na powierzchni kobiety korzystać zaś miały z kamienia (ważącego 4-5 funtów) włożonego w materiałowy rękaw. Całość przypominałaby raczej plebejską zabawę niż poważny pojedynek sądowy, gdyby nie jeden szczegół. Zakres technik jest bardzo brutalny i poza użyciem domyślnej broni uwzględnia też duszenia, wciąganie do dołu czy ciągnięcie za uszy.
Pojedynek sądowy między mężczyzną a kobietą, przedstawiony w traktacie Hansa Talhoffera (domena publiczna).

Tarcza szermiercza

Specyficzny rodzaj tarczy, używanej raczej do pojedynku niż podczas regularnej bitwy. Chociaż tarcze przeważnie zalicza się do uzbrojenia ochronnego, to jednak ta odmiana jest zdecydowanie bardziej wielofunkcyjna. Dodatkowe uchwyty umożliwiały przymocowanie ostrzy, oraz wygodne osadzenie miecza. Na środku znajdował się otwór (zwany „latarnią”) przez który można było obserwować ruchy adwersarza. W efekcie powstawała broń umożliwiająca zadawanie niespodziewanych ataków jednym z wystających ostrzy, nie odsłaniając przy tym własnego ciała. Tarcze szermiercze pojawiły się pod koniec średniowiecza, ale większą popularność zyskały dopiero w XVI w.
Tarcza szermiercza zaopatrzona w dodatkowe uchwyty, rękawicę i ostrza. (domena publiczna)

Łamacz mieczy

Kolejny wynalazek schyłku średniowiecza, kiedy to miecz powoli zaczął ewoluować w rapier. Zmniejszenie wagi broni i jej ukierunkowanie na pchnięcia sprawiło, że bez problemu można było operować jedną ręką nawet dość długim ostrzem. Szybko zatem pojawiły się specjalne rodzaje oręża, przeznaczone do uzbrojenia wolnej ręki. Tzw. lewaki służyły zarówno do parowania jak i zadawania ciosów. Specjalną odmianą lewaka był łamacz mieczy. Jego ząbkowana głownia i wystające haki umożliwiały przejęcie kontroli nad bronią przeciwnika, lub też całkowite jej zniszczenie.
Replika łamacza mieczy z XVI w. (fot. Rama, opublikowany na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 France).

Bibliografia:

Redakcja: Tomasz Leszkowicz
Student historii na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się historią średniowieczną i nowożytną, w szczególności wojskowością i życiem codziennym. Trenuje szermierkę historyczną, jest członkiem grupy rekonstrukcji historycznej „Milites Alraunae”.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

źródło


Ideologia zamknięta w kadrze. „Triumf woli” Leni Riefenstahl

Katarzyna Nowak 
Triumf woli to przedstawienie ideologii narodowego socjalizmu i wizji własnej nazistów w postaci dynamicznie zmieniających się ruchomych obrazów doprawionych ekspresyjną muzyką. Ten żywiołowy przekaz trafiał do ludzkich serc i umysłów nie tylko dzięki doskonałości technicznej, lecz także dzięki samej istocie prezentowanej ideologii, dającej narodowi poczucie siły i wielkości.
Każdy system społeczno-polityczny, by zaistnieć i trwać potrzebuje podbudowy ideologicznej. Wartości leżące u jego podstaw są spoiwami jednoczącymi społeczeństwo poprzez kształtowanie postaw jego członków, wpajanie im określonego systemu moralnego i generowanie pożądanych zachowań. Splecenie ich w jednolitą wizję świata i człowieka, na którą składają się przekonania polityczne, religijne, filozoficzne etc., buduje hierarchię ogólnych sądów i celów, czyli system ideologiczny. Jego aplikacja w konkretnej rzeczywistości wymaga zaszczepienie go w ludzkich umysłach na szeroką skalę. W wymiarze państwowym zadanie to z powodzeniem powierzyć można propagandzie, która za pomocą perswazji intelektualnej i emocjonalnej przekazuje określone treści. W systemach totalitarnych odbywa się to w warunkach izolacji odbiorców wobec alternatywnych treści, z wykorzystaniem demagogicznej argumentacji, w scentralizowanym dyskursie. W celach propagandowych wykorzystywane są różnorakie środki, w szczególności formy wizualne i audiowizualne, rozpowszechniane za pomocą mediów masowych.
Film, jako jedna z nich, dzięki bogatemu arsenałowi środków wyrazu, daje możliwość bardzo silnego oddziaływania na masy. Połączenie obrazu i dźwięku umożliwia zastosowanie i zwielokrotnienie różnych technik propagandowych – powtarzania, stereotypizacji, odwołania do lęków, etykietowania, demonizowania przeciwnika etc. Stąd też wykorzystywany był przez elity reżimów totalitarnych do tworzenia i sankcjonowania określonego porządku. Zastosowanie znalazł w machinie propagandowej nazistowskich Niemiec, która mogła poszczycić się szczególnymi osiągnięciami zwłaszcza w dziedzinie filmu dokumentalnego. Przedstawia on pewien wycinek świata kompletnego, w który realizatorzy ingerują tylko w ograniczonym stopniu1.

Leni Riefenstahl i jej filmowa twórczość

Za najbardziej charakterystyczne, a zarazem najdoskonalsze, dzieło tego nurtu uznać możemy, powstały w 1934 roku, Triumf woli (Triumph des Willens) Leni Riefenstahl. Film ten, przy zastosowaniu szeregu technik propagandowych i wykorzystaniu zaawansowanych (jak na ówczesne czasy) technologii, prezentuje ideologię narodowego socjalizmu i wizję własną nazistów.
Leni RiefenstahlTryumf woli to pełnometrażowy film dokumentalny zrealizowany na zlecenie Adolfa Hitlera podczas VI zjazdu NSDAP, który odbył się w dniach 10-14 września 1934 roku w Norymberdze. Scenariusz i reżyseria były dziełem Leni Riefenstahl, która początkowo współpracowała z Walterem Ruttmannem. Muzykę stworzył najsłynniejszy kompozytor III Rzeszy – Herbert Windt. W warstwie audialnej wykorzystano utwory Richarda Wagnera. To właśnie Tryumf woliprzyniósł reżyserce wielką sławę i możliwości, a w późniejszej perspektywie również kłopoty i zaowocował wieloma kontrowersjami wokół jej osoby.
Leni Riefenstahl początkowo zajmowała się tańcem i aktorstwem, jako reżyserka zadebiutowała w roku 1932 filmem fabularnym Błękitne światło (Das Blaue Licht). Obraz ten nie odniósł początkowo wielkich sukcesów – zasłużone laury zbierać będzie dopiero, gdy reżyserka zaskarbi sobie sympatię i wdzięczność najwyższych hitlerowskich dygnitarzy. Impulsem, który skłonił ją do podjęcia współczesnej tematyki politycznej miało być wysłuchanie elektryzującego przemówienia Hitlera na wiecu. Jak opisuje w swoich wspomnieniach:
Byłam zbyt daleko, bym mogła dojrzeć twarz Hitlera, ale gdy wrzaski zamarły, usłyszałam jego głos: – Towarzysze Niemcy i Niemki! – W tej samej chwili doznałam niemal apokaliptycznej wizji, której nigdy nie zapomnę. Wydawało mi się, że powierzchnia ziemi rozwiera się przede mną, a z jej środka wytryskuje olbrzymia struga wody, tak potężna, że sięga nieba, a ziemia trzęsie się w posadach. Byłam jak sparaliżowana. Choć nie mogłam zrozumieć większości tego, co mówił, byłam tym urzeczona i miałam poczucie, że ta widownia poszłaby za nim wszędzie.2
Jej zainteresowanie ideologią narodowego socjalizmu pogłębiło się po przeczytaniu Mein Kampf.Wtedy też postanowiła osobiście spotkać się z Führerem i w tym celu napisała do niego list, co zaowocowało złożeniem jej propozycji nakręcenia filmu o piątym zjeździe partii. Obraz ten, zatytułowany Zwycięstwo wiary (Der Sieg des Glaubens), znalazł wielkie uznanie w oczach Hitlera i stworzył młodej reżyserce możliwość współtworzenia nazistowskiego systemu propagandy.Zwycięstwo wiary miało charakter reportażowy, było niejako kroniką filmową3. Dla młodej reżyserki był to poligon doświadczalny, na którym mogła wypróbować pomysły, które rozwinie w swoich późniejszych dziełach, którym nada już zupełnie inny charakter. Propozycja nakręcenia kolejnego filmu pozwoliła wykorzystać zdobyte umiejętności i stworzyć obraz o odmiennej estetyce, którym miał być Triumf woli.

Magnum opus reżyserki, czyli „Triumf woli”

Hitler obiecał Riefenstahl wszelką pomoc ze strony Ministerstwa Propagandy, co uwidoczniło się w dużych nakładach finansowych, bogatym zapleczu technicznym i zaangażowaniu w produkcję najlepszych niemieckich filmowców. Ekipa filmowa liczyła ponad 170 osób, a przestrzeń, w której odbywał się zjazd została dostosowana tak, by ułatwić jej pracę – wzniesiono wieże oświetleniowe, dźwigi, pomosty etc. Organizacją artystyczną i techniczną imprez partyjnych zajmował się Albert Speer, który nadał ramy architektoniczne także odbywającemu się w Norymberdze zjazdowi4. Nagrano 161 godzin filmu, którego najlepsze fragmenty wyselekcjonowane zostały podczas trwającego sześć miesięcy i wymagającego wiele poświęceń (praca po kilkanaście godzin na dobę) montażu5:
Teraz otwierał się przede mną najtrudniejszy etap pracy: montaż filmu. Musiałam dokładnie przejrzeć i posegregować 130 tysięcy metrów naświetlonej taśmy, z czego zdecydowałam się wykorzystać zaledwie 3 tysiące metrów. Wprawdzie Hitler nie wyznaczył mi ostatecznego terminu ukończenia filmu, ale mój kontrakt z UFA określał, że muszę im wszystko dostarczyć najpóźniej do połowy marca przyszłego roku. Zostało mi równo pięć miesięcy. To bardzo niewiele, zważywszy na to, że w tamtych czasach spojenie każdego kawałka taśmy trzeba było zeskrobywać nożem. Nie miałam jakiegoś gotowego wzorca, na którym mogłabym się oprzeć tworząc ten film, więc musiałam eksperymentować.6
Eksperyment ten okazał się wyjątkowo udany. Triumf woli stał się sztandarowym przykładem dokumentalnego filmu propagandowego, przekazując pożądane treści w doskonałej technicznie formie.
Przypisy:
1 M. Przylipiak, Poetyka kina dokumentalnego, Gdańsk-Słupsk 2004, s. 49-50.
2 L. Riefenstahl, Pamiętniki, Warszawa 2003, s.90.
3 J. Trimborrn, Riefenstahl: niemiecka kariera, Warszawa 2008, s. 150.
4 Ibidem, s.131.
5 R. Taylor, Film propaganda: Soviet Russia and Nazi Germany, New York 1998, s.163.
6 L. Riefenstahl, op. cit., s. 142.

19 miesięcy niemieckiego odrodzenia...

Samolot Hitlera szybujący nad Norymbergą.Pierwszym, czego doświadczą widzowie w kinowej sali, będzie ciemność i dźwięk muzyki Wagnera. Brak obrazu w pierwszych chwilach trwania filmu nie jest przypadkowy – wprowadza w nastrój, jednoczy widzów w oczekiwaniu na niespodziewany dalszy ciąg. Charakter muzyki sprawia, że jest w tym coś podniosłego – połączenie pierwotnej ciemności, chaosu i doskonale skomponowanych dźwięków daje poczucie okiełznania nieznanego. Ukazujące się na ekranie napisy, oczywiście oddane gotyckim pismem sprawiającym wrażenie wykucia słów w skale i umieszczenia ich na monumencie, jasno przekazują, że widz zaraz będzie miał okazję zobaczyć „prawdę”.
Obraz to dokument ze zjazdu partii, którego data i miejsce są sprecyzowane, co sugeruje, że mamy do czynienia z rzeczywistością jedynie przetransmitowaną za pomocą kamery na ekran, nie zaś z jej interpretacją i kreacją artystyczną. Wyznaczenie dokładnych cezur czasowych („16 lat od rozpoczęcia okresu cierpień Niemiec, 19 miesięcy od zapoczątkowania niemieckiego odrodzenia”) zdaje się mówić, że nastała nowa heroiczna epoka. Mamy do czynienia z przełomem, chwilą wyjątkową w dziejach, nastanie nowego początku, którego głównym architektem jest wódz – Adolf Hitler.
Następnie oczom widzów ukazują się przestworza – wypełnione pierzastymi obłokami niebo oglądane z perspektywy pasażera samolotu. Widoczne są elementy maszyny, która szybuje wśród chmur, przenika je i unosi się nad nimi. Obrazy te przywołujące na myśl senne marzenia, a niebosiężne cele urealniają się, gdy zza mgły wyziera obraz „najbardziej niemieckiego z niemieckich miast” – Norymbergii. Samolot i średniowieczna zabudowa miasta – połączenie nowoczesności, wysoko rozwiniętej technologii z tradycją i chwalebną historią.
Maszerujące kolumny żołnierzy.Ulicami maszerują równo ustawione szpalery żołnierzy, idealne i niezmienne niczym geometryczne figury. Kiedy samolot ląduje widzimy podniecone tłumy oczekujące swego wodza. Mężczyźni, kobiety i dzieci z rękoma uniesionymi w hitlerowskim pozdrowieniu, nawiązującym do tradycji rzymskiego salutu i przyrównującym Hitlera do cezara, zdają się być tak liczni, że ledwo mieszczą się w kadrze. Zbliżenia na ich twarze pokazują całą gamę emocji – uwielbienie, radość, oddanie, wzruszenie. Wykrzykiwane przez nich słowa przechodzą w wibrująca falę dźwięku w momencie kiedy Führer opuszcza pokład samolotu.

Hitler. Wódz, ojciec, zbawiciel

Ukazywanie detali w ruchu – kół samolotu czy dłoni – przeplecione jest z ujęciami pełnego planu, wielkich przestrzeni i mas ludzkich. W pewnych momentach kamera zdaje się wyglądać zza pleców zgromadzonych ludzi i przysuwać się coraz bliżej centrum wydarzeń, tworząc wrażenie, że każdy śpieszy by to zobaczyć, by być bliżej. Entuzjazm trwa, gdy Hitler przejeżdża w odkrytym samochodzie ulicami miasta, stojąc i pozdrawiając wiwatujące tłumy. Przedstawiona jest tylko górna część jego postaci, zdająca się górować nad całym otoczeniem. W jednej chwili widzimy bardzo dynamiczny obraz, migające w tle postacie i nazistowskie symbole, a już za moment wybrany szczegół – detal architektoniczny, swastykę czy zachwyconą twarz dziecka.
Wódz jest jednocześnie niedostępny przez swoją wielkość i bliski zwykłym ludziom, niczym ojciec – zdaje się patrzeć na każdego z osobna, przyjmuje kwiaty od dziewczynki trzymanej przez matkę na rękach. Zauważy każdego, każdego doceni i wspomoże – przedstawiony jest niczym zbawiciel7.
Hitler pozdrawia tłumy z odkrytego samochodu.
Przez ułamek sekundy jego twarz zwrócona jest ku kotu w oknie ozdobionym flagą ze swastyką. Nawet zwierzę to nie pozostaje obojętne wobec rozgrywających się wydarzeń, obracając głowę i śledząc wzrokiem postać Hitlera. Z powodu jego przyjazdu zapanowała ogromna radość i entuzjazm, przejawiające się w wymachiwaniu chusteczkami i flagami, wznoszeniu haseł przez cywilów i żołnierzy. Tak naród wita swojego przywódcę.

Rozwój w służbie państwu. Siła, hart ducha, witalność

Obraz powoli zaciemnia się i zanika, by przeistoczyć się w wielość światełek i ukazać nocny pochód przed hotelem Hitlera. Po wypełnionej ogniem i dźwiękami orkiestry nocy obserwujemy spokojny, łagodny poranek. Delikatny krajobraz, przycupnięte nad brzegiem wody domki, bezchmurne niebo – ten sielankowy obraz wzmocniony jest dodatkowo faktem kręcenie z łódki, co dodaje mu płynności i swobody. Wplecione w niego flagi i swastyki pokazują jak piękny i wspaniały jest świat, w którym zapanowały nazistowskie porządki. Codzienność zdaje się być idyllą, darem rozumnego przywódcy dla swojego narodu. Czuwa on szczególnie nad młodymi, ludźmi kształtującymi swe charaktery w zgodzie z ideologią narodowego socjalizmu i pożytkującymi swe siły dla służby państwu. Widzimy obóz niemieckiej młodzieży, składający się z niezliczonych rzędów równo ustawionych namiotów. Młodzi piękni chłopcy o aryjskiej urodzie wspólnie wykonują wszystkie czynności, pomagając sobie nawzajem. Silny nacisk położony jest na kolektywizm, moc tkwiącą we współpracy i trwałości grupy. Z tych młodych ludzi kipią radość i witalność świadczące o żywotności samej ideologii i jej możliwości samoodradzania się.
Zbliżenie na roześmianą twarz dziewczynki spoglądającej na Hitlera.Siła fizyczna połączona z hartem ducha to hasło przewodnie. Kult pracy i dokładności jest wszechobecny, nie ma tu miejsca na słabość. Młodzież jest wciąż aktywna, oddając się ćwiczeniom fizycznym oraz pożytecznym grom i zabawom, często zmuszającym do rywalizacji między zawodnikami. Podczas zjazdu młodzieży niemieckiej Hitler w swoim przemówieniu podkreśla wartości takie jak wierność i poświecenie. Młodzi ludzie powinni być bezwzględnie posłuszni jemu i panującej ideologii.

Nazizm źródłem dobrobytu

Hitler czuwa jednak nie tylko nad młodym pokoleniem, lecz całym społeczeństwem. Obserwujemy paradę farmerów w tradycyjnych strojach, prezentujących swoje zbiory, wskazujące na panujący w kraju dobrobyt, co jest szczególnie istotne w kontekście ciężkich lat powojennych, konieczności spłaty reparacji i kryzysu finansowego. Teraz ludziom niczego nie zabraknie, a dzięki wspólnej pracy każdy Niemiec będzie mógł wieść dostatnie życie. Podczas przeglądu robotników widzimy szeregi młodych mężczyzn, kojarzące się z wojskiem gotowym do walki. Ta militaryzacja przedstawienia powoduje wykształcenie przekonania o najwyższej wadze pracy dla państwa, przyrównywanej do walki zbrojnej. Kwestia pracy fizycznej poruszana jest kilkakrotnie, a Hitler w jednym z przemówień oświadcza, że „praca fizyczna nie będzie już nigdy uważana za gorszą”. Potwierdzają to maszerujące szpalery żołnierzy z łopatami na ramieniu, ułożonymi niczym karabiny. Praca ma być więc formą walki, wspólnego budowania wspólnego bytu i wielkości państwa.
Przypisy:
7 R. Taylor, op. cit., s. 164.

Führer. Gwarant zwycięstwa i pokoju

Ukazanie kongresu NDSDAP rozpoczyna się od zbliżenia na jaśniejącego w ciemności nazistowskiego orła. Sugeruje to, że wszystkie poczynania i decyzje członków partii podporządkowane będą panującej ideologii. W ogromnej, wypełnionej po brzegi sali, co chwilę rozbrzmiewają oklaski. Mowy dygnitarzy państwowych, Josefa Goebbelsa, Rudolfa Hessa, Adolfa Wagnera, wzbudzają entuzjazm słuchaczy i ich żywiołowe reakcje. Wypełnione są retoryką podkreślającą wspaniałość wprowadzonego przez nazistów porządku oraz uwielbienie dla Führera, gwarancji zwycięstwa i pokoju.
Wiwatujące tłumy i równe szeregi żołnierzy
Przez cały zjazd trwają parady i przemarsze. Żołnierze i członkowie organizacji młodzieżowych ustawieni są w równe, rytmicznie poruszające się kolumny. Każdy zna swoje miejsce w szeregu i jest gotowy do wypełniania rozkazów. Część zdjęć wykonano z lotu ptaka – maszerujący ludzie tworzą geometryczne figury i symetryczne strumienie. Sprawia to, że wszystko wydaje nam się idealnie uporządkowane i zaplanowane. Nie ma tu miejsca na przypadkowość i bezcelowość. Ludzie gotowi są do wykonania powierzonych im zadań, działają niczym trybiki w wielkiej, doskonałej maszynie. Co pewien czas pokazane jest zbliżenie na ludzką twarz, wyrażającą podziw, uznawanie i bezgraniczne oddanie. Szczególnie uderza to w spojrzeniach młodych mężczyzn, pełnych fanatycznego poparcia. Powtarzają oni propagandowe hasła jak w hipnozie i niemalże w odruchu bezwarunkowym wyciągają ręce w hitlerowskim pozdrowieniu. W jednej ze scen wymieniają oni regiony, z których pochodzą – Friesenland, Bawaria, Schwarzwald, Saar, Śląsk, Drezno etc. Nie tylko jest to podkreśleniem potęgi terytorialnej i jedności Rzeszy, ale także zaznaczeniem, że wszystkie te ziemie są nieodwołalnie niemieckie i nie zostaną nigdy oddane.

Hitlerowska prawda objawiona. Hitler to Niemcy! Niemcy to Hitler!

Szczególną rolę pełnią przemówienia Adolfa Hitlera. Jego słowa są niczym prawda objawiona, transfer ideologii narodowego socjalizmu do umysłów i serc zasłuchanych tłumów. Kiedy wódz zaczyna przemawiać, śpiew, okrzyki i dźwięk instrumentów przemieniają się w przejmującą ciszę, którą przecinają tylko wydobywające się z jego ust słowa. Ukazany jest z „żabiej perspektywy”, co potęguje wrażenie wielkości i przydaje powagi jego osobie. Przemawia gwałtownie, obficie gestykulując i często wskazując w stronę zebranych tłumów, a jego głos stopniowo przechodzi w krzyk, który podchwytywany jest przez rozentuzjazmowanych ludzi.
Swastyka górująca nad uczestnikami zjazdu partii.
Pokazywani ludzie są nieodmiennie szczęśliwi, czy to uczestnicząc w paradzie czy wykonując codzienne czynności. Przepełnia ich radość i entuzjazm, którym upust dawać mogą podczas różnorakich zabaw i spotkań organizowanych dla nich przez władze. Pokaz sztucznych ogni gromadzi młodych i starych, jednocząc ich i skłaniając do wspólnej zabawy. Twarze starszych wyrażają ukontentowanie, a dzieci i młodzież głośno śmieją się i dokazują. Wszystko to jest zasługą Führera, który wprowadziwszy naród na właściwą drogę uczynił go szczęśliwym i spełnionym.
Apogeum poparcia dla wodza jest końcowa scena, w której Rudolf Hess wykrzykuje: „Partia to Hitler! Ale Hitler to Niemcy, tak jak Niemcy to Hitler”. Osoba Führera jest nierozerwalnie złączona z Rzeszą i partią, które zostały przez niego stworzone i tylko pod jego dowództwem mogą trwać w swej wielkości. Widzimy tłumy oddające hołd swastyce, która umieszczona jest w pewnym oddaleniu, rzęsiście oświetlona, która wskazuje jedyną słuszną drogę.
Następuje zbliżenie na ten symbol, którego obraz po chwili przenika się z obrazem żołnierzy niemieckich maszerujących ku ostatecznemu zwycięstwu. Z niezliczonej ilości gardeł wydobywa się pieśń:
Die Fahne hoch! Die Reihen fest geschlossen!
SA marschiert mit ruhig festem Schritt
Kameraden, die Rotfront und Reaktion erschossen
Marschieren im Geist in unseren Reihen mit8
Triumf woli stworzony przez Leni Riefestahl i podległy jej sztab filmowców pokazuje obraz własny nazistów, ich hierarchię wartości, cele i pragnienia. Widoczna jest w nim potrzeba potwierdzenia swej siły i mocarstwowości – po upokorzeniach traktatu wersalskiego Niemcy pożądali świadomości potęgi jak ćma słońca9. Człowiekiem, który ją wyzwolił miał być Adolf Hitler, a narzędziem za pomocą jakiego tego dokonał – ideologia narodowego socjalizmu. Zlikwidowano dowolność kształtowania idei10 – tylko linia partyjna była prawdziwa i słuszna, a film ten doskonale to pokazuje. Określała ona wzory postępowania i wytyczała cele, do których powinien dążyć naród niemiecki – rasa panów. Ta mitologia wielkości narodu11 jest precyzyjnie skonstruowana wTriumfie woli, lawirującym między ukazywaniem szczegółu a ogromu. By gloryfikować narodowy socjalizm i jego twórców stworzono film-majstersztyk łączący w sobie perfekcję techniczną z sugestywnością przesłania ideowopolitycznego12.

Bibliografia

  1. Król E., Propaganda i indoktrynacja narodowego socjalizmu w Niemczech 1919-1945: studium organizacji, treści, metod i technik masowego oddziaływania, Warszawa 1999.
  2. Przylipiak M., Poetyka kina dokumentalnego, Gdańsk - Słupsk 2004.
  3. Rentschler E., The ministry of illusion: Nazi cinema and its afterlife, London 1996.
  4. Riefenstahl L., Pamiętniki, Warszawa 2003.
  5. Taylor R., Film propaganda: Soviet Russia and Nazi Germany, New York 1998.
  6. Trimborrn J., Riefenstahl : niemiecka kariera, Warszawa 2008.
  7. Witkowski I., Hitler-Stalin. Oblicza propagandy, Warszawa 2001.
  8. Witkowski I., Propaganda Trzeciej Rzeszy, Warszawa 2008.
Tekst opublikowano pierwotnie 10.02.2010 r.
Zredagował: Kamil Janicki
Przypisy:
8 Fragment „Pieśni Horsta Wessela”.
9 I. Witkowski, Hitler-Stalin. Oblicza propagandy, Warszawa 2001, s. 68.
10 I. Witkowski, Propaganda Trzeciej Rzeszy, Warszawa 2008, s. 43.
11 I. Witkowski, Propaganda…, Warszawa 2008, s. 43.
12 E. Król, Propaganda i indoktrynacja narodowego socjalizmu w Niemczech 1919-1945 : studium organizacji, treści, metod i technik masowego oddziaływania, Warszawa 1999, s. 332.
Studentka historii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Łódzkim.
Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.
UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

źródło