Przejdź do głównej zawartości

Stanisława Leszczyńska - położna z Oświęcimia

Autor: Gabriela Przystupa


Artykuł opowiada o Stanisławie Leszczyńskiej, jej bohaterskiej pracy i cierpieniu jako więzień i jednocześnie położna w Oświęcimiu.

"Stanislawa-Leszczynska" autorstwa nieznany - archidiecezja.lodz.pl. Licencja Domena publiczna na podstawie Wikimedia Commons.


Stanisława Leszczyńska – położna w obozie koncentracyjnym Auschwitz – Birkenau (Oświęcim Brzezinka ) , więzień numer 41335. 

W ciągu dwóch lat pracy w sztabie położniczej odebrała trzy tysiące porodów. W wyniku jej bohaterskiej pracy i postawy, wszystkie dzieci urodziły się żywe. Niestety w wyniku hitlerowskich działań, obóz przeżyło jedynie trzydzieści z nich. Stanisława Leszczyńska obowiązki położnej pełniła w sposób bohaterski, pomimo brudu, nędzy, chorób, w tym czasie nie miała ani jednego przypadku śmiertelnego.
Obozowe piekło trudno jest opisać słowami. Dość wspomnieć, że do maja 1943 roku wszystkie dzieci, które przyszły na świat w obozie koncentracyjnym Aushwitz – Birkenau (Oświęcim Brzezinka ), były mordowane natychmiast po urodzeniu. 

Bestialsko topiono je w beczułce. Wyrok wykonywała Schwester Klara - dzieciobójczyni. Była ona zawodowa położną w Trzeciej Rzeszy, gdzie również mordowała noworodki. Sąd niemiecki pozbawił ją wykonywania zawodu położnej. Dzięki swoim „predyspozycjom”, idealnie nadawała się na stanowisko strażniczki w obozie Oświęcimskim. Miała do pomocy niemiecką ulicznice Schwester Pfani.
Według zeznań świadków odbywało się to w następujący sposób.

" Po każdym porodzie z pokoju tych dwóch kobiet dochodził do uszu położnych głośny bulgot i czasem długo jeszcze trwający plusk wody. W chwilę później matka mogła zobaczyć przez szpary baraku ciało swojego dziecka wyrzucane przed blok i szarpane przez szczury..."


W 1943 roku Stanisława Leszczyńska zostaje skazana na obóz za działania konspiracyjne. Do obozu trafiła wraz z córką, dnia 17 kwietnia 1943 roku. Została oznaczona jako więzień polityczny numerem 41335, a jej córkę 41336. Od momentu aresztowania do skazania na obóz przeszła piekło gestapowskich przesłuchań. Pytana później o ten temat mówiła ..."Żyję ja i moje dzieci, to najważniejsze." Sylwia Leszczyńska, bardzo choruje w obozie i zostaje skazana na zagazowanie. Jednak dowiaduje się o tym Stanisława i prosi lekarza Mengele o zwolnienie. Taką zgodę otrzymuje.
W maju 1943 roku sytuacja w obozie uległa zmianie. Postanowiono, że niemowlęta po urodzeniu będą zostawiane matkom. Położne w obozie koncentracyjnym Aushwitz – Birkenau miały teraz więcej obowiązków i nadziei. Świadkowie opisują to tak:


 ”Oczekujące teraz rozwiązania kobiety nie zjadały swoich racji chleba. Ograniczały się do zgniłego, zanieczyszczonego szczurzym kałem, rozgotowanego zielska, które stanowiło główne pożywienie chorych. Za uzyskany chleb mogły zorganizować prześcieradło! Darły je potem na strzępki, przygotowując pieluszki, a czasem nawet koszulkę. Nie było takiej matki, która by się nie łudziła, że jej dziecko przetrwa..."

Stanisława Leszczyńska i inne położne na sztumie położniczym nie tylko odbierały porody, ale również przynosiły wodę do zmiany pieluszek. Wody brakowało czasem nawet do umycia rodzącej kobiety, ale dzięki położnym, matkom udawało się czasem wyprać pieluszki, które później suszyły na własnych plecach lub udach. Zło jednak nie pozostało głuche na to że dzieci nie były topione, wprowadzono nowe udręki. Dzieci zaczęto sortować i te niebieskookie i jasnowłose przeznaczono do wynarodowienia. Odbierano je matkom i transportem wysyłano do Nakła gdzie miały być wychowywane na dzieci Trzeciej Rzeszy. Matki bardzo tragicznie przeżyły rozłąkę ze swymi dziećmi. Każda żyła nadzieją, że kiedyś odnajdzie swoje dziecko. Tragiczniejszy był jednak los dzieci więźniów politycznych, które marły powolną śmiercią głodową. Racje żywnościowe nie przewidywały dla nich ani kropli mleka. Matki i tak próbowały je karmić piersią. Zaczynały również wierzyć w to, że można je wykarmić słońcem. Czyhały na promienie słoneczne i tęsknie wystawiały dzieci. Powszechnie żaliły się: " Dla tych dzieci i ich matek śmierć była wybawieniem..."
Żeby świadomie zrozumieć to, jak strasznym cierpieniem było dla matek śmierć ich dzieci, znowu odwołam sie do "Oratorium Oświęcimskiego" Aliny Nowak Aprile.
" Pamiętam kobietę z Wilna, skazaną za pomoc udzielaną partyzantom. W kilka chwil po urodzeniu dziecka wywołano jej numer. Próby tłumaczenia i obrony potęgowały tylko złość SS- manów. Zrozumiałyśmy że wzywają ją na śmierć. Owinęła dziecko w brudny papier i przycisnęła do piersi. Usta poruszały się jej bezgłośnie. Może chciała zanucić kołysankę? Brakło jej jednak sił i tylko łzy padały na główkę skazańca. W milczeniu zniknęła w murach krematorium, mocno splecionymi dłońmi osłaniając swoje dziecko przed okrucieństwem świata...."
Po przeczytaniu "Oratorium Oświęcimskiego" i bohaterskiej postawy Stanisławy Leszczyńskiej nasuwa się pytanie Św. Tomasza : "Jeśli jest Bóg, skąd pochodzi zło"
Pierwszą część artykułu niech zakończą słowa Oratorium
" Śpijcie spokojnie
Śpijcie cienie małe
kojącym cichym
śpijcie snem
śpijcie spokojnie
śpijcie spokojnie"

Będziemy pamiętać...


Gabriela Przystupa 
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Komentarze

  1. Wreszcie wiem, dlaczego w dzielnicy Oświęcimia - Zasole, znajduje się Jej ulica... mieszkaniec Oświęcimia

    OdpowiedzUsuń
  2. Postać Stanisławy Leszczyńskiej jest opisana w książce ,,Niepokorne święte", którą zrecenzowałam na moim blogu. Postać tej kobiety bardzo mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Prawdziwa historia okrętu podwodnego K-19

Autorem artykułu jest Karolina Hedwig

Na przestrzeni lat 1949-1991 wojna ta pochłonęła miliony ofiar niewinnych ludzi (np. w Korei, Wietnamie). Mało kto wie o historii radzieckiego okrętu podwodnego o napędzie atomowym K-19. Kreml ukrywał historię okrętu i heroicznego poświęcenia jego załogi przez prawie trzy dekady. Nie bez powodu.

Dramat K-19 nie wynikł, jak twierdziła Moskwa, z nieszczęśliwego wypadku. 
To był produkt systemu sowieckiego, za którym kryły się zaniechania i liczne błędy. Gdyby nie determinacja i bohaterstwo marynarzy K-19, doszłoby do wojny nuklearnej.
K-19 był pierwszą generacją atomowego okrętu podwodnego, wyposażonego w jądrowe rakiety balistyczne. Wśród oficerów i marynarzy zyskał nieoficjalny przydomek „Hiroshima”, a to ze względu na mnogość wypadków przy jego budowie i późniejszym użytkowaniu. Okręt w momencie wodowania tj. 30 kwietnia 1961 roku posiadał wiele usterek, które zatuszowano. Jak wiadomo ZSRR bardzo liczył się z terminem oddania okrętu…

"Oni zaraz przyjdą tu" - historia jednego utworu (Breakout)

Breakout – polski zespół założony w 1968 roku w Rzeszowie.
Pierwszymi członkami grupy byli: Tadeusz Nalepa (gitara, harmonijka ustna, śpiew), Mira Kubasińska (śpiew), Janusz Zieliński (gitara basowa), Krzysztof Dłutowski (organy) oraz Józef Hajdasz (perkusja).

Od samego początku zespół nie był kochany przez władze, za to uwielbiany przez publiczność.
Wspaniałe brzmienie, świetne teksty i niespotykany w siermiężnej, ludowej Polsce image, powodował, że stał się jednym z najważniejszych polskich zespołów rockowych.

W roku 1970 grupa coraz częściej była krytykowana przez media i usłużnych dziennikarzy muzycznych za muzykę pro-zachodnią i długie włosy. W końcu doprowadziło to do całkowitego zakazu emitowania utworów w radiu i telewizji.
Tymczasem, zespół zaczął regularnie koncertować w ZSRR, gdzie ze względu na brzmienie, wygląd i swoje wcześniejsze zachodnie wojaże Breakout był przyjmowany tam prawie jak amerykańska kapela.
Doszło nawet do tego, że jedna z uczelni w Charkowie zagroziła…

Judasz, za ile właściwie sprzedał Jezusa ?

No właśnie,
dzisiaj wiemy, że Judasz wydał Jezusa za nędzne 30 srebrników.
Ale ile to właściwie jest ? I co za to można było kupić w czasach Jezusa ?

Monety w Izraelu pojawiły się zaledwie około 400 lat przed Narodzeniem Jezusa. Były nazywane srebrnikami, czyli nie monetami tylko kawałkami prawdziwego srebra.

W okresie kiedy doszło do zdrady popularna była moneta wybijana w Antiochii zwana Sykl (czyli po hebrajsku sztuka) ważąca 14,2 g srebra.
Kiedy starszyzna żydowska uzgodniła z Judaszem wysokość zapłaty - 30 srebrników, jak można przeczytać w biblii z chciwości szukał tylko okazji aby wydać Jezusa.

Czy duża to była suma - to rzecz względna, 30 srebrników to wynagrodzenia za 4 miesiące pracy, kwota potrzebna aby można było nabyć niewolnika, lub, według niektórych historyków - kupić krowę.

Ta historia, ma jednak dalszą część. W 2006 roku wydano tłumaczenie odnalezionej w Egipcie koptyjskiej kopii gnostyckiego apokryfu nazwanego Ewangelią Judasza.
Według niej sam Jezus poprosił Judas…